Dorothy Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 do 12 maja jestem w Krajkowie pod Poznaniem, gdzie mam treningi, a moze i egzamin. Bede tam caly tydzien, od 9 maja. Potem moge przyjechac, nie wiem jednak jak tuxman z urlopem itede. Moze sie iuda?? Z Krajkowa to juz rzut beretem ;) Przepraszam ze nie pisze, naprawde mam chandre, a dzis Hoska dowalila do pieca, przekonujac mnie ze kompletnie nie mam kontroli nad moimi psami. Na spacerze bowiem, jak zwykle, zaczela sie wyrywac za psem. Poniewaz juz byla blisko wyszarpniecia glowy z obrozy, chwycilam ja za kark. I zaczela sie wsciekle miotac i klapac zebami na lewo i prawo i mnie ugryzla. Walnela zebami moja reke. :-( Boli. :shake: A najbardziej boli ze to ONA. Potem jej bylo bardzo glupio w domu i sie czolgala oraz pokazywala brzuch, ale co z tego. W dodatku kiedy to sie stalo, Sunka wykorzystala okazje i rzucila sie na Hose, a ta nie pozostala jej dluzna, probowalam je rozdzielic, co jedna odciagnelam, druga sie rzucala, i w koncu mialam pod nogami dwie wsciekle klebiace sie kotlujace gryzace suki. Kopniaki tez nie pomogly. One poprostu mnie zignorowaly, chcac wreszcie rozstrzygnac, ktora wazniejsza. Nie dotarlo, ze JA jestem wazniejsza. Po swietach chcialabym sie spotkac z Zofia, bardzo sie ciesze ze sie zgodzila, bo czuje sie nieco bezradna. Na spacery chodze z palcatem (taki bacik do jazdy konnej, oj, boli czyms takim) i w domu tez uzywam w razie watpliwosci. Jest w porzadku, ale czy o to chodzi? Zebym ja sie bala ze nie podolam?? Poprostu nie jestem szefem....:shake: No to co tu pisac.... Quote
Dorothy Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 ps Camara a skad Ty jedziesz??:crazyeye: Bo ja z M mam 1000 km... :cool3: Quote
Dabrowka Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 swan napisał(a):Dabrowka, jak dasz radę i masz ochotę to przyjeżdżaj:cool3: Tu naprawdę żadnych wersali nie będzie, impreza pod chmurką, ognisko i te sprawy, nocne Polaków rozmowy a potem nocleg na materacach na podłodze:evil_lol: a może nawet nocleg będzie zbędny:p Wiesz, z tego co zdążyłam przeczytać i wydedukować ;) mieszkamy podobnie. Tylko... hyyyyy... pewnie mam ogródek z lekka bardziej zaniedbany :evil_lol: Więc ewentualne warunki lokalowe - lub ich brak :D - nie robią na mnie wrażenia. Problem jest natury logistycznej (bo sobotę mogłabym zamienić na jakąś inną, bez problemu) - mieszkam sama z 4,5 letnim dzieckiem, kotem i pięcioma psami. Ze sobą mogłabym wziąć dziecko i jednego psa :cool3: Nooo, może i kotka-postrach psów chętnie by się przejechała, na innych psach pojeździć :evil_lol: Musiałabym znaleźć opiekę nad pozostałą czwórką. I to może być problem, niestety :( Quote
PaulinaT Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 Dabrowka - :-o jestes bossem dla mnie! 5 psów, kto i dziecko (DZIECKO!) i ty sama... wow :-o Camara - dojedź do Poznania, dalej ja prowadzę :razz: Dorothy - się kochana nie łam. Dużo psów - dużo kłopotów. To ze sunie tak brzydko ustalały między sobą która dzierży palme pierwszeństwa nie znaczy jeszcze że to nie ty jesteś szefem. A że przez przypadek oberwałaś... cóż, przy rozdzielaniu psów zawsze może się zdażyć. Hossa nie ugryzła ce w końcu celowo! To są dwie dorosłe Panie - muszą sie dotrzeć. Nie jest to takie łatwe jak między osobnikami różnej płci. A do tego Hoska ma charrrakterek, nie zaprzeczysz. Jeśli chcesz umocnić swoją pozycję - moim zdaniem, musisz więcej pracowac indywidualnie z psami. Z każdym z osobna. Komendy siad waruj, zostań. Okrążenie - takie opasanie - to pomaga, temperuje psa. Z palcatem - oj, to nie tędy droga. Bardziej nagradzanie dobrych zachowań niż karanie złych... Wzięłas na siebie trudne zadanie - ale chyba świadomie? Więc teraz trzeba troszkę pracy w to włożyć a potem... spijać zmietankę ;) Na osłodę ci powiem, że dzisiaj niewiele brakowało aby moje sunie zaliczyły pierwszą konkretniejszą kłótnie. O miskę. Abi była mocno sruta - żeżarła jakies świństwo - i była dni w zasadzie bez jedzenia (ani nie mogła ani nie chciała jeść). I teraz jak się lepiej czuje to ma taaaaaki apetyt. Dostaje mało kilka razy w ciągu dnia - więc żeby Layla ie zazdrościła dostaje też... tyle że Layla wolniej je... i Abi zpragnęła okończyć miskę Laluni... tyle ze ta nie skończyła jeszcze i sobie wrknęła cichutko od nosem... oojojo - dobrze ze byłam tużtuż obok.... :shake: tak się Abi zagotowała. Ale na szczęście na mój "FEEEEEEEEEEEEE" obie spotulniały. Dobardanoc Państwu :p Quote
Dabrowka Posted April 12, 2006 Posted April 12, 2006 PaulinaT napisał(a):Dabrowka - :-o jestes bossem dla mnie! 5 psów, kto i dziecko (DZIECKO!) i ty sama... wow :-o Przepraszam, że zabrzmi to bardzo poważnie, ale tak jest. To, że "sama" to akurat efekt uboczny ciężkiej choroby mojego męża. Półtora roku temu zostałam sama. Wtedy z czterema psami. Piąty pojawił się później, wzięłam ze schroniska starą, niebywale nieurodziwą suczkę, która została wyrzucona na ulicę przez właścicieli - bo kupili sobie rasowego. PaulinaT napisał(a): Dorothy - się kochana nie łam. Dużo psów - dużo kłopotów. To ze sunie tak brzydko ustalały między sobą która dzierży palme pierwszeństwa nie znaczy jeszcze że to nie ty jesteś szefem. A że przez przypadek oberwałaś... cóż, przy rozdzielaniu psów zawsze może się zdażyć. Hossa nie ugryzła ce w końcu celowo! Moje dwie panny też musiały załatwić parę spraw między sobą. Miałam łatwiej, bo jedna to jamnik, a druga pseudoratlerek. A duże wiadomo - dużo zamieszania robią ;) Dorothy, pamiętaj o jednej, potężnej, wszechmocnej karcie przetargowej, która jest w TWOICH rękach. MISKA. Pomyśl, jak to wykorzystać ;) Quote
shirrrapeira Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 A gdzie by byl ten zlot i kiedy, bo ja chetnie ja bym wiedziala gdzie, jaki czas i kiedy, bo ja chetnie poznam panie i wasze psiaki Quote
swan Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 Gorzów Wlkp!! a właściwie prawie, no, bardzo blisko. Termin właśnie próbujemy ustalić, na razie jest propozycja 13-14 maja. Dorothy, Ty na koniach jeździsz, prawda. I te wielkoludy jakoś Ciebie słuchają, prawda? Ja jako nastolatka chciałam spróbować jeździć konno. Ale się bałam. I konie głupie nie są. Też to wiedzą. A im dłużej konik jest w szkółce i "służy" do nauki jazdy, tym cwańszy, bo wie, że z świeżymi "jeźdźcami" jest niezla zabawa:diabloti: poddałam się, jak mój konik miał łeb praktycznie przyklejony do prawej strony siodła (no przesadzam oczywiście:evil_lol: ) a i tak skręcał w lewo:angryy: . Konie robiły ze mną co chciały i nie miałam na nie żadnego wpływu. Nie nauczyłam się jeździć, a koni się zaczęłam bać. A Ty sobie radzisz z końmi. To co. Z psami sobie nie poradzisz?? Pisałaś o Baziowym jaki dziki był na początku. Kopał i gryzł. A Ty sobie poradziłaś. A tu Hoska na razie pierwszą awanturkę zaliczyła i nie ugryzła Cię, tylko dała ostrzeżenie. A tutaj taka załamka:crazyeye: No weź przestań:razz: Ja padam na twarz w uwielbieniu przed wszystkimi, którzy potrafią spowodować, że koń idzie tam gdzie oni chcą:p dla mnie to jacyś nadludzie są:p Quote
Dorothy Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 tak wiele ludzi nie rozumie ze z konmi sobie radze a psy o, prosze bardzo. Wynika to stad, ze kontakt z koniem . nie podlegajacy naszej calkowitejkontroli moze skonczyc sie dla nas tragicznie, zwlaszcza z koniem nieposlusznym. Wlacza mi sie wiec dodatkowa funkcja, wymagam. Poza tym kon nie jest stworzeniem ktore prychodzi na mizianie i lezy nam u stop. To zwierze ktore interesuje ewentualne partnerstwo i wspolpraca, albo ida sobie na pastwisko:lol: Nie wolno tez nic robic przemoca, bo wiadomo ze 600 kg przeciw 55 kg to zawsze da jasny wynik. Nalezy spowodowac zeby kon CHCIAL, i moje konie chca. :-) Moj problem z psami wynika chyba stad, ze nie mialam rodzenstwa tylko psa, i cale zycie mialam psa, a dlugi czas bylam sama i mieszkalam z psem , i zawsze pies zastepowal mi cieplo, milosc rodzinna, uczucia i zycie socjalne :-) Pies kochal i byl do kochania. Pierwszy pies niestety oprocz tego wielokrotnie mnie pogryzl, w dziecinstwie. Drugi, gdy mieszkalam juz sama (dosc wczesnie) byl kwintesencja milosci, rozumielismy sie ponadzmyslowo. Ja myslalam o misce a on wstawal i szedl czekac w kuchni. Ja myslalam o spacerze a on siedzial w przedpokoju trzymajac smycz pod nogami. Niczego nie musialam egzekwowac, szkolic, uczyc, jakos samo przychodzilo. Podobnie acz troche trudniej bylo z Bertem, ale tu juz byl maz i Julia, nie mialam tylko jego jedynego do tulenia. Potem byla Sunia zupelnie niezsocjalizowany dziki pies, ktory dwa lata przychodzl u nas do siebie, a mimo to nie potrafi normalnie reagowac. A teraz pojawila sie Hossa, nie chodzi juz tylko o wymiane uczuc i pieszczot, trzeba zaczac wymagac, pojawily sie stosunki stadne, co w wypadku bobtaili moich, hmm, no nigdy nie miala z tym problemu, a teraz.. Bert jak widze stoi POZA. Nie wlacza sie w spory, odchodzi jak sie pojawiaja, przychodzi siada i sie tuli. A te dwie jak przekupy na straganie, przy czym jedna leje po domu, a druga obce psy przegania.:shake: Musze sie z tym oswoic... Mazak tez byl psem ktory nie wadzil nikomu, poslusznym i spokojnym. Teraz same widzice. Zalana kuchnia, kradziez jedzenia, walki suk...:crazyeye: Psy przestaly byc do kochania i tulenia a zaczely wymagac silnej reki. Nigdy tak w stosunku do psow nie postepowalam, potrzebuje czasu. Potrzebuje tez Zofii zeby mi powiedziala co mam robiec, bo ja zwyczajnie nie wiem. Co do placata to chyba reakcja byla automatyczna, nieposluszny kn spotyka sie z batem, i to nie na zasadzie "zaraz Cie zbije i popamietasz" bo to nie dziala i nie przynosi rezultatow. Palcat czy tez bat sluzy do pokazania koniowi - to bylo zle. Jak zrobi dobrze-jest nagroda. To dzialanie sygnalami. Kon staje deba i naciera na mnie przednimi nogami - musze uzyc bata aby opadl i mnie nie stratowal. Cofa sie i opuszcza leb - nagroda w postaci odpuszczenia nacisku, chwili odpoczynku. Koni nie szkoli sie smakolykami, (procz cyrku) najlepsza nagroda jest chwila spokoju, odpoczynek. Jakos z konmi przychodzi mi latwo :-) Ale naucze sie i z psami, spoko.;) usciski Quote
swan Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 No widzisz. To ja też taka nieuświadomiona jestem. Chociaż też trochę racji miałam. A fakt pewnie, że wszyscy mamy syndrom Lassie. :p Mój pierwszy pies jak byłam nastolatką, PON, taka puchowa kuleczka. A ile ten potfur mi dał popalić, to tylko ja wiem . Ile rozczarowania i łez dziewczynki, bo miał być "Lassie" a jest pies który dba tylko o własne dooopsko, i nawet właścicieli ugryzie, żeby :nie czesać, nie szkolić, nie wymagać, nie zabraniać, nie odbierać jedzenia które sobie znalazł na spacerku itp Mnie próbował gryźć, a zaraz leciał do obcych ludzi na podwórko z brzuchem do góry żeby go wymiziać. Czasem szczerze go nie znosiłam:oops: Zranił mnie bardzo. Uczucia najbardziej:evil_lol: Teraz sama głupia widzę ile błędów popełniłam, jakie głupie sygnały mu wysyłałam, jak głupio i błędnie odberałam jego zachowania.... A wydawało mi się, że jak przeczytałam książkę o psach i poszłam z nim na kurs PT i nawet na mistrzostwa PT, to ja się znam trochę na psach:shake: ;) Potem sama trochę podrosłam i zmądrzałam, tylko ja sobie ze spokojem potrafiłam z nim poradzić przy czesaniu (a było co czesać, PON z wybitnie długim włosem i masą podszerstka, za to futro to dostawał ekstra punkty na wystawach, ale co ja z tym miałam na codzień to ech:cool1: ) , jeśli słuchał komend to tylko moich, u weterynarza też był spokojny. Nie tak jak kiedyś sobie marzyłam, ale o niebo lepiej niż na początku naszej znajomości. Ale to zajęło mi kilka lat. Mojego dorastania i mądrzenia, nie jego.... Teraz jestem starsza i szybciej "łapię", bogatsza o doświadczenia też. Ty Dorothy też. Ja też się trochę obawiam, jak dojdzie do nas Baron, a latem kolejny pies, jak to się wszystko poukłada i czy nie będzie sodomy i gomory. Mam nadzieję, że nie:cool1: Ale masz Dorothy po pierwsze dogomanię, gdzie możesz poszukać po behawioryzmie itp a poza tym i przede wszystkim bezpośredni kontakt z Fachowcem, no to na pewno sobie poradzisz:lol: Quote
Guest Mrzewinska Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 Na pewno palcat nie jest metoda wychowawcza, ale jak ma sie do czynienia z doroslymi zwierzakami i nie ma sie czasu juz na spokojne dzialanie wychowawcze - to wtedy jestem zwolennikiem hasla "lepsze bite niz zdechle". To znaczy, ze bez wahania sprawie krotki bol psu, ktory chce - pogonic za zajacem, wbiec na jezdnie, wyskoczyc bez pozwolenia z samochodu. O ile oczywiscie ten bol spowoduje natychmiastowe zahamowanie zakazanego dzialania. A dopiero potem wroce do przerabiania widocznie niewystarczajaco nauczonego hasla - zostan, siedz czy jakiekolwiek inne. We wszystkich nas pokutuje jakos Lessie i Szarik - pies opiekun, pies geniusz. I ciezko przyjac wobec szczeniaka czy psa z azylu zasade - najpierw masz obowiazki, potem prawa. Obowiazki szczeniaka to aby nie obgryzal rak na przyklad, a psa z azylu - aby umial zostac sam, nie sikac w domu i wykonac siad w 99 procentach trudnych sytuacji. I ciezko przyjac zasade, ze spacer jest nie do wybiegania tylko - ale przede wszystkim do wspolnej pracy, zabawy. A w domu ma byc spokoj, dom jest miejscem odpoczynku. Ale taki system dziala - podobnie jak nieobdarzanie psa czulosciami za darmo. Bo on tego nie rozumie. O jednej z moich suk mowilismy - niewolnica Izaura. Bo ona wolala 8 godzin szkolenia, naprawde ciezkiej pracy niz jeden pocalunek. Dla niej nagroda bylo, kiedy wypracowala trudny slad czy znalazla klucze na olbrzymiej lace - a czulosci nie cieszyly - i jej prawo. Od szczeniaka taka byla, czulosci - tylko od dzieci, to ma tez jakies uzadsadnienie, psy nie obdarzaja sie czulosciami non stop, suka czulosci daje szczeniakom, a juz na pewno psy nie glaszcza sie po glowach!!! Dlatego wg mnie kluczem do psa jest praca z nim - nagradzana w taki sposob, jaki pies sobie ceni. I ten jest szefem, kto umie wymagac prawidlowych zachowan, organizuje wspolprace, kieruje ta wspolpraca i nagradza = a nie ten, kto nie pozwala wchodzic do lozka albo ignoruje powitanie... Zofia Quote
Tundra Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 Ogromnie mi sie podoba jak ujela to p, Mierzwinska!!!!!!!!!! Quote
Guest Mrzewinska Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 Mrzewinska !!!! Nie przekrecajcie mi nazwiska, bo:mad: :mad: :mad: Zofia Quote
PaulinaT Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 Mrzewinska napisał(a):I ten jest szefem, kto umie wymagac prawidlowych zachowan, organizuje wspolprace, kieruje ta wspolpraca i nagradza = a nie ten, kto nie pozwala wchodzic do lozka albo ignoruje powitanie... to jest chyba sedno sprawy! Pięknie napisałaś. Dorothy - jak będziesz pod Poznaniem to moze do mojego zazwierzęconego mieszkanka na kawkę popołudniowa wpadniesz?? Doświadczenie z końmi się przydaje - ale nie można go tak w 100% przekładać na psy. Jak ja nagradzałam koneio - to odpuszczaniem, np. pracujemy nad ganaszowaniem - koń się broni broni i w końcu się ganaszuje idzie tak kawałek to ja mu odpuszczam, luzuję wodze i robię przerwę lub w ogóle kończe trening, przy następnym koń ganaszował się 10x szybciej. Z psem - nagradzasz słowem, pogłaskaniem , smakołykiem lub zabawą. I w ten sposób wzmacniasz pozytywne reakcje, złe olewam głównie - a jak się nie da to przede wszytskim krótkie "fee" załatwia sprawę, ew. szarpnięcie. Ale staram się uynikać jakichkolwiek negatywnych bodźców. Wiadomo są sytuacje gdy trezba - i taką ty miałaś w przypadku walczących suń. Kochana - uszy do góry! To nie koniec świata! Jeszcze się dogadacie i będzie sielsko anielsko :p To są wasze początki dopiero. Ile masz Hoskę? Koło miesiąca prawda? Tak więc teraz ona się przyzwyczaiła że u was jest jej dom - trzeba zacząć intensywniejsza pracę, szkolenie. Zająć czyms tą prawie-hovkę! Dać jej zadania do wykonania! I będzie dobnrze! Quote
Tundra Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 Mrzewinska napisał(a):Mrzewinska !!!! Nie przekrecajcie mi nazwiska, bo:mad: :mad: :mad: Zofia Bardzo, bardzo PRZEPRASZAM Quote
Dorothy Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 No to na dokladke Wam powiem, ze wrocilam do domu, wyladowalam zakupy, w kuchni na blacie zostawilam zapakowane rozne rzeczy, m.in. babke piaskowa firmowo w zgrzewanej folii. Dosc daleko i wysoko polozylam. I polecialam dalej na zakupy, wracam, i nic bym nie zauwazyla, gdyby tuxman nie wylowil spod mojego fotela kawalka foli.... po babce. Hossa ukradla, rozpakowala i zjadla prawie kilo babki piaskowej:-( Mojej ulubionej, ktora chcialam jutro z mleczkiem na sniadanie. Zjadla tak dokladnie, ze slad nie zostal, procz kawalka folii (i braku babki.) Jezu, nie mam drzwi w kuchni, bo sie nie mieszcza, kuchnia bardzo mala, nie mam gdzie chowac niektorych rzeczy, sporo lecy na polkach i na blacie, co ja mam zrobic, zeby ten pies przestal krasc??? Pomijajac ze talerze w zlewie... wylizane!!!!:shake: Chyba sie zalamie... A te bodzce, Paulina, Zofia mowi ze negatywne powinny byc, jak robi cos zlego, a zaraz potem pozytywne. A poza tym to wszystko pieknie sie mowi, ale co ja mam zrobic, jak one sikaja, kradna zarcie, wylizuja talerze itp POD MOJA NIEOBECNOSC???? Mam kupic dwie kennel klatki?????? :shake: :angryy: Quote
Katcherine Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 Dorothy napisał(a):..... jak one sikaja, kradna zarcie, wylizuja talerze itp POD MOJA NIEOBECNOSC????..... :shake: :angryy: Dorothy....rozumiem ze wolalabys zeby robily to...w Twojej obecnosci???:evil_lol: :lol: :lol: :lol: ja osobiscie jednak wole jak robia beze mnie. Zastygla w pozycji zaskoczenia niewiele moge zareagowac ;) PS. chcialam tylko dodac ze Grysiek IDEAL kradnie ostatnie kawalki ciasta, przy obecnosci calej familli w domu TYLKO i wylacznie z Talerzyka. Poki ciasto stoi w formie pies cierpliwie czeka,Natomiast z Talerzyka nie omieszka sam sobie wziac. OT MOJA Mama go wyszkolila;););) I to samo z Obiadem. Poki w garnkach nienalozone pies uznaje za...NIEOSIAGALNE. Co innego jak...na talerzu przyszykowane do podania. Przepis na szkolenie- ZAWSZE dziel sie z psem kazdym jedzeniem i kazdym kesem na polowe raz pies raz ty....nie odwrotnie. :icon_roc: TYLKO z TALERZYKA!!!!. Quote
Dorothy Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 ehe, powiedz to tuxmanowi a poza tym ech, ja nie jestem przyzwyczajona!! Moje boby NIGDY czegos podobnego nie zrobily!!!!! Quote
Katcherine Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 To co DOROTHY...Mam pytac mame kiedy bierze urlop? Najlepsza jest w takim szkoleniu. Daje GWARANCJE ze....psy juz pozniej nie BEDA nic robic w momencie TWOJEJ nieobecnosci. Mala anegdotka. GRYF mojej Mamie wierzy bezgranicznie ze co by sie nie dzialo i czego by nie bylo- Mama sie podzieli. RAZ w ciagu 11 lat Gryfa z nami mame udalo sie ZMUSIC do niepodzielenia sie kaskiem. Pies mial wtedy klopoty zoladkowe 4 tydzien.... Pies doznal szoku. Ja z zapartym tchem patrzylam na Gryfa latajacego w panice po calym domu skaczacego po wszystkich meblach, ludziach urzadzeniach w POSZUKIWANIU zaginionego ZAGWARANTOWANEGO kaska. Poszukiwania trwaly nie minute...ale cale 40 minut. Az do momentu kiedy mamie kazalam wziac troszke chrupek psich i sie...Podzielic. Od tamtej pory PIES SIEDZI ZAWSZE Z wlepionymi Borderowo w Mame oczami. Wierzy jej nadal- ale z ograniczonym kredytem zaufania. Quote
PaulinaT Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 Dorothy - ja po prostu unikam negatywnych bodźców - no chyba że muszę, np. pies szama świństwa na dworze albo się szarpie do psa za potem, to wtedy jasne że oberwie: wyszarpany zostanie i skrzyczany, raz rozdałam im razy... torebką :p, bo tak mnie przeciągnęły do psa za bramą szczekającego że mało z papci nie wyskoczyłam, jak wzięłam zamach to obie dostały i już były potulne jak baranki :p Z tymi kennel kletkami to ja bym się poważnie zastanowiła. Bo z kradzeniem to ewentualnie wszystko możesz chować - dopóki szafek i lodówki się Hosia nie nauczy otwierać będzie skutkowało, ale z sikaniem... :shake: A tak - wychodząc każdą zamkniesz u siebie i będziesz spokojnie zakupowała i jeszcze spokojniej do domu wracała w którym wszytsko będzie jak przed twoim wyjściem a nie jak po przejściu tornada... :evil_lol::evil_lol: Ja się do kennel klatki przekonałam jak moja znajoma zakupiła takową. Ma sunię - złodziejke i niszczycielkę, kennel klatka rozwiązała całkowicie wszelkie jej problemy. katcherine: :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
Katcherine Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 Poprosze o dokladny opis szkolenia z uzyciem kennel klatki. Chyba bede zmuszona :(, choc nie lubie tego rodzaju urzadzen. Sunka zywe srebro, uwielbia ludzi, jako typowy border nakrecona na prace, nie lubi bezruchu. ma niszczycielskie zapedy. Chcialabym zeby kennel traktowala jako azyl, kojarzony z momentami wyciszenia...zeby nie wyla nie szarpala sie... nie mam wiesci czy poprzedni wlasciciele nie uzywali tego i czy juz nie ma 'zlych ' skojarzen. Jak to ugryzc? sunka jest 4 razy zwracana za niszczycielskie zapedy.a poza tym madra rewelacyjna nakrecona na prace dziewczynka... Quote
swan Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 Dorothy, mnie moje koty porządku nauczyły że aż hej.... Od małego ja je uczyłam ,że nie wolno na szafki kuchenne ani do zlewu ani na stół. Myślisz, że mi się udało??? Nie ma mowy. A dla kotków nie ma za wysokiej półki ani szafki:diabloti: mięso rozmrażam wykładając na talerz i chowając do szafki z naczyniami:cool1: reszta jedzenia zawsze po skonsumowaniu czy przyrządzaniu musi być schowana: do szafki, do lodówki, do szuflady itp Cokolwiek na chwilę nawet zostanie na wierzchu, koty mają radar i natychmiast to dorwą:razz: U nas ja się nauczyłam. :evil_lol: Zobaczymy kto u Was będzie w tym przypadku uczniem,, a kto nauczycielem;) Quote
Dorothy Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 :shake: przegwizdane... ale ja nie chce zeby mnie Hoska szkolila w temacie porzadkow, to ja bym ja chetnie przeszkolila, w temacie posluszenstwa i grzecznosci....:shake: Co do kennela mnie przekonal Andrzej Kłosiński Trza wejśc na www.karusek.com.pl i gdzies po lewej w meniu z boku bedzie o kennelach, jak przyzwyczajac itd. Quote
PaulinaT Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 Katcherine - co za bordie?? bo ja taka niezorientowana... :oops: Co do klatki. Ja nie stosuję - bo nie muszę. Moje nie broją - na szczęście... Natomiast przestudiowałam dokładnie co i jak na wszelkie wypadek no i wypytałam dokładnie mojego szkoleniowca. I oto co wiem: 1/ początkowo klatka jest zawsze otwarta, znaduje się w niej legowisko psie i w klatce pies dostaje posiłki 2/ musi umieć komendę "na miejsce" i nie może mu się to kojarzyć z karą 3/ kazde odesłanie psa na miejsce musi być nagradzane (początkowo przynajmniej) 4/ pierwsze zamknięcie klatki z psem w środku nastąpuje najlepiej gdy jest on zmęczony po spacerze czy szkoleniu i na krótko, potem te czas stopniowo wydłużamy i dopiero gdy pies na to nie reaguje - zostawiamy go samego najpierw na krótko i stopniowo coraz dłużej 5/ pies zostawiany w klatce musi mieć zapewnioną dużą dawkę ruchu, nie może być tak, ze waściciela całymi dniami nie ma w domu a pies siedzie w klatce po naście godzin!!!!! muszą być długie spacery - najlepiej jeden dłuższy rano, przed zostawieniem psa na parę godzin w kennelu Ot jak ja to widzę, jak się orientowałam i jak stosują moi znajomi - z dużym powozeniem i jak to sobie chwalą. swan - pozwolę sobie się z tobą niezgodzić w jednym punkcie: co kot to nie pies (lub odwrotnie), i co uchodzi kotu (skrabanie się na szafki i lodówkę, włażenie na blat i kradzieże, którym zapobiegam nie zostawiając "cennych" artykułów spożywczych w zasięgu) to nie ujdzie psu. Pies ma zakaz - i ma go respektować. I to nie ja naginam sie do niego - to on podporządkowuje się mi. U mnie takie są przynajmniej w domu zasady - i jakoś wszyscy jesteśmy zadowoleni :p Quote
kiwi Posted April 13, 2006 Posted April 13, 2006 oj aj tez przeszlam niszczycielstwoz moim poprzednim znajda.. oj dzialo sie dzialo.. i pwoeim wam ze nie ma nic gorszego jak stres bezustanny, bo pies sam w domu albo widok po powrocie, jak np ktos zadzwonil do bramki i on chcial wyjsc u ans zostawal na zewnatrz moze dorothy jesli nei ma innego wyjscia zamykaj hoske w ogrodzie? u nas dzialalo, o klatkach tak glosno wtedy nie bylo Quote
Guest Mrzewinska Posted April 14, 2006 Posted April 14, 2006 Bardzo wazne do treningu spokojnego bycia w kennelu - nagrode pies dostaje tylko w srodku!!! Jak chcemy go wypuscic, to najpierw nagroda w srodku, podana przez otwarte dzrwiczki, ale pies jest w srodku!!!!potem wypuszczenie, NIGDY ODWROTNIE!!!!! Zofia Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.