bonika Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 Aniu może jej Encorton podawać przez 3 dni czy dłużej ? I może jeszcze ..Scanomune i witaminy ? Nie wiem czy to też coś pomoże, ale ja zawsze jak wet ratuje moje zwierzaki - mówię : "Panie doktorze/Pani doktor ten pies/kot ma żyć ! " - i wtedy zawsze każdy wet widząc moją ogromną determinację nagle przychodzą mu do głowy jakieś nowe leki, nowe sposoby itd. No i zawsze dodaję, choć pieniędzy jeszcze nie mam i dopiero zamierzam kombinować skąd je wezmę - "Nieważne jakie będą koszty". Oni wtedy zaczynają prponować jakieś nowe leki "szwedzkie" albo nowe metody oczywiście bardzo drogie, ale jak tylko jest jeszcze szansa to pieniądze się znajdą ! Wiesz z jednej strony trzeba się przygotować, ale do końca walczyć. Ta operacja była chyba coś za ciężka.. Ze sterylizacją to chyba trzeba też tak uważać bo zwierzęta tracą taką energię do życia... Ja przy mojej suni z guzami prosiłam weta aby wycinał wszystko - a on powiedział, że przy nowotworze nie można chcieć wyciąć wszystko i że będzie się miało zdrowego psa - mówił, że wobec nowotwora trzeba być "chytrym" - gdy są przerzuty - wycinać te największe na zewnątrz i zostawiać mniejsze aby "zmylić" nowotwór, że się coś wycięło i żeby nadal rósł, ale na zewnątrz. I mówił, że "będzie się pani musiała cieszyć, że pies po prostu żyje jeszcze a nie, że ma pani już zupełnie zdrowego psa" - tak mi mówił a ja byłam niezadowolona, że nie zrobił tak jak chciałam, dopiero jak pies zaczął się dobrze czuć to uwierzyłam, że miał chyba racje.. Może po sterylizacji nowotwór "skupił" się na rozwoju w środku.. Aniu próbuj jeszcze i nie załamuj się - pomyśl, że ludzie podejmujący się opieki nad chorymi zwierzakami są bardzo wrażliwi a zarazem ..muszą być bardzo silni - pomyśl ile takich sytuacji muszą przechodzić pracownicy schronisk kochający zwierzęta. Podjęłaś się opieki nad psem bardzo chorym ze schroniska. Z nowotworem to nigdy nie można być pewnym jak walczyć - napisałam Ci jak było z moim psem ale na nowotwór nikt nie zna recepty i nie powie, że 100% to i to pomogło - tu się po prostu próbuje - i czasami walczy o każdy dzień życia - ciesz się Pigwusią, że jeszcze jest, próbuj jeszcze walczyć - ze zwierzakiem to tak jest, że jak wyjdzie na prostą to potem już się mocno trzyma życia - Ja jednak jeszcze wierzę i trzymam kciuki :-) Trochę się rozpisałam, ale jak na każdym zwierzaku mi zależy też na Pigwusi, szczególnie, że Pigwusię bardzo polubiłam choć tylko znam z internetu, ale z daleka też chcę o nią walczyć :oops: Quote
Tweety Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 walczcie dziewczynki, musi Wam się udać. Jesteście przecież takie dzielne!!!. Bardzo mocno Was wspieramy i modlimy o wytrwałość siłę dla Ciebie Aniu i o zdrowie dla Pigwuni. Ucałują ją od wszystkich i powiedz, że tu pól Krakowa a może i cały stoi za nią murem i żadne jakieś odchodzenie. Na to zawsze jest czas a jak się ma taki dom jak Ty jej dałaś Aniu to teraz trzeba żyć pełną rudziutką piersią i zbierać siły do ganiania po łące. Trzymajcie się dziewczynki cieplutko!!! Quote
.Ania. Posted April 12, 2006 Author Posted April 12, 2006 Właśnie wróciłam od weta. Pigwunia dostała kroplówkę, ponieważ była odwodniona, glukozę, lekarstwa i jedzonko do pyszczka. Niestety po powrocie do domu zwymiotowała. :shake: Ma mocznice, dlatego nie chce jeść ani pić. Poza tym jest bardzo słabiutka. Wet mówi, że są bardzo małe szanse, ponieważ te wyniki tak szybko się pogarszają. Ja liczę jeszcze na cud. Bonika dziękuję za rady. Pigwunia dostaje wszystko, co potrzeba, dostawała preparat zwiększający odporność organizmu, antybiotyki- bo ma stan zapalny. Leki na nerki. Ja dałabym wiele, żeby Pigwunia mogła żyć. I w tej chwili robimy wszystko co możliwe, żeby ona żyła. Jutro rano jadę znowu, dostanie znowu kroplówkę, będzie miała jeszcze raz badany mocznik i kreatyninę. Teraz Pigwunia leży sobie przy kaloryferze na swojej podusi, owinieta w kocyki, bo trochę za bardzo spadła jej temperatura. Supergoga - pewnie że ucałuję. ;) Pigwunia jest bez przerwy wycałowywana, głaskana, ja cały czas czuwam przy niej i bez przerwy głaszczę ten rudziutki łebek. Quote
kiwi Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 Aniu, boje sie za kazdym razem kiedy widze Twoja waidomsoc.. boje sie tego co przeczytam.... tak mi przykro ze jest chora.... jestem z wami duzo sil wam zycze, przydadza sie do walki Quote
lewkonia Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 Pigwusiu nie tylko twoja pańcia cię kocha :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: . Ale to ona jest przy tobie. Quote
Monia70 Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 Tweety napisał(a): pól Krakowa a może i cały stoi za nią murem nie tylko Kraków ale i ziemia lubuska całym sercem i siłą trzyma kciuki i przesyła pozytywne mysli. Aniu- nie wiem co powiedzieć, jak pocieszyć i dodać sił ??!Jetsem z wami. Wielkie i cieplutkie myzianka dla Pigwusi :loveu: Quote
lupe Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 Przesylamy ze wszystkich sił dobre fluidy. :loveu::loveu: Dużo siły. Pigwuni i jej Pańci, która dala jej to co najwazniejsze - kochający dom. Quote
schroniskoJozefow Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 ANIU ona nie odejdzie Opatrznosc tak nie robi to bylo bezcelowe, prawda?? za miesiac bedzie biegac i wygrezewac sie w sloneczku moge sie zalozyc wszedzie jest jakas filozofia filozofia ne dziala wbrew DOBRU JESTEM Z WAMI:loveu: Quote
bonika Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 Aniu a czy lekarz ustalił jaki typ mocznicy ma Pigwunia ? Może to mocznica przednerkowa która jest zazwyczaj następstwem pogorszenia ukrwienia nerek wskutek np. zmniejszenia ilości krwi krążącej - w wyniku operacji Pigwa starciła dużo krwi. Określenie typu mocznicy jest bardzo ważne gdyż w przypadkach niewydolności przednerkowej leczenie przyczynowe w czas zastosowane może dać pełne wyleczenie, podczas gdy leczenie tylko objawowe może się zakończyć źle. W mocznicy przednerkowej usunięcie niewydolności krążenia oraz szybkie uzupełnienie płynów i elektrolitów mogą niedopuścić do pełnego rozwinięcia się mocznicy. Poza leczeniem przyczynowym właściwym dla choroby wywołującej mocznicę, postępowanie polega na oszczędzaniu nerek. W ciężkich przypadkach konieczne jest dalsze zmniejszenie ilości białka które powinno być pełnowartościowe, nie należy podawać warzyw gdyż zawierają dużo potasu - tak więc najlepiej chyba mięso a nie np. karmy z puszek chyba, że specjalne karmy. Tyle wyczytałam z książki :oops: Jest tu jeszcze polecana dieta ziemniaczana ponieważ zawiera potas należy ją stosować jedynie u chorych zdolnych do wydalania tej ilości kationu lub kojarzyć ją z wymiennikami jonowymi, najlepiej wapniowymi. Aniu - czy lekarz zalecił jakąś dietę dla Pigwusi ? I jeszcze : Wyrównuje się straty wodne i elektrolitowe fizjologicznym roztworem chlorku - ponieważ działa lekko zakwaszająco dlatego też wprowadza się go razem z dwuwęglanami lub mleczanami sodu - czyli jest to to co Pigwusia dostaje prawdopodobnie w kroplówce. Wyrównywanie strat wodnych i elektrolitowych poprawia nieraz wybitnie stan chorych. Występuje jednak problem z określeniem czy w danym przypadku współistnieje zespół niedoboru sodu - dlatego często podaje się przez 10 dni dożylnie roztwór NaCl lub glugozy - co przeprowadza się pod ścisłą kontrolą stanu narządu krążenia i ciśnienia tętniczego. Hiperfosfatemii prowadzącej do wymiotów zapobiega się przez podawanie doustne wodorotlenku glinu, a dla wyrównania hipokalcemii podaje się doustnie sole wapnia w postaci np. Calcium lacticum. Można też podawać leki anaboliczne - testosteron - 2x w tyg., durabolinę - 1x w tyg. Przepisałam to ze starej "knigi" i to "dla ludzi" - lekarz leczący Pigwę pewnie to wszystko wie, ale może ponieważ zwierząt nie ratuje się jeszcze tak chyba za wszelką cenę jak ludzi to może coś jeszcze wet poleci ? Może jakieś właśnie hormony oraz dietę - sprawdź może czy Pigwa nie zje placków ziemniaczanych ? Może sam ryż czy chleb smażony na maśle ? Spytaj weta o dietę - co może Pigwa jeść - bo ona musi coś jeść :oops: Pisz Aniu - pozdrawiam ciepło Ciebie i Pigwusię i trzymam mocno kciuki ! Quote
.Ania. Posted April 13, 2006 Author Posted April 13, 2006 Wreszcie mogę na chwilę usiąść i coś napisac. Z samego rana pojechałam do weta. pigwunia dostała dużą porcję kroplówek, leki. Zrobiono jej badania. Neistety morfologia znacznie się pogorszyła. Spadł troszkę mocznik, ale kreatynina pozostała bez zmian. Wet powiedział, że sytuacja jest beznadziejna i zasugerował uśpienie. :-( Powiedziałam, że się jeszcze zastanowię. Stwierdzilismy jednak, że póki Pigwa nie czuje się najgorzej, nie cierpi, będziemy walczyć o jej życie. Może wydarzy sie cud, na który wszyscy liczymy. Wróciłam do domu koło 13.00. Dałam Pigwuni żelazo, ranigast na żołądek i dałam jej do pyszczka dużą strzykawę puszeczki hillsa dla psów z niewydolnością nerek. Za jakieś dwie godziny dostanie kolejną porcję, tym razem puszeczkę Royala renala. Pigwa nic nie chce jeść, dlatego dostaje specjalne jedzenie wprost do pyszczka, ktore połyka. Musi jeść, żeby mieć siłe. Niestety czasem zdarza się że zwymiotuje, ale nie jest to bardzo częste. Nie wiem jaki rodzaj mocznicy ma Pigwa, nawet nie wiem jakie leki dostaje dożylnie, czy domięśniowo. Dostaje ich dużo + te w domu. Teraz włączyłam kaloryfery w domu, bo Pigwunia ma wciąż za niską temperaturę (37,5). Połozyłam ją na kocyku elektrycznym, dałam termofor i owinęłam w koce. Temperatura musi jej wzrosnąć. Cały czas siedzę przy niej, w nocy rozkładam materac i śpię koło niej, żeby pilnowac czy nic się nie dzieje. Boję się każdej godziny, że może się coś wydzrzyć :shake: Quote
Tweety Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 Ania jesteśmy i z Tobą i z Pigwą myślami. Dacie radę, trzeba wierzyć i ufać Quote
malagos Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 Mój Boże, jestem z Wami, myślę o Pigwuni, która nie po to uciekła grabarzowi spod łopaty, by teraz...... Będzie dobrze! Za dużo osób chce tego, by było inaczej! Quote
bonika Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 Aniu - może do innego weta pojedź ? Czytałam gdzieś na chyba innym forum o piesku który miał bardzo złe wyniki które wskazywały, że ma wodobrzusze - pierwszy wet radził go uśpić, drugi zaaplikował leki, które troche chyba pomagały, ale było nadal źle i chyba pieska wyleczył dopiero trzeci wet, ale stwierdził, że w ogóle psu było coś innego i że praktycznie był zdrowy :roll: Wiem, że pewnie wet opiekujący się Pigwusią jest sprawdzony i doświadczony, ale może zasięgnąć opini jakiegoś drugiego weta ? Lekarze mają różne doświadczenia - od czego też bardzo zależy ich wiedza. Trzymam kciuki za Pigwusie ! Quote
Elso Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 Aniu jesteś niesanmowita, oddana i kochana...będzie miło mi Ciebie poznać... Quote
.Ania. Posted April 13, 2006 Author Posted April 13, 2006 Jak ja bym chciała żeby było dobrze..., ale strasznie się boję. :shake: Kaloryferki podziałały, Pigwuni wzrosła temperatura-ma 38,5. Zjadła już 3 strzykawy jedzonka i jak na razie nie zwymiotowała. Za 3 godziny kolejna porcja. Nawet sporo też wypiła. Trochę rzęzi jej niestety w płucach. Raniutko jedziemy do weta, oby w nocy wszystko było w porządku. Ja pytam o chorobę Pigwuni kogo tylko mogę. Jakbym tylko wiedziała, że jest ktoś kto jej może pomóc, to pojechałabym z Pigwuńką nawet na koniec świata... Quote
.Ania. Posted April 13, 2006 Author Posted April 13, 2006 Elso ja też Ciebie z chęcią poznam, pewnie będzie do tego nie jedna okazja Oby tylko moja kochana Pigwunia wyzdrowiała- ja wciąż liczę na cud Quote
.Ania. Posted April 14, 2006 Author Posted April 14, 2006 W nocy wszystko było w porządku. Rano Pigwa dwa razy zwymiotowała :-(. Raniutko pojechalismy na kroplówkę i dopiero teraz wróciliśmy, po drodze Pigwa znowu zwymiotowała. Pigwunia jest dość słaba, ale nie jest najgorzej. Teraz znowu leży przy kaloryferku, pod kocykami, żeby jej temperatura nie spadła. Za chwilę dostanie jeść. Na szczęście zaczęła też trochę więcej pić. Jutro kolejna porcja kroplówek. Quote
Toska Posted April 14, 2006 Posted April 14, 2006 Aniu i Pigwuniu :lol: -trzymajcie się dziewczynki !!! codziennie zaglądam na Wasz wątek i trzymam kciuki za zdrowie Pigwusi !!! będzie ok , zobaczycie :lol: pozdrawiam cieplutko :loveu: Quote
AgaG Posted April 14, 2006 Posted April 14, 2006 Ania trzymam kciuki, by maleńka rudaska czuła się coraz lepiej Quote
malawaszka Posted April 15, 2006 Posted April 15, 2006 Aneczko kochana - dopiero teraz przeczytałam, że Pigwunia znalazła u Ciebie wspaniały domek i że niestety choroba nie chce jej odpuścić :-( strasznie mi przykro - mocznica to nieubłagalna choroba - ale dzięki Tobie Pigwunia ostatnie miesiące spędzi w bezpiecznym i kochającym domku, mając głaskanko i mizianko do woli - jesteś Wspaniała :calus: Quote
.Ania. Posted April 15, 2006 Author Posted April 15, 2006 Po maleństwie z Olkusza, wiedziałam, że za kilka miesięcy zamieszka u nas psiak ze schroniska, ale nie sądziłam, że stanie się to tak szybko. Ale może tak właśnie miało być... :hmmmm: Wczoraj już nie psiałam, ponieważ Pigwunia nie czuła się najlepiej, strasznie się bałam, że coś się stanie. Była bardzo słabiutka Na szczęście rano poczuła się troszkę lepiej. Dostała kolejną porcję kroplówek (niestety trochę wymiotowała podczas kropłowki), żelazo, leki, jutro jak zwykle powtórka. Pigwunia jest w ogóle bardzo grzeczna podczas zabiegów, grzecznie leży przez te 2 godziny, a nawet czasem śpi. Miksuję jej royala renala, żeby przeszedł przez strzykawkę ;) i w ten sposób zjada parę strzykawek dziennie. Inaczej nic by nie zjadła. A w końcu musi mieć siłę na walkę. Wet był dzisiaj trochę zdziwony, że jak na psa z takimi wynikami, to Pigwa jest i tak w całkiem dobrej kondycji. Jutro albo pojutrze Pigwa będzie miała robione kolejne badania. Bardzo chciałabym, żeby te wyniki były chociaż ciut lepsze. Quote
Monia70 Posted April 15, 2006 Posted April 15, 2006 Aniu, tak bardzo walczysz o Pigwunie, że nie może byc inaczej.Wyniki muszą być lepsze. Pigwusiu, zyczę CI psinko najdrożasza zdróweczka, woli i siły do walki z chorobą, żebyś jak najszybciej wyzdrowiała i brykała sobie szczęśliwa u boku Ani . A Tobie Aniu , nieustannych pokładów miłości,również siły do walki , miłosnej i bardzo przyjaznej atmosfery na świąteczne dni. Zdrowych i wesołych świąt. Quote
.Ania. Posted April 16, 2006 Author Posted April 16, 2006 Pigwunia wczoraj wieczorem czuła się trochę lepiej, w ogóle nie wymiotowała, nawet sporo zjadła (oczywiście przez strzykawkę). Dzisiaj rano też było super, była bardziej wesoła. Dostała kroplówkę, leki. Niestety jak wróciłam do domu zaczęła wymiotować. Zaczęła też bardzo dużo pić, ale od razu wymiotuje :shake: . Zjadła tylko jedną strzykawkę jedzonka, której nie zwymiotowała i to rano. Ogólnie czuje się jakby lepiej, więcej się rusza, wychodzi na spacerki i wcale nie chce od razu wracać. Tylko spaceruje, wącha trawkę. Ale te wymioty... :placz: . Kurcze, mam nadzieję, że jej przejdzie. Dałam jej przed chwilą lek homeopatyczny na wymioty i mam nadzieję, że jej przejdzie. Troche się boję. Jutro kolejna porcja kroplówek. Quote
Monia70 Posted April 16, 2006 Posted April 16, 2006 Aniu , pamietaj ,ze nieustannie trzymam kciuki i bardzo, bardzo pozytywnie myślę.Musi się udać , musi być jeszcze dobrze. Pigwuś , nie wygłupiaj się maleńka , masz przecież dla kogo żyć więc daj spokój z choróbskami :mad: . Trzymajcie się dzielnie dziewczynki. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.