Jump to content
Dogomania

Jamnisia Siwiutki Pysio - JUŻ NIE SZUKA DOMU! ZOSTAJE U TANITKI!!!


Recommended Posts

Posted

Norbitka napisał(a):
Najlepszym sposobem byłby pewnie urlop i zostawianie jej na krótkie okresy i stopniowe wydlużanie nieobecności a potem nagradzanie po powrocie. Czytałas ksiązke "okiem psa" jesli nie moge podesłać. Jest tam troszke rad i na ten temat


Urlop niestety nie wchodzi w grę, ewentualnie wcześniejsze wracanie tylko.

A ksiazke wlasnie czytam.

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

teraz będzie już tylko lepiej:multi:zmieniłas nastawienie, masz więcej optymizu jamniczka to wyczuje i będzie szczęśliwsza..a Ty razem z Nią..odetchnęłam z ulgą naprawdę...uff

Posted

moj pies jak demolowal mieszkanie o naszym wyjsciu to zaczelam zostawiac mu nasze rzeczy np...skarpetki:lol: czy jakąs koszulkę no i tak jak mowilam po jakims czasie piesek się ucywilizowal i było ok.Nie martw się z pewnością jej to przejdzie.

Posted

Małgosiu, przepraszam, że się nie odzywałam cały dzień, ale i u mnie problemy - różnej maści - i te techniczne z siecią, i robota bieżąca, i decyzja ile czasu mogę poświęcać na dogo, bo mam do napisania doktorat, chcę go napisać i terminy mnie gonią, a jak się tutaj wchodzi i angażuje w coś, to czas leci na łep na szyję i na mało co poza tym jest czas. Trudny czas przede mną, bo chcę pomagać, ale chcę też zająć się swoimi sprawami - ważnymi...

Małgosiu, bardzo się cieszę z Twojej decyzji. Myślę, że chyba dzisiaj minął ten pierwszy okres, kiedy zmiany są tak duże, że chciałoby się podkulić ogon i wiać:)

Ja miałam tak z Nikodemem. Bardzo chciałam mieć psa, prosiłam męża od pierwszergo dnia, kiedy weszliśmy "na swoje". Było mnóstwo dyskusji i obaw, że pies zje kota, albo odwrotnie, że planujemy dziecko i czy damy radę...

I Nikodem zamieszkał z nami... Najpierw zaczęli się tłuc z kotem. Krew się nie lała, ale było szczekanie, fukanie, pazury. Przez pierwszy tydzień byłam bardzo wystraszona, bałam się, że wzięłam za dużo, że nie podołam, że pies zje kota, że będzie sajgon w domu. I chciałam cofnąć czas...:)

Z kotem się unormowało, ale szybko okazało się, że Nikodem jest psem bardzo skrzywdzonym przez życie, ludzi, a przede wszystkim - tak podejrzewam - inne psy. To pies w dużym stopniu autystyczny. Nie miał wielkiego kontaktu z człowiekiem, nie zna komend, patrzy na mnie, a jakby mnie nie widział, jedyna przyjamność to stukanie mnie łapą, żebym głaskała.

Nie bawi się, jest u mnie 10 miesięcy, a ani razu nie wytarzał się radośnie w trawie czy śniegu. Nie powitał mnie skacząc radośnie w przedpokoju. Boi się podniesionej ręki, kiedy chcę rzucić patyk :-( Na spacerach drży ze strachu i w podnieceniu wygląda psów. Rzuca się na prawie wszystkie - łącznie ze szczeniakami i sukami. Wyrywa rękę (mąż nie może z nim chodzić, bo ma chory kręgosłup), ciągnie w jak amoku na smyczy, grzebie łapami jak byk, warczy nawet jak wącha siki innego psa, trzęsie się jak osika.

Ile razy już myślałam, że może lepiej będzie mu gdzieś na odludziu, gdzie nie ma psów, ale odludzie to wieś, a on ma chore stawy i nerki.
To smutny pies i trudna miłość. Bo on miał dawać radość, a jest smutny, często złoszczę się z jego powodu, kiedy jestem zmęczona po pracy, a on rzuca się na kolejnego psa... Ale jest z nami i zostanie. Jestem dla niego wszystkim. Widzę zmiany, niewielkie, ale są. Mam nadzieję, że kiedyś przestanie się bać...

Dajemy radę, mimo wszystko...

Wiem, jak Ci trudno. Mam nadzieję, że Wasze problemy za jakiś czas miną.
Życzę Ci dużo siły i cierpliwości.

Łapa od Nikodema dla Jamnisi.

Uściski mocne ode mnie.

Zmieniam tytuł wątku :lol:

Posted

Najlepsza jednak by była klatka na czas nieobecnosci, do klatki mozna dać duza kosć aby sunia miała zajecie. No i troche ja pomeczyć przed wyjsciem jakis dłuzszy spacerek.
Znajomy miał podobny problem, sunia przygarnięta podczas nieobecności nowych właściieli robiła demolkę kiedy byli w domu zachowywała sie jak aniołek. Nie wiem jakim cudem ale nawet wyrwała pret od metalowej klatki - a ta sunia była mniejsza od jamnika , no moze nie nizsza ale duzo krótsza. Męczyli się tak 2-3 miesiace ale kiedy sunia poczuła sie bezpieczna i zadomowiona na dobre wszystko mineło. Teraz zostaje sama w domu i nic nie niszczy.
Tak ze uzbrojcie sie w cierpliwosć i do tego czasu klateczka dla bezpieczeństwa melbi i jej, aby sobie na łepek nic nie zwaliła.

Posted

Dzięki, Oczko, wielkie dzięki. Miałam się nie wzruszać - i co?
Twój mężczyzna jest WIELKI.

Mój jamnik ma 12 lat (chyba - bo też jest z trzeciej ręki).
Zachowuje się jakby miał lat dwa.
Pies - demolka jak go nazywamy. Na swoim koncie - z tego co pamiętam ma chyba ze 100 maskotek, kilka ubrań, z 50 kocyków (mieli każdy - jakikolwiek dostanie do spania), spodnie dresowe marki NIKE mojej sąsiadki (kiedyś zagadała się w korytarzu z moją mamą, pies usiadł i zjadł jej nogawkę - czego nie poczuła).
Jakieś 10 kwiatów w doniczkach, kilka poduszek, dywan i wykładzina. Dodatkowo, jak wychodziliśmy z domu, pies wył przez 9 godzin.
Na klatce schodowej najpierw witali nas wkurzeni sąsiedzi, potem był stres - co zastaniemy po wejściu do domu. A tam- znista prawie za każdym razem.

W końcu - mój złoty szef pozwolił mi brać psa do biura.
Ale i tu mój jamniś nie zachowywał się lepiej. Zjadł np. centralkę telefoniczną i parasol mojego szefa.

W kocu wyprowadziłam się na wieś. Myślałam (o, ja naiwna) że będzie lepiej - w końcu: wolnoć Tomku w swoim domku...

Jamniś dostał swój pokój z klapką, mógł wchodzić i wychodzić na dwór kiedy chciał, w pokoiku fotel, kaloryfer - idylla.
No, i zaczęło się - kopanie dziur.
Przykład: Wieczorem zasadziłam dalie, nazajutrz wieczorem dalie były wykopane.
Po powrocie z pracy zostawiałam samochód przed bramą, i najpierw szłam zakopywać dziury (głębokie na 1 metr). Potem zaczął niszczyć siatkę ogrodzeniową, plastikowe konewki, paliki, po prostu wszystko.
Najgorsze były dziury.

I wiesz co?

ZNALEŹLIŚMY SPOSÓB!!!
Tylko ćśśśśśś, żeby Bea tego nie przeczytała....

Mój TZ zbudował jamnisiowi budę!
Piękną, ocieplaną. Jak nas nie ma w domu jamniś jest przypinany do ŁAŃCUCHA i siedzi w budzie. Oczywiście zimą ziemia jest zmarznięta i jamniś nic nie broi. I lata luzem i odstrasza potencjalnych złodziei.

Tak więc, powodzenia w szukaniu "sposobu na szczura" (jak to nazywa mój TZ).

Pozdrawiam!!!!

Posted

boksiedwa napisał(a):
Oczko jak jamnisia zniosła dzisiejsza samotność?


Dzisiaj... dzisiaj juz nie było tak źle. Ucierpiały tylko kwiatki- zwalila je z parapetu na podłogę (ale to mój błąd bo zapomniałam zamknąć drzwi do drugiego pokoju) i kontynuowała dalsze zdrapywanie farby z futryny. W kuchni za dziurę koło kontakatu juz się nie brała, bo nie miała siły przesunąć drukarki (nieużywana, zepsuta i ciężka hehe)

Poszłam za Twoja radą Nika i zostawiłam jej moją ulubioną ale wysłuzoną (znaczy spraną) już koszulkę (dzień wczesniej miałam ją na sobie, to może trochę mojego zapachu zostało)

Z klatką juz kombinuję, miała byc już dzisiaj, ale Pani z Kankana jest zajęta i nie mogę po klatkę do niej przyjechac. Umówiłyśmy się na jutro, więc jutro rano pyśka będzie jeszcze rządzić:shake:

Spacerek pewnie i by się dłuższy przydał,ale problem w tym, że ona z samego rana nie jest skora do spacerów (ja wstaję o 4.20, o 4.40 wychodzimy na siku, a o 5.15 mam autobus). Ale po pracy minimum poł godzinki chodzimy sobie tu i tam.

no i dziekuję za wszelkie dotychczasowe relacje. Okazuje sie , że problem z jamniśką w porównaniu z innymi psiakami to pikuś. I pewnie będzie tak jak napisałaś Laluna, że jak poczuje się juz bezpieczna to wszystko pójdzie w zapomnienie, oby. I bardzo zaczynam w to wierzyć.

powodzenia w szukaniu "sposobu na szczura" (jak to nazywa mój TZ)., hihi zabawne mój TZ też tak Inkę przechrzcił.

No to trzymajcie kciuki, mocno :thumbs:

Posted

Spacerek pewnie i by się dłuższy przydał,ale problem w tym, że ona z samego rana nie jest skora do spacerów (ja wstaję o 4.20, o 4.40 wychodzimy na siku, a o 5.15 mam autobus).


Tez bym nie była skora do spacerków w środku nocy:lol: .

Posted

No to wypróbuj jeszcze jedna metodę skoro dopiero jutro bedziesz miała klatkę. Ja jej jeszcze nie próbowałam ale widziałam w TV i bardzo mi sie podobała ale byłaby w fazie eksperymentalnej;) . Nie dawaj jej śniadanka ale ugotuj wołowinkę i pokrój w takie bardzo tyci okruszynki. No i porozrzucaj jej po całej podłodze. To ja powinno zajać na 2 godz. a potemjak sie zmęczy to moze pójdzie spać. No i ta kosc ale naturalna duża z kawałkami mięska.

Posted

A ja przestrzegam przed dawaniem adoptowanej suczce imienia INKA. Od m- ca jest taka słodka suczka adoptowana przez mojego tatę z DGM tu link http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=20509 Dokąd była Lusią zachowywała sie w domku tymczasowym bez zastrzeżeń, później wstąpił w nią :diabloti: po zmianie imienia ( od razu można było zmienić na psa demolkę)- na szczęście jest już niebo lepiej, ale był kryzys i nawet myśl o oddaniu jej do nowego domku. Ja zaczęłam walczyć, ale bez klatki nie dałoby rady.
Pozdrawiam

Posted

My imię wybieraliśmy jej 5 dni i została Inką co = pies demolka- teraz jest lepiej, niebo lepiej. Straty: zwalone z parapetu kwiatki i poszatkowane, pogryzione dwa dywaniki, 2 ładowarki wyciągnięte z szuflady, ciuchy z szafy z przesuwanymi drzwiami, miska, legowisko, przerobiona na wiórki stolnica do ciasta wyciągnięta zza szafki, wiórki z koszyka wiklinowego, zjedzone wszystkie swoje smakołyki na raz Itd....
Śmieje się z tego imienia bo to na pewno tylko zbieg okoliczności :))) myślę że to przede wszystkim syndrom biednego pieska, który nagle dostaje domek, właściciela tylko dla siebie i to że my tym bidom po przejściach dajemy wejść sobie na głowe:lol:

Posted

Ivory napisał(a):
My imię wybieraliśmy jej 5 dni i została Inką co = pies demolka- teraz jest lepiej, niebo lepiej. Straty: zwalone z parapetu kwiatki i poszatkowane, pogryzione dwa dywaniki, 2 ładowarki wyciągnięte z szuflady, ciuchy z szafy z przesuwanymi drzwiami, miska, legowisko, przerobiona na wiórki stolnica do ciasta wyciągnięta zza szafki, wiórki z koszyka wiklinowego, zjedzone wszystkie swoje smakołyki na raz Itd....
Śmieje się z tego imienia bo to na pewno tylko zbieg okoliczności :))) myślę że to przede wszystkim syndrom biednego pieska, który nagle dostaje domek, właściciela tylko dla siebie i to że my tym bidom po przejściach dajemy wejść sobie na głowe:lol:



Hihi, a może faktycznie to imię jest jakieś demoniczne?:eviltong:
zwalone kwiatki i poszatkowane- zgadza się;
przerobiona na wiórki stolnica do ciasta wyciągnięta zza szafki- u mnie wyciągnieta zza lodówki z dosyć wąskiej szczeliny, ale stolnica jako taka się ostała, na przemiał poszedł worek, w którym była zapakowana;
podkopy w ścianach, zmiana ubarwienia futryny na bezfarbną, doszczętnie zniszczona duuża doniczka z duużym kwiatkiem i duuużą ilościa ziemi w tejże doniczce, czy zbita cukiernice też doliczyć?, a co sobie zżałować- zbita cukiernica( cukier , który w niej był- wysypany na mokrą od rozlanej herbaty podłogę).

Miejmy nadzieję, że to już koniec... No chyba że sąsiedzi będą mnie zabijać wzrokiem za wycie psiska jamniska( ale liczę, że radyjko i kostucha wystarczą na samotność)

Diabeł wczoraj:

" class="ipsImage" alt="">

" class="ipsImage" alt="">

Posted

mag.da napisał(a):
Na klatkę polecam narzucić jakiś kocyk, tak, aby tylko z jednej strony był widok na pokój. Psinka będzie się wtedy czuła bezpiecznie, jak w budce.


Tez się nad tym zastanawiałam, tylko zamiast kocyka prześcieradło, może być?

Posted

hihi, to właśnie u mnie Inka od Ivory była Lusią i przez 1,5 miesiąca pobytu nic nie zniszczyła, a jak u Taty Ivory została Inką, to się zaczęło...:lol:

Ale klatka chyba rozwiązała problem (chyba, żeby nie zapeszyć, bo to świeża sprawa). Naprawdę polecam klatkę i powyższe linki z radami, no i wymianę doświadczeń z Ivory :razz:
Na pewno się uda, psina musi tylko pozbyć się lęku przed zostawaniem w domu.

Posted

Myślę, że prześcieradło może być, chodzi o to, żeby psina nie czuła się osaczona z każdej strony, tylko, żeby miała coś w rodzaju ścianek wokół siebie.

Posted

mag.da napisał(a):
Myślę, że prześcieradło może być, chodzi o to, żeby psina nie czuła się osaczona z każdej strony, tylko, żeby miała coś w rodzaju ścianek wokół siebie.


Zrobione:p


Posted

anielica napisał(a):
Fajna z niej klusia:)


Ano fajna:cool3: :cool3: I aż mi głupio, że chciałam się wycofać. Pewnie do końca życia nie dawałoby mi to spokoju. :shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...