kinga Posted January 9, 2007 Author Posted January 9, 2007 samoglow napisał(a):uwielbiam ogladac strone metamorfoz i obejrzalam sobie wlasnie Hosse:crazyeye: Ta stronka jest nadzwyczajna:loveu: A na jednym zdjeciu, na ktorym lezy sobie Hossa, tuz za nia lezy sobie....moj Hipis:-o Pewnie nocami, gdy my spimy wpada tam w odwiedziny:eviltong: he he, na ile znam sytuację Dorothy, to: - jeśli Hossa z kudłatym leżą w domu - to kudłaty - to Bert, dobry kumpel Hoski - jeśli leżą na bruku na dworze - to kudłaty jest Sunią, która Hoski nie cierpi ( z wzajemnoscią) :diabloti: w obu przypadkach - kudłate - to kilka Hipisów wziętych do kupy, bo to duże bobtaile :evil_lol: Dorothy - a weź Ty przestań pisać w tonie: ktoś potępia - ktoś nie potępia :mad: no trudno - jest trudna sytuacja, szukacie jakiegoś rozwiązania, raz lepiej, raz gorzej - i kropka i wszyscy, zarówno Wy, jak i my - mamy nadzieję, że w koncu uda się przełamać impas, czego nam wszystkim, zaangazowanym w temat Hoski, szczerze życzę ;) Quote
Dorothy Posted January 9, 2007 Posted January 9, 2007 to ja nic o tym nie wiem, niemniej jednak wydaje mi sie ze raczej moze to siostrzyczka Hipisa :evil_lol: impas sie przelamie, nie takie bryly przed nami byly, albo wreszcie polegne i temat sie skonczy, albo nie polegne i zbuduje ta stajnie, i temat tez sie skonczy (problemow). Bo sadze ze Hoska biegajaca za koniem to Hoska mila i duzo spokojniejsza. Jak narazie, mamy rozwiazanie jakie mamy. Quote
samoglow Posted January 9, 2007 Posted January 9, 2007 to w takim razie Hipis jest mixem PON-a i bobtaila:loveu: przy okazji z Googla dowiedzialam sie co to jest bobtail, bo mialam braki:oops: kinga napisał(a):he he, na ile znam sytuację Dorothy, to: - jeśli Hossa z kudłatym leżą w domu - to kudłaty - to Bert, dobry kumpel Hoski - jeśli leżą na bruku na dworze - to kudłaty jest Sunią, która Hoski nie cierpi ( z wzajemnoscią) :diabloti: w obu przypadkach - kudłate - to kilka Hipisów wziętych do kupy, bo to duże bobtaile :evil_lol: Dorothy - a weź Ty przestań pisać w tonie: ktoś potępia - ktoś nie potępia :mad: no trudno - jest trudna sytuacja, szukacie jakiegoś rozwiązania, raz lepiej, raz gorzej - i kropka i wszyscy, zarówno Wy, jak i my - mamy nadzieję, że w koncu uda się przełamać impas, czego nam wszystkim, zaangazowanym w temat Hoski, szczerze życzę ;) Quote
brazowa1 Posted January 10, 2007 Posted January 10, 2007 Dorothy,a co z panem,ktory chcial wziac Hosse do siebie? ten Twoj znajomy? Co do klatki-moja suka darla sie przez poł roku.3 godziny w klatce i trzy godziny szczeku. Przestała,tylko to ja ja przetrzymalam,a nie ona mnie. Moim zdaniem-i mozecie mnie potepiac-jezeli ktos ma dosyc psa,nie lubi go,a ma okazje oddac komus,kto chce i bedzie z tym psem szczesliwy-niech odda czym predzej,kazdej stronie wyjdzie to na dobre. Quote
PaulinaT Posted January 10, 2007 Posted January 10, 2007 Problem w tym, że Dorothy Hosskę lubi i to bardzo tylko sobie z nia najzwyczajniej w świecie nie daje rady... Tak czytam co napisałaś ostatnio - Dorothy to jest na pewno kwestia tego, że ma mniej ruchu niż miała! Jeśli ona kiedyś biegała po stajni i za koniem w teren a teraz z wiadomych przyczyn nie może... :shake: Wydaje mi się, że znaleźliście sie teraz w sytuacji patowej. Quote
Dorothy Posted January 10, 2007 Posted January 10, 2007 w dodatku tuxman ma cholerne problemy bo tamci ludzie gdzie mieszka nie akceptuja psa, urzadzili dzika awanture, mimo ze przedtem wlasciwie nic przeciw psu (i w ogole naszym psom) nie mieli. Koszmar, ja sie zastrzele...:-(:-(:-( a Hoske nie tylko lubie, ja ja kocham, jak wszystkie moje psy.:-( Nie wyobrazam sobie oddania jej. Kolega ktory ja mial wziac jak sie okazalo panicznie boi sie zony, a wiec wziecie Hosy jest mozliwe jedynie po skonczeniu budowy (nie rozpoczetej) , a ja zaczynam watpic czy w ogole. Quote
Belga Posted January 10, 2007 Posted January 10, 2007 Jak ją kochasz, to tymbardziej ją oddaj! Ja od 10 lat mam hovawarta. Miał to być pies mojego męża lecz życie tak się ułożyło, że zostałam z nim sama, kiedy miał dwa lata. Pies był nieułożony (mąz był przeciwny wszelkim szkoleniom), rozpuszczony, bardzo silny (48 kg) i - jak to hovek - bardzo samodzielny i uparty. W dodatku uważał mnie za osobę co najwyżej równorzędną sobie i nie widział powodu, żeby mnie słuchać. Robiłam co mogłam (z pomocą fachowców) lecz właściwie nic nie wskórałam. Efekt jest taki, że mój pies przez całe życie miał znacznie mniej spacerów i swobody, niż tego potrzebował (jest agresywny w stosunku do wszystkich samców) i niż by mógł mieć, gdyby miał odpowiedniego właściciela, który potrafiłby nad nim właściwie zapanować. Od paru lat opłacam chłopaka, który chodzi z nami na spacery (samych ich nigdy nie puszczam), a sama z psem jeżdzę jedynie w bezludne miejsca, bo potrafi mi się wyrwać ze smyczą. Cały czas mam z tego powodu wyrzuty sumienia! Wiem, że gdybym oddała go komuś odpowiedniemu kiedy miał dwa lata, to psina miałaby dużo szczęśliwsze, pełniejsze życie. Niestety 8 lat temu nie było dogomanii, ani innych psich for, a szukanie domu przez ogłoszenia w gazetach było zbyt ryzykowne. Quote
Kasie Posted January 11, 2007 Posted January 11, 2007 Dorotko, a jak sie Hoska sprawuje u Tuxmana? Nie próbuje ucieczek? Nie szczeka? Quote
supergoga Posted July 25, 2007 Posted July 25, 2007 Dawno tu nie byłam. Czy możecie mnie oświecić co z Hoska, gdzie teraz jest, u kogo i jak się ma. Tak mi ostatnio przyszło do głowy - zaczęłam jej szukać, a ona tak daleko. Napiszcie co u suni. Quote
Dorothy Posted August 3, 2007 Posted August 3, 2007 oj sorry, ze dopiero teraz, ostatnio nawala mi powiadamianie o nowych postac na email,a wlasciwie nie dziala wcale, i trafilam tu bo probowalam cos z tym zrobic:-( Hosia w domu z nami, a gdziezby miala byc??:evil_lol: nadal przesadza ploty, podkopuje sie pod siatka, i otwiera sobie brame garazowa, ale nasza uparta i wytrwala praca po miesiacach przyniosla przynajmniej jeden znaczacy rezultat- Hosia DAJE SIE ODWOLAC. Jak zobaczy czlowieka i za nim pedzi to jak sie porzadnie rozedre to wraca. Jesli natomiast goni kota lub zajaca, ew. sarne, to NIE WRACA. Jest to pies tak inteligentny ze rece i nogi opadaja, ona po prostu chyba wie, ze najbardziej mi zalezy zeby nie gonila ludzi i nie narazala tym samym mnie na klopoty, no bo jak to wytlumaczyc? Biega ze mna w teren, troche sie rusza ale to dla niej pikus, kon ledwo zipie po galopach a Hosia z jezorem przewieszonym przez paszcze radosnie koluje wokol nas :lol: konflikty z Sunia sprowadzaja sie juz w zasadzie do przypominania Suni raz dziennie kto tu rzadzi. Krew leje sie rzadko, choc i to sie zdarza, bo Sunia wciaz prowokuje i nie odpuszcza. Ale jakos koegzystuja i przywykly do siebie. ;-) Poza tym- w porzadku, Hoska jest kochanym wybitnie intelignetnym psem ktorego "zady i walety" nauczylam sie akceptowac. Na ktoryms moim watku bylo zdjecie calej sfory (chyba watekj Klusiora albo Morgany) wraz z biegajaca Hosia, z maja albo z czerwca Moze porobie jakie nowe to wkleje, choc Hossa nic a nic sie nie zmienila, a ja tez nie sadzilam ze jeszcze kogos interesuje jej los. :-) usciski od Hosie dla ciotek :calus: Quote
Dorothy Posted August 4, 2007 Posted August 4, 2007 obiecane zdjecia z dzisiaj Hossa. Chyba szczesliwa...? Hoss na posterunku :lol: dodam ze ten podest jest dosc wysoko i ona ma tam prawdziwa wieze obserwacyjna z ktorej nie umknie jej zaden zajac bazant sasiad ani jego pies:evil_lol: Hossa z Sunia, Sunia nie odstepuje jej na krok, jak tylko moze. Na pozor przyjacielska para, w rzeczywistosci co jakis czas Hossa "przywraca ja do szeregu". W tle Klusior :-) Quote
masienka Posted August 7, 2007 Posted August 7, 2007 wiecej jest takich zainteresowanych cichociemnych :) wspaniale, ze cos ta paskuda zaczela pojmowac :) Quote
Dorothy Posted August 8, 2007 Posted August 8, 2007 ale plot ktory postawilam miedzy przodem a tylem ogrodu pokonuje po prostu na zasadzie przeskakiwania przez kamyk, po czym idzie na tyly straszyc koty,ktore mialy tam miec eden, potwora...:placz: a tak przyglada sie kotom gdy JA JESTEM obok i nie pozwalam na nie polowac. Koty moim zdaniem powinny zdechnac od samego spojrzenia....:shake: Quote
masienka Posted August 8, 2007 Posted August 8, 2007 :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: i Ty piszesz, ze ona taka potwora niegrzeczna?:crazyeye: Toz ona tak pieknie lezy i patrzy na kotki:loveu: Jak moja luzem puszczona zobaczy gdzies kotka to dopiero sie dzieje:cool1: a zreszta nawet na smyczy to pani najblizszego drzewka do zakotwiczenia musi szukac-:evil_lol: Quote
Dorothy Posted August 8, 2007 Posted August 8, 2007 EEE NIE NO CO tY, TOZ TEN ROK PRACY NIE PRZESZEDL BEZ ECHA :-) Znaczy wyglada to tak, ze jak nie ma w poblizu MNIE, to Hosia oczywiscie pedzi kocie futerka ile wlezie, przy czym nie tak bezmyslnie, tylko najpierw sie skrada, a skradac potrafi sie LEPIEJ NIZ KOT, ciszej i bardziej bezszmerowo- niezauwazalnie. A potem nagle przypuszcza pogon. Natmiast jesli PANCIA jest, czyli ja, to Hosia MA LEZEC, franca, jak juz przelazla ten plot co powyzej o nim mowa byla, i wolno jej JEDYNIE patrzec. Narazie jej nie wytlumaczylam ze ma patrzec LADNIE, wiec patrzy jak wyzej. Natomiast jak nie wytrzyma i przypusci atak, to ja sie zrywam i ona wie ze wtedy nalezy SPIEPRZAC i predziutko zmyka przesadzajac plotek w druga strone szybciej niz w te pierwsza :evil_lol: Ale nie daj Bog zebym sie zagapila, spuscila z oka, itd. To jest takie posluszenstwo posluszne jedynie wtedy gdy PANI PATRZY. Jak zwykle zreszta.... Mimo to uwazam ze poczynila postepy... Quote
Dorothy Posted November 18, 2007 Posted November 18, 2007 właśnie byłam ją odwiedzić ;) od miesiąca jest w nowym domu, u moich przyjaciół, w sąsiedniej wsi. Prowadzą Fundację dla dzieci i ofiar przemocy w rodzinie oraz punkt interwencji kryzysowej. Złoci wspaniali ludzie, można poczytać o nich na ich stronie internetowej. http://www.fundacjazuzia.cirow.pl/ myślę że sami się najlepiej przedstawią :-) Hossa poszła do nich na próbę, byli w niej zakochani a ja przedstawiłam im szereg jej "zadów i waletów" że tak powiem, zresztą znali ją od początku, ale nie przyszło im do głowy że ja chcę ją dać do nowego domu. Muszę przyznać że jest jej tam lepiej niż u mnie. Pochwalili się że Hossa śpi z nimi ( ale w łóżku tylko jeden raz, za ciepło jej:evil_lol:) stale przy nich, jak wyjeżdżają to siedzi .... na stole kuchennym wyglądając za nimi przez okno :diabloti: Jak to Hossa. Żyje w jakiej takiej zgodzie z ich minipudelką Psotką, jest uwielbiana przez dzieci, przez dorosłych, przez gości.... niestety już pokazała swoje różki, jeden kot okliczny stracił życie :-( poza tym- odwiedzaja mnie czasem z Hossa i ona oblatuje wszelkie kąty, wyprowadza starym zwyczajem stado na spacer, czai sie na koty, wylizuje mi pycho a potem radośnie wskakuje do ich auta i odjeżdża Gabrysi na kolanach siedząc z wywieszonym ozorem. Cała Hossa....:loveu: dziś mnie wylizała, poczym zwaliła się między nami wyraźnie uszczęśliwiona że króluje i jest w centrum uwagi :-) Quote
Belga Posted November 19, 2007 Posted November 19, 2007 Dorothy, gratuluję decyzji! Bardzo dobrze zrobiłaś. Ja od czterech miesięcy też mam hovawartkę "z odzysku". Początki były trudne, bardzo pomogła mi osoba, do której kiedyś Ciebie kierowałam. Obecnie jest już dobrze, lecz też muszę stale kontrolować stosunki między sukami. Tyle, że moja starsza suczka jest zupełnie niekonfliktowa, więc to bardzo ułatwia panowanie nad sytuacją. Hovawarty to wspaniałe psy, ale niełatwe. Tyle, że ja wiedziałam na co się decyduję, bo mam już 11-letniego samca. Pozdrawiam Cię serdecznie! Quote
Dorothy Posted November 19, 2007 Posted November 19, 2007 dziękuję Belga :-) wiem że jest jej tam dobrze, stale ją widuję, widzę że jest zadowolona, więc myślę, że to byłą dobra decyzja :-) pozdrawiam Quote
tuxman Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 Pamiętam jak ją raz przywieźli podczas mojej bytności w domu. Ludzie sobie gadali, a ta już witała się z ciasteczkami zostawionymi na blacie kuchennym, kiedy NAGLE przypomniała sobie GDZIE jest i zamierając w bezruchu powędrowała wzrokiem w poszukiwaniu mojego... Wymiana spojrzeń jaka nastąpiła, spowodowała szybkie odnalezienie miejsca pod stołem kuchennym między nogami starej i nowej Panci. :lol: Respekt! Maupa niezła. :evil_lol: Pozdrawiam Quote
masienka Posted January 30, 2008 Posted January 30, 2008 :roflt::roflt::roflt:Ja ja uwielbialam juz od momentu kiedy zalala Wam mieszkanie :loveu:strasznie i bez granic:loveu::loveu::loveu: oczywiscie na odleglosc:diabloti: Quote
Dorothy Posted January 31, 2008 Posted January 31, 2008 a już chciałam wolac MASIENKO CZEMU NIE MOWILAS WCZESNIEJ:evil_lol::evil_lol::evil_lol: zara bysmy ją dostarczyli pod wskazany adres:diabloti: ale teraz juz jej nie oddadzą, kochają ją tam jak nie wiem co. Quote
masienka Posted January 31, 2008 Posted January 31, 2008 No i dobrze, ze ´jej nie oddadza:evil_lol::evil_lol: Quote
tuxman Posted February 1, 2008 Posted February 1, 2008 masienka napisał(a)::roflt::roflt::roflt:Ja ja uwielbialam juz od momentu kiedy zalala Wam mieszkanie :loveu:strasznie i bez granic:loveu::loveu::loveu: oczywiscie na odleglosc:diabloti: Prawda? Nie dość że Maupa Czarna to jeszcze z zawodu i specjalizacji hydrauliko-strażak... :lol: Pozdrawiam Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.