majqa Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 Ocalony od bezduszności - kaleki Lucky. Błagamy o pomoc! Czy to historia szaleńców zaślepionych miłością do zwierząt? Może po prostu bajka o zwykłych zjadaczach chleba, których serca, nieco wrażliwsze niż przeciętne, zabiły nagle wspólnym rytmem i zsynchronizowały się w działaniu? Odpowiedzi na pytania brzmią: pierwsze - RACZEJ NIE, drugie - NA PEWNO NIE! To co przydarzyło się ludziom, którzy nie potrafili przejść obojętnie obok zwierzęcia dotkniętego nieszczęściem, pozostawionego samemu sobie na łasce przypadku, przydarzyło się naprawdę. Oto on, bohater całego zamieszania, 4 letni Lucky. (celowa przerwa nawiasem - sugestia wstawki jednego ze zdjęć od Mmd). Łódzka Fundacja Niechciane i Zapomniane, prośbą i błaganiem o pomoc/ wsparcie fundacyjnym autorytetem i finansami, została postawiona pod przysłowiową ścianą. Nie miała sił odmówić, a i zapewne łatwo nie uwolniłaby się od grupy zdeterminowanych osób. Widać było, że są spanikowani, przerażeni, że staną na głowie, by to, co zapoczątkowali, nie legło w gruzach. Lucky nie miał imienia, zresztą nie miał niczego i nikogo poza wrednym towarzystwem kompanów, od których nie szło się opędzić. STRACH, NIEPEWNOŚĆ, GŁÓD, ZIMNO i... towarzysze ostatnich dni CIERPIENIE i BÓL nie odstępowali go na krok. Ich oddech na karku czuł, gdy kładł się spać i gdy otwierał oczka, budzony porannym, trzeźwiącym dreszczem wyziębienia. Mijały go tłumy ludzkich istnień, dla nich był transparentny (z jednym chlubnym wyjątkiem - p.Jadwigą Ś., która go dokarmiała). Trudno uwierzyć, że nikt, zupełnie nikt nie dostrzegł psa mieszkającego pod mostem, że nikt też nie zauważał jego błagalnego spojrzenia, a tylko nim przecież mógł wołać o litość, że wreszcie nikt nie pochylił się nad ciałem wykrzywionym w pałąk, wlokącym ostatkiem sił bezwładne, tylne łapki!!! Nie widzieć, nie wiedzieć, nie angażować się, ot nasza, ludzka mentalność. Pewnego dnia, ktoś wyłamał się z bezdusznego tworu, nie dość, że nie odwrócił głowy to wyciągnął do Luckiego pomocną rękę. Reszta, rzec by można, zadziała się sama. Dobroczynność i użyteczność zdobyczy techniki Internetem zwanej, odzew przypadkowych, nieznanych sobie osób, dogranie akcji ratunkowej, a co najistotniejsze zakończenie jej sukcesem... To wszystko stało się praktycznie w mgnieniu oka, jak nigdy lub, bądźmy sprawiedliwi, jak mało kiedy, taka mobilizacja i ten kaliber szybkości działania. 07.02.2010 Lucky został zabrany wprost ze swego "podmostowego pałacu" w Rawie Mazowieckiej do jednego z łódzkich, całodobowych gabinetów weterynaryjnych. Łańcuch ludzkich serc zaczął się rozciągać o kolejne, pełne empatii ogniwa. W locie błyskawicy przeprowadzono badania. Cudem, bo już na 12.02.2010 dograno termin operacji biedaka w Warszawie. Czas zacisnąć kciuki za powodzenie tego przedsięwzięcia. Skalpel i kręgosłup (operacja zwichnięcia stawów kręgosłupa w odcinku piersiowym, z powodu czego Lucky ma częściowy niedowład łapek) to kontrowersyjne, acz konieczne tu zestawienie. Czy było warto? Nie nam to oceniać, bo i my jako fundacja ulegliśmy tym wspaniałym emocjom. Wątpliwości, czy pomóc, czy podołamy, czy ma to sens rozwiały się z chwilą poznania Luckiego, ugięły się i pod naporem blasku nadziei i wiary wspomnianej uprzednio grupy, chcącej pozostać anonimową. Wiemy, że nie wolno zawieść psiaka, nie wolno też zlekceważyć jego wybawców! Jeśli dowiedzą się, że życie biedaka, walka o jego jakość padnie z braku pieniędzy ich zapał na przyszłość opadnie i...nie daj Boże, innym razem przełkną łzę rozgoryczenia i w milczeniu miną kolejne zwierzę w potrzebie. Do tego nie wolno dopuścić! A... jaki jest Lucky? To cudowny, kruszący lód serc pies! Wbrew wcześniejszym założeniom to łagodne, oddane i poddane woli człowieka stworzenie. Niedowierza, w to co się dzieje, sprawia wrażenie istoty, która sądzi, że... śni. Osoby, mające z nim kontakt drżą, snując domysły, kto i co tak mu się przysłużył/ -o. Co się stało, że stanął na drodze kalectwa i czemu boi się wyciągniętej ręki? Lucky z pokorą przyjmuje swój los, bezwolnie poddaje się wykonywanym przy nim zabiegom. Wzruszeniem napawa widok, gdy delikatnie uśmiecha się jego pyszczek, kiedy obdarowywany jest pieszczotą dotyku. Te chwile są bezcenne... Długo by pisać o Luckim, trzeba go poznać, by pojąć, czemu budzi tak ciepłe uczucia. Zwracamy się do Państwa z gorącą prośbą/ apelem o wsparcie leczenia Luckiego! Poproszono fundację o pomoc ale ona sama, choć bardzo by tego chciała, nie jest kieszenią bez dna. Tę kieszeń, przeznaczoną na zwierzęta w potrzebie, napełniają darczyńcy. Raz jeszcze prosimy, pomóżcie ziścić nam marzenie o podarowaniu Luckiemu lepszej przyszłości! Niech dane mu będzie odzyskać wiarę w ludzi. Dotąd spotykał tych niewłaściwych, czas najwyższy to zmienić. Wróćmy do początkowego pytania, czy ludzie, którzy ratowali Luckiego to szaleńcy... Niech każdy znajdzie odpowiedź na nie w zakamarkach własnej duszy, w tym sekretnym miejscu, gdzie każdy z nas ma/ winien mieć sumienie. Osoby zainteresowane losem Luckiego proszone są o kontakt, dzwoniąc na numer 0- 604-172-408 lub pisząc na adres mailowy jola@niechcianeizapomniane.org Quote
polubek Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 majqa w wolnej chwili wrzucę go na nk z całym tekstem, liczę na dobre dusze które będą go polecać dalej i może wklejać do siebie, trzymam kciuki żeby to wszystko zakończyło się powodzeniem dla Luckyego. Quote
Ellig Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 Moim zdaniem ok, tylko koncowka Osoby zainteresowane losem Luckiego proszone są o kontakt pod numerem 0- 604-172-408 lub piszą na adres mailowy jola@niechcianeizapomniane.org ...bez pisza,,,, Quote
polubek Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 "Łańcuch ludzkich serc zaczął się rozciągąć o kolejne, pełne empatii ogniwa. W locie błyskawicy przeprowadzono badania. Cudem, bo już na 12.02.2010 dograno termin operacji biedaka w Warszawie. Czas zacisnąć kciuki za powodzenie tego przedsięwzięcia. Skalpel i kręgosłup (operacja zwichnięcia stawów kręgosłupa w odcinku piersiowym, z powodu czego Lucky ma częściowy niedowład łapek) to kontrowersyjne, acz konieczne tu zestawienie." dla mnie jest ok tylko to zaznaczone ja bym poprawiła Quote
polubek Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 jeszcze zerknij poprzedni post jeszcze mała kosmetyka na końcu Quote
majqa Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 Mój wpis dotyczył uwagi Ellig. Już się zastosowałam do Twoich, Polubek. Jak przeczytałam, z czym mnie przyhaczyłaś, ryknęłam śmiechem (śmiech dotyczył moich głupot, zostały poprawione). :-) Dziękuję! Co jeszcze??? Quote
mmd Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 Zamiast transparentny napisałabym przezroczysty (nie każdy na allegro szkoły wszelkie pokończył:p) i tyle czepiania Quote
omar Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 tylko wiecie co... on był odłowiony w niedzielę, czyli 7-go :) Quote
Plicha Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 Zrobiłam właśnie przelew dla Luckiego 40zl (10zł deklaracji + 30zł na operację). Niedużo ale grosik do grosika i jakoś zbierzemy. :) Quote
jola od jadzi Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 Łódzka Fundacja Niechciane i Zapomniane, prośbą i błaganiem o pomoc/ wsparcie fundacyjnym autorytetem i finansami, została postawiona pod przysłowiową ścianą. Nie miała sił odmówić, a i zapewne łatwo nie uwolniłaby się od grupy zdeterminowanych osób A ja jako przedstawiciel tejże fundacji wcale nie poczułam, że stoję pod przysłowiową ścianą, powiem więcej, siedziałam wygodnie( o ile pozwolił na to mój chory kręgosłup) i nawet przez myśl mi nie przeszło że mogłabym odmówić, nie mogłabym, bo sama zaproponowałam to, co w tamtej chwili mogłam zaproponować, czyli leczenie w najlepszej łódzkiej klinice. I napisze jeszcze jedno, ciesze się, że ukazał się artykuł o Lakim, szkoda tylko, że autorka tekstu nie wspomniała w nim własnie o olbrzymiej determinacji wszystkich biorących udział w akcji ratowania Lakiego, ja o tym opowiadałam przez całą naszą rozmowę..Szkoda, bo byłoby to podziękowanie dla Was wszystkich... Quote
omar Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 Jola a gdzie tenj artykuł, bo przeoczyłam? Quote
jola od jadzi Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 http://lodz.naszemiasto.pl/artykul/3...?kategoria=660 Quote
mmd Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 jola od jadzi napisał(a): szkoda tylko, że autorka tekstu nie wspomniała w nim własnie o olbrzymiej determinacji wszystkich biorących udział w akcji ratowania Lakiego taaaa, a później by nas namierzyli i psychiatryk dożywotnio:evil_lol: Lucky dzisiaj podziękował wszystkim, którzy go tu wspierają... na moje ręce... dosłownie, ale mnie fajnie lizał wewnątrz dłoni:loveu: Quote
polubek Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 ale za autora artykułu ja Wam wszystkim dziękuję. :thumbs: oby więcej takich osób jak Wy i Autor artykułu i mniej kamiennych serc nieczułych na krzywdę innych. to jedyna osoba która odpowiedziała na prośbę. Quote
malibo57 Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 Majqa, a może wspomnieć o tej pani, co dokarmiała jakis czas Lucky'ego? Bo to nieprawda, że dla wszystkich był przezroczysty - ona go zauwazyła, ta pani Jadwiga. Moze dzięki niej przeżył te mrozy. Quote
omar Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 malibo - popieram :) mmd - daj mu ode mnie buziaka w ucho, bo ja to dopiero w piątek osobiście nawet kiełbachy mu dać nie będę mogła, bo przecież na głodniaka będzie Quote
mmd Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 Jola, ta pani chyba Świnoga się nazywa... Omar - już miałam dzisiaj ochotę dać mu buzi w prawe ucho, ale mógłby pomyśleć, że chcę go użreć Quote
Aska25 Posted February 9, 2010 Posted February 9, 2010 Jak wroci autorka watku, to prosimy o zmiane kwoty deklaracji jednorazowych ;) Wiem wiem, upierdliwe babsko ze mnie :D:D:D:D:D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.