Dabrowka Posted April 16, 2006 Posted April 16, 2006 Aniu, życzę Pigwie wygranej w walce z chorobą. A Tobie... siły - na tę walkę. I też wtedy, gdyby przyszło Ci podjąć tę najtrudniejszą decyzję. Quote
Jagienka Posted April 17, 2006 Posted April 17, 2006 Aniu trzymamy kciuki za Pigwunie, ale powiedz kochana jak Ty finansowo wyrabiasz?? Mam nadzieje, że nie popełniam jakiegoś faux pas pytając o to... :oops: Quote
.Ania. Posted April 17, 2006 Author Posted April 17, 2006 Pigwunia dzisiaj czuje się troszkę lepiej. Jest słabiutka, ale od wczoraj nie wymiotowała. Trochę pije, niestety nadal nie ma w ogóle apetytu, więc ciągle daję jej jedzenie strzykawką. Nadal ma też ten zapach z pyska - charakterystyczny przy mocznicy. Trochę też kaszle. Dzisiaj znowu dostała kroplówke i leki, natomiast jutro rano będzie miała jeszcze raz robione badania. Tak bardzo chciałabym, żeby były lepsze... Oj siły to mi rzeczywiście trzeba, bo jestem wykonczona. Od tygodnia prawie nie śpię, co chwilę sprawdzam, czy wszystko w porządku z Pigwą, no i zawalam przez to też inne obowiązki :shake: . Jeśli chodzi o finanse, to oczywiście jakoś daję radę - na Pigwunie na pewno nie zabraknie.;) Oby tylko była zdrowa... Quote
AgaG Posted April 17, 2006 Posted April 17, 2006 Aniu cieszę się, że jest trochę lepiej. A TY trochę odpocznij,, Quote
.Ania. Posted April 18, 2006 Author Posted April 18, 2006 Dzisiaj mimo niewyspania do weterynarza pojechałam w dobrym humorze, bo Pigwa choc nadal zdarzają się wymioty i nie ma w ogóle apetytu, czuła się trochę lepiej, zaczęła sporo chodzić, a nie tylko spać. Dostała znowu mnóstwo leków i kroplówki. Zrobili jej badania. Wyniki morfologii przyszły najpierw i wszyscy bardzo się ucieszyli ja, weterynarz, ponieważ jest poprawa i wyniki są bliskie normy. Dlatego pewnie Pigwa jest żywsza. Niestety chwilę później przyszły wyniki kreatyniny - 11,5 - pogorszenie, co znaczy, że stan nerek mimo leczenia nadal się pogarsza. Mocznik też niestety się nie zmniejszył. Weterynarze naprawde się bardzo starają i dają Pigwuni wszystkie mozliwe lekarstwa, ale rokowania według nich są bardzo złe. :shake: Aż mi gardło scisneło, jak zobaczylam te wyniki, szczególnie, ze miałam nadzieję, że skoro Pigwunia troche lepiej się czuje, to wyniki też będą lepsze. :-( Quote
Jagienka Posted April 18, 2006 Posted April 18, 2006 Pigwa, walcz!!!! Aniu Kraków trzyma za Was... Jesteś wyjątkowa... Wstrętne choróbsko...:angryy: Quote
Tweety Posted April 18, 2006 Posted April 18, 2006 Pigwa, żarty i pobłażanie skończyły się, masz walczyć z całych sił, bo my tu już nie oddychamy czekając na wieści od Ani Quote
kiwi Posted April 18, 2006 Posted April 18, 2006 dobrze ze pigwunia nadal odczuwa radosc zycia oby trwalo to jak najdluzej!!! aniu, kiedy robilas jej badanie krwi przed operacja mocznik byl w normie? Quote
.Ania. Posted April 18, 2006 Author Posted April 18, 2006 Przed operacją miała robione wszystkie badania i wszystko było w porządku. Teraz mocznik jest prawie 190 (górna granica normy to 45), a kreatynina 11,5 (górna granica to 1,7) . Intensywne leczenie trwa już prawie 2 tygodnie, ale wyniki tylko się pogarszają...:shake: . Jedynie dzisiejsza morfologia się polepszyła Quote
AgaG Posted April 18, 2006 Posted April 18, 2006 Najważniejsze, że ona wciąż ma radość z życia, ma Ciebie. Pigwusia nie zasmucaj Ani Quote
.Ania. Posted April 18, 2006 Author Posted April 18, 2006 Tweety, Jagienka -ja też Pigwuni cały czas mówię, że ma walczyć i kropka, ale ona chyba nie chce mnie słuchać :placz: . Według weta tylko cud mógłby Pigwę uratować, a ja dopóki Pigwa w miarę dobrze będzie funkcjonować, cały czas na ten cud liczę. Quote
Jagienka Posted April 19, 2006 Posted April 19, 2006 Ilekroć widzę post od Ciebie Aniu to zamieram... Ale kurde no co jest, przecież cuda się zdarzają... No zdarzają sie przecież, prawda?? Quote
Tweety Posted April 19, 2006 Posted April 19, 2006 Jagienka napisał(a):Ilekroć widzę post od Ciebie Aniu to zamieram... Ale kurde no co jest, przecież cuda się zdarzają... No zdarzają sie przecież, prawda?? oczywiście, że się zdarzają, może nie tak często jakbysmy chcieli (wtedy nie byłyby to cuda) ale się zdarzają Quote
Guest Jamnik Posted April 19, 2006 Posted April 19, 2006 A JA, JAMNIK, WAM MÓWIĘ, ŻE BĘDZIE DOBRZE!!~!!!!:loveu: :loveu: :loveu: :loveu: Quote
Monia70 Posted April 19, 2006 Posted April 19, 2006 Nie tylko Jamnik i nie tylko Kraków mówi, że będzie dobrze! Ja tez tak mówię i myśle.Bo tak musi być. Aniu, a moze mogłabyś sie skontaktować (jeśli juz rozmawiałas to przepraszam)z ciocią Rybon .Może ona by cos jeszcze pomogła w sprawie mocznika i kreatyniny ?? Quote
.Ania. Posted April 19, 2006 Author Posted April 19, 2006 Oby, oby było dobrze. Z ciocią Rybon jestem w kontakcie od początku choroby Pigwuni. (Przy okazji jeszcze raz bardzo dziękuję za pomoc i wspieranie na duchu :buzi: ). Jamniczkowi też bardzo dziękuję, bo bardzo się stara pomóc Pigwuni i pyta kogo tylko może o jej chorobę i jak można jej jeszcze pomóc. Niestety w tej chwili wszystkie wyniki wskazują na to, że nie jest dobrze:shake:, ale może będzie lepiej. Ja w to ciągle wierzę. Pigwunia czuje się naprawdę nie najgorzej, jest wesoła, cieszy się, dzisiaj wygrzewała się na słoneczku :loveu: . Niestety nadal nie ma apetytu, dlatego kilka razy dziennie miksuję jej royala i daję strzykawką. Czasem wymiotuje, ale te wymioty są rzadsze niż były jeszcze kilka dni temu. Dzisiaj w nocy Pigwunia nawet wpakowała się na fotel i tam spała :roll: . Aha, dostała dzisiaj syrop, ktory ma zwiększyć apetyt, więc może po tym zacznie jeść. Zobaczymy jutro. Jutro Pigwa ma wolne od weta, wszystkie leki mamy podawać jej w domu. następna wizyta dopiero... w piątek. ;) Quote
.Ania. Posted April 20, 2006 Author Posted April 20, 2006 Najnowsze wieści z dzisiejszego dnia: Pigwunia od wczoraj nie wymiotowała, kolejna próba z podstawianiem pod nosek samych pyszności (szyneczka, mięsko, puszeczka royala) zakończyła się małym sukcesem. :lol: Na puszkę royala prychnęła i odwróciła się w drugą stronę, mięsko powąchała, ale nie chciała, szyneczkę powąchała i troszeczkę otworzyła pyszczek jakby chciała wziąść, ale się rozmyśliła. Po chwili wzięła troszeczkę do pyszczka i wypluła. To jest już jakiś sukces, bo wcześniej na te 3 rzeczy reagowała odrwacając głowę w drugą stronę. Potem tych próbach dostała strzykawkę zmiksowanego royala. Teraz już jak widzi , że idę ze strzykawką to ucieka.:roll: Oczywiście wiemy, że w jej stanie żadne szyneczki ani mięsko nie wchodzą w grę, ale podsuwając jej pod nosek malusienkie kawałeczki sprawdzamy, czy ma już chociaż trochę apetyt. Może syropek zadziałał... Ja już sama nie wiem, choć wyniki na to nie wskazują, ona czuje się jakby ciut lepiej. Może to tylko chwilowa poprawa, ale mam nadzieję, że jednak nie i Pigwunia będzie zdrowa. :modla: Jutro albo w poniedziałek kolejne badania Quote
swan Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 :loveu: Pigwa mnie tak za serce ujęła i nie tylko mnie, że nie może być źle, bo połowa dogomanii by się załamała i nie byłoby komu działać:razz: trzymam kciuki cały czas:loveu: Quote
Jagienka Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 .Ania. napisał(a):szyneczkę powąchała i troszeczkę otworzyła pyszczek jakby chciała wziąść, ale się rozmyśliła. Po chwili wzięła troszeczkę do pyszczka i wypluła. :loveu: :loveu: :loveu: Bosze jaka ona kochana... Quote
rk66 Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 Oj Aniu, trochę mnie nie było, to fakt, ale nie spodziewałam się, że z Pigwunią takie problemy. Byłam pewna, że już po wszelkich stresach, a tu takie wieści. :shake: Dobrze chociaż, że już trochę lepiej. Bądźcie dzielne i nie dajcie się! Quote
.Ania. Posted April 20, 2006 Author Posted April 20, 2006 Oj, problemy są, choć ja też myślałam, że najgorsze mamy już za sobą. Pigwunia dzisiaj czuje się całkiem nieźle. Nie wymiotowała dzisiaj. Apetytu nadal nie ma, no chyba że to szyneczka :cool3: . Trochę mało pije, próbuje ją zachęcać i jak najczęściej podstawiam miseczkę pod pyszczek, ale nie zawsze ma ochotę. Ale jest żywsza i bardzie wesoła niż była jeszcze kilka dni temu - a to w tej chwili jest najważniejsze. Quote
rk66 Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 I tak trzymać Pigwuniu, kroczek po kroczku i będzie lepiej. Aniu dużo odporności psychicznej Ci życzę. Ja to chyba bym wysiadła emocjonalnie… Żeby tylko skarbek więcej pił... Quote
.Ania. Posted April 21, 2006 Author Posted April 21, 2006 Pigwunia czuje się od wczoraj trochę lepiej. Nie wymiotuje i mam nadzieję, że tak już zostanie. Nadal nie ma apetytu, natomiast pije. Trochę też chudnie, ale w końcu nie zjada tyle ile powinna. Nie chcę zapeszyć, ale może wszystko będzie jeszcze dobrze- byłoby wspaniale. :roll: Ja mam coraz większą nadzieję. Może jednak się uda. Dostaje cały czas dużo leków, dodatkowo część w domu doustnie i widać, że jej pomagają. Może jakaś część nerek wreszcie podjęła pracę. Quote
Toska Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 Aniu , caly czas czytam Twoje relacje i mam nadzieję , że Pigwusia wyjdzie wreszcie na prostą , dzięki Tobie i Twojej opiece nad nią . przesylam pozdrowienia dla was obydwu , trzymajcie się dzielnie :loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.