majqa Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 Dziękuję Szajbus, że jesteś z nami/ zaglądasz. Dziś na pewno będzie pełnia informacji - co, po co, dlaczego itp... Dziękuję również wszystkim wpłacającym, nowym deklarowiczom. :-) Bez tego w ogóle bylibyśmy w polu. Quote
mmd Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 Myślę, czy nie dać ogłoszeń nawet do prasy, że poszukiwany ludź do opieki. Odpłatnie. Lucky ma siedzieć w klatce, więc nie jest aż tak problemowy. Jedyne co trzeba to wynieć na siusiu, no i miziać i gadać do niego. BTW: zaiskrzyło między nami niestety, piszę niestety, bo finał taki, że Lucek dostał na noc sedalin, ja xanax, a dzisiaj musiałam iść do promotorki, gały mam takie, że wstyd ludziom się pokazywać, naściemniałam, że chora jestem. Ja przeżyję, ale ta bida znowu na pewno płacze:placz::placz: Quote
Tattoi Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 Info od Omar (było w nocy po 3:00, ale już miałam wyłączony komp) : pies nie był operowany, bo wg dra Sterny leki podawane dotychczas zadziałały i przyniosły poprawę (wynik wywiadu, zdjęć i opisu). Obrzęk ustępuje. Wg doktora operacja wczorajsza dawała 30 % szans na poprawę ze względu na możliwość powikłań po niej, gorset natomiast daje 50 % szans. Lucky ma zlecone dalsze podawanie leków, gorset na 4 do 6 tygodni- potem konsultacja i decyzja co do dalszego postępowania. Pies NIE MUSI być hospitalizowany- można go zabrać do domu. Ma mieć ograniczony ruch, w praktyce ma wychodzić (być wynoszony) tylko za potrzebą. Omar na maratonie wystawowym- wróci w nocy z niedzieli na poniedziałek. Quote
mmd Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 Ja jeszcze porządkowo: Ellig - wielki wór karmy Luckiego jest u mnie w garaży, drugi mniejszy też mam, łóżeczko większe u mnie też. Piłeczka od Omar i przysmaki pod moją opieką, dałam mu kawalątko, ale nie zjadł, na razie nasz mały przyjaciel nie bardzo wie, co to takiego, za to kanapkę z serem był uprzejmy. Widać, że jadł "ludzkie" jedzenie - chleb i co tam sobie znalazł. Quote
malibo57 Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 Dzień dobry! Jak przeszła noc u Lucky'ego? Wiem, że jest ciężko, ale wyobraźcie sobie rekonwalescencję po operacji kręgosłupa - to jest dopiero hardcore. Może chłopak przyzwyczai się troszkę do gorsetu? Do tej pory, można powiedzieć, że miał szczęście, mimo wszystko. Rozumiem, że on powinien teraz "pomieszkać" w kenelu? Qurczę, DT opiekuńczy potrzebny na cito? Quote
mmd Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 Na mega-cito Po tym, jak mi się wpakował na kolana, a ja go wycałowałam i wygłaskałam on chce do ludzia. To pies przylepa. Może nie wygląda, sama się nie spodziewałam, że to aż tak będzie. Według mnie to porzucony pies, tam w Rawie niedaleko jest trasa, ktoś go z samochodu wywalił, jak to bywa. Pomyślcie, co on teraz przeżywa, znowu jechał, znowu myśli, że jest zostawiony. Tak ja to widzę, ale to spekulacje. Quote
Kar0la Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 Ooo czyli nie było operacji? Muszę się cofnąć o kilka stron. Quote
majqa Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 Za niedługo zgarniam Jolę z przystanku i wio. Quote
mmd Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 A ja nie jadę:( I nie wiem, kiedy go znowu zobaczę, ale i dla niego, i dla mnie tak będzie najlepiej. Quote
Wunia Posted February 13, 2010 Author Posted February 13, 2010 uzupełniłam post #712 a tak skrótowo: 09.02 - ketunia, aska25, ellig, wunia, malibo57, rosacanina, emigrantka, zula131, argusiowa 10.02 - wapiszon, kizia1, plicha, kundelkowa skarbonka, marysia55, mmd 11.02 - rosacanina-Anita, szajbus 12.02 - tayga, Teresa Borcz, agata51 dziękujemy :) Quote
majqa Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 Byłyśmy, z czego się bardzo cieszę. Dogadane zostało wszystko, kawa na ławę, pełnia informacji o przypadłości psa i o nim samym. Uporządkuję wieści w punktach: 1. Zdaniem obu Doktorów (miałam przeczytaną opinię/ zalecenia dr Sterny) psiak nie wymaga hospitalizacji i to z dwóch powodów: - mniejszy - nie musi mieć podawanych obecnie żadnych leków - większy - dla zdrowia psychicznego psiaka (to rozwinę) 2. Samo zalecenie (połączę tu info od obu Doktorów): - ograniczenie mobilności, czyli klatka (obserwacje naszego Doktora są takie, że to zło konieczne, bo Lucky miota się w niej, robi istny kipisz, stresuje się bardzo, tłucze o kraty etc... nie wdaję się w szczegóły opisu tego, co potrafił nawyczyniać w klatce; Luckiego denerwuje samo wkładanie i wyjmowanie, dźwięk, jaki wydaje klatka etc.) lub, co jest lepszym rozwiązaniem, naprawdę mała/ ograniczona/ bezpieczna powierzchnia lub większa pod stałą kontrolą człowieka. Tu dygresja... Lucky na dworze kombinuje, jak dać dyla. W pomieszczeniu lecznicy leży sobie na materacyku i wystarcza mu widok człowieka, nie cuduje, nie uskutecznia wędrowania (oczywiście jest na smyczce). Pokonywanie schodów odpada. Chód na małym dystansie z asekuracją jeśli Lucky się zachwieje (czyli czujność, by podtrzymać). Podłoże wskazane - minimalizujące poślizg, czyli kafle, wypastowana podłoga itp. odpadają. 3. Dalej co do zaleceń - gorset (zobaczycie go dokładnie na zdjęciach; zagrożenie, którego gołym okiem się nie dostrzeże - ewentualne podrażnienie skóry, odparzenie, odgniecenie, obtarcie, a ponieważ są to rzeczy niewidoczne należy obserwować, czy pies nie daje sygnałów, że coś jest nie tak) - założony jest na 4 tyg. (po 3 tyg. ma być wykonany tel. do dr Sterny z info jak się sprawy mają, a wcześniej, gdyby zadziało się coś złego). Inna konieczność, w przypadku zabrania go z lecznicy - kontrola u weta lub weta u niego co tydzień (o ile nie ma innych, skłaniających ku częstszym wizytom rzeczy). 4. Na co uważać poza oczywistością wspomnianą powyżej? Gorset ma kilka wrednych, ostrych miejsc (Doktor je jeszcze pozabezpiecza), które mogą zranić więc konieczna jest kontrola, czy tam się nic nie zadzieje. Co jeszcze winno uczulić - nie dopuścić by mocz, gdyby pies zsikał się pod siebie, wpłynął i zamoczył gorset (zwłaszcza jego niebieską część). Wtedy trzeba go zdjąć w lecznicy i założyć kolejny. 5. Lucky nie ma zaburzeń fizjologicznych, jeśli popuści (jak dziś na wstępie wizyty) to stresowo, czyli... Alarm wszczynamy, gdyby nagle okazało się, że jednak ni stąd ni zowąd zaczął się moczyć (teraz nic podobnego się nie dzieje). 6. Doktor nie chce się pozbyć Luckiego z lecznicy, w żadnym razie!!! Jedyne, co jest istotne w tej sprawie to zabranie Luckiego dla jego i tylko jego własnego dobra, stanu jego psychiki. Odizolowany/ oklatkowany będzie dziczał i cudował. W lecznicy ma swój kącik i jest OK ale samej lecznicy się boi (Doktora nie, miziany przez niego był zachwycony), stresuje się nią i tym, że człowiek pojawia mu się i znika (wtedy panikuje). Wrócę tu do tematu klatki. Dla bezpieczeństwa Luckiego jest on na noc umieszczony w klatce, co gorsza musi dostawać jakiś ogłupiacz, bo ogarnia go klatkowe wariactwo, a zostawienie go swobodnie, gdyby nagle jednak zechciał wstać, zsunął się z materaca, upadł, jest niebezpieczne. 7. Inne ważne sprawy. Doktor twierdzi, że to nie jest typ agresora, psa, który szuka zwady. Na zwierzaki w lecznicy nie reaguje, mija je, one jego i jest OK. Co innego, gdyby namolnie chciał się do niego dobrać jakiś upierdliwiec (u Mmd jej psiulek chciał się na siłę zaprzyjaźniać i Lucky warknął). Reasumując, jeśli Lucky dołączy do psiaków a la nieszkodliwa, nienachalna pierdółka dopasuje się. 8. Doktor pokazał mi zdjęcia, bo i pytałam ogólnie o stan kręgosłupa (kondycję stawów, kośćca). Nie ma w nim zwyrodnień, odwapnień ale rzeczywiście, nawet całkowity laik zobaczyłby to wiadome miejsce, zwichnięcie między 11 i 12 kręgiem jak ta lala. 9. Jaki tymczas potrzebny jest wobec tego teraz? Z wyobraźnią i rozumny to oczywiste, z doświadczeniem mile widziane, taki, który zapewni dość indywidualne podejście do Luckiego ale najważniejsze to: - powierzchnia trzymania i warunki już zostały opisane - bez psiaków lub z innymi psiakami (jakimi też zostało opisane) - bez schodów - z możliwością w miarę stałej kontroli psa i co najważniejsze możliwością szybkiego zareagowania, gdyby coś się złego wydarzyło, dostęp do opieki weta 24h (w tym i możliwości np. natychmiastowego, na ile dystans dojazdowy pozwoli, zaliczenia dobrego psiego ortopedy, który w porę zadziała) 10. Dom docelowy - podobnie jak DT z naciskiem na to, że musi wiedzieć, że z chwilą, gdy psiak wyjdzie na prostą zawsze będzie wymagał uwagi/ opieki. Ponadto dom, który nie zapomni, że to miejsce w kręgosłupie zawsze może się odezwać i nie wolno przykładać ręki, by to wywołać, czyli nie prowokować Luckiego do wygłupów, skoków, wbiegania na schody itp. 11. Na im krótszym dystansie tym lepiej ale... po odpowiednim zabezpieczeniu Luckiego, bez jazdy szarpiącej (gaz - hamulec) można go przetransportować. 12. Lucky dziś - miły, do wygłaskania (po uprzednim zapoznaniu go z ręką) psiak. Jest spięty, zestresowany, jakby spodziewał się, że zaraz nastąpi coś złego, to go ewidentnie spala. On potrzebuje domu, stałych twarzy wokół i na bank odsapnie psychicznie. Fizycznie nie cierpi, momentami nawet widać przebłyski zadowolenia, choć zaraz włącza mu się czujne łypanie na boki. Kiedy na moment zniknęłyśmy (byłyśmy za jego plecami, a on nas nie widział), zaczynał popiskiwać i popłakiwać. Poza tym bida jest zła na samo skrępowanie gorsetem. Uwaga już poza Luckim, a dotycząca obecnej lecznicy i samej osoby Doktora. Bardzo rzeczowy, konkretny, ciepły człowiek, widać, że kocha zwierzaki. Słowem, fachowiec. Lucky doskonale znał jego rękę i widać było, że ta ręka wiele razy się do niego wyciąga, by go wygłaskać. Jak już pisałam Lucki był szczęśliwy, gdy Doktor go dotykał. Możliwości samej lecznicy bardzo duże, ona sama górna półka zadbania i wyposażenia, z podłogi (gdyby nie bakcyle) można jeść. Widać, że jest prowadzona dobrą, zaradną ręką. Wszystko tam chodzi jak w zegarku. Jeśli coś, z tego co napisałam (mam świadomość, że pewne punkty z sobą się zlewały/ zazębiały) jest niejasnego, nieprecyzyjnego, sprzecznego z sobą (nie daj Bóg), a moż coś pominęłam, pytajcie. Quote
ocelot Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 a czy jest jakiś DT na horyzoncie? mmd trzymaj się... Lucky też choroba. Quote
majqa Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 Z Obornikami, braną pod uwagę opcją należy się zdzwonić. Quote
majqa Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 Filmiki: dzisiejszy i zaległy z wyjazdu: [video=youtube;HVx2dF-xX7E]http://www.youtube.com/watch?v=HVx2dF-xX7E[/video] [video=youtube;-y6BhUPKNwc]http://www.youtube.com/watch?v=-y6BhUPKNwc[/video] Quote
Emigrantka Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 Majqa - dzieki :) Lucky, ale z Ciebie piekne psisko.. te slepka kofffffffffffffffffffffane.... Quote
malibo57 Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 KarOla zaoferowała płatny DT w Łodzi, na wątku Buby - poprosiłam, żeby tu zajrzała, bo nie wiedziałam, ze juz była. Może ten DT nada się dla Lucky'ego? Quote
majqa Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 Dziękuję. :-) Poczekajmy zatem na Kar0lę. Tymczas tu, nie ukrywam, to moje marzenie. Quote
Ellig Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 majqa napisał(a):Dziękuję. :-) Poczekajmy zatem na Kar0lę. Tymczas tu, nie ukrywam, to moje marzenie. Dzieki za szczegolowa relacje...nic tylko modlic sie o DT w Lodzi..... Biedny psiak.... Quote
majqa Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 Wuniu zerknij na wpłaty (zawsze mam pietra, że coś źle posprawdzałam). Ze stałych deklaracji, które zakotwiczały się na luty są prawie wszystkie - wyj. Zofija - 5zł. Braki z jednorazówek (i znów przepraszam, że robię to podsumowanie, bo to nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek ponaglaniem): Talcott - 50zł - tu mamy znak zapytania, nie mam kontaktu do Talcott Aimez_moi - 30zł magenka1 - 20zł (z końcem lutego) - zgodnie z nawiasem, było wyjaśnione omar - 50zł (koniec lutego) - j.wyż ocelot - 20zł UBOCZE - 20zł - deklaracja z ostatniej chwili więc spokojnie Quote
Plicha Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 Kochana mordka, wcale się nie dziwie mmd że tak jej było cięzko go zostawić :( żeby szybko trafił w jakieś spokojne miejsce z osąbą do której nabierze zaufania. A znoszenie go ze schodów wchodzi ew. w grę? Quote
majqa Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 Na pewno tak, byle to by było góra 4-5 stopni. Powód prosty - im mniej chwytów, dźwigań tym mniej prowokowania losu z jakimś niefortunnym złapaniem za psiaka (o komforcie człowieka nie wspominając). Pamiętajmy o jednym - usztywniony odcinek nigdy w 100% nie jest bezpieczny np. podział mięśni (wspólnie unerwionych) to dogodność anatomiczna dla uczących się topografii (ludzkiej, zwierzęcej), a tak naprawdę ciało to jedna taśma mięśniowa. Zły chwyt, szarpnięcie itp. może odbić się na tym newralgicznym punkcie (mikrouraz) i katastrofa gotowa. Jasne, że i histeria/ panikowanie nie jest dobrym doradcą ale dmuchajmy na zimne. Zmykam teraz poza Łódź wizytować mamę i zwierzaki. ;-) Będę wieczorkiem. Quote
Kar0la Posted February 13, 2010 Posted February 13, 2010 majqa napisał(a):Dziękuję. :-) Poczekajmy zatem na Kar0lę. Tymczas tu, nie ukrywam, to moje marzenie. Jestem. Niestety w tym przypadku nie mogę pomóc. Nie mogłabym zapewnić mu odpowiednich warunków. Powodów jest kilka. Lucky potrzebuje spokoju. A ja mam dwoje dzieci i dwa psy. Co prawda moje dzieci są przyzwyczajone do psów, nie robią im krzywdy, nie dokuczają itd. Moje psy zazwyczaj tolerują inne psiaki. Zresztą miałam u siebie już kilka tymczasów, tak więc dzieci i psy są przyzwyczajone, ale mimo wszystko nie jest to dobre miejsce dla psa wymagającego spokoju i ograniczenia ruchu. Owszem mam czas by zająć się psiakiem, bo obecnie nie pracuję (dlatego płatny dt ), więc praktycznie przez większość dnia jestem w domu, dzieci w przedszkolu (o ile są zdrowe). Ale, no właśnie kolejne ale... U mnie w domu wszędzie są panele, a więc śliska powierzchnia dla psa. Mieszkam w domku, ale to jest pierwsze piętro, więc psiaka trzeba by nosić po schodach. To nie są 3-4 schodki. Obawiam się, że przy takim noszeniu można coś psu uszkodzić, przesunąć. Poza tym dostęp do weta też ograniczony, bo TZ rano zabiera samochód i jedzie do pracy, wraca wieczorem, więc nie miałabym jak psiaka wozić do lecznicy. Przy zdrowym psiaku normalne, że raz kiedyś mogę zorganizować transport do weta, ale akurat w przypadku psa z takim urazem nie wiadomo kiedy taki transport będzie potrzebny. Tym bardziej, że to musi być ten konkretny wet, a nie ten którego mam w pobliżu. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś kto będzie mógł zapewnić Luckiemu odpowiednie warunki. Biduś taki smutny w tej lecznicy. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.