tanitka Posted September 5, 2006 Posted September 5, 2006 cioteczki - kibicki, noc minęła w miarę spokojnie, siusiu było robione wieczorem i rano na zewnatrz, i wody dużo wypiła.:lol: Słabiutkie to takie, chudziutkie, ledwo na łapinkach stoi- no mówię wam, ze serce pęka!! no ale wytrzymamy!!:lol: Quote
ania14p Posted September 5, 2006 Posted September 5, 2006 Mówiłam, mówiłam:multi: :multi: :multi: , ona ma w sobie coś z mojej babci nie tylko imię, ale i charakterek, jeszcze długo będzie niezniszczalna! Quote
tanitka Posted September 5, 2006 Posted September 5, 2006 byłyśmy już na kontroli u Doktorów- mówią, ze jeszcze nie widzieli takiej babulki w tak świetnej formie. Że premedykowała sie idealnie:eviltong: , ze wszczyściutko pięknie się wycinało (w sumie cztery szwy!!!:placz: ) , wybudziła się jak ta lala, no i że tak szybko się "zaróżowiła" - na dziąsełkach:evil_lol: Stefunia wraca do zdrowia jak burza!!! ciekawe czy dziś wieczorkiem kurczaczek gotowany z ryżem będzie dobrze pachniał???:p Quote
Ania-Sonia Posted September 5, 2006 Posted September 5, 2006 Nie martw się. To pewnie jeszcze efekt działania narkozy. Na pewno jutro się poczęstuje :lol: Quote
anielica Posted September 6, 2006 Author Posted September 6, 2006 Taki kurczaczek smaczny i pachnący. Też mam nadzieję, że się skusi przy następnym posiłeczku :razz: Pewnie obolała psineczka jeszcze bardzo - cztery szwy! Ucałuj ją w samo porówkowe czółko! Quote
Katcherine Posted September 6, 2006 Posted September 6, 2006 Tanitka nie martw sie- Stefa madra jest. moze jej sie zrobic jeszcze nie dobrze- wiec woli poczekac. szkoda marnowac takich pysznosci:razz: . Nie naciskaj jej- sama niech decyduje kiedy zjesc, pic itd. Z opisow wnioskuje ze naprawde sobie radzi i ropomacicze zwalczlyscie medalowo. Buziaki. Glowa do gory dziewuszki. Quote
tanitka Posted September 6, 2006 Posted September 6, 2006 zjadła!!!! kurczakos dziś zasmakował bardzo!!!:multi: :multi: nawet potuptałysmy na 20 metrowy spacerek:lol: Quote
Ulka18 Posted September 6, 2006 Posted September 6, 2006 No to swietnie :multi: Stefcia madra dziewczynka, wie co robi. Teraz tylko wypoczywac i kurowac sie w spokoju blisko Panci i Pancia. Quote
Sabina1 Posted September 6, 2006 Posted September 6, 2006 Tanitko! Dzisiaj od 4 godzin czytałam wątek Stefci od pierwszej strony. Też jesteś w niewoli własnego serca. Historia Stefci przypomina mi historię naszego Bolusia. Ile czasu i starań było z naszej strony, żeby go ktoś wziął. Na dodatek , ja nie cierpię pudli, zwłaszcza tych małych.Jamników też, więc Cie rozumiem. I tak jak Ty miałam tylko argument " no przecież nie wyrzucę na ulicę". Boluś jest okropny,piszczy jakimś okropnym głosem, w dodatku się rozpanoszył, ale co robić. W porównaniu z nim, Stefcia ma cudowny charakter, a wierzę , że jego ktoś wyrzucił na zbity pysk. Marwi mnie tylko ta Twoja trzecia suczka. Czy można o niej gdzieś coś więcej przeczytać. Jestem pewna , że stan jej się poprawi, bo Caro np. bardzo warczał na Bolusia, ale pytana przeze mnie o radę P. Mrzewińska, na szczęście się pomyliła i Caro Bolka zaakceptował, a wdł. P.M. psy ze schroniska b. trudno, a nawet niemożliwe zmienić. Do dziś czuję złość. :oops: Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie. Quote
tanitka Posted September 6, 2006 Posted September 6, 2006 Sabinko - pięknie to ujęłaś "ze jestem w niewoli własnego serca" - to cała prawda, tyle tylko, ze jamniki okazały sie być fajnymi psiakami- w szczególności moja babulka:loveu: :loveu: :loveu: - bez której już żyć bym nie mogła. Ona tak nas kocha, a my ją jakby była już u nas te 11 latek swego życia!! A trzecia suczka- Zorka, no cóż, tu i zoopsycholog nie pomógł i sterylka i psychotropy i szkolenie- kompletnie NIC. ona jest psem żyjącym we własnym świecie- taki autystyczny pies. Nic jej nie zmieni, no ale cóż jest z nami i mieszka sobie od wiosny do jesieni na dworzu i pilnuje obejścia i - lubi takie życie. Teraz pierwsza zima, którą będzie musiała przetrwać na dworze. Szykujemy kolejną budę na zimę (poprzednie za żadne skarby nie zostały zaakceptowane, z czego cieszyły się inne biedne podwórzowe psiaki w okoilicy). Na akceptacj e nie ma absolutnie żadnych szans. POzostaje każdemu porzydzielić jego teren i już. A tu Sefcia rekonwalescentka dzisiaj: Quote
Katcherine Posted September 6, 2006 Posted September 6, 2006 Sabina1 napisał(a):Tanitko! Dzisiaj od 4 godzin czytałam wątek Stefci od pierwszej strony. Też jesteś w niewoli własnego serca. Historia Stefci przypomina mi historię naszego Bolusia. Ile czasu i starań było z naszej strony, żeby go ktoś wziął. Na dodatek , ja nie cierpię pudli, zwłaszcza tych małych.Jamników też, więc Cie rozumiem. I tak jak Ty miałam tylko argument " no przecież nie wyrzucę na ulicę". Boluś jest okropny,piszczy jakimś okropnym głosem, w dodatku się rozpanoszył, ale co robić. W porównaniu z nim, Stefcia ma cudowny charakter, a wierzę , że jego ktoś wyrzucił na zbity pysk. Marwi mnie tylko ta Twoja trzecia suczka. Czy można o niej gdzieś coś więcej przeczytać. Jestem pewna , że stan jej się poprawi, bo Caro np. bardzo warczał na Bolusia, ale pytana przeze mnie o radę P. Mrzewińska, na szczęście się pomyliła i Caro Bolka zaakceptował, a wdł. P.M. psy ze schroniska b. trudno, a nawet niemożliwe zmienić. Do dziś czuję złość. :oops: Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie. Sabinko- nie we wszystkim mozna byc orlem . Pani Mrzewinska zawsze szkolila psy od szczeniaka- i tutaj np.moja wiedza jest nieskonczenie mniejsza.Czasami trafia w sedno sprawy a czasami sie myli. Ale nie kazdy ma te iskre zeby poukladac piekna mozaike z popekanych i noszacych na sobie slady przeszlosci bezcennych jak dla mnie psich istnien. Chyba dlatego tak bardzo kocham te psiaki po przejsciach i nie wyobrazam sobie pojsc kupic z hodowli szczeniaka. Bo kazdy pies po przejsciach jest psem ktory niesie w sobie tajemnice, a zarazem madrosc doswiadczen. To jest KTOS z osobowoscia. Kto by uwierzyl ze Grysiek- ten zazdrosnik na stare lata- czyli powinno byc jeszcze gorzej- przyjmie drugiego psa samca...ze po paru dniach beda tworzyc stadko....Ze pomimo zazdrsci, instynktu walki o swoje...stana sie rodzina.Moja rodzina. Quote
Dabrowka Posted September 6, 2006 Posted September 6, 2006 Bardzo, bardzo szykowne ubranko. A mordeczka taka chudziutka :( Bardzo proszę wygłaskać ode mnie rekonwalescentkę i jej kluskowatą koleżankę :cool3: Trzeciej suni właściwie nie poznałam, ale też o niej nie zapomnij ;) A Stefcia niech zdrowieje :multi: Quote
anielica Posted September 6, 2006 Author Posted September 6, 2006 Widać, że babulka wymęczona chorobą :-( Ale jak kurczakos smakuje, to może być tylko lepiej! Ucałowania! Quote
Ania-Sonia Posted September 6, 2006 Posted September 6, 2006 Ale cudeńko słodkie. Ale Stefunia jest maleńka i bezbronna :roll: Quote
tanitka Posted September 6, 2006 Posted September 6, 2006 prawda jak schudła??:-( przed operacją ważyła 7,2 kg a teraz chyba z 5!!:placz: Quote
Ulka18 Posted September 7, 2006 Posted September 7, 2006 Tanitko, Stefunia na pewno powolutku dojdzie do siebie i dawnej wagi. Czlek po operacji chudnie, a co dopiero psina, ktora nie rozumie co sie z nia dzieje. I nie je, bo nie ma apetytu po narkozie. Poczekaj kilka dni, na pewno zacznie jesc normalnie, ranka sie zagoi, Stefcia zapomni o niej i skupi sie na codziennych "obowiazkach". Quote
Katcherine Posted September 7, 2006 Posted September 7, 2006 Tanisia- co u was slychac? Ochlonelas? Quote
Ania-Sonia Posted September 7, 2006 Posted September 7, 2006 Co u Stefki??? Wciągnęła dzisiaj kurczaczka? :lol: Quote
tanitka Posted September 7, 2006 Posted September 7, 2006 Ja jestem z tego wszystkiego tak zakręcona, że to koszmar...:shake: Stefunia jest dzielna. Radzi sobie jak moze, bo z chodzeniem to jeszcze tak nie bardzo się udaje. Łapki jakieś takie rachityczne:roll: . Reszta jest ok, rany goja się idealnie, żadnych krwawień, wszystko czyściutkie i eleganckie. Dziś był ostatni antybiotyk i juz tylko zdjęcie szwów za tydzień. Apetyt dopisuje i ogonek już sobie macha wesolutko!:multi: Stefa wraca "dużymi krokami":evil_lol: do zdrowia i będzie żyła jeszcze mnóstwo lat!!! Quote
anielica Posted September 8, 2006 Author Posted September 8, 2006 hurrraaaa :multi: :multi: :multi: sto mizianek od ciotki dorotki! Quote
AMIŚKA Posted September 8, 2006 Posted September 8, 2006 Sliczna kochana Stefciu jak to dobrze że już po. I Twojej PAŃCI I PAŃCIOWI lżej :lol: i życze Stefciu zeby łapusie slniejsze byly:lol: :lol: Quote
tanitka Posted September 8, 2006 Posted September 8, 2006 pozdrawiamy wszystkich "dobrzeżyczących". Z każdym dniem Stefcia coraz silniejsza. Spacerki wydłużaja się o kolejne metry i nawet kawaler (10 x wiekszy) wzbudził nie lada emocje, był i taniec godowy i wyśpiewana serenada przez ogrodzenie!!;) - jak chłopaki już jej w głwoie to już znaczy, ze dziewczyna drowa:evil_lol: Quote
Norbitka Posted September 8, 2006 Posted September 8, 2006 :evil_lol::evil_lol::multi: super dziewczynka Quote
Dabrowka Posted September 8, 2006 Posted September 8, 2006 tanitka napisał(a):nawet kawaler (10 x wiekszy) wzbudził nie lada emocje, był i taniec godowy i wyśpiewana serenada przez ogrodzenie!!;) - jak chłopaki już jej w głwoie to już znaczy, ze dziewczyna drowa:evil_lol: Ładne rzeczy :mad: Stefcia, jak widzę, jest niestała w uczuciach :cool3: Chutliwa jamniczka Ci się trafiła :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.