Jump to content
Dogomania

Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)


Recommended Posts

Posted

[quote name='Mrzewinska']Bullterier przyjaciol zostawiony sam - zezarl gasior szklany z nalewka z wisni. Byl pijany w cztery srebrne lisy

Hmmm... moi znajomi mieli kiedyś doga arlekina. Podczas jakiejś domowej imprezy pito nalewkę na wiśniach.
Piesek jakimś cudem dorwał się do wiśni :cool3:
Widok doga, któremu plączą się łapy jest niepowtarzalny :evil_lol:
Ale fakt, narozrabiać nie zdążył, bo zasnął natychmiast po konsumpcji.

[quote name='Mrzewinska']Dany mi na przechowanie jez przyprawil mnie o atak serca z przerazenia (...)
Wtedy dostalam drugiego ataku, z furii, nie ze strachu tym razem, ale i ja przezylam, i jez tez.

Taaak... Kiedy wspominam szczenięce miesiące mojej jamniczki myślę często, że to, że ona dożyła szczęśliwie do dzisiaj (a ma teraz 9 lat) świadczy o anielskich charakterach mojego męża i moim...
Naprawdę potrafiła sporo. I co najważniejsze - powrót do domu był nie tylko stresem, ale także niespodzianką. Prawie nigdy nie powtarzała swoich pomysłów :evil_lol:

[quote name='Mrzewinska']Bokser polknal wlascicielce pamiatkowy rozaniec -= dar od Ojca Swietego. Po srodkach roznych rozaniec wyszedl druga strona, ksiadz nie dopatrzyl sie swietokradztwa, boc intencji zniewazenia nie bylo, pozwolil uzywac nadal, tylko zalecil...staranne umycie.

Cudowne. Mój absolutny nr jeden dzisiejszego wieczora na dogomani :D

[quote name='Mrzewinska']nie napisze nawet, co zrobilo mi 6 kawek odchowywanych w domu po zwaleniu przez burze drzewa z kawczymi gniazdami ani co wymyslily jedna sroka i dwa kosy w podobnej sytuacji odchowywane przez przyjaciol....

A szkoda ;)

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

hihi zdaje mi sie ze my z Hosia wysiadamy, jesli chodzi o pomyslowosc, w porownaniu z tym co ma do powiedzenia Zofia, hiehie, malo sie nie poplakalam ze smiechu. Zofia blagam o jeszcze.....:lol:

Posted

MNie zabiła opowieść o jeżu... :turn-l:
:roflt: :roflt:

Moje psice jakos takoś podonych wyczynów mi nie zaserwowały (obesrany korytarz to i owszem ale nic podnadto) - siakieś takieś bez fantazji... :shake:
le koty nadrabiaja z nawiązką - szaropręgowano-trójkolorowy kołnierz kiedyś będę mieć :cool3: - porządki w kwiatkach doniczkowyh porobione, ręczniki kuchenne zastosowane i firanki tam gdzie być wg kotów powinny (czyli bynajmniej nie na oknie a pod łóżkiem).... :mad:

Guest Mrzewinska
Posted

Hm...mam dzis w sobie ciut optymizmu, bo moze uda sie cos, o co w kynologii walcze od cwierc wieku, wiec Wam wyznam:
odchowujac szesc kawek dalam im kuchnie do dyspozycji. Pracowalam w prasie - gazet starych ile chciec, pokrylam gazetami cala kuchnie, zeby raz - uczyc wybierac z ziemi wysypanej na gazety na podlodze przyniesione z dzialki ekologiczne dzdzownice, a dwa - latwiej usuwac to co kawkom wychodzi z drugiej strony po zjedzeniu dzdzownic. Herbate nawet robilam w pokoju na kuchence elektrycznej, balam sie lotow kawek nad kuchenka gazowa. Przykrylam wszystko gazetami...prawie wszystko - zostawilam przez zapomnienie ukochana emaliowana chochelke wiszaca na suszarce do naczyn.
JAK MYSLICIE, CO KAWKI WYBRALY NA ULUBIONY SRACZYK WYPELNIONY PO BRZEG?????

Zofia

Posted

to i ja dorzuce :)
nasz poprzedni jamnik jak juzpo wielu latach mogl sam zostac w domu ;)
został pewnego wiosennego wieczoruu sam
rzecz dziala sie przed swietami wielkiej nocy, kiedy to kiwi (pomimo ze sama wtedy bezmiesna-reszta rodziny miesozerna) wraz z rodzina zdobyla PRAWDZIWA KIEŁBASE WIEJSKA
Taka co to robiona na wsi, bez ulepszaczy, przywieziona wprost z wedzenia, jeszcze ciepla
zgodnie z zaleceniem 2 kilo tej kiełbasy "schło" na parapecie
ale cos kiwi tknelo i na czas nieobecnosci wystawila kielbase na kredens i schowala za toster :)
niczym okazala sie tak malo pomyslowa kryjowka dla 9 letniego jamnika, ktory powital kiwi wracajaca z zakupow wazac 2 kilo wiecej
brzuch mial taki ze nie mógl zakrecac, kiełbase zjadł w wielki piatek (post!) a kolejny posiłek w poswiateczny wtorek :evil_lol:
zapasy zrobil bardzo rezolutnie-zostawil nam kawalek taki idealny do koszyczka, coby nam nie bylo smutno :eviltong:

Posted

:roflt::roflt::roflt::roflt::roflt:

Belcia - wtedy około 8-miesięczna bardzo niechętnie wracała na noc do domu. Wolała spać w ogódku. Niestety miała też brzydki zwyczaj polowania na żaby. Nie o to chodziło żeby zamordować.. ale żabki tak fajnie skaczą... a jak przestają to ją łapką bęc... i żabka znowu skacze :roll: Super fajna zabawa... a ja jestem żandarm... i za takie zabawy Belcia dostawała burę... i lądowała w domu na noc. Ta noc była wyjątkowo gorąca i zostały otwarte drzwi na ogródek, co oczywiście zostało wykorzystane na ucieczke z domu i.....
wychodze rano z domu i zastaję taki widok:
w moim pięknym trawniku (takim reprezentacyjnym przy wejściu) oooogromna dziura - w sam raz na posadzenie stuletniego dębu, Belcia kompletnie padnięta leży w tym dołku, prawie cała - tylko brudny ryj nieco wystawał... obok góra ziemi z dołka... a na tej górce... całkiem nieżywa żabka :shake:
Do tej pory konamy ze śmiechu przypominając sobie historię pt: "pogrzeb żabci" - bo uznaliśmy, że Belka chciała zakopać dowód swojego przestępstwa - trupcia żaby - tylko, ze sił starczyło na wykopanie.... potem miała odsapnąć i zakopać, ale noc się skńczyła :evil_lol:
Przeniosłam moje śpiące dziecię do domu, nawet się nie obudziła... ale teraz mowy nie ma, żeby została na noc w ogrodzie :mad:
.... inna sprawa, że po powrocie z pracy dość często zastaję ogród przerobiony wg myśli twórczej suczydła and campany :diabloti:

Posted

:roflt::roflt::roflt::roflt::roflt: Camara, ty to masz ale cudną sunię, pogrzeb żabki wysuwa się na prowadzenie! :evil_lol:
Zofia - takie kawki są kulturalne??:-o Nie sądziłam... :-o
2 kg kiełbasy w jamniku... to musiał być widok :lol::lol:

Guest Mrzewinska
Posted

Chochelka byla ulubionym sraczykiem kawek, ale nie jedynym...
Teraz zgadnijcie, w jakiej sytuacji ja sie zorientowalam, co zawiera chochelka.... to jest dopiero smieszne!!! Dla ulatwienia podam, ze gotuje bardzo rzadko, bo mi sie nie chce, ale fakt wypuszczenia kawek na wolnosc chcialam uczcic ugotowaniem pomidorowej...
A jak uczyc jednoczesnie szesc kawek, aby trenowaly machanie skrzydlami, ha?

Zofia

Posted

Pogrzeb zabci, no zaliczylam spadnaie z krzesla, ryczalam tak ze tuxman przylecial mnie ratowac

natomiast co do kawek Zofia podejrzewam ze wsadzilas chochle do zupy??:crazyeye: :crazyeye:
:lol: :lol: ja cie nie moge ale jaja, sluchajcie nie wiedzialam ze kawki sa takie.... madre??? kultura pelna, normalnie, wychodek hiehie no poprostu...:evil_lol:

jak mozna uczyc je machac skrzydlami?
nie wyobrazam sobie...

Guest Mrzewinska
Posted

Camara, gdybys mi wtedy powiedziala smacznego, moglabys nie ujsc z zyciem, ale po tylu latach - czemu nie?
Tajemnica pozornego "wyboru" chochelki przez kawki byla prosta - chochelka wisiala na zawieszonej na scianie suszarce, kawki siadaly podfruwajac na pretach suszarki jak na galeziach, jasne ze zalatwialy sie wszedzie, nie tylko tam. Ale tam siedzialy czesto i dlugo, wiec i chochelka sie zapelnila.Do garnka wtedy chochelki nie wsadzilam - niewiele brakowalo, jednak zawartosc byla ciezka i widoczna:lol: :lol: :lol: - ale ja nie lubie miec za duzo rzeczy, chochelka byla jedna jedyna, no i trzeba bylo pomidorowke pic z kubka.

Do kawek wystarczy nieco wyszkolony pies i wszystko proste - sadza sie szesc mlodych kawek na psim grzbiecie, spacerek po pokoju z psem przy nodze chodzacym, pies sie i porusza i otrzasa, i wszystkie kawki jednoczesnie musza skrzydlami lapac rownowage. A jak sie ktoras zsunela, to po psim boku na wykladzine, nic sie nie moglo stac.

Zofia

Posted

O rany - ja już widze moją Larwę spacerującą z kawkami na grzbiecie. Co do kawek - mam karmnik na balkonie i on się okazał typowo kawkowy - one go sobie przywłaszczyły i buntuja się gdy w nim nic nie ma lub gdy inny strór się zbliża.
A ja z uporem maniaka sypię im żarciuszko i udaję całkiem slepa i analfabetyczna idiotke, bo w związku z "ptsaia grypą" i p[olską paranoją w holu bloku jest wielki napis że zabrania sie dokarmiania na osiedlu i na balkonach ptaków.
Ale w końcu, czy to ja musze umiec czytać - w moim wieku mogłam juz zapomnieć! Więc karmię, bo one czekają. Sa piękne.

Posted

A moja znaleziona swego czasu mala kawka z otwartym dziobem, skrzeczac i machajac skrzydlami domagala sie karmienia ze strony kota:-o Potraficie sobie wyobrazic mine kota:cool3:

Posted

O Jezu baby poplakac sie mozna ze smiechu, kawki na psim grzbiecie, kawki karmione przez kota, to jest material na powiesc, na bestseller!!! :lol:
:grin: :grin: :grin: :turn-l: :turn-l: :turn-l:
nie wiedzialam ze kawki sa takie madre, niewiele mialam do czynienia z ptaszyskami, ale nie spodziewalam sie, myslalam ze to raczej takie sobie stwory :cool3:

Dzis byl facet naprawiac zmywarke, jak zobaczyl zalane woda od gory mechanizmy to :crazyeye:
nie wiem co mu tuxman powiedzial, bo mnie nie bylo przy tym, ale hiehie
wciaz mi sie smiac chce

A Bunia ma dalej cieczke, to chyba juz TE DNI, bo Bert piszczy i sie trzesie i musze dawac mu srodki na uspokojenie, jak tylko wracam od Buni rzuca sie mnie wachac i lizac swetr i oderwac go nie moge, a poza tym
ON MNIE GWALCI......:placz: :placz: :placz:

Guest Mrzewinska
Posted

Dorothy, kup w aerozolu srodek likwidujacy zapach cieczki, popsikasz futerko Buni nad grzbietem. Nad grzbietem, nie na udach, nie pod ogonem! Kazda kapke na podlodze trzeba zmywac woda z octem. Kazde miejsce, gdzie suka siknie, potraktowac dezodorantem. Lub roztworem wody z octem. Wracajac od Buni mozesz swoje ubranie psiknac tym dezodorantem.
Po skonczonej cieczce nawet nie mysl o kapieli Buni - zapach z woda zostalby w futerku, utrwalilby sie!!!

Krukowate sa niewiarygodnie inteligentne, czytalam kiedys - nie pamietam autora - opracowanie, z ktorego wynikalo, ze kruk dorownuje inteligencja szympansowi, taki mozg na skrzydlach. I podobnie jest niesamowicie ciekawski.

Zofia

Posted

Zofia - tak apropos tego dezodorantu - dlaczego na grzbiecie?? (pytam bo moje małe wredne pomarszczone ma właśnie cieczkę a dotychczas dezodorantami ta ja se mogłam.... :diabloti: )

Guest Mrzewinska
Posted

Rzeczywiscie trzeba precyzyjniej okreslic - na grzbiecie nad ogonem = nie pod ogonem, nie na srom. Psikanie pod ogon byloby drazniace,suka sie wylizuje, a dezodorant niekoniecznie jest wskazany dla zdrowia. Wiec dokladnie okreslajac miejsce - tam gdzie grzbiet sie konczy, na zadzie u nasady ogona od gory.
Sa psice malo atrakcyjne zapachowo i wtedy to starcza, sa niestety takie chodzace fabryki perfum, ze tylko odczekac pozostaje...

Zofia

Posted

No szarpeja nie jest super atrakcyjna dla samców - na szczęście, jedna atrakcyjna (Abi ;) ) w domu wystarczy. Wczoraj dopiero na spacerze się zorientowałam ze ma cieczkę - jak ją jeden labek troszkę pod ogonem niuchnął... (czego nikt przy zdrowych zmysłach normalnie nie robi :lol: :lol: ).

Tylko jak temu szarpejowi psiknąć u nasady ogona jeśli ten ogon taki zakręcony?? :shake: Chyba ze sam ogon opsikam??

Posted

Jezu Bunia chyba naelzy do tych ostatnich, bo jak Sunia miala raz cieczke, to tylko 3 dni izolowalismy psy, poza tym jakos sie dalo wytrzymac, Bert owszem byl zainteresowany ale nie trzasl sie tak jak teraz, on normalnie piszczy cale dnie i dygota mimo ze ona z drzwiami i nawet nie lazi tu i nie zostawia kropek, na pole ja wynosze itd...:shake:

Posted

uwazajcie na kleszcze...wlasnie mama mi powiedziala ze Gwozdziatko ma...babeszioze...Malo zawalu nie dostalam . 3 lata temu stracilismy Gwozdzika z palucha na to swinstwo. Oba psy zabezpieczone jak sie dalo...i znowu powtorka z rozrywki.

Ja chyba zostane platynowa bladynka:shake: :shake: :shake:

Posted

:glaszcze: :glaszcze:
tego cholerstwa coraz wiecej w Polsce, dwa lata temu jak Bert zlapal w Janowie Pdlaskim, to sprawdzalam mapy weterynaryjne i babeszjoza byla praktycznie tylko na wschodzie Polski...
teraz juz niemcy notuja przypadki u siebie!! Mimo ze pryskaja duze obszary na kleszcze!! Ja nie wiem....
Kasia i co z Twoim psiurem? Juz w leczeniu jak mysle, trzymamy za niego mocno... najwazniejsze zee dobrze rozpoznano chorobe...
Wiec znaczy ze zlapal kleszcza mimo zabezpieczen?
Nie ma nic doskonalego na tym swiecie....:shake:

Posted

juz ciut lepiej...zaczal jesc....ale jednak mam traume...Gwozdzisia 1 ratowalismy 2 miesiace....i sie nie udalo...teraz cala rodzina na bezdechu...

pomimo zabezpieczenia...7 kleszczy mial wbitych..
babeszioza podejrzewam jest juz na calym terenie polski.

wiec uwazajcie na psiska...
kleszczowy sezon sie rozpoczal.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...