Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jakoś udało mi się zalogować.... czyżby kara minęła?

Dowiedziałam się przez przypadek o TEJ TRAGEDII !!!
KOSZMAR!!!
Mam trochę grosza zebranego przez dzieci i z 15 kg karmy ( w zasadzie dzieciaki chciały dla fundacji EMIR, ale przecież tragedia w ich rodzinnym mieście, więc wybaczą) tylko trzeba by jutro przed południem odebrać ze szkoły - namiary podam na priv....

Posted

Troszkę się pogubilam.
Jakimpsom można juz robić ogłoszenia?
Czy namiary podawać w każdym przypadku na Fundację?
Acha, doczytałam, Muszkieterów poogłaszam. Namiary mam.

Posted

Koty są juz bezpieczne u mnie. Przepraszam nie wiem kto je przywiózł, ale bardzo dziękuję. Pierwsza rzeczą która robiła wczoraj to kapiel. Dzisiaj maja troche odpoczynku i jutro do veta

Posted

Pionkio ma już dom tymczasowy, Karinka oferowała, ze zapewni mu opiekę całodobową, proszę jedynie o pomoc w ogłaszaniu psiaków do adopcji, szczególnie Pinokia
Wątek Muszkieterów na dogo, tam na bieżąco są strony gdzie mają ogłoszenia, ma maila mogę wysyłać ogłoszenie w formie papierowej do sklepów zoo i bibliotek, tam gdzie pozwolą wywiesić, Pinokia na razie nie mam, jak będę mieć szczegóły i zdjęcia zrobię mu wątek i zacznę go ogłaszać

Posted

Ja zrobiłam zbiorcze ogłoszenia szczeniaków.
I suni z niebieskiego koszyczka.
Czy sunia ma wątek, imię?
Czy mam wpisywać jej ogłoszenia tutaj?

Posted

Dziś w Wyborczej jest artykuł
http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,7556933,Kilkadziesiat_psow__koty_i_kozy_trzymane_w_ruinie_.html

Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta



Na posesji przy ulicy Zamkowej w skandalicznych warunkach przebywało kilkadziesiąt psów

Kilkadziesiąt psów, koty i kozy trzymane w ruinie. FOTO


Iwona Sobczyk 2010-02-12, ostatnia aktualizacja 2010-02-12 22:33:21.0

[FONT=Verdana]Szczeniaki pośród szczurów i kości, chora na raka suka w za małej klatce, do tego kilkadziesiąt innych psów, kotów i kóz. Taki zwierzyniec trzymała w grożącej zawaleniem kamienicy mieszkanka Będzina. W piątek Fundacja "SOS dla Zwierząt" odebrała je w asyście policji[/FONT]

Stary dom bez prądu, ogrzewania i szyb w oknach stoi w środku miasta, tuż obok będzińskiego zamku, kościoła i domu parafialnego. Jak się wychylić, widać sprzed niego będziński magistrat. To, że kamienica jest wielkim zwierzyńcem, nie mogło dla nikogo w okolicy być tajemnicą. Jeszcze w piatek rano, kiedy podjechali pod niego wolontariusze Fundacji "SOS dla Zwierząt", dom trząsł się od szczekania psów. Przez dziurę w murze można było zobaczyć stojące na podwórku komórki dla kóz. Wokół biegało kilka kundli.

Pani Teodozja, właścicielka ruiny, ma 88 lat. Żyje z renty i wróżenia z kart. Sama mieszka w domu obok. - Zlitowałam się, przygarnęłam psiaki. Źle tu nie mają. Kozy trzymam na mleko. A jak która słaba, to zabiję i mam mięsko - mówiła pani Teodozja. Po długich namowach zgodziła się wpuścić do domu członków fundacji i oddać im zwierzęta.

Razem z nimi obejrzeliśmy zwierzyniec. W piwnicy pośród śmierdzących szmat i starych kości ledwie było widać kilka szczeniaków. Jeden miał rany na łapie - w ciemnościach prócz psów mieszkały też szczury. W domu zamkniętych było kolejnych kilkadziesiąt psów. Najmłodsze spały zwinięte na podłodze zasłanej warstwą zwierzęcych odchodów i śmieci. Wszystkie psy były zarobaczone, niektóre chore. Na podwórku nie było lepiej. Cztery kozy stały na warstwie gnoju w dziurawych komórkach. Obok nich w za małej klatce mieszkała spora suka z brzuchem pokrytym guzami. - To Saba, ma raka. Nie wypuszczam jej, bo jest agresywna - wyjaśniała pani Teodozja.

- To nie jej wina. Przygarniała zwierzaki, ale sytuacja ją przerosła. Potrzebna jest pomoc - mówi Bogusława Krychała, jedna z kilku osób, które dokarmiały zwierzyniec pani Teodozji.

Członkowie fundacji spodziewali się, że takiej pomocy mogą udzielić miejscy urzędnicy. O sprawie zawiadomili ich na początku lutego. - Powiatowy Inspektorat Weterynarii poprosiliśmy o wspólną kontrolę. Do prezydenta wystąpiliśmy o odebranie właścicielce zwierząt. Nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi - mówi Aneta Motak z fundacji.

Po kolejnym telefonie do PIW-u dowiedzieli się, że kontrola już była. Weterynarz zastał zamknięte drzwi i odjechał. - W tej sytuacji nie mogliśmy zrobić nic innego, jak tylko przestać czekać - mówi Motak.

Urzędnicy z magistratu też byli na kontroli. W środę. PIW nawet dostał od nich notatkę. - Stwierdzili w niej tylko, że zwierzęta są dobrze odżywione - mówi Andrzej Bernacki, zastępca będzińskiego powiatowego inspektora weterynarii, który na prośbę fundacji wczoraj jeszcze raz przyjechał do domu pani Teodozji. - Jestem przerażony tym, co tu widzę. Zwierzęta faktyczne wyglądają na odżywione, ale warunki, w jakich są trzymane, są fatalne. Jeśli jest tu prowadzony ubój, to też nielegalnie. Nie można go przeprowadzać w takich warunkach. Będę wspierał starania fundacji - mówił Bernacki.

Członkowie fundacji wywozili wczoraj zwierzęta cały dzień. Po kilku godzinach pani Teodozja zmieniła zdanie. Kazała im zostawić zwierzęta. Na miejsce przyjechała straż miejska i policja. Z zabraniem kóz trzeba było poczekać na nakaz prokuratorski. Przyszedł po południu. Fundacja złożyła zawiadomienie do prokuratury. Kilkadziesiąt zwierząt trafiło do domów tymczasowych.

- Gdyby przeciętny obywatel wyszedł na spacer z psem, który nie ma szczepienia przeciwko wściekliźnie, dostałby mandat. Tu żaden pies nie miał szczepień. To miejscy urzędnicy mają obowiązek zadbać o to, żeby w mieście nie było zagrożenia epidemiologicznego i żeby dręczone zwierzęta odebrać właścicielowi i umieścić w schronisku. Wyręczyliśmy ich - mówi Motak.

Prezydent Będzina decyzję o tym, czy oficjalnie odebrać pani Teodozji zwierzęta, ma podjąć niebawem. Zwierzęta nadal potrzebują pomocy. Trzeba je wyleczyć i znaleźć im nowe domy. Wszystkie informacje na stronie www.fundacjasosdlazwierzat.org.


Iwona Sobczyk


Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja

Jarosław Motak z Fundacji SOS dla Zwierząt podczas interwencji w Będzinie


Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

W piwnicy pośród śmierdzących szmat i starych kości ledwie było widać kilka szczeniaków.


Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

W jednej z za małych klatek mieszkała spora suka z brzuchem pokrytym guzami.


Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

Agnieszka Nowak z fundacji SOS na podwórku posesji

Na stronie Wyborczej jest więcej zdjęć.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...