Jump to content
Dogomania

Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)


Recommended Posts

Posted

Sunka ma dwa lata jest border collie- bylismy w tutejszym kennelu dla bezdomnych psow...i nas urzekla. Ale jak poszlismy ja adoptowac powiedzieli ze nam jej nie dadza..pozniej znowu ja dali do adopcji (4 raz)...i znowu wrocila.
ja juz pod tego psa probuje i dom kupic...niestety musze z tym poczekac ;)- i zgode land lorda wyciagnac;)- tez nie latwo...i o kennel klatce mysle...bo ona jest warta wszelkiego wysilku zeby ja stamtad wyciagnac;).

Ja w niej widze ogromny potencjal...ja widzialam jak pokazywala tz na spokojnie...na migi ze zeby sie razem pobawic i...poprzytulac to trzeba isc do tych drzwi- klameczke w dol...i pieska wypuscic.
jest...rewelacyjna:).

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Dorothy napisał(a):
:shake: przegwizdane...
ale ja nie chce zeby mnie Hoska szkolila w temacie porzadkow, to ja bym ja chetnie przeszkolila, w temacie posluszenstwa i grzecznosci....:shake:


A jak u Hoski ze skakaniem? Bo może - skoro nie macie drzwi do kuchni - wystarczyłaby bramka? Taka, jaką montuje się, żeby dziecko nie wlazło, gdzie nie trzeba ;)

Miałam taką :lol: Dziecko - wtedy dwuletnie - było jedyną osobą (poza mną), która potrafiła ją otworzyć :D

Posted

Dorothy napisał(a):
Hosia zdemolowala kuchnie PRZESKOCZYWSZY OKIENKO pokoj-kuchnia.
Okienko jest na wys 1 metra i ma 50x50 cm. :cool3:


No cóż... zawsze warto spytać... :razz:

Ja mam mocno niewychowaną bandę, nie dość, że zebraną bardzo przypadkowo, to do tego "rozłożoną" w domu i na podwórku, poza tym ja wybitnie leniwa jestem ;) Ale kilku "przepisów" moje psy muszą przestrzegać.
Na przykład - obowiązuje absolutny zakaz wchodzenia do pomieszczenia, gdzie jemy. Włącznie z tarasem. Z zakazu zwolniona jest jamniczka, ale ona jest wyrodkiem wśród jamników i nie interesuje się jedzeniem. Powód jest prosty - 3 z 5 psów wiedzą, co to jest głód i kiedy czują cokolwiek jadalnego, tracą rozum i hamulce ;)
Wiem, że zakazy typu "tu się nie wchodzi" raczej nie obowiązują pod nieobecność ludzi, ale przestrzeganie ich - przez psy i ludzi... - wprowadzają dyscyplinę. Nie wymagają szczególnego wysiłku poza konsekwencją...
Tak mi przyszło do głowy. Nie wiem, czy ma to jakikolwiek sens ;)
Tak sobie gadam po nocy ;)

Posted

Nie nie Dabrówka - to ma głęboki sens! Ponwnie - nie stosuję tego bo nie musze z moimi pannami, nie mam problemów z kradziejstwem czy żebractwem - ale u psów z takimi skłonnościami rozwiązanie pt. "nie wchodzisz do kuchni gdy robie posiłek ani do pokoju gdy go jem" jest świetne i daje bardzo dobre rezultaty.
Widze po mojej koleżance :razz:

Posted

PaulinaT napisał(a):
Widze po mojej koleżance :razz:


Zabrzmiało to trochę tak, jakbyś koleżanki nie wpuszczała do kuchni :evil_lol:

Dziękuję za poparcie :) W naszym przypadku najtrudniej było przekonać... ludzi. Bo kiedy przyjeżdżali do nas latem na grilla i tarasowe posiedzenie, nie potrafili zrozumieć, dlaczego psy mogą dojść tylko do określonej, niewidzialnej linii, dalej nie.
No, ale to MY zostalibyśmy potem z piątką/czwórką żebrzących przy stole dziobów... A z całej mojej piątki właściwie tylko jedna jamniczka nie jest psem po przejściach, reszta tuż po pojawieniu się u mnie była w stanie zjeść suchą żabę :-(

Posted

Dabrowka napisał(a):
Zabrzmiało to trochę tak, jakbyś koleżanki nie wpuszczała do kuchni :evil_lol:


:lol: :lol: :lol: :lol:
psy mojej dobrej znajomej nie są po przejściach - znaczy suka, pies niewielkie ( w porównaniu z coponiektórymi... :-() a mimo wszystko zżarte bestie są i przede wszystkim one uwielbiaja kraść
takie traktowanie też umacnia pozycję przedwonika w stadzie - a ona ma akurat psy z dominacyjnymi zapędami... :razz:

aaa - to może takie co dobre byłoby dla Hosi?? Żeby Cię Dorotko sunia bardziesz szanowała - dobitnie pokażesz jej gdzie jest jej miejsce w szeregu?

Posted

my tez sie trzymamy zasady - wara od stolu, gdy jemy, psy nie wchodza do kuchni jak gotuje itd. Z Hossa to jest trudne, juz ze sto razy wylatywala z kuchni. Wciaz probuje... zwlaszcza jak ja kuchnie na chwile opuszcze :-(
juz jest tam i ma nos na stole, sciagajac po cichutku dlugim jezorem skorke od kielbasy z talerza. Porusza sie jak kot i tylko jej nieobecnosc obok mnie kaze mi pedzic do kuchni sprawdzic czy aby....:crazyeye:
Poza tym ona naprawde jest aniolkiem - poki mam ja na oku....
a wszystko co robi w domu nie tak, robi potajemnie, albo jak nas nie ma.
Ona DOSKONALE WIE, ze nie wolno. To sprytny, cwany bardzo madry pies.
To pies ktory KOMBINUJE.
Brakuje jej myslenia przyczynowo-skutkowego - jak przYjde i tak sie kapne, mimo ze ona udaje niewiniatko na poslanku. Ale to tylko pies, psy nie mysla jak ludzie. Poza tym nie mam zwyczaju karac jak przyjde, bo uwazam ze to bez sensu.
To nie jest pies glodzony, nieopanowany, itd. To jest pies CWANY.

Posted

Pies inteligentny jest najtrudniejszy i najwyżesz stawia poprzeczkę właścicielowi ale też wyhowanie go i wyszkolenie daje najwięcej satysfakcji!
Dorothy - ja tam jestem pewna, ze sobie poradzisz!

Posted

Dorothy napisał(a):
my tez sie trzymamy zasady - wara od stolu, gdy jemy, psy nie wchodza do kuchni jak gotuje itd.

Noo, pisałam przecież, że moje gadanie może nie mieć sensu ;)

Dorothy napisał(a):
To nie jest pies glodzony, nieopanowany, itd. To jest pies CWANY.

Niewiele przychodzi mi do głowy. Ja nie mam cwanych psów. Nooo, może jamniczka, ale ona kombinuje raczej jak się wyrwać i móc z dala ode mnie polować na myszy ;) Z konsumpcją...
Myślałaś o tym, żeby dawać Hosce zajęcie, kiedy zostaje sama? Jakąś kość, specjalną piłkę z wrzuconym do środka suchym żarciem, no nie wiem... Ciekawą książkę do poczytania ;)
Mam nadzieję, że to chwilowe. Że dobra część jej charakteru weźmie górę.
Swoją drogą to, że kombinuje, raczej dobrze o niej świadczy :evil_lol:

Posted

Mysle ze w wypadku Hosi sprawdza sie zasada Zofii- szkolic szkolic i jeszcze raz szkolic. Dzis poszlam na spacer z sama Hoska, i pieknie szla przy nodze, sioo i koo zrobila prawie na komende, a na widok obcych psow smycz prawie sie nie napiela. Niewatpliwie duzoe znaczenie ma fakt ze nie bylo histerycznej Suni z nami , i ze cala moja uwaga skupiala sie na Hosce. Ale tez szlysmy i co pare krokow - Hos, siad, pochwala, chodz! i idziemy dalej. Po kilku razach byla juz skupiona na moich chodz albo lezec albo siac, a nie na okolicy. Kiedy nie ma cwiczen, wzrok Hoski skupiony jest na przeczesywaniu terenu, zapewne w poszuiwaniu wroga. krok koci, cihy, skupiony. A kiedy musi sie skupiac na mnie odpuszcza.
Ponadto co do szefowania zgadza sie, wszystkie moje psy zaczynam wracac do szeregu, bo jak dotad bylam mamuska ktora tylko miziala i karmila.
Poradzimy sobie, a Hoske kocham wiec jak bym mogla odpuscic???
Jestem odpowiedzialna za to ze ta maupa kochana jest z nami i popracuje nad nia, nawet jesli bym miala SIE zmienic. To jest chyba tak jak z konmi - wszak praca z koniem to tak naprawde nieustajaca praca z soba i NAD soba, zwlaszcza w pnh.
Usciski

Guest Mrzewinska
Posted

I tak trzymac, najpierw pojedynczo praca, potem razem z dwoma psicami. Ale - co to jest pnh???? Oswiec!!!
Zofia

Posted

Dorothy BRAWO!!!!!

To sa najpiekniejsze nie zyczenia a swiateczne postanowienia jakie czytalam dotychczas.
Bardzo sie ciesze ze zly nastroj minal;).

Zosiu- mam do ciebie pytanie. Ja naogol jestem zapsiona psimi panami- i nie ukrywam ze je wole od sunieczek. ale mialam pare przypadkow w zyciu ze bardzo bliscy znajomi mieli po dwie sunki itd. U mnie wlasnie psy panowie znacznie lepiej pracuja razem- znacznie szybciej sie ucza itd- szczegolnie jak jeden wyszkolony a drugi zaczyna.i takie wspolne szkolenie razem na obu panow wplywa motywujaco. natomiast rzeczywiscie z sunkami bylo tak ze ta nowa mlodsza naogol byla takim duzym dzieciakiem w towarzystwie starszej. byla sytuacja ze starsza pojechala na sterylke i operacje guzow , i mlodsza zaczynala dopiero wtedy naprawde super pracowac. Moze miec to zwiazek z psimi przodkami? Gdzie suka alfa sie tylko rozmnazala= byla dojrzala zarowno psychicznie jak i fizycznie, a reszta suczek nie?

Guest Mrzewinska
Posted

Masz racje, Katherine, dokladnie tak jest. Z dwiema sukami jest wbrew pozorom znacznie trudniej niz z dwoma psami. Jesli jest matka i corka - lub spora roznica wieku, pol biedy. Jesli obie psice poznaly sie jako dorosle - na ogol sa klopoty, zwlaszcza w okresie przedrujowym. Bo pies jest latwiejszy w upewnieniu "tak to tak", "nie to nie". A suczenka zawsze cichutko, zamiast prostego "tak lub nie" - wykombinuje - "a moze jednak???"

Zofia

Posted

Mrzewinska napisał(a):
Masz racje, Katherine, dokladnie tak jest. Z dwiema sukami jest wbrew pozorom znacznie trudniej niz z dwoma psami. Jesli jest matka i corka - lub spora roznica wieku, pol biedy. Jesli obie psice poznaly sie jako dorosle - na ogol sa klopoty, zwlaszcza w okresie przedrujowym. Bo pies jest latwiejszy w upewnieniu "tak to tak", "nie to nie". A suczenka zawsze cichutko, zamiast prostego "tak lub nie" - wykombinuje - "a moze jednak???"

Zofia


:roll: No to...kurcze. Bedzie wesolo. Obym tylko te zgode wydusila...na psa od landlorda. I Bufficzek mnie wykonczy.:loveu:
Hmmmm czyzby ta WIELKA MILOSC jakie sunieczki daza PANOW WLASCICIELI nie byla lekka kobieca przewrotnoscia;););)??Bufficzek TZ ewidentnie adorowala przez szybe kennelu....wie kto mniejszy opor stawi.

Guest Mrzewinska
Posted

Z ta miloscia do wlascicieli to juz chyba nie tak - ale panowie na ogol nie rozpieszczaja za nic. Tam gdzie pani gra pierwsze skrzypce, ma raczej silny charakterek i szkoli - sunieczki miloscia darza swoje panie...
Zofia

Posted

:loveu: I to jest super recepta...jak sie WKUPIC w LASKI PSA:cool3: .Zapracowac psa na amen.
Masz racje Zosiu.
Przeanalizowalam sobie po cichutku wszystkie moje przyklady i rzeczywiscie...naogol najukochansza jest osoba z ktora wiecej sie dzieje 'na zewnatrz'. Nie zawsze jest to moze szkolenie...ale jednak.

:cool1: ...jak ja sie przestawie na 'sucza filozofie'?

Guest Mrzewinska
Posted

Katcherine napisał(a):
ja sie przestawie na 'sucza filozofie'?


Cierpliwie.... Inna twardosc, inna odpornosc na bodzce, dluuuuuga pamiec urazow i uprzedzen. Za to moze byc wieksze skupienie na przewodniku. Wieksze kombinowanie. Fakt autentyczny - suka podle podgryzala od tylu to jednego, to drugiego zaprzyjaznionego samca, z nadzieja, ze wezma sie za lby, a ona popatrzy ktory wazniejszy. Poniewaz sie nie pozarly - wziela patyk, potanczyla z patykiem i gdy oba patrzyly na nia - rzucila patyk przed nie, oj, dzialo sie!!!! Nie wierzylabym wlasnym oczom, ze to mozliwe, ale bardzo podobne wydarzenie opisal Lorenz.

Ale Dorothy do tablicy!!!!
Co to jest pnh????

Zofia

Posted

Parelli Natural Horsemanship
Czyli praca z konmi "naturalnie", co oznacza ze mowimy do nich w ich jezyku, jestesmy dla nich zrozumiali, a takze MY je rozumiemy.
Praca pnh dazy do tego, zeby kon CHCIAL zrobic dla nas to i tamto, a w efekcie - wszystko. Kon w trakcie szkolenia DECYDUJE SIE robic o co go prosimy. Nie stosuje sie srodkow przymusu. Do kielzna i innych rzeczy uzywanych normalnie czesto do "poskramiania" konia przechodzi sie dopiero na etapie kiedy mozna sie obyc bez niego we wszytkich zadaniach, we wszystkich chodach, a sluzy ono jedynie do subtelnieszej i bardziej precyzyjnej komunikacji.
krotko - porozumienie z koniem.
Dzieki pnh z konia kopiacego gryzacego, uciekajacego z reki (on wiedzial, ze jest silniejszy) demolujacego ogrodzenia i budzacego ogolny poploch, terroryzujacego ludzi wokol zrobilam kochanego konia ktory leci z drugiego konca pastwiska kiedy ide, podczas gdy inni wlasciciele "normalnych" koni (czytaj "normalnie" traktowanych) leca po swoje pupile nieraz dobre 500m, bo one ani mysla przyjsc na wolanie. Baziek... galopuje do mnie.
Jezdzimy na lince, na sznurkowym kantarku, jesli nie mamy checi do wedzidla, i nie zmniejsza to checi konia do posluszenstwa.
I tak dalej...
Co prawda obcych ludzi dalej traktuje bardzo nieufnie i lubi postraszyc, ale wynika to z jego bardzo przykrej przeszlosci. Powiem np. ze przy kuciu lub nieposluszenstwie byl wiazany na 2 uwiazy, brany na dutke i.... GRYZIONY W USZY. Do bolu. Do krwii ... Pol roku nie pozwolil dotknac sie wyzej niz w okolicy szyi i chrap. Podniesiona reka rownala sie panice.
Teraz wpycha leb pod pache - mietos mi uszy, i wywala jezor - drap mnie po nim.
Mozna poczytac polecam
http://www.parelli-info.waw.pl/?page=mat
http://zaklinaczka.blog.pl/
i inne podane tam linki
D

Posted

problem polega na tym, ze z konmi WIEM jak pracowac, bo madrzy ludzie opracowali system, trzymajaca sie kupy filozofie i metodyke. Dziala w oparcieu na znajomosci psychiki i behawioru koni. Dziala zarowno ze zrebakami , jak doroslymi, a nawet trudnymi (jak widac) konmi.
Natomiast co robic z psami NIE MAM POJECIA
nikt mi nie dal narzedzia do reki
narzedzia takiego jak programy PNH, SNH, i podobne.
Kon nie jest zwierzeciem ktory CIESZY SIE wykonujac prace dla nas i to jest sens szkolenia i jego zycia z czlowiekiem.
Kon moze ZDECYDOWAC sie na prace dla nas, jesli go poprosimy a on a/uwaza nas za alfa
b/ufa nam
c/jestesmy dla niego interesujacym partnerem

w pracy pnh nie stosuje sie przysmakow, ani zadnego jedzenia.
Karmienie z reki jest niezalecane.
ale z koniem mozna PO PROSTU BYC na lace, robic rzeczy niewidoczne dla innych i to juz jest szkolenie, praca. Nad soba, nad koniem.
A pies??? Jakos nie wierze ze moje psy sa szczesliwe gdy powiem im siad, usiada i dostana przysmak, i poczuja sie spelnione. Narazie nic na to nie wskazuje, i nie ma w tym podobienstwa do pnh.
Moze jest jakis inny klucz, nie wiem...
moze on jest w ksiazkach od Zofii, narazie ksiazki sa w Pl a ja tu.

Posted

Dorothy...a jak wy jezdzicie w tereny?

Jak jeszcze bylam mloda i szalona na ulubiencach jezdzilo sie na kantarze i oklep w tereny...zarowno na mazurach jak i w warszawie...No ale jeden maly ptaszek lub zajaczek zalatwial sprawe zaufania....i lecialam na spotkanie ziemia- ziemia.
Nie powiem ze kon mial naogol glupia mine...'po cholere spadalas'...

Posted

Dorothy z psem jest tak samo- jest sie z nim. Siad i inne polecenia ktore psy wykonuja wykonuja je dla ciebie.Czasem tez decyduja ze nie wykonaja;).
pies jak kon jest zwierzeciem stadnym. Lubi byc w towarzystwie. Tez jest zwierzeciem ktore lubi rytualy.popatrz na twoje stadko jak na stadko konskie- dostrzezesz sporo podobienstw i sporo przeciwienstw. jedyna roznica jaka jest to to ze konie sa stadem bo to daje im bezpieczenstwo jako roslinozercom...a psy sa stadem bo latwiej zadbac o przetrwanie i zdobycie pozywienia bedac razem.

Pies charakteryzuje sie niesamowita elastycznoscia do dostosowywania sie do regul panujacych w stadzie- czyli waszej rodzinie. Dlatego mimo uprzedzen zaadoptowanie doroslego psa i zycie znim w komitywie jest tak samo super jak kupienie szczeniaka i wychowanie go od poczatku.
Mialas bobki od ich dziecinstwa. teraz poszlas krok dalej zaadopowalas dorosle pieski.I tutaj sie gubisz. Zacznij traktowac hoske jako wyrosnietego gabarytowo szczeniaka. przypomnij sobie jak uczylas bobki...i pojdzie samo.Plusem jest to ze hoska znacznie szybciej zalapie to co szczeniak musi sobie w malej glowce poukladac:lol: .

Chyba za to wole dorosle psy...szczeniaczki sa kochane...ale czasem trace cierpliwosc nad ich szczeniaczkowatoscia;).

nie wszystkie psy daja sie szkolic na nagrodki jedzeniowe....Maly ma w nosie nagrodki smakowe. W przeciwienstwie od Gryfka zydka ktory za nagrodke zrobi wszystko...ale jak sie nagrodki skoncza ma w nosie i wraca do swoich spraw;).

Posted

i jeszcze jedno- przy psim towarzystwie niesamowicie laczy to co napisala Zofia- Praca cwiczenia itd.Bo jest to namiastka polowania wspolnego psich przodkow.

Sprobuj z Hoska popokonywac male wyzwania. A co moze byc wyzwaniem?
Pozdroz autobusem, podroz metrem, spacer w nowe miejsca, pokazanie psicy nowych zwierzatek, proby chodzenia do restauracji, po schodach ruchomych itd. im wiecej Hoska przy twoim wsparciu pokona takich wyzwan tym bardziej bedzie w ciebie wpatrzona.

Np. jazda autobsem. pokaz jej ze w autobusie siedzi sie w jednym miejscu spokojnie znoszac tlum ludzi itd...i ze po takiej podrozy jest np super zabawa w parku...

Glowa do gory...jak z koniem sobie radzisz to zmala hoska nie???????

Posted

heh
1) tereny - ze wzgledow bezpieczenstwa wedzidlo i siodlo. W Niemczech nie ma zartow. Gdybym spadla a kon "poszedl" i cos po drodze narobil, moglabym sie do konca zycia nie wyplacic, mimo ze jestem ubezpieczona (znaczy moje konie). Ubezpieczenie nie obowiazuje, jesli jezdzic nie zachowal srodkow bezpieczenstwa jakimi sa np. kompletny rzad konski.
Dlatego oklepy i kantary - na placu. Nawet przeszkodki super wychodza.
2) moim naczelnym probleme nie jest Hoska sama w sobie, bo ona jest madra iz nia sama - radze sobie. Mnie wykanczaja nieporozumienia stadne, a ostatnio- glownie cieczki i siki na kazdytm kroku. Poza tym Sunia od pojawienia sie Hossy jest trudniejsza niz byla przed, a latwa nie byla, niestety. To pies ktory histeryzuje, boi sie panicznie wlasnego cienia, nie umie przyjac pieszczot i pochwal, z wykonywaniem cwiczen Boze drogi, pol roku uczylam ja DAWAC LAPE, a drugie pol - SIAD. Osiwiec szlo. Kladla sie, uciekala, plakala, trzesla, ale siad - nie. Mimo ze chwalilam jak usiadla sama, ze przesuwalam przysmak nad glowa do tylu- nic. Pochwalalilam, a za pol godziny znow to samo. Generalnie na spacerze grzeczna, trzyma sie nogi, itd - i znow proby szkolenia - siedzi lub stoi i patrzy z tepa mina. Czego chcesz? W razie czego moge zaczac sie czolgac i plakac. I taka odpowiedz zazwyczaj. Koszmar.
A teraz jest Hoska - rywalka. Wiec trzeba obsikiwac sciany (nie robila tego wczesniej, sikala jak mnie nie bylo, ale inaczej, ze strachu, na srodku pokoju) trzeba siedziec w kennelu i miec mine cierpietnicy albo na zawolanie czolgac sie do pani/pana, pokazujac calym psem JESTEM NIESZCZESLIWA. Zawsze tak robila, ale teraz to juz przeszlo wszelkie wyobrazenia. Patrze i mam uczucie ze krzywdze tego psa. I nie wiem czym!!
Taka scena wczoraj wieczorem:
Buni sie uspokaja cieczka, wiec pozwolilismy psom wejsc wieczorem do sypialni. Wlazl Bert (szczesliwy jak nie wiem co ze kolo panci) wlazla za nim Hoska (zla ze Bert jej miejsce podberal) a Sunie trzeba bylo z kennela WOLAC TRZY RAZY. Mina - zbity pies. Wreszcie tuxman przyniosl jej jej poslanko, polozyl pod szafa gdzie zawsze lezalo zanim pojawily sie Hoska i Bunia. (I cieczka). I kazal jej sie tam polozyc. No to sie polozyla. Mina - zbity pies. Wszytskie szczesliwe psy w sypialni - Sunia zbity pies. Tuxman wyszedl, a Sunia... wstala, siknela kaluze na tym swoim poslaniu i na ugietych nogach poszla sie polozyc do kojca Buni.
:crazyeye:
Moze ja jestem jakis kretyn, ale ja NIE ROZUMIEM, dlaczego, po co, i co z tym zrobic.
Sorry, przy czyms takim wysiadam. Poprostu nie rozumiem.
D

Posted

Ja tylko chcialam zauwazyc ze moj pies nie lubil przebywac w towarzystwie - natomiast bardzo lubil wedrowac w pojedynke!:evil_lol:
I polowac polowac polowac - i jeszcze raz polowac a potem jeszcze raz i jeszcze i jeszcze hihihihi:evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...