Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Pigwa ma cudowną właścicielkę. Zaczął się dla niej cudwony etap życia. Ania :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: :multi: HURRA !!!!!

  • Replies 894
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

155 złote zostało w kasie która nadeszła od dogomianków na moje konto

Wpłaty: na Wikinga:
40 zł
Wydatki: 100 zł kastracja
Stan kasy Wikinga – 60


[SIZE=3]Wpłaty na Pigwę:

370
wydatki : 200 operacja
te wizyty kontrolne + kubraczki, za które nie placiła Elso i Ania 20 + 55
(razem 275)
stan kasy Pigwy: 95

Wpłaty na Karmelka:
Razem 470
Wydatki: Dominika na Karmela wzięła 100 + 250 = 350
U mnie zostało 120 w kasie Karmelkowej


czyli na Zeldę zostaje: 120 + 95 -60 = 155 złote. Tak postanowiła Ania i Kiwi.
Wiking jak widać jak zawsze pechowy musiał się zapożyczyć. :evil_lol:


To rozliczenie przekopiuję do wątku karmelka i Zeldy. Jeszcze raz dziękujemy za pomoc

Posted

Tak, teraz nadeszła pora na Zeldę.
A Pigwa ma się dobrze, ciagle chce być tam gdzie my, także chodzi za nami krok w krok. A na każde słowo powiedziane do niej, bardzo, ale to bardzo macha ogonem:lol: . Dzisiaj zajęła legowisko mojego drugiego psiaka, z czego oczywiście nie za bardzo był zadowolony, ale Pigwa za żadne skarby nie chciała z niego zejść. Od razu obracała się brzuchem do góry i prosiła o drapanie.
A apetyt ma ogromny, wchłania każdą ilość jedzenia, jaką jej się da...:cool3:

Posted

Alez ona jest słodka miodzio nie sunia

Posted

Tak. Mam teraz tylko nadzieję, że Pigwunia wyjdzie z choroby.
W tej chwili ma się całkiem dobrze. z rany sączy jej się jeszcze ropa, ale ogólnie czuje się w miarę dobrze. Dużo śpi, je, wychodzi na krótkie spacerki, po ktorych szybciutko chce wracać do domu. ;) A czasem to w ogole najchetniej z domu by nie wychodziła.
Leży sobie grzecznie na swoim kocyku, i tam widać, że czuje się bezpiecznie. Zresztą jest bardzo mądrym psiakiem. Załatwia sie tylko na zewnątrz, rozumie komendy: nie wolno, na miejsce (wtedy idzie na swoje legowisko z lekko obrażoną miną :eviltong: ), dobry piesek. No i bez przerwy chce byc głaskana. wtedy jest najszczęliwsza :lol:

Posted

Pigwunia jest po prostu cudownym psiakiem. :loveu: W ogóle nie ma z nią żadnych problemów. Leży sobie na swoim legowisku, cichutko, jakby nie chciała nikomu przeszkadzać. Jak się koło niej przechodzi zaczyna mocno machac ogonkiem i podnosić łapkę. I wtedy wiadomo, że trzeba Pigwę porządnie wygłaskać.;-)
Wczoraj była z nami na troszkę dłuższym spacerku i nawet zaszczekała jak zobaczyła sarenki :) Z jedzonkiem, to najbardziej lubi gotowanego kurczaczka albo puszeczki royala lub animondy i wtedy miseczka jest dokładnie wylizana, naomiast na suche jedzonko czasem kręci noskiem ;)
Rana zaczęła się wreszcie goić- juz wygląda bardzo ładnie, nic jej już się nie sączy, zmniejszyła się opuchlizna. Niestety są nowe guzki na brzuszku, a wczoraj ku mojemu przerażeniu wyczułam spore zgrubienie przy kręgosłupie, ale mam nadzieję, że to nie guz. :shake:
Jutro idę z sunią do kontroli, to wszystko pokażę weterynarzowi. Pigwa pewnie będzie miała już ściągniete szwy, także wreszcie będzie można ją wykąpać...:lol:

Posted

Aniu, wspaniale że Pigwunia tak odżyła, :loveu: trochę gorzej że te guzki są. No cóż pożyjemy, zobaczymy. Pewnie trzeba będzie obserwować czy rosną i jak szybko.
W jednym Cię pocieszę. Ona już tyle przeszła i przetrzymała, że już nic złego nie może ją spotkać. Najważniejsze że ma Ciebie. Po jutrzejszej kontroli napisz od razu co i jak. Mam nadzieję, że wieści będą uspokajające.
Całuski dla Was :buzi:

Posted

.Ania., u mojej suni te guzki niestety rosły, ale od pierwszej operacji w wieku 7 lat - żyła 7 lat dłużej - drugie tyle. Operacje trzeba było powtarzać najrzadziej co dwa lata niestety, a pod koniec życia to zdarzały się w różnym czasie takie małe zabiegi, no i niestety w ostatnich miesiącach suni mojej pękała skóra tam gdzie były wycięte guzki i też w innych miejscach, ale tak na 1 cm - przemywałam to rivanolem, czasami tak okładałam gazikami z rivanolem i jak się dało zawijałam bandażem.

Z pieskiem mającym nowotwór tak to niestety wygląda, że ten nowotwór jest i co jakiś czas daje się we znaki.

U mojej suni jeszcze po każdej operacji te pozostawione małe guzki zaczynały już rosnąć po dwóch tygodniach od operacji - ale troszkę urosły i się znowu zatrzymały - ja się już przyzwyczaiłam, że o terminie kolejnej - ewentualnej operacji myślałam dopiero za przeważnie dwa lata i już.
Może spróbujesz ze Scanemunem ? - może lekarz doradzi jakieś czasowe terapie ? Ona jest wysterylizowana - to też powinno zahamować te guzki.

Nie zamartwiaj się w każdym razie bo ta operacja na pewno BARDZO Pigwusi pomogła - po mojej suni było bardzo wyraźnie widać poprawę - z tymi guzami to się tak jakoś pociła, siadała po kątach - a po operacji inny pies - pełen życia - taki jak był w wieku 1-2 lat.
Jak tylko Pigwa się zupełnie podleczy to zobaczysz jak będzie biegać i skakać - jakby się na nowo narodziła :loveu:

Życzę Wam dużo radości i wiem, że już będzie OK :Cool!:

Posted

Byłam dzisiaj na kontroli. Rana bardzo ładnie się zagoiła, także wszystkie szwy zostały dziś usunięte. Mam obserwować guzki na brzuchu i te na kręgosłupie, czy nie rosną i jeśliby się coś działo to przyjść na kontrolę. Dzięki bonika, mnie też powiedział, że jeśli będą rosły, to będzie trezba je za jakiś czas znowu usunąć.
Oprócz tego nie dostałam źadnych zaleceń. Wszystko narazie wygląda ładnie jak na sunie 10 letnią i jeśli nic się nie będzie działo, to mam się zgłosić dopiero za jakieś półtora miesiąc i zrobić badania krwi itd, żeby sprawdzic czy nie ma przeżutów.
Dostałam też od weta przyzwolenie na kąpiel. :lol: Także pierwsze co zrobiłam po przyjściu, to wsadziłam śmierdzącą Pigwunię do wanny i porządnie wykąpałam. Zużyłam całą butelkę szamponu, a z Pigwuni ciągle leciała czarna woda :roll: . Na szczęście teraz Pigwa jest już czysciutka, nawet sierść zmieniła troche kolor na jaśniejszy :cool3: . Pigwa trochę bała się suszarki, więc troszkę ją tylko podsuszyłam, a teraz leży koło kaloryfera i się dosusza ;) .
Jak tak dalej pójdzie, to Pigwa zacznie przede mną uciekać. Wstrętna pani najpierw zawiozła do weterynarza, a potem jeszcze męczyła pieska jakimiś kąpielami. :evil_lol: Muszę przyznać, że jak Pigwuni dawałam jeść wieczorem, to patrzyła jakoś tak na mnie z wyrzutem:roll: , ale mam nadzieję, że szybko jej przejdzie ;) .

Posted

Napiszę jeszcze jaka z Pigwuni spryciula. Pigwa praktycznie cały dzień śpi na swoim legowisku. Wychodzi na krotkie spacerki, ale szybciutko chce wracać do domu. Wczoraj został cały nasz zwierzyniec sam w domu. Stwierdziłam, że Pigwa pewnie będzie spała - jak zwykle. Ja wyszłam na jakieś pół godziny. Po powrocie poszłam sprawdzić czy Pigwa nadal śpi na swoim miejscu, ale o dziwo Pigwy tam nie było. Nie musiałam na szczęście daleko szukać, bo Pigwa nadal spała, tyle że wpakowała się do łóżka. Hi, hi, tak mocno spała, że nawet nie zauważyła jak weszłam :sleep2: :lol:
I teraz zaczyna tak robić, jak znikam na dłużej niż 15 minut, ale jak tylko się pojawiam, Pigwa szybciutko pędzi na swoje miesce i patrzy na mnie tymi swoimi pieknymi oczkami pytająco - czy coś się stało ? :evil_lol:

Posted

Wspaniale ze ze zdrowkiem dobrze :0
Pigwa to cud , nie pies, takiej grzecznej ja w zyciu nie widzialam ;)
al co do kapieli to masz racje, pigwa cuchnela niezle ;)
ale teraz juz musi bic liczna, ejszcze tylko brzcho zarosnie i bedzie miss ;)
ale ci sie trafila pociecha Aniu:)
moze ty na te psy tak dzialasz?
pudla jak wiozlysmy to tez cud grzecznosci, karmelek spokojny...

cos chyba jest w tej ani ;)

Posted

.Ania. napisał(a):
Nie musiałam na szczęście daleko szukać, bo Pigwa nadal spała, tyle że wpakowała się do łóżka. Hi, hi, tak mocno spała, że nawet nie zauważyła jak weszłam :sleep2: :lol:

Ale z tej Pigwuni cicha woda :evil_lol: . Aniu- to cudownie, że Pigwa znalazła u Ciebie spokojną przystań. Cały czas śledziłam jej losy i nadal trzymam kciuki za jej zdrówko :thumbs:
pozdrawiam

Posted

Pigwa ma ściagnięte szwy a Ania martwi się chorobą swego starszego psa - ma nowotwór.

Posted

W tej chwili chce mi się tylko płakać. :-( Nie dość, że mój starszy psiak mi sie rozchorował, to jeszcze dzisiaj po południu Pigwie się bardzo pogorszyło. Po południu przestała jeść i pić, stała się osowiała. Zmierzyłam jej temperaturę było ponad 41 stopni. Wet mógl nas przyjąć dopiero o 20.00, także czekałam do tej pory. Była bardzo słaba. U weta temperatura była 41, 6. To bardzo dużo jak na starego psa:placz: . Dostała leki , kroplówkę, troche temperatura jej spadła do 40, 9. Mam poczekac jeszcze kilka godzin i sprawdzić czy temperatura się obniżyła. Jutro rano do kontroli.
Wet podejrzewa jakąś dużą infekcję- tylko nie wieadomo,czy to jeszcze po operacji, czy coś innego, trzeba czekać. Temperatura bardzo osłabiła Pigwę. Cały czas obserwuję sunię i mam nadzieję, że do jutra będzie lepiej.
Ja jestem wykończona i jakoś nie wyobrażam sobie, żeby Pigwuni miało się coś stać. Po tym co przeszła musi być teraz dobrze...
Proszę trzymajcie kciuki za Pigwunię

Posted

O Bosze !!!Tylko nieee choroby :shake:
.Aniu.
Tak bardzo ,bardzo mi przykro.Aż mnie zmroziło jak przeczytałam o Twoich piesiach.I Piesio i Pigwusia .Czemu problemy chodza parami?!!!
Wyobrażamn sobie jak się teraz czujesz , z jednej strony znów walka z drugiej nadzieja ,bezsilność i oczekiwanie.
.Aniu.Jestem myslami z Tobą , tak jak byłam z Pigwusia .Musi się udać, musi być dobrze z 2 pieskami.Trzymam kciuki i pozytywnie myślę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...