Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

mmd napisał(a):
Ania sama się napatoczyła. Napisała do Izy. Domek sprawdzała ta sama dziewczyna.
Aha jeśli pytasz o umowę to żadnej nie dostałam;)

Nie napisała, a zadzwoniła.
Rozmowa była super więc przekazałam p.Ani, że skontaktuję ją z Jolą, jako z osobą z fundacji.
P.Ania wyraziła swoje obiekcje, obawy, miała świadomość konieczności sprawdzenia domku itd.

Ponieważ żadną miarą nie czułam się uprawniona do przeprowadzania dalszych, wiążących rozmów, zadzwoniłam do Joli i za zgodą p.Ani udostępniłam jej dane kontaktowe. Jola zadzwoniła chyba następnego dnia (w nd.) do p.Ani.

W międzyczasie również dzwoniłam do malibo57 (nie mogła odebrać więc się nie dodzwoniłam), czy może zna kogoś do sprawdzenia domku p.Ani, osobno do GoniP, a ponieważ Gonia nie znała zapytała o taką osobę Emir, z którą wisiała na skypie. Krótko po tej rozmowie oddzwoniła, podała mi kontakt do p.Edyty, z którą nigdy nie rozmawiałam i ten kontakt przekazałam Joli.
Kierowałam się tą samą zasadą, którą opisałam wcześniej, by nie pośredniczyć, by dogadywały się już strony zainteresowane, by samemu w trakcie rozmów czegoś nie przeinaczyć.
Podsumowując ów kontakt był na linii Jola - p.Ania - p.Edyta w kombinacji różnej.

  • Replies 3.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Wunia']a ja mam pytanie natury formalnej , pozostawiając na boku osobiste animozje:
Kto umieścił Luckyego na DT u Pani Ani? Tak formalnie, bo chyba od tego punktu należy zacząć całą dyskusję...
[quote name='mmd']Ania sama się napatoczyła. Napisała do Izy. Domek sprawdzała ta sama dziewczyna.
Aha jeśli pytasz o umowę to żadnej nie dostałam;)
No dobrze, ale na allegro stoi jak wół, że adopcja wymaga umowy adopcyjnej ... to z kim?

Posted

[quote name='jola od jadzi']
nigdzie nie napisałam, że domek mi sie nie podoba, Twoja umiejętność lawirowania i insynuowania między słowami zwyczajnie mnie przerasta, nie potrafie tak rozmawiać, nie umiem i nie chcę. Nie jestem nawet ciekawa, dlaczego tak błyskawicznie musi być podjęta decyzja bo i tak prawdy się nie dowiem. Jeśli Panie chcące adoptować Lakiego są świadome wszystkiego, co z psem jest związane- nie mam nic przeciwko. Z resztą, moje zdanie tak naprawdę się tu nie liczy, cokolwiek bym napisała i tak przeinaczysz to na swój tok rozumowania bo przeciez wszyscy są Ci wilkiem a tylko Ty jedna jesteś zainteresowana losem psa...

Dostałam co chciałam:) Czyli odpowiedź.
Reszty nie chciałam, ale niech wszyscy wiedzą jaki ze mnie potwór:evil_lol:
Ale nad Wami narobić się trzeba.

Posted

mmd napisał(a):
Nie masz gdzieś, to po co alternatywny dom? Nie wystaczy ten, o którym wyrażała się entuzjastycznie...
Coś to allegro Cię męczy... uderz w stół...
zacytuje: "baw mnie dalej":diabloti:

Skoro nie rozumiesz, że dobrze jest mieć wybór (a to jeden z powodów allegro, powodu opisałam, rozumiem, że ich nie łapiesz), skoro do Ciebie nie trafia, że gdybym chciała wyrządzić krzywdę p.Ani, obu paniom i psu to moja ostatnia rozmowa z p.Anią nie miałaby przebiegu, jaki miała, podobnie jak i nie dzwoniłabym do Joli, by prosić ją o zadzwonienie do p.Ani, to widać nie dotrę do Ciebie i już. Liczę się z tym i już nie będę próbować. :-)

Allegro samo w sobie męczy Ciebie, ja już zupełnie na spokojnie uśmiecham się.

Posted

[quote name='Wunia']No dobrze, ale na allegro stoi jak wół, że adopcja wymaga umowy adopcyjnej ... to z kim?
Jeśli fundacja się wycofa to z dowolną osobą. Jeśli fundacja się nie wycofa to z fundacją.

Posted

Eeee tam Wuniu. Dom jest OK, sprawa z paniami wymaga wyjaśnienia, by nie było im przykro, jak doszło do kontaktu z p.Anią opisałam, nie wiem tylko, jak zostanie rozstrzygnięta kwestia umowy ale to jest do dogadania. :-)

Posted

[quote name='Wunia']No dobrze, ale na allegro stoi jak wół, że adopcja wymaga umowy adopcyjnej ... to z kim?
Ewuniu, pewnie z FNiZ.
Najważniejsze to teraz to, żeby Ania odkręciła to, co się stało.
Edyta rozmawiała ze mną i z Anią. Ania znowu była roztrzęsiona bo usłyszała od Edyty coś, co podważyło jej zaufanie do .... nieważne.
Ważne, że Lucky ma szansę iść do domu. Inne psy mają szanse "odziedziczyć" jego kasę.
Przykro mi, że wyszła awantura, przykro bo to wątek Luckiego, ale był to chyba jedyny sposób, żeby sprowokować do jasnego postawienia sprawy.

Posted

mmd napisał(a):
(...) Edyta rozmawiała ze mną i z Anią. Ania znowu była roztrzęsiona bo usłyszała od Edyty coś, co podważyło jej zaufanie do .... nieważne. (...).

O matko... :-( Czas to wyjaśnić raz a dobrze i wiadomej stronie odjąć stresu.

Posted

Ja myślę, że niczego nie wyjaśnimy. Edytka mogła coś chlapnąć, teraz żałuje.
W każdej chwili jestem do dyspozycji, jeśli mam coś podpisać i przejąć odpowiedzialność finansową za Luckiego, ale tylko w przypadku TEGO domu. Innych i tak nie ma.
Ania jak będzie chciała to coś napisze.
Proszę nie prowadzić więcej rozmów przeze mnie. Każdy ma telefon, a ja nie mam ochoty dłużej pośredniczyć w rozmowach.
Dla mnie sprawa zakończona.

Posted

Postanowiłam zabrać głos,ponieważ dyskusja dotyczy również mnie,a może przede wszystkim .
Proszę mi wierzyć nie mam w tym żadnego interesu,żadnej korzyści i żadnej z pań wcześniej nie znałam żeby kogoś bronić lub oczerniać.
Tylko z czystego serca postanowiłam pomóc dla chorego psa i chcę mu jak najlepiej.
Z całym szacunkiem do Wszystkich.
Pani Jolu, z całym szacunkiem,ale pewnych rzeczy nie rozumiem więc proszę mi wyjaśnić
-Lakuś ma u mnie tymczas na czas wyleczenia,decydując się jasno określiłam,czy tak?
-wobec tego co Pani widzi złego we wcześniejszym sprawdzeniu domu(skoro taki się pojawił)i wydaniu o nim opinii,jaka by nie była
-w przypadku pozytywnej,zostałoby wszystkim spokojnie czekać aż Lakuś wyzdrowieje
-opcji oddania psa wcześniej nie było absolutnie
-....dlaczego podjęta błyskawicznie...jak Pani pisze..(-o domku informowałam 2tygodnie temu)
-i po prostu ,Panie chciały nazywać już ''nasz Lakuś"(po pozytywnej opinii rzecz jasna)
odnośnie całej wizyty przedadopcyjnej prosiłabym Panią o kontakt ze mną.
Mam wiarę w to,że wszystkim zależy na psie.

Posted

Jeżeli będzie takie życzenie z Państwa strony,powyższy domek,o który na wątku doszło do nieporozumienia opiszę bardzo dokładnie ze szczegółami,jego plusy i minusy.
Nie ja o psie decyduję,nie zadecydowałam też o domku sama, jedynie dość dobrze Lakusia poznałam,i w moim odczuciu,jeśli nie ten,to inny,ale właśnie Taki dom powinien mieć Lakuś.Do wizyty poproszona została osoba doświadczona w tej kwestii,aby mieć jasny obraz.

Posted

P.Jolu post 1853

"Nie jestem nawet ciekawa,dlaczego tak błyskawicznie musi byc podjęta decyzja bo i tak prawdy się nie dowiem"

Przez miesiąc Pani ani razu do mnie nie zadzwoniła,10 min zabrakło przez prawie dwa tygodnie aby osobiście zapytać o domek jaki proponuję,mam rozumieć,że Panią po prostu w ogóle nie interesował ten dom.

Proszę mi napisać tu na stronie czy jestem o coś podejrzana,posądzona,oskarżona??????????????

Gubię się w tym wszystkim o co tak naprawdę chodzi,bo już wiem że nie o Lakusia.

Nigdy w życiu nie sądziłam ,że sprawy się tak potoczą

Posted

To co tu sie dzieje na watku jest dla mnie bardzo przykre i nie bede udawac ,ze jest ogromnym zaskoczeniem.
Znalezienie domu dla Luckiego prawie graniczy z cudem.Znalezienie i oddanie Luckiego pod opieke Pani Ani to juz bylo wielkie szczescie dla psa i wszystkich sympatykow psiaka i tych co cala akcje pomocy wspomagali w kazdy sposob.

Nie rozumiem:(
Czy zostal znaleziony DS dla Luckiego?
Dlaczego nie ma zgody na wlasnie ten dom?......
Przykre, ze takie rzeczy dzieja sie tutaj..................:(

Posted

[quote name='majqa']Jeśli fundacja się wycofa to z dowolną osobą. Jeśli fundacja się nie wycofa to z fundacją.
No tak jak traktować słowa Joli :...Jeśli Panie chcące adoptować Lakiego są świadome wszystkiego, co z psem jest związane- nie mam nic przeciwko. Z resztą, moje zdanie tak naprawdę się tu nie liczy...
[quote name='majqa']Eeee tam Wuniu. Dom jest OK, sprawa z paniami wymaga wyjaśnienia, by nie było im przykro, jak doszło do kontaktu z p.Anią opisałam, nie wiem tylko, jak zostanie rozstrzygnięta kwestia umowy ale to jest do dogadania. :-)
z dogadywaniem widzę, że chyba jest problem :(
[quote name='mmd']Ewuniu, pewnie z FNiZ...
Przykro mi, że wyszła awantura, przykro bo to wątek Luckiego, ale był to chyba jedyny sposób, żeby sprowokować do jasnego postawienia sprawy.
Martwię się, że powołane wyżej lakoniczne stwierdzenie Joli nie jest oficjalnym stanowiskiem FNiZ :(
a takowe chciałabym poznać :(

Posted

Ellig napisał(a):
To co tu sie dzieje na watku jest dla mnie bardzo przykre i nie bede udawac ,ze jest ogromnym zaskoczeniem.
Znalezienie domu dla Luckiego prawie graniczy z cudem.Znalezienie i oddanie Luckiego pod opieke Pani Ani to juz bylo wielkie szczescie dla psa i wszystkich sympatykow psiaka i tych co cala akcje pomocy wspomagali w kazdy sposob.

Nie rozumiem:(
Czy zostal znaleziony DS dla Luckiego?
Dlaczego nie ma zgody na wlasnie ten dom?......
Przykre, ze takie rzeczy dzieja sie tutaj..................:(

Dom został znaleziony i sprawdzony przez wolontariuszkę i przez nią zaakceptowany, taką przynajmniej posiadam wiedzę.
A odpowiadając na Twoje pytanie dlaczego nie ma zgody na ten dom to nie wiem ...
- były kwestie zabezpieczenia finansowego ewentualnego przyszłego leczenia Luckyego, ale mmd chce być jako współwłaściciel psa na umowie adopcyjnej i zabezpieczyć przyszłe koszty (taki gwarant),
- tylko nadal nie wiem, przynajmniej ja czyj jest pies, Fundacji?
Mimo bardzo kwiecistej dyskusji nocnej ja osobiście odpowiedzi nie znam w dalszym ciągu.
Czy on jest Fundacji czy niczyj?
Czemu mimo tego, że w czwartek była wizyta przedadopcyjna Fundacja milczy?
Nie wiem Ellig co o tym wszystkim myśleć ... smutne prawda? :(:(:(:(

Posted

WiosnaA napisał(a):
P.Jolu post 1853

"Nie jestem nawet ciekawa,dlaczego tak błyskawicznie musi byc podjęta decyzja bo i tak prawdy się nie dowiem"

Przez miesiąc Pani ani razu do mnie nie zadzwoniła,10 min zabrakło przez prawie dwa tygodnie aby osobiście zapytać o domek jaki proponuję,mam rozumieć,że Panią po prostu w ogóle nie interesował ten dom.

Proszę mi napisać tu na stronie czy jestem o coś podejrzana,posądzona,oskarżona??????????????

Gubię się w tym wszystkim o co tak naprawdę chodzi,bo już wiem że nie o Lakusia.

Nigdy w życiu nie sądziłam ,że sprawy się tak potoczą


Pani Aniu, zaczynam gubić się w domysłach skąd przychodzą Pani do głowy takie sformułowania,jak cyt:
"czy jestem o coś podejrzana, posądzona, oskarżona?"
Czy napisała to Pani tylko na podstawie mojego milczenia?
Jesli tak, to wyjaśnię dlaczego milczę. Pracuję zawodowo i wykonuję taką pracę, że praktycznie przez cały dzień nie ma mnie w domu.Nie posiadam samochodu a pracuję w krańcowo odległej dzielnicy, po powrocie do domu zaczyna się moja fundacyjna działalność, czyli wydawanie wniosków na sterylizacje czy leczenie, odbieranie telefonów w tychże sprawach( w pracy nie mogę ich odbierać), odbieranie telefonów w sprawie błąkających sie zwierząt albo zgłaszanie zaniedbań itp. Przyznaję, że czasem po takim telefonicznym maratonie nie mam siły ani ochoty na rozmowy z kimkolwiek. Na swoje zwierzaki w liczbie 5 nie mam już czasu, tak z resztą jak na życie prywatne.
Nie przypuszczałam, przez myśl mi nie przeszło, że sprawa znalezionego domu jest sprawą gardłową, pewnie gdybym wiedziała, że takie piekło zostanie rozpętane to nawet w nocy pozwoliłabym sobie do Pani zadzwonic.
O domu wiedziałam, przedwczoraj rozmawiałysmy z Mmd i uzgodniłyśmy,że Pani spróbuje zorientować się, czy domek się wycofał, czy nie, i , że Pani da mi znać, gdy Panie z domku zjawią się u Lakusia, ja wtedy zadzwonię i osobiście z nimi porozmawiam. Takie były uzgodnienia z Mmd, takie słowa miała Pani przekazać ...
Jak widać, nie przekazała a co więcej spowodowała, że takie piekiełko tu powstało.
I jeszcze jedno,o DS wiem wszystko, cieszę się, że są osoby chętne do adopcji Lakiego, jedyne, co wzbudzało moje zastrzeżenia to wiek tych Pań, o czym wspominałam rozmawiając ze wszystkimi osobami zainteresowanymi w jakis sposób losem Lakiego. Wiem, że przykre jest to, co napiszę ale w sprawach adopcji młodego psa i do tego psa specjalnej troski wiek osoby adoptującej zawsze powinien byc brany pod uwagę. Z ust Mmd usłyszałam zapewnienie, że Pani będzie czuwać i w razie jakiejkolwiek niespodziewanej sytuacji interweniować. W związku z powyższym nie ma chyba żadnych przeciwwskazań, by Laki trafił do Pani sąsiadek, prawda? O co więc Mmd kruszy kopie wprowadzając tyle zamętu i niepokoju ?
Przykro mi, że to właśnie Pani została w te słowne przepychanki najbardziej wmieszana i aczkolwiek nie poczuwam sie do winy w żaden sposób, to przepraszam Panią, że nie zadzwoniłam i osobiście nie powiedziałam tego, co przekazałam Mmd.

Posted

[quote name='jola od jadzi']
O domu wiedziałam, przedwczoraj rozmawiałysmy z Mmd i uzgodniłyśmy,że Pani spróbuje zorientować się, czy domek się wycofał, czy nie, i , że Pani da mi znać, gdy Panie z domku zjawią się u Lakusia, ja wtedy zadzwonię i osobiście z nimi porozmawiam. Takie były uzgodnienia z Mmd, takie słowa miała Pani przekazać ...
Jak widać, nie przekazała a co więcej spowodowała, że takie piekiełko tu powstało.


Przekazałam wszystko i chwile był spokój. Nie mogłaś sama zadzwonić do Ani? Po co? Lepiej na wątku pomyje wylewać, na to czas jest.

Anię zdenerwowała rozmowa z Edytą. Edyta powiedziała, że dostała przykazanie od fundacji żeby tak mówić. Żeby poruszać kwestie finansowe. Lucky miał iść na umowę fundacji, bo tam jest zapis, że jeśli opiekun będzie w złej syt. materialnej to FNiZ pomoże. Edyta powiedziała im, że muszą liczyć na siebie.

To wszystko jest obrzydliwe.

PS. Mówiłam Ani, żeby to ona do Ciebie. Powiedziała, że po rozmowie z Edytą nie chce.

Posted

[quote name='jola od jadzi']Temu psu trzeba pomóc i trzeba to zrobić natychmiast bo jutro czy pojutrze nie będzie komu pomagać...
My zobowiązujemy się do przeprowadzenia diagnostyki psa i do leczenia ale wziąć go później nie możemy, nie ma takiej możliwości. Tak jak napisała majqa, on musi trafić do domu, do jakiegoś ciepłego miejsca, buda na tym zimnie zniweczy to, co ewentualnie wyleczymy.Czy znajdzie sie ktoś, kto da mu ciepły kąt?

a to tak dla przypomnienia

Posted

cyt "bo i tak prawdy się nie dowiem"

Na jakiej podstawie Pani, napisała te słowa?
Dlatego,że Magda często do mnie dzwoniła i pytała o Lakusia,była też pośrednikem fakt,nic więcej.
Ja ze swej strony starałam się na wszelkie sposoby(pisząc,dzwoniąc do p.Izy,Magdy,także do Pani)przekazać informacje związane z Lakusiem,a i ja potrzebowałam porad w niejasnych sytuacjach i o które prosiłam.Zalogowałam się.Mówiłam przed adopcją,ze zawsze można do mnie zadzwonić,jestem w domu.Podjęłam się opieki i wywiązywałam się najlepiej jak potrafiłam,jeśli było coś źle było mnie upomnieć.
Nie zainteresowałam się domem sąsiadek,bo już bym chciała pozbyć się Lakusia,lub co gorsze ,że mi by tak pasowało,w żadnym wypadku nie o to chodziło,i nie o mnie.Przy tej adopcji,gdyby doszła chciałam wziąć dużą odpowiedzialność na siebie w razie ewentualnej pomocy.
Sądziłam iż to jest dla niego światełko nadziei i trzeba wykorzystać,spróbować,nawet choćby wstępnie jako DT nie wożąc go nigdzie ,widać źle oceniłam sytuację i było mnie wyprowadzić z błędu wcześniej,ale nie tu na wątku(doskonale rozumiem że jest Pani bardzo zajęta).Wszystkie informacje mmd mi przekazała.
Przepraszam Wszystkich bardzo ,ze w ogóle śmiałam zaproponować domek dla Lakusia.
Mam nadzieję,że nie posądzacie mnie o jakieś niecne zamiary,nie jestem typem ludzi tego pokroju.
P.Jolu myślę że odniesie się Pani do kilku moich poprzednich zapytań,i na tym chciałabym zakończyć.

Posted

A to jest rzeczywiście obrzydliwe...To, co teraz piszesz. Jak równiez i to, co usłyszałam o karmie kosztującej 40 zł za kg i o 1000 zł na dzień dobry, na zabieg(?) . To też ja?
Rozmawiając z p.Edytą prosiłam, żeby poruszyła kwestię finansową, czy będzie stać Panie na ewentualne leczenie, to zwykłe proceduralne pytanie, które zawsze jest zadawane, takie samo pytanie zadałam też Tobie i nie była to chęć zrobienia komukolwiek przykrości a jedynie potrzeba wiedzy czy przyszli właściciele będą w stanie zapewnić psu leczenie, jeśli taka zajdzie potrzeba. Laki jest psem specjalnej troski i byłabym co najmniej nieodpowiedzialna, jesli takiego pytania bym nie zadała.Ale to, co napisalaś jest po prostu podłe, manipulujesz słowami, tak, jak jest Ci to wygodne, to samo odnosi się do tego, co powyżej napisałas. Gdzie byłas wtedy, gdy trzeba było podjąc jakies działania by sprawa ruszyła z miejsca i gdy wszyscy zastanawiali się, jak uratować psa? Czy zauważyłaś, że dopiero po moim wpisie mówiącym o sfinansowaniu diagnostyki wszystko sie ruszyło? Dlaczego wtedy nie zabrałas głosu a teraz pozwalasz sobie mnie cytować?
Powiem jedno, często słyszałam o kłótniach,aferach, przepychankach słownych, których uczestnikami byli dogomaniacy, nie widziałam tego ale w najśmielszych wyobrażeniach nie przypuszczałam, że sama stanę się uczestniczką takiego bagna.
Widać, najlepiej odwrócić się i udawać, że się niczego nie widzi, wyjście przed szereg jest tu karane obrzucaniem błotem przez takie osoby, jak Ty. Dałas mi cenna lekcję i za nią dziękuję! Mam nadzieje, że czegoś ona mnie nauczy...

Posted

Byłam w szkole, gdy zaczęła się sprawa Luckiego
Pierwsza zareagowałam, że pojadę.
Naprawdę nie może odpowiedzieć Ani????
Masz czas klepać w klawiaturę do mnie, a nie masz, żeby zadzwonić?

Posted

[quote name='WiosnaA']
odnośnie całej wizyty przedadopcyjnej prosiłabym Panią o kontakt ze mną.
Mam wiarę w to,że wszystkim zależy na psie
.
..................................................................................

Posted

Wunia napisał(a):
a ja mam pytanie natury formalnej , pozostawiając na boku osobiste animozje:
Kto umieścił Luckyego na DT u Pani Ani? Tak formalnie, bo chyba od tego punktu należy zacząć całą dyskusję...

Ja ponawiam swoje pytanie. Już wiemy co kto kiedy zrobił, jakie miał zasługi, kto kłamie i jaką komu dał nauczkę, kto na co chorował (na to proponuję odrębny wątek założyć albo bloog), tylko bardzo proszę o wskazanie co dalej? Jest DS, sprawdzony i zaakceptowany ... i co?

Posted

Zrobilo mi sie nie dobrze, ze powiem tak lagodnie.
Niestety to nie ja jestem odpowiedzialna za Luckiego ale to ja Pania ,Pani Aniu za wszystkie przykrosci przeprosze:PRZEPRASZAM.
Na tym watku spotkalo sie duzo osob z nadzieja na pomoc i walke o zycie , potem o dom dla Luckiego,teraz chcemy sie dowiedziec dlaczego Lucki nie moze trafic do wspanialego domu stalego?
Widzialam piekny artykul gdze jest napisane ile Lucky zawdziecza "Fundacji" czyli Lucky jest psem fundacji to w czym problem?
A raczej chyba nie ma problemu tylko trzeba przekazac Luckiego do DS i kupic piekne kwiaty Pani Ani i serdecznie podziekowac.
Podziekowac tez przyszlym stalym opiekunom Lackiego i wspierac Ich w opiece.....
Moze ja jestem za stara........Moze mnie inaczej wychowano......
Moze ja nic nie rozumiem..............................:(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...