Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 117
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Witajcie, dziś o 17:30 adoptowałem Przekręta (potem przypadkowo znalazłem to forum i sporo się dowiedziałem o jego przeszłości).
Jesteśmy 4- osobową rodziną która cierpiała na brak pieska.
To super psiak. Uwielbia spacery (obsikał już wszystkie latarnie dookoła osiedla) Uwielbia patrzeć na lodówkę, karmy dla psa raczej nie uważa. Widać że tęskni, ale powoli się chyba przyzwyczaja. Trzeba mu zapewnić towarzystwo aby nie tęsknił i nie skrobał w drzwi. Mam nadzieję na spokojną noc.
Mam pytanie do poprzednich właścicieli, co psiak lubi jeść?
W zasadzie reszty dowiedziałem się z poprzednich postów...
Pozdrawiam wszystkich w jakikolwiek związanych z Przekrętem

Posted

Witamy Jurku!
Gratulacje! Mam nadzieję, że będziecie szczęśliwi z Przekrętem i on z Wami.
Zdaje mi się, że jego ex właściciel coś pisał o psich puszkach z dodatkiem makaronu lub kaszy jako o podstawowej karmie Przekręta.

Posted

Noc była spokojna, po 4-ech wieczornych spacerkach odpuścił sobie rzadkie przypadki piszczenia i drapania. Sam odnalazł swoje posłanie na kocyku w korytarzu i przerobił je na profesjonalne psie legowisko. Na imie powinien mieć "Spacer" bo to jedyne słowo, na które reaguje i wtedy to adhd gotowe, amok i trzeba wyjść bo szaleje okrutnie. Próbuje pchać się do łóżka, ale tymczasem nie pozwalamy.

Pozdrawiam :))

Posted

JurkuB z całą rodziną.

Ma fart jednak pieszczoch mały. Strasznie się cieszę. Ogromnie Wam dziękuję i... gratuluję! Przekręt to niemożliwy psiak.

Faktycznie, że słyszy i rozumie wszystko, ale tylko wtedy, kiedy chce. Słowne reprymendy puszcza mimo uszu - najwyraźniejszą skruchę okazywał, kiedy się na niego "obrażałem". Nie mówiłem do niego, nie pogłaskiwałem; wyraźnie nie wiedział co ze sobą zrobić. Niezawodnie po chwili zadumy wciskał dzioba pod łokieć, albo siadał naprzeciwko i w ciszy wpatrywał się w oczy. Oczywiście unikałem tego spojrzenia, ale ile można... Po pierwszym geście przyzwolenia słodko "przekręcał" się na plecy, całym brzuchem gotowy na ciąg dalszy.
Mocno się uśmiechnąłem czytając o spacerku... Niezły wariat, co? Nawet nie trzeba nic mówić, wystarczy dotknąć smyczki i jedyne rozwiązanie to szybka ewakuacja - w tym stanie nic do niego nie dotrze. Próbowałem przy pierwszych 40 decybelach odkładać smyczkę i ponawiać próbę kiedy się uspokoi, ale manifetował swój zapał z niezmienioną siłą. Najrozsądniej było w pełnej gotowości stanąć w progu mieszkania i ścigać się z nim do wyjścia, zaniechawszy nawet czasochłonnych operacji z kluczami. Oczywiście przy jego przyspieszeniu szans żadnych nie miałem, ale tym sposobem stosunkowo krótko przebywał na klatce i istniała możliwość, że nie wszystkich pobudzi. Potem radośnie obszczekiwał pierwszą napotkaną osobę i biegł obsikać samochód kierowniczki sklepu, która zresztą nie miała mu tego za złe, a, że parkowała zawsze w tym samym miejscu był to świetny punkt orientacyjny. Napisałeś, że oznaczył już wszystkie latarnie - już się nie zgubi. Nie jest frajer, wie gdzie micha i ciepło. Często gubiłem go z oczu, choćby w Parku Skaryszewskim, gdzie wszelkie psy biegają swobodnie - wystarczyło nie oddalać się zbytnio i co czas jakiś dać mu gwizdnięciem "namiar" na swoją pozycję. Pilnował, żeby Pan mu się nie zgubił.
Z większymi psami dogduje się łatwo, chyba, że jest na smyczy. Wtedy, wiedząc, że uciec nie może, histeryzuje i profilaktycznie robi karczemną awanturę. Żeby go ten duży nie zjadł.
Je chętnie, choć niedużo. Ja dawałem mu do zjedzenia standardową puszkę wymieszaną z taką samą objętością kaszy lub ryżu. Często wpadały też okrawki od zapatrzonej w jego oczy Pani z bazarku. Jadał raz dziennie, wieczorem. No i to, co sam wyczarował, np. padła rybitwa (jako, że mieszkaliśmy jakieś 150 metrów od cudownie dzikiego brzegu Wisły i obaj uwielbialiśmy te zarośla i piasek). Uwaga - kradnie. Potrafi zawinąć paluszki lub ciastka ze stołu. Nigdy się nie przyznał, nawet nie było mu głupio. Kiedy przychodzili znajomi brydżyści ze zwykłą sobie energią okazywał im sympatię, a ci, nauczeni doświadczeniem, szybko i, co ważniejsze, skutecznie zapychali go przezornie przyniesioną kością. Sposób bardzo dobry - można było licytować.
Napisałeś, że z miejsca pojął przeznaczenie kocyka w korytarzu - to może być "zasłona dymna". Nie wpuszczcie go do łóżka. Bardzo rozsądnie dodałeś, że tymczasem... Też go nie wpuszczałem i nawet nie robił scen. Póki nie zasnąłem. Budziłem się sprawdzić co takiego ciepłego gnieździ się w łóżeczku i niezmiennie napotykałem spojrzenie p.t. "...O co właściwie chodzi? Przecież spokojnie sobie leżę, taki grzeczny jestem. Nie wygłupiaj się, lepiej chodźmy spać..."

JurkuB napisz czasem, proszę, jak się wszyscy z nim miewacie i co wykręcił. Jak dogaduje się z dziećmi (nie wiem, czy to nie jego pierwsze takie doświadczenie)?
Trudno jest napisać coś więcej niż dziękuję. Bardzo.
Wszystkim Paniom także. Asia jest wielka.
Pozdrawiam,
Darek

Posted

Witaj Darku, fajnie że się odezwałeś. Jedyną różnice jaką na razie zauważam w Twoim opisie to fakt, że u mnie nie dziamgocze, wczoraj zaszczekał 2 razy na dźwięk dzwonka do drzwi. Co do obcych psów to zauważyłem że strasznie na niego ujadają, (może dla tego że nowy) a on jakby tego nie dostrzegał.
Straszny spacerownik, zastanawiałem się czy to z powodu nowego otoczenia, ale wygląda na to że tak ma...
Na szczęście mieszkam w okolicy otoczonej lasami, więc mamy gdzie chodzić, a na dłuższy spacer mogę nawet iść nad Wisłę. No i ten samochód.... aż dziwne że pies nie ma prawa jazdy :)
Mój kuzyn ma bardzo podobnego psiaka, tamten ma inną fobię tzn aportowanie, nie ma znaczenia czy robi to 2 godziny czy 6 bez przerwy.
Wspominałeś że Przekręt był zaczipowany, czy nadal jest? No i na koniec - czy masz wiedzę o jego szczepieniach?

Pozdrawiam,
Jurek

Posted

Ach, chciałam dorabiać Przekrętowi nowych ogłoszeń, a on już w domu. Bardzo się cieszę :)

JurkuB, chip jest na całe życie. Podobno zdarza się czasami, że po jakimś czasie się przemieści, ale wystarczy raz na rok, dwa, to sprawdzić - skanery do chipów są już chyba w niemal każdej lecznicy. Dobrze by tylko było, żeby poprzedni właściciel Przekręta podał Ci numer chipa i bazę (te dane powinny być w umowie), żeby można było przepisać go na Ciebie.

Posted

Byłam w Azylu przy pierwszej próbie oddania psa ale to już nieważne.
Mam nadzieję, że pani MagdalenaP nie weźmie na tymczas żadnej żywej istoty, a gdy kot zachoruje i zacznie sprawiać problemy, nie zostanie wyrzucony bo panią boli głowa. I czytając pani wypowiedzi mnie było przykro i wstyd, że ludzie na takiej podstawie siebie oceniają, chociażby pośrednio. Brak zrozumienia i dla ludzi, i zwierząt. Współczuję. Wszystkim.

Posted

Witajcie,
Pidzej, może MP nie miewa migreny. Daj ci kotku szczęście. Tobie też.
Przekręt, jak pewnie wiesz, dzięki staraniom osób wielu, zwłaszcza Asi niezwykłej, znalazł przystań i jak na razie, i on, i jego nowa rodzina są zadowoleni. To najważniejsze i niech tak zostanie. Dziękuję za wpis.

Posted

U Przekręta wszystko OK. Często chodzimy na spacerki. Jest wesoły, nie tęskni ( przynajmniej tego nie widać po nim) Nie odstępuje nas na krok, jest nawet teraz przy mnie gdy piszę. Został raz sam na 2 h i zniósł to dobrze.
Mam pytanie jak zmienić właściciela w bazie danych przypisanego do psiego chipa? Mam zczytany numer chipa.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...