Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

nathaniel napisał(a):
Napewno w Krakowie jest podobniej, ale łatwiej znaleźć osoby szkolące klikerem ;)

Nie znam nikogo,a własciwie powinnam poszukac bo cos próbowałam sama kombinowac i burkom sie nawet podobało.Tylko wydawało mi sie to zbytnim komplikowaniem tego,co mogę osiagnac w prostszy sposób. Pewnie fachowiec by mi poglądy wyprostował ;)
No a przede wszystkim,jak chciałam wyłapac jakieś zachowanie,to nigdy nie miałam klikera pod ręką

Posted

A co tak krzywego jest w Twoich poglądach? :eviltong:


Ps. Dzisiaj moja mama kupiła saszetkę pedi..., bo nic psu do jedzenia nie zostało.
Dała mu do miski i poszła kupić mięso,zeby mu normalne żarcie przygotować. To mój bohater wywalił to na kafelki i poszedł spać. Nie tknął!

Posted

nathaniel napisał(a):
A co tak krzywego jest w Twoich poglądach? :eviltong:

No własnie sama nie wiem :evil_lol::evil_lol:. Najbardziej wkurza mnie to,ze nie mogłam nigdy zdążyć z wyłapywaniem nawet jak mialam kliker na szyi :evil_lol:. I stwierdziłamże predzej nerwicy dostane niz psy czegos klikerem nauczę :placz:
A jak zobaczyłam Raszkę p.Zofii w akcji ( tzn na porannym spacerku szkoleniowym) to popadłam w kompleksy zupełnie. A potem p.Zofia zobaczyła mnie i jedna moja suke i to juz było dno. Udowodniła mi w pięć minut ze jestem niemrawym matołem i to mi wbiło gwóżdź do trumny ze złudzeniami.
(Bo ja miałam złudzenia ze skoro mam jakieś pojęcie o szkoleniu to sobie łatwiutko poradzę z dwoma miłymi psinkami.:evil_lol::oops:)

Posted

Ha to ja bym się chyba po spotkaniu z panią Zofią załamała .

Nam jakoś idzie z klikaniem, wyrobił mi się już jakiś timing. Ale wciąż za wolno. Szczególnie to widzę, jak klikam trzymanie koszyczka w pysku. :placz:

Posted

nathaniel napisał(a):
Ha to ja bym się chyba po spotkaniu z panią Zofią załamała .

Roznica jest taka,ze Ty robisz z psem postepy :multi::multi: a moje maja cofke i to przeze mnie. Wy idziecie naprzod,a ja musze odkrecac to co spiep....:shake:
Ja je potrafie wszystkiego nauczyc-roznych sztuczek itd,ale one to wykonuja bez pasji.I nie wiedzialam jak to przeskoczyc a chce je nakrecic bo taki maja instynkt strozowania,ze chca oszczekiwac ludzi w parkach.Jakby sie zajely praca to nie myslalyby o gonieniu wrogow.Sa dwie,to sie dodatkowo nakrecaja nawzajem. Chcialabym miec pracoholiczki a na razie mam cwaniaczki.:placz:

Posted

puli;2760570[B napisał(a):
]Roznica jest taka,ze Ty robisz z psem postepy :multi::multi: a moje maja cofke i to przeze mnie. Wy idziecie naprzod,a ja musze odkrecac to co spiep....:shake:
Ja je potrafie wszystkiego nauczyc-roznych sztuczek itd,ale one to wykonuja bez pasji.I nie wiedzialam jak to przeskoczyc a chce je nakrecic bo taki maja instynkt strozowania,ze chca oszczekiwac ludzi w parkach.Jakby sie zajely praca to nie myslalyby o gonieniu wrogow.Sa dwie,to sie dodatkowo nakrecaja nawzajem. Chcialabym miec pracoholiczki a na razie mam cwaniaczki.:placz:


Robimy postępy, ale wciąż się cofamy
Idziemy naprzód odkręcając to co spipczyłam... a dużo tego jest ;)
Gruby najchętniej by oszczekiwał mężczyzn, szczególnie na swoim podwórku jak był spuszczony. Ma szlaban na spuszczanie go na "placu". W parkach jak widzę, że przygląda się facetowi to idę po niego i zapinam na smycz.


Chociaż raz mi się udało odwołać od ataku. Tj. był fazie namierzania "wroga" , już doopsko opuścił i za chwilkę miał szarżować. Wołam RAMBO, nic, RAMBO , nic. No to się wydarłam RAMBO TROGLODYTO CHODŹ TU!
I przyleciał, ale to taki wyjątek ;)

Po za tym moje ambicje co do niego spadły. Nie musimy zdawać PT, nie musimy jeździć na zawody, dobrze by było gdyby obojgu nam sprawiała wpółpraca.
Wystrczy mi , że zrzuci kilka kilo przy użycia talerza - tu się zaczynają schody- jak z psa antyaportującego zrobić aportującego.

Posted

Jak mu sie nie podoba klient na jego podworku to mozna pojac. A kudly uwazaja ze wszystko do nich nalezy. I moge podejsc i je zapiac pod warunkiem ze pierwsza zauwaze wroga.Jak nie zdaze to nic ich nie zatrzyma.Wroca,ale natychmiast po oszczekaniu. Jak mialy pol roku to mi proponowano eksternistycznie egzamin PT bo byly tak posluszne.Jak skonczyly 2 lata to sie usamodzielnily a ja zbyt rzadko zabieralam je oddzielnie.(pojedynczo sa prawie normalne).No i sie im przepedzanie wrogow spodobalo....
Z tym aportem to wlasnie p.Zofia mi wytlumaczyla,ze mam psa prowokowac do zabawy pilka na sznurku,uczyc przeciagania,i cieszyc sie jak glupek.Pies ma miec blysk w oku a nie uprzejmie znudzona mine.Moje aportuja bo je nauczylam,ale wracaja z aportem spacerkiem....
Pewnie ze nie musicie zdawac egzaminu itd.Ale dlaczego nie sprobowac...

Posted

puli napisał(a):

Pewnie ze nie musicie zdawac egzaminu itd.Ale dlaczego nie sprobowac...


Jeśli będe pewna, że mamy wyuczone komendy , które są potrzebne do zdania egzaminu to podejdziemy i spróbujemy. Spuściłam raczej jeśli chodzi o egzamin, bo wcześniej podchodziłam do tego JA wszystkim udowodnię, że KUNDEL też może.
Może i owszem , ale po co od razu na max punktów?

Czekam sobie na książkę Obedience i kliker i zabieramy sie do roboty ;)
Może kiedyś na jakieś zawody pojedziemy, może, a może nie i tak to nic nie zmieni ;)
Nie będe go przecież mniej kochać, jesli nie pojedziemy.

Bo jeśli ja wciąż podchodziłabym do tematu egzamin, zawody tak ambitnie to Grubemu by się odechciało... za duża presja ;)

Posted

Wczoraj Rambo bawił się z jednym psem Maxem - labradorem znalezionym na autostradzie z dysplazją (jak głęboką nie wiem, aczkolwiek wiem, że była leczona).
O ile wtedy jakoś (JAKOŚ , czyli miernie) się skupiał, to dziś w zabawie z 2 psami olewał mnie totalnie. Wstyd mi było nawet trochę, bo Gruby zaakceptował Maxa i bawił się z nim jak z dobrym kumplem. Tj. Max leciał za aportem, Rambo obok niego, walił w niego bokiem, łapał za ogon, za sierść, wybiegał przed Maxa . Czyli tak jak bawi się z Puśką.
Właścicielka drugiego psa -też aportującego :placz:- martwiła się, że dojdzie do bójki... bo MAx dojrzewa i to mocno ;) , ale chyba ja lepiej znam swojego psa i wiem, że on stawia się tylko na smyczy...

Ps. tak po za tym to chyba jakaś inna jestem, bo jak czytam, że ktoś dostał psa bezrodowodu od swojej sąsiadki, kumpeli czy kogoś tam,to wiem, że ja bym takiego psa nie wzięła. Wpakowałabym się do autobusu i pojechała do bidula....

Edit:


Posted

Alicjarydzewska napisał(a):
:evil_lol::evil_lol::evil_lol:ale mi dobrze;)




No, a jakże by inaczej. Jakie on fajne odgłosy przy tym wydaje, coś między warczeniem, a miauczeniem :diabloti:

A na wiosnę na rowerek i spalimy tłuszczyk GRUBEGO i już będzie Rambo, a nie Gruby Troglodyta ;)

Posted

Marta_Ares napisał(a):


A jak tam szkolenie idzie?


Z klikerem znacznie prościej , głośny klik słyszany nawet w centrum, gdzie samochody jeżdżą non stop. Ludzie się usmiechają, pies zadowolony ...

Posted

...brr to doopska nie ruszył.

I to się nazywa najlepszy przyjaciel człowieka :evil_lol:
A tak wogóle to się przywitać chciałam, bo pierwszy raz do tej galerii zawitałam :razz:

Posted

nathaniel napisał(a):
Spokojny, cały czas spał, nawet go wołałam do siebie, bo nie cierpię burz, a do tego ten wiatr ...brr to doopska nie ruszył. ;)

no właśnie..., u nas gwizdało, świstało, dudniło, drzewa przewracało i dachy zrywało, myśmy wszyscy nie spali, a Haker chrapał aż furczało :cool3:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...