kathrby Posted June 4, 2010 Posted June 4, 2010 Sorki za off'a, ale ktoś podłożył mi..."świnię" (???) pod postacią kotka... http://www.dogomania.pl/threads/186964-BEZIMIENNY-GAL-ANONIM-cudny-maluch-szukający-domu...?p=14815881#post14815881 pOOOmOOOcy! Quote
Glutofia Posted June 4, 2010 Posted June 4, 2010 zapraszam: http://www.dogomania.pl/threads/186990-Amy-po%C5%82amane-%C5%82apki-porzucona-przy-drodze.-POTRZEBNA-POMOC!?p=14819111#post14819111 Quote
kathrby Posted June 5, 2010 Posted June 5, 2010 Mam niestety złe wiadomości... Wróżka nie ma już szczeniaków... Twierdzi, że ktoś je otruł! Znam miejsce, gdzie są ich zwłoki - pokazała mi (miejsce, a nie zwłoki). 3 psy, w tym jedna suka (prawdopodobnie ciężarna) biegają na zewnątrz. W domu znajduję się 2 suki ( w tym jedna, która wymaga opieki chirurgicznej) oraz 3 psy. Obraz zgrozy i rozpaczy! Quote
gość123456 Posted June 5, 2010 Posted June 5, 2010 Mam nadzieję, że dobre newsy już tak na stałe... Kliknijcie: Łatek w idealnym domu! Quote
Blood Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 [quote name='publikacja']Mam nadzieję, że dobre newsy już tak na stałe... Kliknijcie: Łatek w idealnym domu! Super!! Co do wróżki tragedia;( Quote
kathrby Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 Te psy na zdjęciach biegają swobodnie wokół domu "wróżki"... Są bardzo nieufne... A - suka, prawdopodobnie w ciąży, nie jest w zbyt dobrym stanie... B - suczka, która ma przetrącony kręgosłup, chodzi bardzo zgarbiona, będzie jej potrzebna operacja; wróżka nie chciała żebym ją zabrała... Twierdzi, ze to Fundacja ją doprowadziła do takiego stanu...:mad: C - pies, bardzo przyjacielski, tulił się i lizał mnie po rękach, ogólnie jest chyba tylko zarobaczony... To w kółku mojego autorstwa to kotek, który na moich oczach mało co nie spadł z okna... Sorki za jakość, ale to są zrzuty ekranu z filmiku który nakręciłam. Są jeszcze 2 psy, ale nie udało mi się ich uchwycić. Za bardzo Marcin z Dagmarą się kręcili i nie chciałam ryzykować... Quote
kathrby Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 __Lara napisał(a):Co tam się dzieje... Nigdzie nie było misek dla psów, choćby z wodą! Brud, smród i ubóstwo - tak to można nazwać... Do "wróżki" oczywiście kolejka! I nikt o niczym nie wie... Spędziłam prawie godzinę w kolejce i ponad godzinę w jej "mieszkaniu". Jest bardzo, ale to bardzo rozmowna. Sąsiedzi już mniej... Potwierdziło się jednak to, że psy są tam podrzucane, a właściwie jeden, którego niestety nie udało mi się tam uchwycić na nagraniu. Cały czas obstaje przy tym, że szczenięta ktoś jej otruł! Ciekawe czemu reszta psów ocalała wobec tego... Powiedziała mi gdzie są ich zwłoki - jeśli tam są... Quote
kathrby Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 __Lara napisał(a):Czy tego procederu nie da się jakoś zakończyć? Nawet jeśli dostałaby ("wróżka") sądowy zakaz posiadania zwierząt, to nie ma pewności, że nie będzie tak robić. Poza tym niektórzy z mieszkańców twierdzą, iż ONA DBA O ZWIERZĘTA... Quote
kuba123 Posted June 7, 2010 Posted June 7, 2010 UWAGA UWAGA nasza fundacja prowadzi zbiórkę karmy, koców, legowisk, obroży, smyczy i karmy dla zwierząt poszkodowanych w powodzi w ubiegły piątek zawieźliśmy do Bierunia 121kg suchej karmy i ok 190 puszek BARDZO PROSIMY O POMOC chcielibyśmy przekazać też dary do Chełma Śląskiego można również przekazywać pieniądze na nasze konto z dopiskiem POWÓDŹ Quote
AgusiaP Posted June 8, 2010 Posted June 8, 2010 Bardzo sie cieszę, że Łatek ma domek. Jeszcze w piątek widziałam jego ogłoszenie na tablicy Fundacji w Dądrowie jak byłam u weterynarza. Naprawdę wspaniała wiadomośc. Czy ten biało-czarny piesek to nie ten sam co był na zdjęciach jak była akcja odbierania psów tej czarownicy? Quote
kathrby Posted June 8, 2010 Posted June 8, 2010 AgusiaP napisał(a):Czy ten biało-czarny piesek to nie ten sam co był na zdjęciach jak była akcja odbierania psów tej czarownicy? Tak, to ta sama sunia. Wtedy nie udało się jej złapać... Quote
henikar Posted June 10, 2010 Posted June 10, 2010 Miałam małą przerwę związaną ze sprawami rodzinnymi, ale postaram się nadrobić zaległości. Biedne psy. Koszmar. Quote
henikar Posted June 10, 2010 Posted June 10, 2010 [quote name='kuba123']UWAGA UWAGA nasza fundacja prowadzi zbiórkę karmy, koców, legowisk, obroży, smyczy i karmy dla zwierząt poszkodowanych w powodzi w ubiegły piątek zawieźliśmy do Bierunia 121kg suchej karmy i ok 190 puszek BARDZO PROSIMY O POMOC chcielibyśmy przekazać też dary do Chełma Śląskiego można również przekazywać pieniądze na nasze konto z dopiskiem POWÓDŹ Oczywiście postaram się wpłacić na konto chociaż pare złotych. Quote
Glutofia Posted June 29, 2010 Posted June 29, 2010 Droga Blood pozwól ze twojego wpisu na naszej stronie odniosę się tutaj ponieważ księga gości raczej nie jest miejscem do rozwijania dyskusji: Blood 2010-06-29 10:22 Zastanawia mnie jedno czemu jesli wszyscy tak kochaja tu zwierzeta czemu nie pojawilo sie pytanie jak czuje sie Perła? Omijajac to Ja sie nie interesowalam?? Nie umialam sie doprosic o przeslanie na maila nawet umowy nie mowiac o innej pomocy pisalam na forum Jedyne co uslyszalam ze tto dlatego ze jestem samodzielnym DT i dlatego I kto byl u mnie wielokrotnie?? Nigdy nie bylo czasu przekazanie psow trwalo 5 min a umow tez nie doczekalam sie nigdy... Ospotkaniu informowalam wiele wczesniej sama zajelam sie ogloszeniami nawet....DT prowadze wolontariacko!!!Taka jest reakcja na ludzi chcacych pomoc zal poprostu na ten cyrk patrzyc ja juz sie nie wypowiadam az sie dzieki takim pomowieniom nie chce sie pomagac A ja dostalam informacje ze py sa bezposrednio po sterylce czyli rozumiem po wizycie u weta!! Nie wypowiem się w kwestii kto ile razy u ciebie był bądź nie był poniewąz nie wiem ale chcę jedynie zaznaczyć ze nie tylko ty robisz ogłoszenia. Oczywiście bardzo miło z twojej strony ze zajęłas się suczkami ze zrobiłaś ogłoszenia itd. Pies byl oglądany przez weta zaraz po odebraniu go wróżce. Potem była sterylizowana więc siłą rzeczy wet widzieć ją musiał, również później przy ściąganiu szwów. Sunia siedziała na maciejkach nie pamiętam jak długo ok miesiąca? Z opinii osób zajmujących się maciejkowickimi psami nie wynika jakoby zdradzała jakiekolwiek symptomy chorobowe. O chorobie Perełki dowiedziałam się kiedy zadzwoniła Pani Starkiewicz. Pominę juz formę w jakiej to żąda od nas pieniedzy.Również fakt ze znała już sumę za jaką będzie leczony pies zanim został ostatecznie zdiagnozowany. Pierwotnie było to 600zł potem urosło do 3 tyś. Tez mam dwa adopcyjne psy, leczę je na własny koszt, ba! na własny koszt często leczymy(bo nie tylko ja) nieswoje psy. Zdarzyło mi się wyadoptpowac przewlekle chorego doga o którego chorobie nie miałam pojęcia nowy dom również, i nowa właścicielka nic nie wiedziała o jego chorobie- ja również. Włąscicielka nie żądała od nas nawet złotówki a jest osobą samotną, leczenie doga jest nieporównywalnie bardziej kosztowne aniżeli psa wielkości ratlerka jak to jest w przypadku Perełki. Każdy adoptujący ma świadomość ze są to psy po przejściach. Nie jesteśmy hodowlą która daje gwarancję na psy. Nie możemy też dożywotnio utrzymywać każdego wyadoptowanego zwierzęcia.Każda osoba adoptująca musi liczyć się z kosztami bo one są wpisane w posiadanie zwierzęcia. Reasumując: wszyscy mają oczekiwania i tylko oczekiwania. Bardzo mi przykro ze suczka się rozchorowała ..naprawdę. Wszyscy oczekują od nas ze weźmiemy każdego psa w potrzebie, nikt później nie zastanawia się nad tym czy ten pies ma gdzie mieszkac i czy posiadamy środki do leczenia tych zwierząt. Jesteście fundacją to coś zróbcie. Mało do kogo dociera ze Fundacja to zaledwie garstka osób. Każdemu bardzo łatwo oceniać bo to takie proste. Ja nie mam pomysłu skąd wziąć pieniądze na leczenie tej suczki.A juz z pewnością o takich kwotach jakie podaje ta pani mowy być nie może. Mamy alternatywę: albo spłukamy się na leczenie jednej Perełki która nota bene ma właściciela i reszta niech pada z głodu, albo pani Starkiewicz sama będzie leczyć swojego psa dzięki czemu bedziemy mieć swoje skromne środki na wykarmienie i szczepienie tych które trafiły do fundacji. W chwili obecnej mamy trzy psy po operacjach, nie wyobrażam sobie ze możemy nagle zaprzestać ich leczenia bo włascicielka Perełki ma roszczenia.. Ludzie trochę zdrowego rozsądku. Naprawde rozumiem rozgoryczenie tej pani ale my naprawdę nie jesteśmy bogaci,pieniądze też z nieba nam nie spadają, poświęcamy każdą chwilę by je pozyskac, mamy mnóstwo zwierząt o które też trzeba zadbać.Może zanim zacznie się krzyczeć "mnie się należy " wypadałoby pomyśleć o nich..? Quote
Blood Posted June 29, 2010 Posted June 29, 2010 Po 1 Perełce zamowilam bo i tak nie chcialam dluzej czekac... Co do weta sie nie wypowiadam bo bylam przy sciaganiu szwow i Wiem ze nie byla wtedy badna a chociaz ogladana! Z Kasia mam dobry kontakt i wiem ze nie zada pieniedzy a informuje zostala jej kasa obiecana to poco obiecywac jak sie nie dotrzymuje slowa?A perelka nigdy nie wygladala na zdrowego psa i nawet zdjecia na to wskazuja !!! Koszty leczenia (Udokumentowane) sa wysokie nie wiem jak bylo z jakims dogiem (on tez pewnie przed adopcja wydawal sie zdrowy)bo to nie ta sprawa!! A na przyszlosc radze samemu sie kontaktowac itd bo ja widzialam wiadomosci znam tresci rozmow i napewno sa one nie na pozopmie kogos kto powinien zarzadzac fundacja!!Sa one niemile jesli nie chce powiedziec bardziej nimilo;/ Nikt nie chce sie tu klucic tu chodzi poprostu o niespelnione obietnice. Quote
Glutofia Posted June 29, 2010 Posted June 29, 2010 "Perełka nigdy nie wyglądała na zdrowego psa" No cóż...a pokaż mi biedę która wygląda "zdrowo" I co? Teraz diagnozę będziesz stawiać na podstawie fotografii i dopasowywać do wyimaginowanych teorii swojej koleżanki? Skoro nie była taka zdrowo a ty jesteś stałym userem tego forum dlaczego o jej złym zdrowiu piszesz dopiero teraz? Ba! Wysyłałaś mi kiedyś nawet opisy suczek potrzebne do ogloszeń (widzisz nie ty jedna) to nie mogłas napisac ze Perełka jest chora?Lub "nie wygląda zdrowo" Quote
Glutofia Posted June 29, 2010 Posted June 29, 2010 wpisy z księgi gości przenoszę tutaj: Aneta Motak 2010-06-29 14:04 Dyskusje z Panią Starkiewicz , Bood , Agnieszka, Nowak przenosimy na forum dogomania. Pani Kasiu - podaje Pani swoje nazwisko chociażby podpisując posty. Ujawniła Pani swoje dane dobrowolnie. Co złego zrobiła Glutofia? Katarzyna Starkiewicz 2010-06-29 13:34 Katowice, dnia 29.06.2010 Dziękuję za odpowiedzi. Jednocześnie proszę o zdyscyplinowanie swoich wolontariuszy. Chodzi mi o o dzisiejszą wypowiedź Pani pod pseudonimem Glutofia zamieszczoną na forum dogomanii. Podkreślam, iż nie wyraziiłam zgody na publikowanie moich danych osobowych na forach. Proszę Panią Glutofia o dokładne zaznajomienie się ze sprawą i natychmiastowe zaprzestanie oczerniania mnie na forum. Internet nie jest śmietnikem, gdzie każdy bezkarnie może oczerniać drugą osobę. Ponieważ czuję się urażona zamieszczonymi oszczerstwami żądam pisemnego sprostowania oraz przeprosin. W przeciwnym wypadku sprawa znajdzie swój finał w sądzie. ................................................................................................................... Aneta Motak 2010-06-29 13:30 Co prawda to prawda. ...................................................................................... Monika Zbrzeźniak 2010-06-29 13:25 Proszę aby panie przeniosły się z dyskusją: "co kto komu i dlalczego", na stosowny wątek na dogomanię. Księga gości nie jest właściwym miejscem do wymiany korespondencji. .................................................................................................. Aneta Motak 2010-06-29 13:17 Blood - byłam u Ciebie pięciokrotnie,. Miałaś kontakt z 3 osobami z fundacji -ze mną z Agnieszką i z Baunty. Była wizyta przed przekazaniem do Ciebie psów (wtedy też przyjechała Ślepota) . Byłaś z nami w Silesii. Następnie odbierałam Twoja kotkę do sterylizacji . Kolejny raz - kiedy zabierałam od Ciebie porzuconego psa zostawionego przez Twoja znajomą. Kontakt telefoniczny był wielokrotny - do Baunty, do mnie. Nie powiedziałam ze sienie interesowałaś tylko że nie miałam informacji o złym stanie jej zdrowia. DT ogłasza psy - to też zrobiłaś. Taka jest rola DT. Ufamy sobie i ufamy ze wytypowany przez Ciebie dom jest dobry . Wydałaś psa i dobrze! Dlatego trafił do DT. Poinformowałam Cie także ze możesz ją wydać na stałe - bo mamy już wyrok odbierający psy na stałe. Sunia była nieufna, wycofana w stosunku do ludzi ale ton ie znaczy CHORA. Fakt była po stylizacji ale nie BEZPOŚREDNIO! Przyjechała z Maciejkowic. Co do Twojego zniechęcenia - podzielam ten pogląd. Psy będą przebywały tylko w DT na stałe z nami współpracujących. Byłaś naszym DT po raz pierwszy. Informuję także ze drugą czarna suczkę odbierze Agnieszka dzisiaj lub jutro - jeżeli tylko podniesiesz telefon i będziesz mogła się umówić. Rozumiem ze człowiek kłamie bo musi (np nie mówimy o chorobie nowotworowej umiejącemu) dlaczego jednak mijasz się z prawdą bezinteresownie? Nie rozumiem. Na szczęście są zachowane bilingi, maile. GG i forum internetowe. One pozwalają na śledzenie dat i wydarzeń. ..................................................................................................................... Blood 2010-06-29 10:22 Zastanawia mnie jedno czemu jesli wszyscy tak kochaja tu zwierzeta czemu nie pojawilo sie pytanie jak czuje sie Perła? Omijajac to Ja sie nie interesowalam?? Nie umialam sie doprosic o przeslanie na maila nawet umowy nie mowiac o innej pomocy pisalam na forum Jedyne co uslyszalam ze tto dlatego ze jestem samodzielnym DT i dlatego I kto byl u mnie wielokrotnie?? Nigdy nie bylo czasu przekazanie psow trwalo 5 min a umow tez nie doczekalam sie nigdy... Ospotkaniu informowalam wiele wczesniej sama zajelam sie ogloszeniami nawet....DT prowadze wolontariacko!!!Taka jest reakcja na ludzi chcacych pomoc zal poprostu na ten cyrk patrzyc ja juz sie nie wypowiadam az sie dzieki takim pomowieniom nie chce sie pomagac A ja dostalam informacje ze py sa bezposrednio po sterylce czyli rozumiem po wizycie u weta!! ................................................................................................. Aneta Motak 2010-06-29 09:46 Pani Kasiu - tak jak napisałam - ustalenia dotyczące Perełki przekażę w piśmie poleconym, po spotkaniu rady fundacji. Nadmieniam , że żaden z psów wychodzących do tej z domów tymczasowych pochodzących "z Będzina", nie miał porównywalnych objawów chorobowych. .......................................................................................................... Agnieszka Nowak członek Rady Fundacji 2010-06-28 23:12 Droga Pani Katarzyno W dniu wczorajszym rozmawiała pani z Anetą i została Pani poinformowana: - Allegro zostanie zrobione ( ani ja, ani Aneta nie zajmujemy się tym, a wolontariuszka, która je robi dla Fundacji jest poza zasięgiem internetu- ot, wyjechała dziewczyna odpocząć i tyle) - wysłane zostanie do Państwa pismo ( listem poleconym) ustosunkowujące się do sprawy - problem zostanie przedstawiony Radzie i wspólnie podejmiemy decyzję co z tym dalej zrobić ( nie wiem dlaczego wywnioskowała Pani z tej rozmowy,że na pewno odmówimy). Jesteśmy WOLONTARIUSZAMI, więc termin zebrania musimy dobrać tak, żeby wszyscy mogli znaleźć czas. I to też pani wczoraj usłyszała podczas tej rozmowy- Zbierze się Rada i Zarząd sprawa zostanie przedstawiona i podejmiemy decyzję. Perełka do Grażyny trafiła po pobycie w Maciejkowicach, a nie bezpośrednio z lecznicy.Poza tym nie wiem dlaczego ta adopcja wyglądała tak jak wyglądała. Grażyna nie jest naszą wolontariuszką, jest Domem Tymczasowym. Wiedząc po jakich przejściach jest pies,nikt się nie skontaktował z Fundacją,żeby cokolwiek się o niej dowiedzieć.Grażyna ,o Waszym pierwszym spotkaniu powiedziała nam dzień przed nim. Nikt w Fundacji nie jest na tyle ''wolny czasowo'' żeby mógł przyjechać na to spotkanie. Dodatkowo sama Grażyna nie zgłaszała nam,że coś się psem dzieje, pomimo,że byłyśmy u niej kilkukrotnie i ja i Aneta. Bardzo proszę o cierpliwość. Zebranie zwołane zostanie jak najszybciej, a Pani otrzyma od nas informację na piśmie na temat podjętej decyzji. Pozdrawiam Agnieszka Nowak ........................................................................ Katarzyna i Robert Starkiewicz 2010-06-28 22:04 W odpowiedzi Pani Prezes Fundacji SOS dla Zwierząt Dziękujemy za reakcję Fundacji. Prosimy o załączenie w przesłanym do nas liście poleconym kopii rutynowych badań krwi Perełki, nie wiedzieliśmy że Fundacja takimi dysponuje. Na pewno będą przydatne w dalszym leczeniu. Z informacji dostępnych na stronie internetowej fundacji wynika, iż fundacja pomaga również zwierzętom mającym właścicieli (koszmar z ulicy Wiązowej) a pomoc fundacji nie ogranicza się jedynie do zwierząt. Nie wiemy, jakimi kryteriami kieruje się Fundacja przy przyznawaniu pomocy. Odnosząc się do wspomnianych przez Panią deklarowanych przez nas "wygórowanych" kosztów leczenia Perełki - są to rzeczywiste koszty udokumentowane fakturami obejmujące cały dotychczasowy okres leczenia. Nikt z nas nie zgłaszał i nie zgłasza nadal !!! do Fundacji prośby o zwrot tych kosztów. Prosiliśmy tylko o wsparcie dalszego leczenia, ponieważ schorzenia Perełki mają charakter przewlekły. Dokładnie tak jak Pani napisała miesięczne leczenie Perełki kosztuje około 600 zł. Kwota ta na pewno ulegnie zmniejszeniu po naszych negocjacjach z lekarzem i apteką sprzedającą preparat. Pani Prezes bardzo zależało na fakturach za leczenie Perełki. Miały min. być dowodem w sądzie na rozprawie przeciwko "wróżce". Jak rozumieć te prośby w relacji z rzekomym dobrym stanem zdrowia adoptowanej przez nas suczki ? A być może faktury miały stanowić pokrycie dla finansowania dalszego leczenia ? Stanowczo prosimy by Pani nie wspominała więcej ( a miało to miejsce już 3 razy) o jakichkolwiek możliwościach zwrotu Perełki. Nawet przez myśl nam nie przeszło , żeby psa oddać !!! Będziemy ją dalej leczyć a Fundacja na pewno nam w tym pomoże - w zakresie w którym się zdeklarowała. Nadal prosimy o założenie " allegra cegiełkowego" oraz umieszczenie informacji o chorobie Perełki w dziale "zwierzęta leczone" lub "ratunku". Przecież w ten sposób można pozyskać środki na wsparcie leczenia. Wyjaśniamy ,że nikogo nie pomawiamy o brak kontaktu. Po prostu nikt inny z Fundacji poza Panią Prezes nie czuł się władnym do kontynuowania naszej sprawy. A , że Pani Prezes ma wiele obowiązków w swoich wciąż nowych inicjatywach to faktycznie kontakt był i jest utrudniony. Na koniec pozwalamy sobie zacytować naszą korespondencję sms-ową , która właściwie skłoniła nas do napisania pierwszej opinii. Katarzyna S. pisze "..Aneta mamy faktury na ponad 2.000 zł za leczenie Perełki..." Pani Prezes odpowiada: "....Ale ja nie mam pieniędzy. Dam jak coś spłynie i to nie więcej niż 200 zł. Jak rada się nie zgodzi nie dam nic......" Taką odpowiedź zrozumieliśmy jako odmowę wsparcia ze strony Fundacji - czyli wycofanie się z wcześniejszych deklaracji. A wystarczyło przecież porozmawiać , uruchomić cegiełki czy inne fundacyjne działania by choć trochę pomóc Perełce , której udokumentowane - wysokie koszty leczenia miały być dowodem i utrzeć nosa bezkarnej "wróżce". .................................................................................................................... Aneta Motak 2010-06-28 19:19 Odnoszę się do wpisu Państwa Starkiewicz. Pies przebywając po odebraniu z interwencji pod naszą opieka nie przejawiał objawów chorobowych. Przekazany do domu tymczasowego pod opiekę Grażyny, nie przejawia jak sądzę objawów - dom tymczasowy o tym nie informował. Pies został przekazany jak mieliśmy prawo sądzić zdrowy. Wykonywana była sterylizacja oraz rutynowe badanie krwi Fundacja nie płaci za leczenie psów mających właścicieli. Zadeklarowałam i przekazałam z własnych pieniędzy kwotę 250 zł . Koszt miesięcznego leczenia miał wynosić 600 zł więc uznaliśmy ze połowę tej kwoty będziemy przekazywać i wspomagać rodzinę adopcyjną. Obecnie deklarowane koszty są wielokrotnie wyższe, niemożliwe do udźwignięcia przez nas. Informowałam Państwa ze przyjmiemy Perełkę z powrotem i będziemy ja leczyć w stopniu w jakim jest to możliwe i konieczne. Pomówieniem jest zdanie ze nie można się do Fundacji dodzwonić. Mamy 3 nr telefonów, maile. Nikt nie ma problemu jedynie Pani! Ja do 15:30 pracuje i oddzwaniam kiedy tylko mogę lub odpowiadam na SMS. Pani SMS-y mam zachowane oraz swoje odpowiedzi. Rada fundacji poproszona została o pomoc w podjęciu decyzji co dalej. Poinformujemy o tym listem poleconym. Wiem ze Perełka jest ważna dla Pani ale my nie jesteśmy w stanie sprostać eskalacji żądań. Mamy kilkadziesiąt innych zwierząt pod opieką - bezdomnych i niczyich. Dalsza korespondencja z naszej strony wyłącznie na piśmie. Tylko tak udokumentujemy co i kiedy zostało powiedziane. ..................................................................................................................... Katarzyna I Robert Starkiewicz 2010-06-24 13:30 Katowice, 24.06.2010 Bardzo chciałabym podobnie, jak moi przedmówcy, pisać hymny pochwalne na cześć fundacji SOS. Niestety muszę zamieścić negatywny komentarz. Wystawiam go po długich przemyśleniach i nie pod wpływem impulsu. Pragnę podkreślić, iż nie oceniam pracy fundacji całościowo, skupiam się wyłącznie na moim przypadku. W kwietniu adoptowaliśmy z mężem psa z interwencji w Będzinie Perełkę. Perełka przebywała w dt u Pani Grażyny Brożek. Pani Grażyna Brożek pomogła nam w adopcji, była bardzo chętna do współpracy i dyspozycyjna. Pierwsze wrażenie z osobami związanymi z fundacją było bardzo pozytywne. Po krótkim czasie okazało się, że Perełka jest poważnie chora. Skrócę swoją opowieść do suchych faktów. Perełka cierpi na niewydolność nerek i związaną z tym niedokrwistość. Prawdopodobnie niewydolność nerek spowodowana jest przebytym zatruciem chemicznym. Jest to proces nieodwracalny. Nie wiemy, czy uszkodzeniu uległ także szpik kostny. Dla ratowania życia Perełka miała przetoczoną krew. Dwa razy w tygodniu dostaje końską dawkę eprexu (EPO) i ma robione badanie krwi. Jest to choroba przewlekła, nieodwracalna i nie wiemy, co dalej z nią będzie. Ponieważ jest osłabiona bardzo łatwo łapie kolejne infekcje. Ostatnio przeszła zapalenie oskrzeli. Poinformowałam Fundację o stanie Perełki. Początkowo otrzymałam deklarację, że Fundacją włączy się w leczenie Perełki i pokryje 50% kosztów leczenia. Nadmieniam, iż w okresie 1,5 miesiąca przeznaczyliśmy 3 tys zł na leczenie Perełki. Wszystkie wydatki są udokumentowane. Na razie otrzymaliśmy z Fundacji 250 zł i 1 strzykawkę leku eprex. Perełka przyjmuje 8 ampułkostrzykawek na miesiąc, cena 6 wynosi 330 zł. Dodatkowo odżywiana jest specjalistyczną karmą dla nerkowców. Po wielu sms, bo tak jedynie można kontaktować się z fundacją, otrzymaliśmy informację, iż możemy liczyć maksymalnie jednorazowo na 200 zł, ale jak rada fundacji się nie zgodzi to nic nie dostaniemy. Po drodze były jeszcze inne obietnice ze strony fundacji, że założą allegro cegiełkowe dla Perełki, ale do dnie dzisiejszego Fundacja nic nie zrobiła. Prosiłam o umieszczenie na stronie fundacji informacji o Perełce w dziale zwierzęta leczone lub ratunku - do dnia dzisiejszego także bez echa. nowością są kozy w potrzebie. Miesięczny koszt leczenia Perełki wynosi 600 zł. Na razie pokrywamy wszelkie wydatki z własnej kieszeni. Weterynarz, u którego leczymy Perełkę zafundował jej 2 strzykawki eprexu i całe leczenie antybiotykami. Podkreślamy, iż nadal będziemy leczyć Perełkę. Jesteśmy ludzmi odpowiedzialnymi i nie składamy pustych deklaracji. W każdym momencie możemy przekazać kolejne dokumenty z leczenia Perełki Radzie Fundacji, aby mogła z czystym sumieniem podjąć decyzję w sprawie dyspozycji 200 zł. Wcześniejsze dokumenty przekazaliśmy Pani Anecie Motak. Podsumowując; do dnia dzisiejszego nie otrzymaliśmy wsparcia ze strony Fundacji oprócz w/w, otrzymaliśmy za to liczne deklaracje pomocy bez pokrycia, Fundacja nie interesuje się stanem zdrowia Perełki, nie odpowiada na maile. Z czysto prawnego punktu, a nie chcę odwoływać się do tego typu argumentów, adoptowaliśmy zdrowego psa. W umowie adpopcyjnej jest akapit mówiący o świadomym adoptowaniu psa chorego. Zwracam się z apelem może ktoś zna inne możliwości na zebranie funduszy na leczenie Perełki poza fundacją, która niestety umywa ręce od odpowiedzialności. Co do najbardziej pilnej sprawy na stronie fundacji -elektronicznego pastucha- koszt 1000. Kozy należy przywiązać. Katarzyna i Robert Starkiewicz Quote
kuba123 Posted June 29, 2010 Posted June 29, 2010 Blood widzę,że wciąż krążysz wokół tego samego nie wmawiaj wszystkim jak to Fundacja cię ''olała'' , że nikt się z tobą nie kontaktował ja sama byłam u ciebie przynajmniej 2-3 razy i nie było to 5 minut, bo raz oprowadziłaś mnie i Anetę po swoim domu, pokazałaś gdzie siedzą psy jak się zachowują i nic nie wspomniałaś,że z Perłą jest coś nie tak nic ani jednego słowa napiszę to co napisałam ci w sms-ie GDYBYŚ BYŁA W PORZĄDKU ODEBRAŁABYŚ TELEFON próbujemy się z tobą skontaktować od dawna jutro w godzinach 9-10 jestem u ciebie po MI Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.