Jump to content
Dogomania

Jamnisia Siwiutki Pysio - JUŻ NIE SZUKA DOMU! ZOSTAJE U TANITKI!!!


Recommended Posts

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Rozumię Cię jak się czujesz i jakie masz obawy gdy wracasz do domu ja przez wiele lat miałam boksera /strasznie zabawowy/ale w domu ideał . Teraz mam od lipca 3 letniego shih-tzu wziełam go za Schroniska bardzo zaniedbanego i przestraszonego przez te wszystkie miesiące zostawał sam w domu nie było z nim żadnych problemów aż miesiąc temu zastałam w domu istną ruinę nowe meble kuchenne obgryzione , sofa ze skóry również nie do uratowania . Wcześniej nigdy tego nie robił okazało się że w tym dniu na klatce w bloku firma wierciła wiertarką i mój Julek tych dżwiękuw się bardzo boi , jest teraz problem bo nigdy nie wiem czy ktoś z moich sąsiadów nie będzie używał wiertarki pod moją nieobecność , psu został taki uraz że teraz zostawienie go samego jest problemem jak widzi że się ubieram już trzęsie się ze strachu jest to trochę uciążliwe ale jakoś sobie radzimy przed wyjściem wszystko staramy się zabezpieczyć wyłączam wszystkie kable wynoszę kwiaty lub stawiam wysoko , ale nie wyobrażam sobie już domu bez niego , no cóż trafiły się nam takie piesie i musimy sobie radzić z ich wadami i kochać bardzo bo mieć psa to wielka radość . Dlatego myślę że nie trzeba się zrażać trudnościami i szukać najlepszych rozwiązań . Pozdrawiam

Posted

boksiedwa napisał(a):
dokładnie taka :lol:
mój jamol ma kojec wielkości: 82 długość, 63 szerokośc, 60 wysokość i to mu wystarcza.
Spróbuj też może konga, wiem że w wielu wypadkach to sie sprawdza a konga możesz kupić juz dziś i być moze ochronisz mieszkanie przed małą jamolką-demolką?


Dzwoniłam do Pani z tej aukcji na allegro, odbiór osobisty jest mozliwy w każdej chwili. Tak więc najpierw zaryzykuję jutro z tym kagańcem a jeżeli nie poskutkuje, to będzie chyba klatka.

Dzisiaj psiunia bardzo wyciszona jakby chciała wyrazić skruchę za poranne szaleństwa.



Posted

Oczko, kochana, wspieram Cie myślą!:cool1:

Tak mi żal tego psa, ale jescze bardziej Ciebie. Z dobrego serca, chęci pomocy zrobił się kłopot. Spróbuj może z tą klatką, trzymam kciuki!

Tak się cieszę, że ta jamniczka, którą wziełam z ulicy, jest spokojna i cichutka:roll:

Posted

Oczko, skoro Inka w Lublinie nie szalała zostawiona w domu, to może porównajcie warunki, w jakich zostawała. Może u Ciebie są jakieś hałasy, które ją denerwują, może gdzieś jakiś pies szczeka, może dużo ludzi chodzi pod drzwiami...
Co do konga to ja w swoim mieście nie znalazłam cuda, kiedy było mi potrzebne ;), ale kupiłam taką kulę (nazywało się to magic ball chyba), do której wsypywało się coś dobrego i ustawiało otwór na różne stopnie trudności ;) Zawsze to jakaś rozrywka.
A może radio jej włączaj :)

Trzymam kciuki, żeby kaganiec podziałał.

Posted

I ja trzymam kciuki i myślami jestem z Tobą Małgosiu! Mam nadzieję, że jednak uda się jakoś zaradzić tym zniszczeniom. Może kaganiec poskutkuje, oby!

Jestem daleko, więc niewiele mogę poza tym, co napiszę... :-(

Posted

Boże nie wiem naprawdę co robić.
Kaganiec niestey nie założyłam na pyszczka, bo potrafi sobie go zdjąć, a ciaśniej nie chciałam, bo mogłaby się jeszcze udusić przy sciaganiu bez mojej opieki.

Dzisiaj zminimalizowałam rzeczy, ktorymi mogłaby się "zająć", ale i tak dalszy etap ściany przy drzwiach wejściwych i futryna przy drzwiach do pokoju zdrapane.
W kuchni zajęła się elementem przy kontakcie.

" class="ipsImage" alt="">

Bardziej mie martwi już pomijając te szkody jej zachowanie. otóż chodzi bardzo smutna i najeżona, ma podkulny ogonek, zupełnie jakby się mnie bała, pomimo że nic nie robiłam, nie stosowałam żadnej kary, nie było ani krzyków ani nie daj Boże bicia. Spokojnie tylko do niej mówiłam: "psiunia co ty narobiłaś?" trchę sie trzęsie.

W kuchni przy tym gniazdku znalazłam kilka malutkich kropelek krwi. obejrzałam jej łapki- starła sobie troszeszczke opuszki i jednego pazurka to własnie z niego poleciała krew. jestem przerażona, ona pewnie jeszcze bardziej.

Boję się, naprawdę. boję się , że nieopatrznie moge ją skrzywdzić psychicznie. Nie wiem czy podołam. Wieczorem wszystko wydawało ię już takie proste, bedzie klatka, anajpierw ten kaganiec i wszystko bedzie ok, ale dzisiaj znów nachodząmnie zwatpienia.
boje się, że odruch serca narobił w jej zyciu zamieszanie.

Betako a czy pan, ktory miał brać Piracika z Gliwic przebywa cały czas w domu? może jestem nieodpowiednią dla niej osobą? Może potrzebuje kogos innego

czy potraktowac czymś tego pazurka? Przemyłam go wodą, krew się nie leje, było tylko te kilka kropeleczek, tóre znalazłam w tamtym miejscu,. Przeszukałam podłogę, nic, tylko tam.

" class="ipsImage" alt="">
" class="ipsImage" alt="">
" class="ipsImage" alt="">

Posted

Nie:( Pan pracuje 8-9 godzin dziennie i kocha chyba nadal Piracika..wierzę ,że go zabierze ze schroniska...spróbuję Ci pomóc..ale nic nie mogę obiecać..mialam Toruńską jamnisie wysłać Pani Teresce od Mejeczki i Gucia ale ona ma domek na 99%:multi: ..hmmm..:roll:

Posted

Kurczę, ja nie znam jamniorkowego charakteru. Może ona lepiej czułaby się w towarzystwie drugiego psa w domu? Może takiego domu jej potrzeba?

:-( :-( :-(

Posted

Bea1 napisał(a):
to problemy przejściowe..ale obawiam się, że naszą Oczko/wybacz/ to przerosło


chyba masz rację Beatko. Wiem napewno jedno, jamnisia to nie był kaprys, ja bardzo chciałam dac jej dom, ale mi nie wychodzi. Staram się , ale nie potrafię chyba.
Boże ryczę cały czas, bo nie wiem co zrobić. czy kolejny dom jej nie podłamie, czy pozstanie u mnie tez jakos negatywnie na nią nie wpłynie. Jedno jest pewne, jamnisia cały czas ptrzebuje kontaktu z człwiekiem, nie chce zostawac sama, chodzi za mną wszedzie do kuchni, do drugiego pokoju, nawet do łazienki. Kiedy zamknę drzwi popiskuje.
Chyba jednak najlepszym wyjsciem bedzie osoba pracująca w domu. Sama nie wiem.

A co z tym pazurkiem i opuszkami? Przemyc czyś jeszcze, czy woda wystarczyła?

Posted

I tu wcale nie chodzi o to, że są zniszczenia, bo to tylko rzeczy, ścianę sie zaszpachluje, futrynę zamaluje, ale w klatce czy bez ona i tak mozliwe że będzie smutna, bo sama tyle godzin.
Nie wiem juz co o tym mysleć. Skrzywdziłam ją chyba, dalam nadzieję i nie wiem co robić.

Posted

rozmawiałam z wetem, przemyć można wodą utlenioną i zawinąć na jeden dzień aby nie wylizywała bo to dłuższa forma gojenia, Malutka niszczy ze strachu ..i z rozpaczy..musisz zostawiac ją na pare minut i wracać, tak kilka razy bo pies nie ma poczucia czasu a zrozumie, że jesteś i wracasz..ale chyba trzeba szukac domku bo pies bardzo cierpi, wyczuwa Twój strach, żal i jednak w tej chwili brak akceptacji:-(

Posted

tak ,ona z pewnoscią robi to z rozpaczy,nie chce zostawac sama bo nie nczuje się bezpiecznie.Kiedyś znalazłam psa na smietniku,chorego ,zagrzybiałego i wzielam go do domu,wyleczylam,ale przez pewien czas też się tak zachowywał,demolował mieszkanie,rozwalił drzwi,boazerię ,komodke no i wiele innych rzeczy ,ale po ok 2 miesiącach uspokoł się i było juz ok.Nie wiem,ale wydaję mi się,ze powinnaś dać jej szanse,ona jest poprostu bardzo wrazliwa.

Posted

rozmawiałam z Panią Tereską od Majeczki i Gucia..myślę, że to nie był dobry pomysł:-(..nie jest gotowa na adopcję jeszcze, stwierdziła, że jak przyjdzie taki czas to wtedy na pewno sama zadzwoni...przykro mi.

Posted

Przerosło mnie , spanikowałam, przestraszyłam się jej strachu- wszystko prawda. Ale Kochani dobra wiadomość! Jestem po dłuuuugiej rozmowie ( podczas której poryczałam się i zużyłą sporo chusteczek) telefonicznej z Tomkiem i powiedział mi: "Gosiu najważniejsze jest Twoje szczęście i jeżeli na to wpływa również pies, to ja nie widzę żadnego problemu i nie wiem nad czym Ty się zastanawiasz. Przecież chciałaś mieć psa. Jesteś dla mnie całym światem, a z tego co zauważyłem, Ty jesteś dla niej całym światem. Więc Gosiu rób jak chcesz, uszanuję Twoją decyzję."

Więc wszystko już jasne, pomimo tego, że nadal jestem pełna obaw, i nadal nie jestem pewna jak postepować by ją onieśmielić, to myślę, że kolejny dom, każda zmiana na psiunię wpłynęloby bardziej negatywnie aniżeli moje jakieś braki w postepowaniu z jamnisią.

Z tego miejsca serdecznie wszystkim Wam dziekuję za pomoc, za rady, wsparcie, słowa otuchy i namawianie. I jednocześnie będę bardzo wdzięczna za kolejne rady i relacje, jak Wy sobie radziliście w pierwszym okresie psiaka ze schroniska w Waszym domu.

Jotpeg baaaaaaaaaardzo dziękuję za PW, pomogło :loveu: :loveu:

Dorotko kochana, zmień tytuł na Jamnisia w nowym domu, ale oczko prosi nadal o rady i wsparcie, lub coś w tym stylu, Ty już będziesz wiedziała jak to sformułować:cool1: i przepraszam, że poczta polska jeszcze do Ciebie nie zawitała, nadrobię to przy najbliższej okazji.

Wszyscy jesteście bardzo Kochani:loveu: :loveu:

Posted

Super wiadomość :lol: Oczko poryczałam się :placz: jak bóbr. Nie wiadomo co sunia przeszła zanim trafiła do Ciebie, podobno błąkała sie po ulicach i nikt tak naprawdę nie wie co sie z nia działo a nie straciła zaufania do ludzi. Teraz ma Ciebie i oddała Ci całe swoje malutkie serduszko, myslę, że z czasem jakos wszystko sie unormuje. Spróbuj z radiem, jeśli nie pomoże to klatka i może jednak konga. Jamolki to łakomczuchy, więc mała powinna sie zając smaczkami i nie rozrabiać. Życzę powodzenia i trzymam kciuki

Posted

Najlepszym sposobem byłby pewnie urlop i zostawianie jej na krótkie okresy i stopniowe wydlużanie nieobecności a potem nagradzanie po powrocie. Czytałas ksiązke "okiem psa" jesli nie moge podesłać. Jest tam troszke rad i na ten temat

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...