Jump to content
Dogomania

Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)


Recommended Posts

Posted

Dorothy napisał(a):

ale te lawiny, no Wy musicie przyjechac do nas potrenowac, skad ona biedna ma wiedziec jak wygladaja lawiny?????:???::???::???:
nad morzem?????


no popatrz Kinga... a Ty na to nie wpadłaś :roll:
pokaż Drachmie chociaż zdjęcie lawiny :evil_lol:

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Ej kinga kinga - jak ta Drachma ma ratowac skoro nawet beczółki z rumem żeś jej nie dała? No jak??
Najlepiej to wymagać - Drachma ludzi ratuj, a jak lawin nie ma, rumu nie ma to biedny pies jedyne co może to się wylegiwać... brzuchem do góry :evil_lol:

Posted

Dorothy napisał(a):
cos kiepsko tlumaczysz, ciotka.
Albo sama dajesz zly przyklad, :evil_lol: , moze za czesto wylegujesz sie brzuchem i kolami do gory??

no dobra zartowalam. Malo znam bab ktore wyleguja sie koalmi do gory majac rodzine. A to obiadek zrob,a to gacie wypierz, koszulke przeprasuj, kolano zaplastruj, nosa utrzyj, goraczke zmierz, urodziny przygotuj, posprzataj.,....:shake:

ale te lawiny, no Wy musicie przyjechac do nas potrenowac, skad ona biedna ma wiedziec jak wygladaja lawiny?????:???::???::???:
nad morzem?????



No w sumie racja - chyba że z baby treser dobry - koszule wyprasuj sam - Bozia łapki dała wszystkim i w zasadzie wyglądaje one (czyli te łapki) całkiem podobnie, więc nie widze problemu.
Posprzątaj - ooo, a jest bałagan, patrz a ja nie zauważyłam. Ale skoro już cos nie w porządku zobaczyłeś - to posprzątaj. :evil_lol:
Dobra, dobra, ja tak sobie piszę, bo młodej nie ma, TZ-a nie ma.
Niestety, leżenie kołami do góry nie uchodzi. Poza tym jak człowiek przez chwile na dogo nie wejdzie to już mi niektórzy piszą - czemu się nie odzywasz, pies czeka tamto czeka, gdzie jesteś.
Choć u mnie nawet Laguna kołami do góry nie leży, bardziej podwoziem przyziemnie - może chłodniej.
A poza tym niestety stwierdzam - że jeśli przezyje te upały to już jej nic złego nie spotka. Jest w beznadziejnym stanie a ja przerażona.

Co do rumu - fuuu, dajcie psu spokój, w taki ukrop beczki dźwigać z rumem.
Zimne piwko, pod parasolem w cieniu, nad wodą - zaproponujcie, na pewno skorzysta.

Posted

supergoga napisał(a):
Zimne piwko, pod parasolem w cieniu, nad wodą - zaproponujcie, na pewno skorzysta.


:cool1: no i supergoga tym skromnym zdaniem zalawtila pol dogo.....ludzie z pracy pisza upal na calym kontynencie...a ona takie widoki rozsnowa dla...psa...

A wlasciciel to pies??:placz:
:-( jak mi sie marzy jezioro bez cywilizacji, utopione wszelkie elektroniczne wynalazki, brak kontaktu...i cztery psy przy boku:placz: :placz: :placz:

  • 1 month later...
Posted

dajcie spokoj. Mieszkamy. Jestem wykonczona ... psami. Do wiadomosci wtajemniczonych (Kingi i Camary) - teraz Suka napada Hosse i krew leje sie z drugiej strony. Hossa sie nie odgryza,bo pare razy wyleciala do komorki za atakowanie, ale sa wieczne warkoty. I Hossa nadal chodzi na wies, ostatnio lapalam ja 1 km od domu. Oczywiscie poszla tylko na zwiad..,. ze szczeniakiem..... na szczescie za dnia, znalazlam je i wrocily oba. Bo tydzien temu wyprowadzila szczeniaka i wrocila sama.
A ja ja tak kocham i wciaz zaklinam zeby byla grzeczna.
eeeech. nic , moze z czasem...
usciski dla ciotek.
D
ps. acha. z tego wszystkiego Bert zaczal sie odgryzac wszystkim, nawet... Juli. Jak Jula przechodzi i go odsuwa, potrafi na nia naszczeknac. Jula zaczela sie go bac, przeciez on wiekszy od niej.... "mamo, a on zawsze byl taki kochany".
Chyba mnie cos przeroslo, ech, nadmiar dobrego serca szkodzi. A ja z tym sama....

Posted

Hej Dorotka, ten szczeniak to ten białasek głuchy tak?

u mnie od marca jest Darma, a od maja Wera, Darma Werę przeganiała non stop, warczała, straszyła, fakt że do walk nie doszło, ale się przyzwyczaiła i teraz rzadko kiedy pokaże zęby czy burknie coś pod nosem , tylko jak jest baaardzo o mnie zazdrosna


za to też miałam walki suk, tyle że Aga walczyła z 2 razy mniejszą Darmą

po trzech próbach się poddałam, bo mimo że Darma się w końcu poddała, Aga w dalszym ciągu próbowała ją wyeliminować ze stada....

teraz się nie spotykają wcale i oddzielnie chodze z nimi na spacer.....

inaczej mi się nie udało....


a jak zwierzaki uciekają na wieś? Nie macie ogrodzenia czy niszczą je czy przeskakują? Bo ja mogę polecić "elektrycznego pastucha" na psy. Założyłam na całym ogrodzeniu półhektarowego terenu , są dwie nitki, i zatrzymało Agę. Próbowała parę razy sforsować ogrodzenie i przecisnąć się przez oka siatkii leśnej, zabolało i przestała się nawet zbliżać do ogrodzenia

fakt, że wykombinowała sobie, że ogrodzenie da się przeskoczyć...:angryy: no ale Hoska i szczeniak są trochę mniejsze, to może Ci jeden kłopot odpadnie...

na te pół hektara kosztowało mnie to ok 600 zł

Posted

tak, bialasek.
musze szybko bo mnie wyganiaja. Hossa zarowno przeskakuje plot jak i potrafi przeczolgac sie pod brama. Podsypywanie skutkuje na krotko. Brame mam przesuwna. Ona sie przeczolguje nawet na 25 cm wysokosci. A nic tam nie pociagne bo to musi sie przesuwac.
Suki walcza na smierc i zycie, krew plynie z gardel. Kojca nie mam.
reszte dopisze jak bede mogla.
D

Posted

Dorothy- po pierwsze to nie jestes sama. Uwierz w to. jestesmy my- i bedziemy starali sie pomoc.
Po drugie- dwie suki niestety sa bardziej uparte niz...dwa psy. Baby sa bardziej uparte. stad musisz byc po prostu oblednie konsekwentna.
Pierwsza zasada: nie akceptuje sie u ciebie w domu zadnej agresji. ZADNEJ!.
jakakolwiek agresja konczy sie dla WSZYSTKICH uczestnikow KARA. np. odosobnieniem.Glaskani sa tylko ci co sa grzeczni i cierpliwie znosza glaskanie nastepnych konkurentow.

Kurcze- kobieto- oblaskawiasz dzikie mustangi a z tymi czterema lapami do potegi nie dasz rady? nie wierze:p .

nie musisz krzyczec na nie, po prostu pewnie szybko i stanowczo wyrzucenie calego towarzystwa jak najdalej od ciebie...np.
bo moze to tez byc odeslanie a miejsca itd.

Posted

uufffff, no dzieki za wsparcie. Staram sie robic jak napisalas. W tej chwili wyklarowal sie taki uklad: Hosia jest grzeczna i w miare spokojna. Sunia zaczepna, doskakuje do niej stale, slysze i widze, jednakze jak widzi mnie nagle pokornieje. Jednak konflikty sa stale bo Hossa po prostu sie broni. Widze to na spacerach, psy biegna, a Sunia ZAWSZE Nobok Hossy, tuz przy karku, i doskakuje, doskakuje, podszczekuje, zaczepia, i tak caly spacer. Od rana do wieczora. Malo juz nie przyplacila tego zyciem, ale nic jej to nie nauczylo. Hoska urosla i jest od niej polowe ciezsza oraz wieksza nieco, ale nic z tego dla Suni nie wynika.Ale nie pilnuję ich 24 godziny na dobe, no way. Natomiast Bert od tego wszystkiego zrobil sie rozdrazniony, ustawia juz wszystkie psy, z potulnego slodkiego bobka zrobil sie samiec co nie da sobie wejsc w droge, naszczekuje nawet na Julie jak ta chce go odepchnac np od drzwi. Szczeniaka ustawia tak, ze zaczynam bac sie o niego i chyba poszukam mu innego domu. Po prostu stal sie nerwowy.... Jak zamkne Sunie, Bert z Hoska bawia sie cudownie, rozrabiaja, podgryzaja sie wesolo, tarzaja jak dzieciaki. Jak wchodzi Sunia - koniec. Afera wisi na wlosku. Szczeniak dopelnia calosci, atmosfera staje sie napieta jak wiecie co. Najchetniej zostawilabym Hosse i Berta a reszcie poszukala domu, jesli nie chce zwariowac w krotkim czasie....:shake: Hossa niestety dalej chodzi pod i nad plotem na wies i na pola, ale nie straszy juz ludzi, po prostu idzie sobie na daleeeeki spacer. Zabiera niestety szczeniaka (bobtaile nie przelaza) i boje sie wciaz ze znow go zgubi, on przeciez nie slyszy, juz raz noca go wyprowadzila i zginal... Zawolana wraca zdyszana galopem z daleka, wynurza sie gdzies z krzakow, to nie sa ucieczki lecz wycieczki, nie wiem, chyba trzeba sie z tym pogodzic, Hossa na lancuchu lub w klatce - ta mysl mnie przerasta.
Jednak abym zyla jak normalny czlowiek bez wiecznego stresu - wierzcie mi, 90% czasu poswiecam w domu regulowaniu stosunkow suczo-psich- powinnam naprawde zostawic 2 sztuki czarno biale a reszta nie wiem, moze kto zechce, inaczej ja oszaleje.....:-(

Posted

Przepraszam że się wtrącę w ten wątek ale te psy w sumie nie robią niczego bardzo dziwnego, zachowują się jak psy... ustalają hierarchię i tyle, są zestresowane nowym miejscem. Przecież można zrobić tzw. wylewkę czy podmurówkę i się nie podkopią, ogrodzenie można podwyższyc albo zrobić u góry takie hmm, nie wiem jak się to fachowo nazywa - zakłada się u góry takie zagięte do wewnątrz rurki i na to siatka lub drut. Tak się też zabezpiecza żeby koty nie przechodziły na zewnątrz, psy też tegoi eprzeskoczą (musi być wysoko). kojce top też żaden dramat i spacery pod kontrolą.
Mogę podać namiary na dobrą szkołę dla psów w Katowicach (szkolą też w Orzeszu i Gliwicach jeśli jest zapotrzebowanie, także indywidualnie) oraz kontakt z linku tego:
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.phpp=2059550#post2059550 do Jacol 123, on też szkoli psy, jest z Gliwic (gg:744766) Fachowa porada zawsze się przyda. Namiar na szkołę Małgorzaty Starkiewicz:www.gostar.home.pl,
tel. (032) 226 39 95
tel.kom. 0 502 722 057
Oni zawodowo rozwiazuję różne problemy z którymi sobie właściciele nie radzą.
Teraz wracam do wątku Mojżesza i proszę Dorothy, nie żartuj że go nie weźmiesz.
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=24823&page=35

Posted

Ja mysle, ze Twoim psom udzielila sie atmosfera= nerwowosc przeprowadzki ( slychac ja jeszcze w Twoich postach).
Za pol roku/ rok wszystko wroci do normy.
Trzeba tylko walczyc/ ograniczac ich zle nawyki.

Ale kto powiedzial, ze bedzie tylko latwo??
Kto mowi, ze psy sie od razu przystosowuja??

Posted

Dorothy,
my tu z Camarą mamy cały czas gorąca linię telefoniczną Koszalin - Kraków - m.in. w sprawie Hoski :lol:

ale po omówieniu wszystkich aspektów zachowania twojego stada musimy konczyć rozmowy, gdyż groziłaby nam eksmisja z pracy ( rozumiesz, stado masz duże...:cool3: )

... a potem z domu :placz:

ale że sprawa jest złożona i poważna - martwimy się, rozważamy , wymyślamy różne rozwiazania...

jak ustalimy, co wymysliłyśmy - wystosujemy odpowiednie pismo do ciebie
( ... to tak trochę żartem, zeby rozładowac atmosferę ;) )

  • 2 months later...
Posted

A czas sobie płynie, banalnym tik-tak,
powtórka z rozrywki ooo taaak!
A jak! A jak? Tak tak...

Pozdrawiam

PS WIęc śmiejmy serdecznie się..
bez Hoski źle,
niech bawi nas to co jest?
skąd wziąść dziś nową Hogwartkę?:diabloti:

Posted

bez Hoski zle? Tuxman ja Ci chetnie ja odstapie
bardzo, bardzo chetnie.
u mnie wciaz przelazi pod plotem:angryy:,
wyzera z garnkow:angryy:,
kradnie co popadnie:angryy:
napada na Sunie :angryy:
oszczekuje sasiadow:angryy:
goni kota:angryy:
i udaje swiete niewiniatko oraz najmilsza urocza suczke swiata jak ja przylapie.
Kopnac w d.... by sie przydalo ale sie nie da, bo sie natychmiast wywala do gory brzuchem i merda ogonem. I tak lezy. :angryy:
jakbym malo problemow miala, moglaby pinda wykazac troche zrozumienia dla mnie:-(....

Posted

No tak czytam i czytam....I dorothy nie poznaje.
Gdzie ta usmiechnieta dziewczyna o czarnych cyganskich oczach ?

:shake: Dorotko- no jak ja mam ci pomoc? Czuje sie bezsilna.
A przeciez powinno byc radosnie- pomimo tych garnkow itd...

Ja tez mam zalamania- ale bynajmniej nie z powodu Losiow.
Choc...:diabloti: jak by Gwozdzis kochany dolaczyl do Gryfa i Dropa to musialabym najpierw TZ gdzies wyslac- a pozniej sama sobie ustalic hierarchie- i to na twarda lape.I tylko rzekne- ze porwanie Gwozdzisia chodzi mi strasznie po glowie...tylko TZ wpadl w panike na samo pytanie : ''co by zrobil gdybym....''

Posted

[quote name='Katcherine']No tak czytam i czytam....I dorothy nie poznaje.
Gdzie ta usmiechnieta dziewczyna o czarnych cyganskich oczach ?

:shake: Dorotko- no jak ja mam ci pomoc? Czuje sie bezsilna.
A przeciez powinno byc radosnie- pomimo tych garnkow itd...

...''

powinno....
Hoska sprawia mi wiele klopotow...:-(
mimo zabezpieczen, drutu kolczastego i nasypu ziemnego pod plotem, pretow wbitych w strumyk pod siatka, zamknietej bramy itd wciaz ucieka. Rzopycha prety, przeciska sie pod siatka.... najgorsze, ze Bert nasladuje ja i tez sie przeciska w tym samym miejscu.
Wedruja potem na wies, dzis odwolywalam je... z ulicy, co prawda malo ruchliwej, ale z ulicy, przeszly przez cale pole... Bert jak jest sam nie robi tego, lezy pod drzwiami. To ona....:-(
Ludzie sie skarza, wojtem i policja strasza, ja juz nie wiem co robic, trzymac na lancuchu? Trzymac w domu? To w domu goni kota i kradnie wszystko co nadaje sie do jedzenia.Otwiera szafke i rozwloczy smietnik po calym parterze. Itd itp... A moze trzymac w garazu caly dzien? Chwilowo nie moge bo jest tam Faraon, pies ktorymial byc zdrowy i miec u mnie tymczas a okazal sie psim kaleka ze zwyrodnialym kregoslupem, ktory nie chodzi, ma zanik miesni w lapach, zaawansowana spondyloze, ktorego musze nosic i ktory z bolu startuje do mnie z zebami. (owczarek niemiecki...) Ktorego leczenie mnie przerasta finansowo i szczerze mowiac - sil tez mi brak, nie tak mialo byc....:-(
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=32156&goto=newpost

Przestalo mnie to bawic, jestem zmeczona, chcialabym odpoczac od Hoski i jej wiecznych pomyslow, naprawde:-( jej proszace oczy i plaszczenie sie na ziemi nie rekompensuje mi tego zmeczenia. A teraz Faraon, ach , i w ogole, sama do siebie mam pretensje, za duzo tego na mnie jedna....

Posted

Kathy - nie dziw się...
Inaczej by pewnikiem było, gdybym był razem z nią...
Tak niestety być nie możę (ze względów finansowych).
Nie dziwi mnie, że D. ma wiecznego doła, bo w tej chwili to już ma menażerię za którą jest ODPOWIEDZIALNA w stanie:
- moje "remote" słoneczko - Julia (lat 7 i coraz trudniej)
- 4 konie
- 5 psów (właściwie to psy tylko 2 - razem z tym owczarkiem - reszta to suki...)
- 1 kotka
rybek do stanu nie włączam - bo równie dobrze musiałbym wymienić wszystkie roślinki doniczkowe oraz ogrodowe - których przybywa z dnia na dzień a za trzęsienie (Hoc Hoc brzdęk).

Nie dziw się zatem. Ze strony rodziny (a oba dziadki i obie babcie Julki żyją i mają się dobrze) pomoc jest ZEROWA.
Niestety nie tego się spodziewałem. Raz jeszcze można podsumować stwierdzeniem: "umiesz liczyć - licz na siebie!"


Pozdrawiam

Posted

za to na Hosie zawsze mozna liczyc, dzis ukradla z szafki babke piaskowa, z parapetu suchy chleb dla koni a z blatu kuchennego karton mleka ktory rozprula rozlala po podlodze i wylizala.:p
Czy ktos chce moze zaadoptowac Hosie?>
doplace....:placz:

Posted

hmmm- Tuxman- ja rozumiem- zycie czasami jest niestety bezwzgledne- mam wlasnie przyklad u siebie...i sama nie wiem co bym zrobila gdyby juz Gryska ze mna nie bylo...Narazie sytuacja jest patowa.

Dorothy- damy rade.
Szkoda ze Hosska nie ma paszportu i serologii zrobionej zeby mogla do Ciotki Katcherine wpasc na wczasy.

Grysiek po spotkaniach z grupa ratownicza chyba sie poczul w obowiazku pokazania na co 13 latka z Polski stac.
ostatnio zbieralam szczeke jak na od niechcenia dany sygnal warowania wykonal je natychmiast w odleglosci 30 metrow ode mnie.A jeszcze niedawno moglam sobie nagwizdac wolajac psa.
Ot co robi przyklad i konkurencja...
A jak grupa sie szkolila z posluszenstwa - to mnie na smyczy na zelowkach probowal zaciagnac do koleczka gdzie sie szkolili...Pozazdroscil.:cool1:

Czekam na pierwsze starcie- bo nie wierze zeby moj Grysiek w koncu nie wrocil do starych przyzwyczajen. No musi sie w koncu z ktoryms spiac.

A zeby nie bylo za kolorowo- wczorajsze 3 nowe pileczki ktore Grysiek dostal na mikolajki zaginely w przyspieszonym tempie...ale poniewaz w przyrodzie nic nie ginie...dzis wrocily.
Mialam co sprzatac. O malo nie dolaczylam do ogolnej tendencji. A TZ mial koszmary:placz: .

Posted

Katcherine napisał(a):

A zeby nie bylo za kolorowo- wczorajsze 3 nowe pileczki ktore Grysiek dostal na mikolajki zaginely w przyspieszonym tempie...ale poniewaz w przyrodzie nic nie ginie...dzis wrocily.
Mialam co sprzatac. O malo nie dolaczylam do ogolnej tendencji. A TZ mial koszmary:placz: .


:roflt: :roflt: :roflt:

haha, urok posiadania psa...
Ale ten Twoj Grysiek jest naprawde fajny. A Hosia... wiesz, bylo juz bardzo zle jakis czas temu i Hoska dostala kilka ostrzezen, bylo juz tak, ze bylam zdecydowana ja oddac. Wtedy... uspokoila sie! Przestala walczyc z Sunia i krasc. Uciekala tylko choc nie straszyla juz sasiadow.
Teraz kiedy uszczelnilam plot i nie moze uciekac, i kiedy moja uwaga skierowana jest na Faraona vel Filipa, Hoska z nowa sila rozwinela wachlarz swych mozliwosci. Po pierwsze pewnie dlatego ze sie po wsi wybiegac nie moze i ja nosi, po drugie nie mam czasu na codzienne cwiczenia z powodu Filipa. I Hoska skacze na Sunie, kradnie, wyciaga smieci, robi podkopy itd....
Myslalam ze ten trening spowoduje trwale zmiany, ale trening spowodowal tylko tyle, ze poki sie nia zajmowalam intensywnie to bylo ok.
Przepraszam nie bede sie nia zajmowala intensywnie cale zycie, mam tez inne zajecia.:shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...