Camara Posted February 28, 2006 Posted February 28, 2006 Dorothy napisał(a):Mozesz juz lipcu MA NADZIEJE cholera. Jak nie znajdzie domu - zabieram. :-) Ale bede miala psiarnie :-) i co z ta dziewczyn a ze Szczecina??? czekamy na odpowiedź... mam nadzieję, że mimo naszych wczorajszych kłopotów z pocztą coś do niej dotarło :roll: Quote
supergoga Posted February 28, 2006 Posted February 28, 2006 Dorothy - organizujesz czarną psiarnię Mazako-kształtną. To super, będzie piekielnie :evil_lol: Quote
Dorothy Posted February 28, 2006 Posted February 28, 2006 a potem zrobie wielka impreze i bedzie baaaaaaaaal! Quote
supergoga Posted February 28, 2006 Posted February 28, 2006 Panu Jurkowi ogromnie podoba się Hossa. Jednak ma 2 pytania: 1. Czy zje kotkę, bo maja kotke, która poprzednia sunia wypatrzyła a krzakach i ją kochają 2. Czy sunia nie wystraszy się kuli, którą czasem podpiera się Pan Jurek (jest rencistą). Dzis porozmawia z reszta rodziny w jej sprawie. A jeśli nie - to szukam dla Niego podobnego, kudłatego szczeniaka. Ale może jednak? Odpowiedzcie. Quote
kinga Posted February 28, 2006 Author Posted February 28, 2006 supergoga, z tej racji, ze moje dziecko rozłożyło się okrutnie i mam w głowie teraz raczej kroplówki, niż psy, nie byłam w schronie od kilku dni, ale jutro rano postaram się być i jeszcze pooglądać hossę m.in. w kwestii kotów. Póki co, jak jakiś przelatywał, to stawiała uszy w górę, ale zjeść - nie zjadła:lol: Powiedz mi proszę, czy ten dom to taki dobry, sprawdzony?;) - bo przed chwilą rozmawiałam z kierowniczką, która nadmieniła, ze Hossą ktoś się znów interesował - może zrobić się wokół niej jakiś ruch, a więc musiałabym ją "zablokowac' - pewnie, ze wolałabym, zeby trafiła do znajomego Ci Pana Jurka, niż do kogoś anonimowego. To może zróbmy tak - jeśli konsultacje w domu przebiegną pomyślnie i Państwo nadal będą na tak, to ja Ci napiszę jeszcze o moich przemyśleniach na jej temat, żeby zawczasu jak najwięcej wyjaśnić. Acha! A ten dom to gdzie? I czy - przepraszam za wybrzydzanie:oops: - to jest dom czy mieszkanie? Pozdrawiam, Kinga Quote
supergoga Posted February 28, 2006 Posted February 28, 2006 Pan Jurek nie jest moim znajomym. Napisał do mnie czytając moje aukcje allegro - prosząc o pomoc w znalezieniu psa. Może zróbmy tak, jeśli będzie odpowiednia chętna osoba na Hossę u Was - niech idzie do domku. Znajdziemy p. Jurkowi innego pieska - może nawet bliżej. Mam nadzieję, że Hossa szybko poprawi swój los. Jeśli znajdzie dom, napisz do mnie proszę, a jesli nadal nie - jak Pan Jurek zdecyduje sie ostatecznie dam znać. Czeka jedynie na upewnienie sie na swoje 2 pytania. Quote
Camara Posted February 28, 2006 Posted February 28, 2006 ech... kobieta ze Szczecina nie odpisała :shake: dwa inne kontakty od Kasi: pani ze śląska wybrała Tośkę... (ale Tosi też był bardzo potrzebny dom!) do pani z Krakowa nie mogę sie dodzwonić :placz: Hossa ja przez ciebie osiwieję :eviltong: Quote
swan Posted February 28, 2006 Posted February 28, 2006 Dorothy, ja Ci mogę przechować Hossę do lipca:cool1: Quote
kinga Posted February 28, 2006 Author Posted February 28, 2006 supergoga, jak mówiłam, z kotem mam nadzieję, że coś dowiem się w schronie , i zaraz wtedy dam znać kurczę, z tą laską Pana Jurka to nie wydaje mi się, zeby były jakieś problemy, bo ona zasadniczo nie ma jakiejś awersji do facetów ( Hossa, nie laska;) ) - szczerze mówiac, bardziej się bała mnie, niż pracownika schronu ( ona jak na razie potrzebuje trochę czasu, zeby się rozkręcić po wyjściu z boksu, wyciągają ja przestraszoną) a Pan Jurek daleko mieszka? jeśli mozesz, przytrzymaj go na razie dla Hossy, bardzo Cię proszę, bo jak zobaczy jakiegoś puchatego szczeniaka, to na pewno szczenior wygra:-( Camara, no nie rób nam z Hossą tego - nie siwiej:shake: , bo będę miała wyrzuty sumienia do konca życia, żem Ci urodę zmarnowała:evil_lol: swan, wielkie dzięki za ofertę wielkiej pomocy, ale szczerze mówiąc nie wiem, czy Dorothy byłaby na serio zainteresowana Hossą - ma teraz dość powazne problemy z Mazkiem:-( - a Ty byś na stałe jej nie chciała? - choć z awatarka widzę, ze masz już dwie sztuki:roll: Quote
supergoga Posted February 28, 2006 Posted February 28, 2006 Niestety pan Jurek też po konsultacjach rodzinnych boi sie wziąć Hossę. Oto jego email: Pani Małgosiu po długiej rozmowie w rodzinnym gronie mimo że naprawdę piesio jest ładny tojednak ze względu na kotkę nie możemy przyjąć Hossy . Boimy się że kotka może na samym początku za bardzo się wystraszyć mimo że jak wcześniej wspomniałem wychowała się przy naszej Sabie no ale Saba była trochę mniejsza a od jej odejścia upłynęło trochę czasu. Naprawdę jest nam przykro ale szczeniak to najlepsze rozwiązanie. Nic nie obiecuję ale rozesłałem po znajomych zdjęcia Hossy może znajdzie ten swój spokojny dom , jak tylko coś by się trafiło zaraz dam znać. Pozdrawiam Jerzy No i nie moge mieć żalu - sądzę, że znaczy iz jest odpowiedzialnym człowiekiem który takich ważnych decyzji nie podejmuje pod wpływem impulsu, aby potem oddawać psiaka. Czyzbyśmy mieli na "czarno" zapsic Dorothy? ;) Quote
kinga Posted February 28, 2006 Author Posted February 28, 2006 supergoga, :-( wygląda na to, ze jednak tylko Dorothy nam zostanie...:p Dorothy , informujemy Cię, kochana, ze wspólnymi siłami zostałaś wytypowana jako JEDYNA osoba godna wziąć Hossę:p Quote
swan Posted February 28, 2006 Posted February 28, 2006 Miałam 2 sztuki:placz: Nie mogę mieć więcej nic polującego bo uciekają mi do lasu. Moich dwóch kochanych szukam od ponad miesiąca, ale mam informację, że najprawdopodobniej zostały zastrzelone:placz: Rozglądam się za nowymi psami, które nie przejdą przez oka siatki leśniej, jak mój ONek. Mieszkam w gospodarstwie pod lasem. Obok domu mam 5000m2 ogrodzonej szkółki, gdzie chciałabym trzymać 2 duże psy mieszkające w budzie (nie na łańcuchu). Tak mieszkał mój ONek, miał wspaniałe futro i rzadko korzystał z budy. A na te ostatnie mrozy miał przygotowany nocleg w budynku gospodarczym. I mi i mojemu TZ bardzo się podobają duże psy. Myślałam że będę go musiała przekonywać, bo On też lubi najbardziej ONki, dobki i rotki, a ja jestem tu najczęściej sama bez pomocy i trochę się nie czuję na siłach wychowania dobka czy rotka. Innymi słowy - szukam dużego psa, który mnie nie zje (157 wzrostu, ważę mniej niż worek pyrek;) ) ale będzie się do czego przytulić i który nie musi pracować z człowiekiem po kilka godzin dziennie, bo to z nudów pewnie mój kochany Markuś uciekł do lasu. Wybieg jest, troskliwa opieka też, Za kilka lat do terenu szkółki będzie dołączony mój ogródek i nowy domek, tak więc psy będą bliżej domu. Dlatego mam jeden ważny warunek. Hossa nie może polować na koty. Marko polował na koty, niestety skutecznie:-( Moje ocalały, ale tylko ja wiem, ile nerwów mnie kosztowało dopilnowanie, żeby się nie spotykały:shake: Przed chwilą pokazałam TZowi zdjęcia Hossy. BIERZ JĄ!! to była jego jedyna reakcja:crazyeye: zaskkoczył mnie totalnie:crazyeye: No więc, bardzo proszę o informacje, jak Hossa traktuje koty:p Quote
kinga Posted February 28, 2006 Author Posted February 28, 2006 matko boska swan, -wiedziałam, ze piszesz Hossie odpowiedź i czekałam niecierpliwie, ale tu się nam robią nowe horyzonty:multi: - jutro w wielkiej tajemnicy rano zacznę pracę od schronu ( a potem będę cały dzień śmierdziała:razz: w pracy) - na tyle na ile się da sprawdzę te koty, a na pewno później puszczę Ci informację o suczydle - czyżby marzec miał się rozpocząć dobrze?:p Quote
wanda szostek Posted February 28, 2006 Posted February 28, 2006 kinga napisał(a):Nikomu się Hossa nie podoba:shake: :niewiem: ... poza ciocią Camarą:-( O,j podoba się, podoba i to bardzo. Skąd Ty Kinga bierzesz takie psy. Ja przez Ciebie w jakąś chorobę wpadnę. Najpierw rudy, teraz czarny. Co jeden to lepszy. Dużo ich jeszcze tam w rękawie masz.? Quote
swan Posted February 28, 2006 Posted February 28, 2006 jutro będę uziemiona w domu więc cały czas na necie, pisz jak coś się dowiesz. W sumie z TZem mieliśmy długą dyskusję na temat psów. Musimy postanowić, kiedy przestajemy szukać Marka i Negry:placz: Ja jeszcze próbuję. I tak naprawdę ograniczają nas finanse do wyżywienia wielu zwierzaków i obawy TZa żebym nie zdziwaczała. Ale w sumie decyzja należy głównie do mnie, bo Jego prawie nie ma w domu i ja się opiekuję zwierzętami i ja z nimi jestem cały czas. Dlatego docelowo chcemy 2 duże psy na dworze w szkółce i 2 średnie w domu. Do domu już biorę Lusię z Krakowa, którą trzeba dopiero oswajać z człowiekiem, a potem to zobaczymy. Hossa jest piękna i mój TZ aż krzyknął z zachwytu jak ją zobaczył. Tak więc sprawa jest jak najbardziej na serio. Myślę, że psy tego typu nie uciekają w las za sarnami:cool3: Przynajmniej mam taką nadzieję. No i wygląda na to że Hossa nie jest drapieżnikiem wobec innych psów:cool3: Więc z jej pomocą nasz plan się ziści. A to nie jest mój pierwszy pies. Marko i Negra też nie były pierwsze. I już jestem mądrzejsza i smutniejsza o pewne błędy których już nie popełnię, dlatego szukam psów odpowiednich do mojego miejsca na ziemi.:p Quote
kinga Posted February 28, 2006 Author Posted February 28, 2006 Wanda, :lol: :lol: :lol: - ja te psy tak wykradam zwystaw psów i wrzucam do schroniska, zeby podnieść jego rangę:p oj, a mam ich jeszcze troszkę, mam;) - a wszystkie jak malowane - sam psi kwiat;) Quote
Camara Posted March 1, 2006 Posted March 1, 2006 [quote name='swan']Tak więc sprawa jest jak najbardziej na serio. Myślę, że psy tego typu nie uciekają w las za sarnami:cool3: Przynajmniej mam taką nadzieję. .... A to nie jest mój pierwszy pies. Marko i Negra też nie były pierwsze. I już jestem mądrzejsza i smutniejsza o pewne błędy których już nie popełnię, dlatego szukam psów odpowiednich do mojego miejsca na ziemi.:p ciotka Camara spała a tu tyyyyyle nowych wieści :p swam :hand: Twoja propozycja brzmi jak bajka, wydaje się że Hossa lepszych warunków wymarzyć sobie nie mogła :p ale, że z natury jestem maruda i malkontent :cool1: - to po prostu MUSZĘ sie wtrącić i zapytać wprost, bo mi to spokoju nie daje: z góry trzeba przyjąć, że KAŻDY pies mając taką okazję "pójdzie w las" czy to za zwierzyną, z nudów, z ciekawości lub ze 100-innych powodów!!! zwłaszcza taki, który większość czasu jest pozostawiony bez nadzoru człowieka - innej opcji nie można brać pod uwagę. Rasa psa ma tu drugorzędne znaczenie. Dlatego wiedząć co się stało z Marko i Negrą proszę wyjaśnij nam jak widzisz rozwiązanie tego problemu? ja wciąż wierzę, że twoje psiaki się znajdą - co wtedy? Hossa nie straci domu?swan, proszę nie bierz tego jako atak na siebie - po prostu mam wątpliwości i lepiej wyjaśnic to zanim podejmiesz się opieki nad Hossą... czy też jakimkolwiek innym psem. Lubie jasne sytuację i tyle :p Quote
swan Posted March 1, 2006 Posted March 1, 2006 Hej, nie mam zamiaru się "zapsić" od razu. W tej chwili nie ma żadnego psa, tylko dwa koty.Jeśli Marko z Negrą wrócą, to zakładając że przyjedzie do mnie Hossa jako domowniczka i Lusia na resocjalizację do tymczasówki, to akurat będą 4 psy:lol: I Marko i Negra są bardzo przyjazne, Negra ma dopiero pół roku, a Marko kocha wszystkie kobiety:evil_lol: Marko uciekał z kojca zrobionego 20 metrów od domu. Już jak był młodziutki rozrywał siatkę leśną żeby podejść pod drzwi domu i się zameldować szczekaniem:evil_lol: Dla wyjaśnienia - "kojec" to teren trawiasty 150 m2 ogrodzony siatką, z małą wiatą i budą. Jak podrósł, próbowaliśmy go przenieść do szkółki, o której pisałam wcześniej. Nie będę opisywać co robił, żeby tam nie siedzieć (teraz jakieś 50 m od domu) ale zajmowało mu to jakieś parę minut żeby się wydostać, i nie jakieś tam prymitywne podkopy:eviltong: on bardziej przypominał małpę, wspinał się po ogrodzeniu i przeciskał przez górne oka siatki, które są w siatce leśnej większe:crazyeye: Tak więc drugiego takiego artysty mała szansa spotkać. A jak już zasmakował wolności, to ciężko było oduczyć, tym bardziej że jak pisałam wcześniej, miał instynkt łowiecki, na koty był bardzo skuteczny:shake: a u nas pod dom wiele saren i zajęcy podchodzi, Marko żadnemu nie odpuścił pogoni, a ja byłam coraz bardziej bezradna. Moja wina, bo nie chciałam go dać na łańcuch:shake: A Negra była/jest przytulaśnym szczeniakiem zakochanym na zabój w Marko. Nigdy nie odbiegała od domu, ale raz odważyła się pobiec za swoim "braciszkiem" i już nie wróciła:-( Zaczynam aktywnie dla siebie interesować się pieskami, bo mieliśmy informację, ż e nasze psy zostały zastrzelone przez pomyłkę na polwaniu:placz: Jak się domyślacie, niewiele się na ten temat można dowiedzieć, a ja usiłuję się dowiedzieć, czy to na 100% były moje psy. Chcę wiedzieć, czy już mam przestać szukać:-( Quote
swan Posted March 1, 2006 Posted March 1, 2006 Hej, nie mam zamiaru się "zapsić" od razu. W tej chwili nie ma żadnego psa, tylko dwa koty.Jeśli Marko z Negrą wrócą, to zakładając że przyjedzie do mnie Hossa jako domowniczka i Lusia na resocjalizację do tymczasówki, to akurat będą 4 psy:lol: I Marko i Negra są bardzo przyjazne, Negra ma dopiero pół roku, a Marko kocha wszystkie kobiety:evil_lol: Marko uciekał z kojca zrobionego 20 metrów od domu. Już jak był młodziutki rozrywał siatkę leśną żeby podejść pod drzwi domu i się zameldować szczekaniem:evil_lol: Dla wyjaśnienia - "kojec" to teren trawiasty 150 m2 ogrodzony siatką, z małą wiatą i budą. Jak podrósł, próbowaliśmy go przenieść do szkółki, o której pisałam wcześniej. Nie będę opisywać co robił, żeby tam nie siedzieć (teraz jakieś 50 m od domu) ale zajmowało mu to jakieś parę minut żeby się wydostać, i nie jakieś tam prymitywne podkopy:eviltong: on bardziej przypominał małpę, wspinał się po ogrodzeniu i przeciskał przez górne oka siatki, które są w siatce leśnej większe:crazyeye: Tak więc drugiego takiego artysty mała szansa spotkać. A jak już zasmakował wolności, to ciężko było oduczyć, tym bardziej że jak pisałam wcześniej, miał instynkt łowiecki, na koty był bardzo skuteczny:shake: a u nas pod dom wiele saren i zajęcy podchodzi, Marko żadnemu nie odpuścił pogoni, a ja byłam coraz bardziej bezradna. Moja wina, bo nie chciałam go dać na łańcuch:shake: A Negra była/jest przytulaśnym szczeniakiem zakochanym na zabój w Marko. Nigdy nie odbiegała od domu, ale raz odważyła się pobiec za swoim "braciszkiem" i już nie wróciła:-( Zaczynam aktywnie dla siebie interesować się pieskami, bo mieliśmy informację, ż e nasze psy zostały zastrzelone przez pomyłkę na polwaniu:placz: Jak się domyślacie, niewiele się na ten temat można dowiedzieć, a ja usiłuję się dowiedzieć, czy to na 100% były moje psy. Chcę wiedzieć, czy już mam przestać szukać:-( Quote
swan Posted March 1, 2006 Posted March 1, 2006 Oczywiście oboje z TZ postanowiliśmy, że póki coś z ogrodzeniem nie zrobimy przy domu, nie będziemy mieć psów. Ale Hossa do naszej szkółki powinna dobrze pasować:lol: Ona je może tylko taranem pokonać:lol: A jeśli będzie próbować, to w sklepie internetowym dla zwierząt znalazlam wreszcie elektryczne ogrodzenie , które można nałożyć na istniejącą siatkę w cenie, że jestem w stanie je kupić (gdybym znalazła to wcześniej, Marko by pewnie nie uciekł, ale znalazłam takie i w cenie dostępnej dopiero, jak ryłam po wszystkich możliwych stronach w poszukiwaniu ogłoszeń i dając ogłoszenia o moich psach, tak też trafiłam na dogomanię:cool3: ). No więc szczęście w nieszczęściu. Jeśli Hossa nie zjada kotów, będzie dużo ze mną, bo ja pracuję w domu i ogrodzie i szkółce właśnie przynajmniej od wiosny do jesieni. Poza tym ja byłam "wychowana" na tradycyjnych metodach szkoleniowych, które przeszedł mój PON (już za TM) i potem próbowałam to samo zrobić z Marko. Dopiero ostatnio znalazłam stronę o Gringo, Alteri, klikerze itp. Już mam kliker, 3 książki w biblioteczce i w trakcie czytania (z listy do szkolenia na instruktora Alteri) i nie jestem behawiorystką, ale dopiero teraz widzę, jak wiele błędów wychowawczych popełniałam będąc pewna,że wiem dobrze, bo nauczyli mnie fachowcy... No i ...tęsknię za psami. Najbardziej za Markiem i Negrą oczywiście:placz: Ale tak naprawdę już je opłakałam , a teraz szukam spokoju na świecie przed TM.... To chyba tyle. Jak chcecie ze mną pogadać, podam telefon na PM w każdej chwili. Pozdrawiam Quote
kinga Posted March 1, 2006 Author Posted March 1, 2006 swan, niestety do schronu wpadłam tylko na chwilkę, do biura; dopiero ok. 15 wyrwę się z pracy na chwilę, zeby artystkę wyprowadzić poza boks. Napiszę na pewno potem. A Wy tych kotów to duzo macie? i tak stadami chadzają?:evil_lol: - bo tak się zastanawiam, na ile test schroniskowy na kota będzie wiarygodny... w schronie psy też siedzą sobie na głowie i nic się nie dzieje, a potem w domu- różnie bywa:roll: ...a z drugiej strony - są psy, które gonią dla samego gonienia, bez zapędów obiadowych:evil_lol: co do instynktów myśliwskich... moja bernardynka przejawia wielkie, i mimo słusznego wieku za sarną czy lisem potrafi pójść w długą:razz: , podczas gdy ja truchleję, czy nie padnie gdzieś na zawał po drodze( tyle, ze ona jest gułowata, wiec często nic nie zauważa) a Hossa jest duzym miksem, więc mozemy tylko domniemywać nt. jej charakteru i zainteresowań ( poza tym, że garnie się do człowieka) - ale jak piszesz, zabezpieczenie macie;) ... jeśli Ci się nasuną jakieś wątpliwości bądź pytania - pisz, bedziemy w kontakcie, jak mi coś przyjdzie do głowy, też dopiszę pozdrawiam serdecznie, Kinga Quote
tuxman Posted March 2, 2006 Posted March 2, 2006 Słuchajcie... Tak trochę nieśmiało jeszcze... bo i wydarzenia świeże... Dorota mi powiedziała, że jest taka jedna Hossa - i zajrzałem i ... i sam nie wiem... A życie próżni nie znośi i "show must go on"! Co myślicie? Skoro Mazak postanowił obrać inną drogę - i nie chciał być dłużej moim (a właściwie to naszym...) przytulajkiem - to może... może... Hossa? Sam nie wiem... tak tylko cichutko myślę... napiszcie coś...:-( Quote
Dorothy Posted March 2, 2006 Posted March 2, 2006 Kto mi przywiezie Hosse do Bielska? Albo choc troche na poludnie. D Quote
kinga Posted March 2, 2006 Author Posted March 2, 2006 Słuchajcie: bardzo, bardzo pilne: potrzebny na gwałt:lol: transport Północ - Południe ! z Koszalina w dół - gdziekolwiek w dół - im bardziej w dół, tym lepiej:p Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.