Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 894
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Hi, hi, hi, wreszcie się udało. Pigwuni trochę się sierść zmieniła, jest bardzie ulizana, po wymyciu całego schroniskowego brudu i oczywiście od głaskania. No i zrobiła sie ciut jaśniejsza :-)
Jeszcze wstawie zdjęcia z komórki, bo są chyba nawet fajniejsze, ale to już chyba jutro.

Posted

Ależ ona śliczniutka!!!

Posted

Słuchajcie - kolejna wspaniała wiadomość. :multi: Zadzwonił wieczorem do mnie dr Słowiński z wynikami dzisiejszych badań. Nie pamiętal ich dokładnie, a nie miał przy sobie kartki, ale powiedział, że kreatynina spadła między 3, a 4 (norma maksymalna 1,7, ale Pigwa dwa tygodnie temu miala jeszce 11,5), a mocznik spadł do liczby dwucyfrowej (wcześniej Pigwa miała nawet ponad 200) reszta jest podobno w miarę w normie. Wet sam był zdziwiony jak to się stało. Ja cały czas skaczę z radości - bo chyba to jest rzeczywiście cud. Jutro jadę z Pigwunią jeszcze raz, dostanie jeszcze jakieś leki na kaszel i dowiem się dokładnie co dalej.
Tak bardzo się ciesze:multi: :multi: :multi: :multi: :multi:
:laola: :laola: :Dog_run: :Dog_run: :Dog_run:

Posted

.Ania. napisał(a):
Słuchajcie - kolejna wspaniała wiadomość. :multi: Zadzwonił wieczorem do mnie dr Słowiński z wynikami dzisiejszych badań. Nie pamiętal ich dokładnie, a nie miał przy sobie kartki, ale powiedział, że kreatynina spadła między 3, a 4 (norma maksymalna 1,7, ale Pigwa dwa tygodnie temu miala jeszce 11,5), a mocznik spadł do liczby dwucyfrowej (wcześniej Pigwa miała nawet ponad 200) reszta jest podobno w miarę w normie. Wet sam był zdziwiony jak to się stało. Ja cały czas skaczę z radości - bo chyba to jest rzeczywiście cud. Jutro jadę z Pigwunią jeszcze raz, dostanie jeszcze jakieś leki na kaszel i dowiem się dokładnie co dalej.
Tak bardzo się ciesze:multi: :multi: :multi: :multi: :multi:
:laola: :laola: :Dog_run: :Dog_run: :Dog_run:



czytam i czytam i oczom nie wierze:crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye:
Twoja wiara i cierpliwosc...
i Pigwy, bo walczy i walczy i sie nie poddaje

:loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu:

i dalej trzymam kciuki i wysylam wszystko,
co we mnie pozytywne do Was!
pozdrawiam

Posted

no i o to chodziło, do Pigwy w koncu dotarło, że żarty się skończyły :evil_lol: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu:
uwielbiam ją :loveu: :loveu: :loveu:

Posted

o rany, najpierw byłam w rozjazdach, potem dogomania zastrajkowała

a tutaj takie szczęście:multi: :multi: :multi: :multi: :multi:

Posted

Pigwunia z dnia na dzień jest coraz bardziej weselsza, dzisiaj szalała w ogródku, podskakiwała, turlała się, cały czas się śmiała. :-)
A ja dzisiaj na dokładkę, jadąc na zajęcia znalazłam potrąconego psiaka. Jakiś gość jadący przede mną potrącił go i nawet się nie zatrzymał. Psiaczek malutki okazał się sunią. Od razu zaczęła wymiotować, z pyszczka jej krew leciała i strasznie nią zaczęło tzrepać. Widac też było że ma coś z tymi łapkami. Wyglądała okropnie - choć na zewnatrz nie miała większych obrażen - jakieś lekkie otarcia. Wzięłam ją, a ona choć widac było że bardzo cierpi nawet nie warknęła.
Pojechałam od razu do weta. Dostała jakieś leki przeciwkrwotoczne. Czucie w tylnych łapkach tez jest na szczęście, ale nie rusza nimi na razie. Dzwoiniłam teraz wieczorem jak się sunia czuje i na szczęście jest jakby troche lepiej, ale z urazami wewnetrznymi różnie bywa. Jutro jak jej stan się bardziej unormuje ma mieć dodatkowe badania.
Sunia ogolnie przesłodka -wetom wszystko pozwalała robić - widac że bardzo łagodna. teraz proszę trzymać kciuki za Pigwunię i za drugą sunię

Posted

Tak miło u was i pieknie :loveu:
Trzymam , ciagle trzymam za Pigwunie i za sunieczkę.

ja kiedys tez byłam swiadkiem , jak na moich oczach szybko jadacy jeep potracił pieska.I tez sie nie zatrzymał.Do tej pory pamietam moja rozpacz i nerwy i bezsilność na tego drania( jak sie później okazało jeepem jechała pani lekarz medycyny:angryy: ). Wzięłam pieska na rece przytuliłam swoja mokrą od płaczu twarz w jego mokre od deszczu i krwi futerko i zaczęłam rozgladać się za właścicielami.Na szczęście byli.Mieszkali w bloku , tuz przy ulicy.Z tym psiakiem skonczyło sie na złamanej miednicy, gipsie .Teraz to najlepszy przyjaciel mojej Tosi.

Jeszcze raz myzianka dla Pigwuni :loveu:

Posted

Wczoraj chyba coś dogomana szwankowała, bo miałam problem z wysłaniem wiadomości...
Wczoraj wieczorem poszlam rozkleić jeszcze ogłoszenia w miejscu skąd wzięlam psiaka. I wtedy jakaś Pani przeczytała i powiedziała mi, że jakas dziewczynka szukała dzisiaj pieska. Powiedziała mi gdzie mieszka, więc od razu tam pojechałam. Dziewczynki nie było, byli tylko jej dziadkowie. Babcia widac, że bardzo się przejeła losem psiaka - powiedziała, że suczka wybiegła za wnuczką i musiała się zgubić. Dziadek natomiast cały czas mówił, że trudno. Powiedziałam im, że zawiozłam sunie do weta- chciałam dac im numer telefonu do niego, ale nie za bardzo chcieli. Chyba nie byli tym zachwyceni.:shake: W sumie to poeiwdziałam im, że nie wiadomo jeszcze czy sunia będzie w pełni sprawna i czy nie będzie wymagać dlaszego leczenia. Oni powiedzieli, że leczyć nie mają jak i że może trzeba uśpić.
Ja zgłupiałam - w zasadzie wyszłam stamtąd nic nie ustalając. Cięzko się było znimi porozumieć. Sama nie wiem co robić. Powiedziałam im tylko że do nich zadzwonię, jak będę coś więcej wiedzieć. Dzisiaj jeszcze z nimi porozmawiam, to może po przemyśleniu będą bardziej chętni do rozmowy... ehh

Posted

Aniu, jestes cudowna.:loveu:
Trzymam kciuki za Pigwusie i ta druga sunie. Z tego co napisalas to najbardziej na suni zalezy Tobie. smutne to.:shake:
dobrze, ze w swoim nieszczesciu trafila na Ciebie

Posted

Dzwoniłam przed chwilą do weta. Sunia będzie żyła. Obrażen wew nie ma, miednica uszkodzona, ale nie trzeba nic z nia robić. Natomiast łapa jest zgruchotana - kość udowa połamana z przemieszczeniami. Potrzebna operacja i to jest jedyne wyjście. Ja nie wiem co mam robić. :shake: Ci ludzie na pewno nie pokryją kosztów, a ja już jestem na minusie w związku z leczeniem Pigwy.
Kosć trzeba poskładać i zasrubować koszt ok 600zl, a przeciez wiadomo że potem potzebna rehabilitacja itd. Pierwsza możliwość - zostawic psa w klinice i zoperować, druga zawieźć do schronu - może tam zrobią za darmo. Ja nie wiem co robić
Bardzo proszę o wszelkie pomysły - ja teraz jadę do tych ludzi spytac się czy oni w ogóle chca psa, potem do weta, ktoremu nie wiem co powiedzieć. Mój tel: 0606 488 884 - przyjmę wszelkie pomysły

Posted

Arka to dobra lecznica , dr Derkowski chirurg ortopeda , to myślę , że jest w dobrych rękach
Niestety tam jest dosyć drogo , ale ja bym suni do schroniskowego weta nie dawala :shake:
a może uda się wynegocjować jakiś upust , albo raty , jeśli wiedzą jaka jest suńki sytuacja ? rozmawialaś z nimi ?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...