Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='puli']Zdecydowanie bardziej podoba mi sie osoba na drugim zdjęciu.:eviltong:
Ma taki inteligentny wyraz twarzy! :p

Puli to tylko pozory :diabloti:

Potwory dwa




Potwór marchewkowy


Posted

Właśnie wróciłam ze spaceru, który miał trwać godzinę, a potrwał max 10 minut. Dlaczego?
Szłam sobie z pieskiem ładnie , pięknie. Rambo niucha trawę i patrzę jakaś pani z psem. No to hops w krzaki , koło szkoły, także ja psa widziałam, a Rambo zajął się kupkaniem. Posprzątałam kupkę do woreczka i idę dalej.
Zmierzamy do kosza, a tam gość z psem (kiedyś ten pies rzucił się na mnie i na koleżankę z warkotem, jakby był to pies wielkość Ramba, uznałabym, że problemu nie ma,ale pies był wielkości owczarka niemieckiego. Wskoczyłyśmy na rury ciepłownicze i szok. Podlatuje właściciel i z mordą do nas , że to nasza wina, bo na rurach się nie siedzi ). Więc ja w bok (szans nie miałam, żeby sie wycofać-za dużo czasu bym straciła[nie zdążyłabym]. ). Rambo na niego burknął, ale się uspokoił.
Idę do kolejnego kosza, Rambo podlewa krzaki. Nagle słyszę warkot, tak ten pies się rzucił . Buńcia dłużna nie była i też z paszczurem. Miałam na ręce strupa po zabawach w parku z Puśką (przeciągnęła mnie po drzewie) i Gbur mi go smyczą przez przypadek oderwał. Boleć nie bolało, ale ja mam awersję do własnej krwi, w dużych ilościach. Syknęłam, oczy mi sie zaszkliły, kucnęłam zawołałam psa no i pogłaskałam go, co miałam zrobić jak już mu przeszło?
No i wróciliśmy, bo z ręki lało się niemiłosiernie.
Po powrocie, Rambo od razu walnął się na wyrku przestraszony , bo lecieliśmy po tych schodach.
I wszystko przez takich palantów, którzy wiedzą, że ich psy mają identyczny problem jak MY i guzik robią. Nawet na drugą stronę ulicy nie przejdą.
Inni to wręcz przystają i się z tego śmieją.

Posted

[quote name='nathaniel']
Szłam sobie z pieskiem ładnie , pięknie. Rambo niucha trawę i patrzę jakaś pani z psem. No to hops w krzaki , koło szkoły, także ja psa widziałam, a Rambo zajął się kupkaniem. Posprzątałam kupkę do woreczka i idę dalej.
Zmierzamy do kosza, a tam gość z psem (kiedyś ten pies rzucił się na mnie i na koleżankę z warkotem, jakby był to pies wielkość Ramba, uznałabym, że problemu nie ma,ale pies był wielkości owczarka niemieckiego. Wskoczyłyśmy na rury ciepłownicze i szok. Podlatuje właściciel i z mordą do nas , że to nasza wina, bo na rurach się nie siedzi ). Więc ja w bok (szans nie miałam, żeby sie wycofać-za dużo czasu bym straciła[nie zdążyłabym]. ). Rambo na niego burknął, ale się uspokoił.
Idę do kolejnego kosza, Rambo podlewa krzaki. Nagle słyszę warkot, tak ten pies się rzucił . Buńcia dłużna nie była i też z paszczurem. Miałam na ręce strupa po zabawach w parku z Puśką (przeciągnęła mnie po drzewie) i Gbur mi go smyczą przez przypadek oderwał. Boleć nie bolało, ale ja mam awersję do własnej krwi, w dużych ilościach. Syknęłam, oczy mi sie zaszkliły, kucnęłam zawołałam psa no i pogłaskałam go, co miałam zrobić jak już mu przeszło?
No i wróciliśmy, bo z ręki lało się niemiłosiernie.
Po powrocie, Rambo od razu walnął się na wyrku przestraszony , bo lecieliśmy po tych schodach.
I wszystko przez takich palantów, którzy wiedzą, że ich psy mają identyczny problem jak MY i guzik robią. Nawet na drugą stronę ulicy nie przejdą.
I skąd ja to znam. Identyko ale w gorszej wersjii bo Enter miał po tym spotkaniu głowę pociętą. Mama szła sobie ścieżką z Enterem na smyczy a wyszła z ośrodka baba z agersywnym pseudopodhalanem BEZ obroży, smyczy czy też kagańca:angryy:.Pierwsze co ten potwór zrobił to rzucił się na moją mamę a Enter skontrował go w powietrzu i zaczęła się wojna. Wynik 1:1 dla obydwu panów a Enter puścił pierwszy bo go mama nareszcie przywołała do porządku. Baba przyleciała z pretensjami że Enter się na niego rzucił. Pomyślałam se tylko "Ślepa pani jest?" Z Enterem też staramy się zawsze omijać takie osobniki ale jak jest luzem to nic nie da rady poczynić

Posted

Cześć... Jezu jacy ci ludzie są :/

Ja kiedyś wychodze z mamą i moją Tiną (Sary jeszcze nie było :cool3:, w brzuchu siedziała) na spacer, moja ciocia gdzieś wyjechała ale oczywiście furtka otwarta i Ester (jej Owczarek, suka znaczy sie) wyleciała i sie z Tiną wąchały. Ale Tina sie ruszyła i sie zaczęła wojna :/ Oczywiście oberwałam i miałam ręke zszywaną. Jezu... czy ludzie nie myślą w ogóle co robią????

Współczucia, Nathaniel

Posted

[quote name='nathaniel']Puli to tylko pozory :diabloti:

Potwory dwa




:mad::mad:Nie ublizaj własnemu psu!:mad::mad:
Znasz takie powiedzenie: Jaka pani taki pies? ;):eviltong:
Potwory są swietne :p

Posted

puli napisał(a):
????????????

Hmmm...
brat siedzi przy kompie non stop, pogoda nie sprzyja robieniu psu zdjęć...
Zdjęcia mi wcięło z dysku (brat mówił, że nie skasuje folderu ze zdjęciami :mad: ) no i klops.

Posted

Eeee,to nic takiego;). Tak straszysz,że juz myslałam,ze Cie co najmniej ze szkoły wylali...Zrobisz niedługo psu fotki pod choinką,pogoda sie poprawi,brat w końcu pójdzie kiedyś spac i bedzie o.k....:p.Ja tu często zaglądam,tylko nic nie piszę,ale podoba mi sie jak cierpliwie i skutecznie psa uczysz :loveu:

Posted

nathaniel, ale Ty piekne fotki robisz:loveu::loveu:
i gimpowe rzeczy tez fajowe:loveu::loveu:
super!!
p.s. wracajac do ksiazek narkomanskich;) nie wiem, czy dobrze kojarze, ale bohaterka pamietnika narkomanki to chyba z moich okolic.. tak gdzies slyszalam..

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...