Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja tez musze sie przyznac ze chodze momentami jak głupia i pilnuje mojej suki, która by sie nie oddaliła więcej niz 10m.. i normalnie panikuje jak jej nie widze bo np jest za krzakiem. Każdego z nas pokolei chyba to czeka .. :D

  • Replies 2.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Tak to niestety jest, a jeśli ktoś ma jeszcze takie osobiste doświadczenia jak ja z zaginięciem psów, to już w ogóle masakra...
Ja moich obecnych suk nigdy ze smyczy nie spuszczam, na spacery chodzą na 20 metrowych linkach (mieszkam w domu z ogrodem, dookoła same pola pełne dzikiej zwierzyny - jedna moja suka uwielbia polować, druga to dzikuska nie znająca w ogóle życia, obie ze schronów). Wiem, że nigdy ich ze smyczy nie spuszczę, bo bym chyba kolejnego zaginięcia psa nie przeżyła. :(
Niestety, nie wszyscy to rozumieją i została ostatnio na swoim wątku skrytykowana przez jedną osobę, że nie spuszczam suk ze smyczy, żeby sobie polatały...

P.S. Florentynko - masz niesamowicie mądre psy :)

Posted

ja mojej też nie spuszczam ze smyczy na spacerze po tym jak pewnego dnia pobiegła za psem i wogóle nie reagowała na moje wołanie, pies chybnął przez ulice przed samym autem no i mnie serce zamarło ale na szczęście zatrzymała się na chodniku i dalej juz nie biegła

Posted

agnieszka32 napisał(a):

P.S. Florentynko - masz niesamowicie mądre psy :)

To chyba kwestia silnego instynktu terytorialnego u samca alfa. On owszem, uciekł mi kilka razy ( jak suki we wsi mają cieczki to mu się zdarza), tylko że zawsze się o nas martwił ( bo uważa, że jest za nas odpowiedzialny) i pozwalał się dogonić lub przynajmniej utrzymywał taką odległość, żeby mieć mnie na oku. Reszta stada robi to co on. Psy pasterskie są generalnie łatwiejsze, na szczęście. A mądre są wszystkie niesamowicie, rzecz jasna, i jutro z samego rana lecę im kupić fajny gnacik jakiś w nagrodę!
A jeśli chodzi o Chanel - to jej krążenie w obrębie osiedla daje jakąś nadzieję. Trzeba próbować ją tam zatrzymać nie strasząc. Podkładać smakowite kąski, może faktycznie zrobić jakieś legowisko pod balkonem. Boję się, żeby próby łapania nie wystraszyły jej i nie skłoniły do dalszej wycieczki. Póki co przynajmniej wiemy gdzie mniej więcej jest.

Posted

Florentynka napisał(a):
Próbuję myśleć nad tą klatką - jutro zadzwonię do ZOO, może tam coś mają? Koleżanka wisi na telefonie do swojego szkoleniowca, w nadziei że może ma sprzęt albo pomysł, ale póki co facet nie odbiera.
Trzeba tą rodzinę od Chanelki zmobilizować - niech regularnie zostawiają jakieś fajne żarełko pod swoim balkonem, może wtedy sunia się tam osadzi.
Schronisko dysponuje chwytakiem, ale trzeba zbliżyć się do psa na 1,5m - najfajniej by było ją pod balkonem zdybać, byłaby najłatwiejsza do odłowienia.

Florentynko teraz mnie oświeciłas :D
Moja znajoma Beatka jest w ZOO Kierownikiem Sekcji Zwierząt Drapieżnych, czyli Lwy i Tygrysy, to ja mogę się dowiedzieć jutro co ZOO ma.
Beatka miała na DT Malucha Tygrysa, jak Mama nie chciała go karmić:)
ZOO na pewno nam pomoże gdy tylko będą mieli jakiś sprzęt:)
Pomagałem im przy składaniu dokumentów dla rozbudowy pawilonu dla Małp :D

Posted

Florentynka napisał(a):
To chyba kwestia silnego instynktu terytorialnego u samca alfa. On owszem, uciekł mi kilka razy ( jak suki we wsi mają cieczki to mu się zdarza), tylko że zawsze się o nas martwił ( bo uważa, że jest za nas odpowiedzialny) i pozwalał się dogonić lub przynajmniej utrzymywał taką odległość, żeby mieć mnie na oku. Reszta stada robi to co on. Psy pasterskie są generalnie łatwiejsze, na szczęście. A mądre są wszystkie niesamowicie, rzecz jasna, i jutro z samego rana lecę im kupić fajny gnacik jakiś w nagrodę!
A jeśli chodzi o Chanel - to jej krążenie w obrębie osiedla daje jakąś nadzieję. Trzeba próbować ją tam zatrzymać nie strasząc. Podkładać smakowite kąski, może faktycznie zrobić jakieś legowisko pod balkonem. Boję się, żeby próby łapania nie wystraszyły jej i nie skłoniły do dalszej wycieczki. Póki co przynajmniej wiemy gdzie mniej więcej jest.


to nawet nie dalsza wycieczka tylko po prostu przestraszy się i już nie wróci wiedząc że tam na nią czeka jakieś zagrożenie

piszesz że Twój pies utrzymuje odległośc " na oko " skądś to znam , kiedyś dawno temu goniłam tak mojego psa zachowywał odległość ok 50 m i jeszcze się oglądał czy biegnę za nim ....masakra
swojej suki nie spuszczam ze smyczy i nie pozwalam mężowi ani dzieciom , nie wierzę jej a grosz , nie to żeby chciała uciec , ale nie daj boże wpadnie jej coś głupiego do głowy i szukaj wiatru w polu , tez boję się jej zapędów myśliwskich .... nie to nie dla mnie , nawet jak za długo nie wraca do domu z podwórka( wchodzi sama przez psie drzwi ) to idę i sprawdzam czy naprawdę jeszcze jest , nie mówiąc już o tym że mam ciągle taką myśl " czy brama i furtka naprawdę są zamknięte?"

Posted

lilk_a napisał(a):
(...) nie mówiąc już o tym że mam ciągle taką myśl " czy brama i furtka naprawdę są zamknięte?"


To chyba tak każdy myśli :) Ja co chwilę zerkam do ogrodu, czy wszystkie bramy i furtka są pozamykane ;)

Spróbuję odnaleźć wątek amstaffa, który uciekł z nowego domu (przeskoczył ogrodzenie). Nowy domek długo go łapał, a dzikus był nie z tej ziemi - kręcił się w jednym miejscu i nawet przychodził po jakimś czasie na swoją posesję (państwo rozebrali część ogrodzenia, by go złapać). Nie pamiętam już, jakiego fortelu użyli, ale udało im się go w końcu złapać. Może akurat ich doświadczenia i sposoby się przydadzą?

Posted

zuzlikowa napisał(a):
Malutka,zaglądam z nadzieją...cały czas z nadzieją.

Ja tez Chanelko zaglądam do Ciebie. Wracaj psinko do domu. Jest zimno i pewnie jesteś głodna. Staram się nie wyobrażać sobie...pomóc nie mogę..

Posted

Wrócilam z dwugodzinnego obchodu terenu. Zaczepialam wszystkich bezdomnych wyciągających puszki ze śmietników w parku, nielicznych o tej porze psiarzy. Rozmawialam z dozorcą przy sąsiednim bloku. Mówi, ze on nie wie kto by tam dokarmial koty. Że raczej tam nie ma dużo kotów, że raczej jesli, to koty łażą po śmietnikach.
Ale ani śladu Chanelki.:shake::-(:shake:
Zostawilam w kilku miejscach paróweczki i kotlecika. Na koniec obchodu sprawdzilam czy gdzieś nie podeszla mala do jedzonka. Ale nic nie bylo ruszone :shake:

Posted

miałam nadzieję, że może wcześnie rano gdy nie ma jeszcze ruchu Chanelka wychodzi z ukrycia, ale moze jest na odwrót, może biega dopiero gdy jest jasno? nie wiem jak Wy ale ja nawet w pracy nie potrafię się skupic i ciągle myślę o biduli

Posted

Ona może i wychodzi rano, ale osiedle jest tak ogromne, że w pojedynkę można nic nie zdziałać.
W pierwszy dzień mniej więcej o tej samej porze szukało małej przecież kilka osób a nawet na siebie się nie natknęłyśmy

Posted

najgorsze, ze czas szybko ucieka, to już chyba 4 dzien? zanim skombinuje się jakąś klatkę może minąć znowu kilka dni a moze by tak zebrać większą grupę ludzi /tylko skad?/ na jedną godzinę i przeczesywać osiedle?

Posted

odmiśki napisał(a):
najgorsze, ze czas szybko ucieka, to już chyba 4 dzien? zanim skombinuje się jakąś klatkę może minąć znowu kilka dni a moze by tak zebrać większą grupę ludzi /tylko skad?/ na jedną godzinę i przeczesywać osiedle?

Tez juz wczoraj o tym pisałam, taka akcja mogłaby miec powodzenie.. ale skąd tylu ludzi :( Cięzko jest tez zgrac sie o tej samej porze.. kazdy ma inne zajęcia.

Posted

Podzwoniłam wszędzie gdzie sie dało, dodzwoniłam sie do Pani byłem z for animals z Krakowa, dała mi numer do innej fundacji tez z krakowa, ale niekt nie wie o takich klatkach, tylko kocie, natomiast załatwiłam z nia, ze jej wolontariuszki tez będa chodziły i szukały, da im znać bo mieszkają blisko tego osiedla.

Posted

Mam klatke!! godzina dzwonienia sie opłaciła. klatka jest aktualnie w Świętochłowicach (koło Chorzowa) Pani z Fundacji For Animals ją ma, moze oczywiście pozyczyc, za kaucja 300zł, mam dzwonić jak cos ustalimy z transportem jej, jest duża, nie składana. Mowiła ze do przewiezienia jej trzeba na pewno polozyc siedzenia.. Co robimy??

NA CITO transport tej klatki potrzebny do Florentynki!

Posted

Albo im dłużej tym Chanelka nabiera poczucia bezpieczeństwa, poznaje teren, radzi sobie sama coraz lepiej.
Dobrze, że podkładacie jedzenie, może będzie jadła, przyzwyczai się, że ciągle gdzieś coś jest.
Nieustannie te same miejsce, i może doprowadzi ją to do klatki.....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...