tuxman Posted April 2, 2006 Posted April 2, 2006 Hihi - ja też... Wygląda na to, że gdyby Dorotka tylko chciała - to by mnie spokojnie z nawiązką zastąpiła... :diabloti: No cóż... Dzięki w każdym razie za wszystkie serdecznosci i baaaaardzo miłe słowa - działają budująco :p hue hue hue... Tym nie mniej - nie zapominajmy, że ekhem - jakby nie patrzeć jest to wątek o HOSCE a nie o tuxmanie - choćby ten ostatni był czarny, lub preferował cztero-kończynowy sposób poruszania się (np. pod wpływem...):lol: A tak swoją drogą - mam kolejny pomysł - tym razem na opowiedzenie TEJ SAMEJ historii 3-ma parami oczu. Czyli - jak pewne wydarzenia widziała Hoska, jak je postrzegał bert oraz jak ich wreszcie nie zauważała Sunia... Dzisiaj już coś będzie...:multi: A tymczasem - wracam na armczej obok auqa-baniaka w celu kontemplowania szpitalnej bieli sufitu... Ufffff Quote
Monia70 Posted April 2, 2006 Posted April 2, 2006 Ja też się popłakałam z tych ..... lekko niepokojace objawyTuxmana i z czerwonego noska kota Julii . Wybaczcie...... hihihihihihhihi A tak naprawdę , to prowadzicie rzeczywiście terapeutyczną misję . Pokłony !!!! Quote
PaulinaT Posted April 3, 2006 Posted April 3, 2006 Dorothy napisał(a):(...) Tuxman zaczal zdradzac lekko niepokojace objawy ale jeszcze byl normalny. (...) Zeby nie bylo widac siknietej plamy Julia narysowala na niej czerwona kreda nosek. Kota nosek. A ze nosek nie moze istniec bez kota (to nie alicja w krainie czarow wszak, i nie usmiech kota bez kota) Julia domalowala artystycznie niebieska kreda kotka na wykladzinie, na pol pokoju. Tuxman oszalal i poszedl na fotel dla wyczerpanych nerwowo, gdzie z wzrokiem wbitym w sufit przyslu****e sie kojacej melodii pompki w akwarium, a zdziwione welony gapia sie na niego zza glonow (glony sa bujne bo wskutek psow suk cieczek sikow i dzialalnosci dziecka, oraz ladnej pogody ktora wyciaga nas do koni akwarium jest nieco... zaniedbane.) Nie wiem kiedy tuxman wroci do normy, narazie staram sie go nie denerwowac...:glaszcze: :glaszcze: :glaszcze: ty mi Dorothy tak nie rób - prawie-że oplułam monitor kawą :lol: :lol: :lol: w porównaniu z waszymi moje weekendowe przygody z bandą siedmiu (2 moje, 3 mojej mamy i 2 file koleżanki na gościnnych występach - sa zupełnie niczym :roll: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Quote
Dorothy Posted April 3, 2006 Posted April 3, 2006 hihi moze dlatego ze Ty to masz weekendowe wystepy, a u nas to phi, szara codziennosc....:evil_lol: No i nie masz Juli, Jula znacznie podnosi atrakcyjnosc kazdej imprezy, zawsze ma jak widac jakis program artystyczno-rozrywkowy w zanadrzu:lol: Quote
PaulinaT Posted April 3, 2006 Posted April 3, 2006 NO Julka z kotem na wykładzinie to już zabiła mnie kompletnie :lol: :lol: :lol: ( a Tuxman to i tak dzielny że na zalegnięciu na fotelu się skończyło :evil_lol: :evil_lol: ) Quote
Dorothy Posted April 3, 2006 Posted April 3, 2006 ja tuxmana czasem podziwiam ze nas wszystkich razem jeszcze z domu na zbity pysk nie wywalil. Sikajace suki sikaja nadal , dzis wychodzac zamknelismy Sunie w kennelklatce a Bunie w sypialni, wrocilismy i nie nasikane:roll: ale godzine potem przyszedl lekarz (Jula chora), psy trza bylo wszystkie zamknac w jednym pokoju, no i pol godziny pozniej po wyjsciu lekarza - wchodzimy a Bunia na tapczanie urzeduje, psy w jej kojcu sie tlocza a my szmata do reki i scieranie trzech kaluz :grab: Quote
kinga Posted April 3, 2006 Author Posted April 3, 2006 Dorothy napisał(a):ja tuxmana czasem podziwiam ze nas wszystkich razem jeszcze z domu na zbity pysk nie wywalil. Sikajace suki sikaja nadal , dzis wychodzac zamknelismy Sunie w kennelklatce a Bunie w sypialni, wrocilismy i nie nasikane:roll: ale godzine potem przyszedl lekarz (Jula chora), psy trza bylo wszystkie zamknac w jednym pokoju, no i pol godziny pozniej po wyjsciu lekarza - wchodzimy a Bunia na tapczanie urzeduje, psy w jej kojcu sie tlocza a my szmata do reki i scieranie trzech kaluz :grab: witaj w klubie:lol: - ja dziś rano miałam ścieranie dwóch kałuż i jednej sporej kupy:p ( Bogiem a prawdą to nie ja... ja szybko zaczęłam robić dzieciom śniadanie, i byłam od czystej roboty:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: ) Quote
Katcherine Posted April 3, 2006 Posted April 3, 2006 :eviltong: :eviltong: :eviltong: Dorothy bunia po prostu stara sie jak moze napisac wszedzie gdzie sie da ...listy milosne. A wy jej psujecie... A Sunia doprawia swoje...informacje... Nie mowiac o tym...ze...Jak mozna sunie w cieczce z niedlugo dniami plodnymi ciagle dreczyc obecnoscia mlodego, 'zdolnego' przystojnego i jakze...zachecajacego sama swoja obecnoscia dzentelmena ????????????? To sie pod TOZ napewno podlapuje Ja to sie dziwie...ze jeszcze wam dziewczyny od Bunieczki ostrzezen nie daly.. Tak biedna stara psinke meczyc:p :p :p Quote
kinga Posted April 3, 2006 Author Posted April 3, 2006 ciiiiszaaaa...:-( utonęliście w tych kałużach? :-o czy usiłujecie powstrzymać seksturystykę starszej pani Buni? :oops: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Quote
Dorothy Posted April 3, 2006 Posted April 3, 2006 myjemy kaluze:flaming: :flaming: :flaming: potem znajdujemy nastepne:onfire: :onfire: :onfire: i nastepne:stormy-sad: :stormy-sad: :stormy-sad: i Bunia wlazi Bertowi na glowe I Bert obwa****e wszystkie suki I Bunia robi kaluze I..... :mdleje: Quote
PaulinaT Posted April 3, 2006 Posted April 3, 2006 Normalnie cyrk... cyrk na kółkach... :crazyeye::crazyeye: I kto wam to wszystko zgotowła?? :cool3::cool3: :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
Dorothy Posted April 3, 2006 Posted April 3, 2006 hihi sami sobie zgotowalismy. Ale nic to, sytuejszyn opanowejszyn, jak mowi tuxman. Cieczka sie skonczy bedzie spokoj, przystapimy do szkolenia i zaprowadzania ladu i porzadku. Poradzimy sobie. Przyznam sie ze wspiera mnie mailowo Zofia Mrzewinska, BARDZO DZIEKUJE ZOFII :loveu: A poza tym ja sie NIGDY nie poddaje. Ja czasem rezygnuje, ale rzadko:evil_lol: Nie martwcie sie, w rzeczywistosci nie jest tak zle, rece nam czasem opadaja, ale to przeciez minie. I bedzie dobrze!:multi: Quote
Dabrowka Posted April 3, 2006 Posted April 3, 2006 Dorothy napisał(a):Nie martwcie sie, w rzeczywistosci nie jest tak zle, rece nam czasem opadaja, ale to przeciez minie. I bedzie dobrze!:multi: Taaak... też tak miewam. Kiedy wstaję rano i znajduję w domu kałuże i dwie kupy (dlaczego żaden pies nie wołał? No dlaczego?). Kiedy dwa podwórkowe burasy lecą przed siebie przez moje hektary... i znikają w lesie... Kora boi się wszystkiego, Plusik boi się wybiórczo, ale na wszelki wypadek na wszystko szczeka, Era boi się Perełki, która sięga jej pod kolano, Perełka też boi się Ery i na jej widok zaczyna wściekle ujadać, a na dodatek wpada w histerię na widok kotki (też bym wpadała, gdybym dostała takie lanie od niej :cool3: ), ale za to wyjada wszystko z miski Soni, która co prawda ustępuje jej, ale za to przynosi mi w prezencie krety i nornice... A potem mój prawie pięcioletni syn staje przy komputerze, patrzy na zdjęcie jakiejś najgorszej bidy z dogomanii i z zachwytem wykrzykuje: "Mamo, jaki ładny piesek! Jak ja bym chciał go mieć!..." No i wtedy właśnie biorę głęboki wdech i myślę sobie - będzie dobrze... :cool1: Quote
Dorothy Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Dabrowka - eeechnie wiesz nawet jak fajnie czytac, ze NIE TYLKO MY.... -tak mamy -jestesmy popieprzeni -pol zycia spedzamy na sprzataniu sikow i kup choc moglibysmy nie miec psow i zajac sie czyms pozyctecznym na przyklad siedzeniem na lezaczkach w tym czasie. :shake: czy my wszyscy tu jestesmy normalni na tym dogo??? Czasem sie sama siebie pytam kiedy brak mi czasu na umycie wlosow bo : -nowa kaluza -trzeba wyjsc z psami -trzeba umyc lapy -nowa kaluza -trzeba wyniesc Bunie -...... Ja tylko sie pocieszam ze skonczy sie cieczka bedzie lepiej :-) Quote
kinga Posted April 4, 2006 Author Posted April 4, 2006 ...trzeba pozamiatać hałdy piachu ...za pól godziny trzeba pozamiatać kolejne hałdy piachu ...ogromne kłęby kłaków trzeba przynajmniej wmieść pod komode lub szafę, zeby nie rzucały się w oczy ...z kapci trzeba zeskrobać kolejną rozdeptaną gotowaną marchewkę, pogardliwie wyplutą wcześniej ...spodnie znów trzeba przebrać po kopnięciu pełnej miski z wodą ...z salonu trzeba pozbierać piąty raz w tym dniu bebechy rozbebeszonego posłania, kiedyś szczelnie wypełnionego gąbką i upchnąć resztki gąbki z powrotem do środka ...polar dziecka trzeba jak co rano odkłaczyć z kłaków, zeby mogło wyjść do ludzi ...zauwazyć strumień spływający na ogół dyskretnie z nogi stuletniego stołu lub z drzwiczek stuletniego kredensu ...iść do sklepu z butami dzieciecymi jak dwa tygodnie temu i jak poprzednie dwa tygodnie temu i słodko uśmiechać sie do pani w sklepie, która na mój widok nawet nie pyta o rozmiar, tylko wytrzeszcza oczy: " Kobieto!!! Ty znowu? Znowu zjadł?!" ach, dziewczynki kochane, jak ja lubię czytać, ze u Was to samo :p Quote
PaulinaT Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Pięknie :p baaardzo mi się to widzi - nie ja jedna, jest nas więcej... :evil_lol: :evil_lol: Ale czy to zaraźliwe? Czy z tym się człowiek rodzi? Bo ze już się z tym zyje całe życie i umoiera na koniec to nie ma wątpliwości :p Z dzisiejszego ranka: - odkryłam, ze jakiś wredny kot zsikał się na psie posłanie - musialam zbierac kulki royala wycyckane i wyplute na pół kuchni - wymiotłam szufelkę piachu i drugą kłaków z pokoju (kurde, moje psy sa krótkowłose :mad: ) - Abi ma nowe rozcięcie na łapie :shake: - przy robieniu dziewczynom zastrzyków z homeopatów musiałam wyzbierać koty i zamknąć w pomieszczeniu obok bo ampułki z drogocennymi lekami to najlepsza zabawka na świecie - Halo ukradł mi plaster szynki z kanapki i pędem schował się pod łóżko :angryy: i jeszcze kilka innych których w tej chwili nie pamiętam :evil_lol: Quote
Dorothy Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 alez to miod na moja dusze, a ja sie juz martwilam ze tylko ja :shake: i ze powinnam sie isc leczyc :placz: Quote
PaulinaT Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 A są jakieś terapie grupowe?? :razz: I dodam tylko - to wszystko musze zdążyć przed pracą - i potem się wszyscy dziwią, ze ja wiecznie spóźniona... zawsze i wszędzie... :roll: Quote
tuxman Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Niniejszym powołuję do życia Nieformalne Stowarzyszenie: Miłośników Liżących Oszczekujących i Tarzających się Kynologicznych Indywiduów (w skrócie: MŁOTKI). Na członków w/w Stowarzyszenia MŁOTKI przyjmujemy i niniejszym nadajemy: Legitymacja nr 1. Dorothy Legitymacja nr 2. kinga Legitymacja nr 3. PaulinaT Kto jeszcze? (to mówiłem ja Jarząbek) Quote
Elso Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 A więc NIECH ŻYJE PREZES NASZEGO KLUBU!!!!! POPROPSZĘ o legitmacje członka mlotkowego. Quote
Dorothy Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 A ja postuluje o zmiane nazwy na Klub Milosnikow Psow ŚWIREK (Sikajacych Wyjących i Robiących Ewentualnie Kupe) moze ktos ma inne pomysly, ??:evilbat: Quote
kinga Posted April 4, 2006 Author Posted April 4, 2006 PaulinaT napisał(a):A są jakieś terapie grupowe?? :razz: I dodam tylko - to wszystko musze zdążyć przed pracą - i potem się wszyscy dziwią, ze ja wiecznie spóźniona... zawsze i wszędzie... :roll: ach Paulina:lol: ja też zawsze spóźniona, ja też...:p jak juz przeryję się przez tę trąbę powietrzną,jaka regularnie przechodzi przez mój dom...to jakoś tak zawsze wskazówki dziwną godzinę pokazują :angryy: a! z najnowszych patentów w moim domu: sikanie na zeliwną kozę - a wszystko gromadzi się w takiej rynience z przodu z zagłębieniem :p Quote
Tundra Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Ja tez bardzo chce do tego stowarzystwa. Wszystko znam, a teraz czekam na kolejna wybitna osobowosc, ktora jak mnie przestezono swa niezwyklosc podkresla wysokim podnoszeniem tylnej lapy w widocznych miejscach pokoju. Mam nadzeje, ze uda mi sie przekonac moja czeladke, iz my mamy swoje zwyczaje. Quote
Kathleen Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 kinga napisał(a): ...iść do sklepu z butami dzieciecymi jak dwa tygodnie temu i jak poprzednie dwa tygodnie temu i słodko uśmiechać sie do pani w sklepie, która na mój widok nawet nie pyta o rozmiar, tylko wytrzeszcza oczy: " Kobieto!!! Ty znowu? Znowu zjadł?!" :grin: :lol!: skąd ja to znam... też tak miałam tyle, że taniej, no bo traciłam obuwie, ale w postaci kapci. Co tydzień musiałam kupować kolejną parę, kupiłam w ten sposób jakieś 8 par. Na szczęście na targowisku u Rosjan, można było kupić wówczas za 8 zł (normalnie wytrzymywały bez psiej ingerencji jakieś 5 miesiący).... ale pewnego razu, sprzedawczyni nie wytrzymała i spytała się, co z tymi kapciami robię :laugh2_2: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.