olalolaa Posted October 24, 2010 Author Posted October 24, 2010 Ja tez musze sie przyznac ze chodze momentami jak głupia i pilnuje mojej suki, która by sie nie oddaliła więcej niz 10m.. i normalnie panikuje jak jej nie widze bo np jest za krzakiem. Każdego z nas pokolei chyba to czeka .. :D Quote
agnieszka32 Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 Tak to niestety jest, a jeśli ktoś ma jeszcze takie osobiste doświadczenia jak ja z zaginięciem psów, to już w ogóle masakra... Ja moich obecnych suk nigdy ze smyczy nie spuszczam, na spacery chodzą na 20 metrowych linkach (mieszkam w domu z ogrodem, dookoła same pola pełne dzikiej zwierzyny - jedna moja suka uwielbia polować, druga to dzikuska nie znająca w ogóle życia, obie ze schronów). Wiem, że nigdy ich ze smyczy nie spuszczę, bo bym chyba kolejnego zaginięcia psa nie przeżyła. :( Niestety, nie wszyscy to rozumieją i została ostatnio na swoim wątku skrytykowana przez jedną osobę, że nie spuszczam suk ze smyczy, żeby sobie polatały... P.S. Florentynko - masz niesamowicie mądre psy :) Quote
Dzika_Figa Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 Ola nikt mi nic nie odpisał. Mam była wczoraj na rejonowym posterunku SM- przy niej powiesili plakat Chanel na tablicy. Quote
odmiśki Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 ja mojej też nie spuszczam ze smyczy na spacerze po tym jak pewnego dnia pobiegła za psem i wogóle nie reagowała na moje wołanie, pies chybnął przez ulice przed samym autem no i mnie serce zamarło ale na szczęście zatrzymała się na chodniku i dalej juz nie biegła Quote
Florentynka Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 agnieszka32 napisał(a): P.S. Florentynko - masz niesamowicie mądre psy :) To chyba kwestia silnego instynktu terytorialnego u samca alfa. On owszem, uciekł mi kilka razy ( jak suki we wsi mają cieczki to mu się zdarza), tylko że zawsze się o nas martwił ( bo uważa, że jest za nas odpowiedzialny) i pozwalał się dogonić lub przynajmniej utrzymywał taką odległość, żeby mieć mnie na oku. Reszta stada robi to co on. Psy pasterskie są generalnie łatwiejsze, na szczęście. A mądre są wszystkie niesamowicie, rzecz jasna, i jutro z samego rana lecę im kupić fajny gnacik jakiś w nagrodę! A jeśli chodzi o Chanel - to jej krążenie w obrębie osiedla daje jakąś nadzieję. Trzeba próbować ją tam zatrzymać nie strasząc. Podkładać smakowite kąski, może faktycznie zrobić jakieś legowisko pod balkonem. Boję się, żeby próby łapania nie wystraszyły jej i nie skłoniły do dalszej wycieczki. Póki co przynajmniej wiemy gdzie mniej więcej jest. Quote
Dzika_Figa Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 Legowisko koniecznie. Koniecznie z dobrze się kojarzącym zapachem. Ole, Ulka, macie jakiś stary podkoszulek nie? To dziś w tym śpicie a jutro rano do Florentynki priorytetem Quote
wojtuś Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 Florentynka napisał(a):Próbuję myśleć nad tą klatką - jutro zadzwonię do ZOO, może tam coś mają? Koleżanka wisi na telefonie do swojego szkoleniowca, w nadziei że może ma sprzęt albo pomysł, ale póki co facet nie odbiera. Trzeba tą rodzinę od Chanelki zmobilizować - niech regularnie zostawiają jakieś fajne żarełko pod swoim balkonem, może wtedy sunia się tam osadzi. Schronisko dysponuje chwytakiem, ale trzeba zbliżyć się do psa na 1,5m - najfajniej by było ją pod balkonem zdybać, byłaby najłatwiejsza do odłowienia. Florentynko teraz mnie oświeciłas :D Moja znajoma Beatka jest w ZOO Kierownikiem Sekcji Zwierząt Drapieżnych, czyli Lwy i Tygrysy, to ja mogę się dowiedzieć jutro co ZOO ma. Beatka miała na DT Malucha Tygrysa, jak Mama nie chciała go karmić:) ZOO na pewno nam pomoże gdy tylko będą mieli jakiś sprzęt:) Pomagałem im przy składaniu dokumentów dla rozbudowy pawilonu dla Małp :D Quote
Dzika_Figa Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 Wiecie co? Wielkim plusem w tej całej sytuacji jest fakt, że rzecz się dzieje w Krakowie, gdzie każdy każdego zna i tak łatwo jest znaleźc człowieka, który ma koleżankę w zoo... Quote
Florentynka Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 Wojtuś, super! Jeśli Ty możesz zadzwonić i wykorzystać znajomości, to dzwoń. Może klatka łapka nie musi być aż na lwa ;), Chanelka troszkę mniejsza jest, jak jeżozwierz, powiedzmy... Quote
Dzika_Figa Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 A ja nagabuję koleżankę, która była wolontariuszką w Opolskim zoo - może też się choć dowie, czy mają... Quote
lilk_a Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 Florentynka napisał(a):To chyba kwestia silnego instynktu terytorialnego u samca alfa. On owszem, uciekł mi kilka razy ( jak suki we wsi mają cieczki to mu się zdarza), tylko że zawsze się o nas martwił ( bo uważa, że jest za nas odpowiedzialny) i pozwalał się dogonić lub przynajmniej utrzymywał taką odległość, żeby mieć mnie na oku. Reszta stada robi to co on. Psy pasterskie są generalnie łatwiejsze, na szczęście. A mądre są wszystkie niesamowicie, rzecz jasna, i jutro z samego rana lecę im kupić fajny gnacik jakiś w nagrodę! A jeśli chodzi o Chanel - to jej krążenie w obrębie osiedla daje jakąś nadzieję. Trzeba próbować ją tam zatrzymać nie strasząc. Podkładać smakowite kąski, może faktycznie zrobić jakieś legowisko pod balkonem. Boję się, żeby próby łapania nie wystraszyły jej i nie skłoniły do dalszej wycieczki. Póki co przynajmniej wiemy gdzie mniej więcej jest. to nawet nie dalsza wycieczka tylko po prostu przestraszy się i już nie wróci wiedząc że tam na nią czeka jakieś zagrożenie piszesz że Twój pies utrzymuje odległośc " na oko " skądś to znam , kiedyś dawno temu goniłam tak mojego psa zachowywał odległość ok 50 m i jeszcze się oglądał czy biegnę za nim ....masakra swojej suki nie spuszczam ze smyczy i nie pozwalam mężowi ani dzieciom , nie wierzę jej a grosz , nie to żeby chciała uciec , ale nie daj boże wpadnie jej coś głupiego do głowy i szukaj wiatru w polu , tez boję się jej zapędów myśliwskich .... nie to nie dla mnie , nawet jak za długo nie wraca do domu z podwórka( wchodzi sama przez psie drzwi ) to idę i sprawdzam czy naprawdę jeszcze jest , nie mówiąc już o tym że mam ciągle taką myśl " czy brama i furtka naprawdę są zamknięte?" Quote
agnieszka32 Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 lilk_a napisał(a): (...) nie mówiąc już o tym że mam ciągle taką myśl " czy brama i furtka naprawdę są zamknięte?" To chyba tak każdy myśli :) Ja co chwilę zerkam do ogrodu, czy wszystkie bramy i furtka są pozamykane ;) Spróbuję odnaleźć wątek amstaffa, który uciekł z nowego domu (przeskoczył ogrodzenie). Nowy domek długo go łapał, a dzikus był nie z tej ziemi - kręcił się w jednym miejscu i nawet przychodził po jakimś czasie na swoją posesję (państwo rozebrali część ogrodzenia, by go złapać). Nie pamiętam już, jakiego fortelu użyli, ale udało im się go w końcu złapać. Może akurat ich doświadczenia i sposoby się przydadzą? Quote
zuzlikowa Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 Malutka,zaglądam z nadzieją...cały czas z nadzieją. Quote
danka4u1 Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 zuzlikowa napisał(a):Malutka,zaglądam z nadzieją...cały czas z nadzieją. Ja tez Chanelko zaglądam do Ciebie. Wracaj psinko do domu. Jest zimno i pewnie jesteś głodna. Staram się nie wyobrażać sobie...pomóc nie mogę.. Quote
AMIGA Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Wrócilam z dwugodzinnego obchodu terenu. Zaczepialam wszystkich bezdomnych wyciągających puszki ze śmietników w parku, nielicznych o tej porze psiarzy. Rozmawialam z dozorcą przy sąsiednim bloku. Mówi, ze on nie wie kto by tam dokarmial koty. Że raczej tam nie ma dużo kotów, że raczej jesli, to koty łażą po śmietnikach. Ale ani śladu Chanelki.:shake::-(:shake: Zostawilam w kilku miejscach paróweczki i kotlecika. Na koniec obchodu sprawdzilam czy gdzieś nie podeszla mala do jedzonka. Ale nic nie bylo ruszone :shake: Quote
odmiśki Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 miałam nadzieję, że może wcześnie rano gdy nie ma jeszcze ruchu Chanelka wychodzi z ukrycia, ale moze jest na odwrót, może biega dopiero gdy jest jasno? nie wiem jak Wy ale ja nawet w pracy nie potrafię się skupic i ciągle myślę o biduli Quote
olalolaa Posted October 25, 2010 Author Posted October 25, 2010 Ciężko wyczuc kiedy on co robi. M<ozemy sie tyko domyslać, Amigo dzieki za obchód, poświęcacie sie bardzo, tracicie czas.. gdyby nie Wy nie byłoby nadziei. Quote
AMIGA Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Ona może i wychodzi rano, ale osiedle jest tak ogromne, że w pojedynkę można nic nie zdziałać. W pierwszy dzień mniej więcej o tej samej porze szukało małej przecież kilka osób a nawet na siebie się nie natknęłyśmy Quote
olalolaa Posted October 25, 2010 Author Posted October 25, 2010 Pnia była właścicielka Chanelki nie odbiera.. tel fundacyjny nadal wyłączony. Quote
odmiśki Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 najgorsze, ze czas szybko ucieka, to już chyba 4 dzien? zanim skombinuje się jakąś klatkę może minąć znowu kilka dni a moze by tak zebrać większą grupę ludzi /tylko skad?/ na jedną godzinę i przeczesywać osiedle? Quote
olalolaa Posted October 25, 2010 Author Posted October 25, 2010 odmiśki napisał(a):najgorsze, ze czas szybko ucieka, to już chyba 4 dzien? zanim skombinuje się jakąś klatkę może minąć znowu kilka dni a moze by tak zebrać większą grupę ludzi /tylko skad?/ na jedną godzinę i przeczesywać osiedle? Tez juz wczoraj o tym pisałam, taka akcja mogłaby miec powodzenie.. ale skąd tylu ludzi :( Cięzko jest tez zgrac sie o tej samej porze.. kazdy ma inne zajęcia. Quote
odmiśki Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Olalola wiem, ze cięzko zebrac tyle ludzi ale trzeba cos wykombinowac Quote
olalolaa Posted October 25, 2010 Author Posted October 25, 2010 Podzwoniłam wszędzie gdzie sie dało, dodzwoniłam sie do Pani byłem z for animals z Krakowa, dała mi numer do innej fundacji tez z krakowa, ale niekt nie wie o takich klatkach, tylko kocie, natomiast załatwiłam z nia, ze jej wolontariuszki tez będa chodziły i szukały, da im znać bo mieszkają blisko tego osiedla. Quote
olalolaa Posted October 25, 2010 Author Posted October 25, 2010 Mam klatke!! godzina dzwonienia sie opłaciła. klatka jest aktualnie w Świętochłowicach (koło Chorzowa) Pani z Fundacji For Animals ją ma, moze oczywiście pozyczyc, za kaucja 300zł, mam dzwonić jak cos ustalimy z transportem jej, jest duża, nie składana. Mowiła ze do przewiezienia jej trzeba na pewno polozyc siedzenia.. Co robimy?? NA CITO transport tej klatki potrzebny do Florentynki! Quote
Awit Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Albo im dłużej tym Chanelka nabiera poczucia bezpieczeństwa, poznaje teren, radzi sobie sama coraz lepiej. Dobrze, że podkładacie jedzenie, może będzie jadła, przyzwyczai się, że ciągle gdzieś coś jest. Nieustannie te same miejsce, i może doprowadzi ją to do klatki..... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.