Jump to content
Dogomania

Hossa dla koszalińskiej HOSSY - MISSION COMPLETED ;-)


Recommended Posts

Posted

noemik - dziekuje Ci. :calus:

męzu Tobie rownież że przybyleś z odsieczą :calus:

co do klatki to Hoske damy do kennela, a Sunie na poczatek do
transportera zeby bylo sprawiedliwie, Sunia nic nie zezre.
Hoska wsadzana do kennela kiedy Sunia chodzi luzem to straszna afera, i dlatego nie moge tego robic .A tak bedzie sprawiedliwie.

Hoska transporter faktycznie moze zniszczyc, w koncu zniszczyla BRAME GARAZOWA wykonana z paneli, styropianu i mnostwa blachy.
D

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Tak jak pisałam wcześniej, forumowicze tutaj pomagają jak umieją, a czasem nie umieją.

1. Hoski nie adoptuję z powodu wcześniej przeze mnie wymienionego.

2.Finansowo też już nie dam rady pomóc, bo w chwili obecnej nie stać mnie nawet na sterylkę własnej adoptowanej suki, która czeka w kolejce.

Jaka jeszcze może być wymierna pomoc?

Bo rozumiem, że podpowiadanie sposobów, jakie rozwiązały niektóre podobne problemy z moimi zwierzakami to właśnie tylko do tego pamiętnika...:cool1: ale taki jest los wszystkich rad, czy tylko tych, które się nie sprawdziły w przypadku Hossy? Czy byłoby tak z radami, nawet jak się okazują skuteczne?

Zatem jako nieprzydatna do pomocy w ww sytuacji (patrz, pkt. 1 i 2) odmeldowuję się :scared:

Posted

A ja tak nieśmiało całkiem zapytam - Dorothy i Tuxman - jakiej wyście się wymiernej pomocy spodziewali????? :crazyeye::crazyeye:
To jest forum internetowe - służy do wymieniania się poglądami, doświadczeniami, do udzielania porad, poznawania ludzi. NIe służy do obciążania innych swoimi obowiązkami. Bo większośc ma tutaj swoje.

Ja chciałam adoptować Hoskę swego czasu, dla mamy. Ale teraz już nie mam jak - ja mam 3 psy i moja mama też. To jest akurat tyle na ile możemy sobie pozwolić. Bo to nie dobrymi radami a dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.
Dobrze drogi Tuxmanie ze postanowiłes ratować swoją żonę przed zniknięciem i bierzesz potworną Hoskę na swoje barki.

Posted

[quote name='PaulinaT']A ja tak nieśmiało całkiem zapytam - Dorothy i Tuxman - jakiej wyście się wymiernej pomocy spodziewali????? :crazyeye::crazyeye:



dobrego slowa chocby. Pocieszenia. Zrozumienia. Wsparcia.
Poglaskania po glowce.

Ale to z takim trudem przychodzi ludziom na tym forum internetowym sluzacym do wymiany i tak dalej, szczegolnie wtedy gdy ktos ma klopoty z psem ktorego zaadoptowal. To prawie regula! Tu dobre slowo funkcjonuje do momentu gdy jest wszystko w porzadku. Zlych wiesci tu nie chcemy!! Za zle wiesci bedziemy opierdalac ile wlezie!!!
Do biednych, starcow i dzieci niedorozwinietych bedziemy strzelac!
Nasz swiat jest piekny, mlody i bogaty i wszystko nam sie udaje!
A komu sie nie udaje to do piachu!

Czy ja komus kazalam wziac ode mnie Hoske Paulina? Pokaz mi ten akapit.

Posted

:calus:
:glaszcze:
Życie wymaga celnego oka i twardej ręki.
Człowiek, który się nie myli, drzewo, które się nie pali - nie istnieją.

Trzymajcie się ;)

Posted

Nie dramatyzuj. Dobrych słów i głaskania po czym tylko chcesz miałaś i masz mnóstwo - czy to jest ta "wymierna pomoc" o której mówi Tuxman?

Natomiast na wszelkie słowa, które nie są po Twojej myśli reagujesz histerycznie. Opanuj się kobieto, jesteś osobą dorosłą to dlaczego reagujesz jak dziewczynka?
Nikt nie opierdala Cię - jak to ujęłaś - za złe wieści na Boga! Były rady, słowa pocieszenia, wsparcie o których mówisz. Z każdej strony tego wątku kapie empatią.

Posted

[quote name='PaulinaT']Dobrych słów i głaskania po czym tylko chcesz miałaś i masz mnóstwo - czy to jest ta "wymierna pomoc" o której mówi Tuxman?
Pytaj się tuxmana, jeśli masz problemy interpretacyjne.
Wymierna pomoc droga Paulinko to np. wzięcie Hosi na 2 tygodnie przez Paulinkę na tymczas i oddanie jej już wypoczętej Dorocie po upływie tego czasu. Wymierna pomoc? I owszem.

Natomiast na wszelkie słowa, które nie są po Twojej myśli reagujesz histerycznie. Opanuj się kobieto, jesteś osobą dorosłą to dlaczego reagujesz jak dziewczynka?
Paulinko - nikt tutaj nie histeryzuje, co najwyżej jest rozgoryczony i ma serdecznie dość. Twoich wypowiedzi tego typu również. SKoro jesteśmy dorośli, nie zarzucajmy komuś stylu zachowania którym sami grzeszymy.
Nikt nie opierdala Cię - jak to ujęłaś - za złe wieści na Boga! Były rady, słowa pocieszenia, wsparcie o których mówisz. Z każdej strony tego wątku kapie empatią.
Jakoś tego ostatnio nie zauważyłem. Chociażby twoje ostatnie 3 posty w tym wątku... Miłe, serdeczne, pełne słów pocieszenia i wręcz ociekające zrozumieniem.
Nieznoszę hipokryzji droga Paulinko. Strzeż się przed jej nadużywaniem!
Wdajesz się w idiotyczną dyskusję i czynność, której sam do końca nie rozumiem...
Głaskanie i połajanka... Hmmm...

Pozdrawiam

Posted

Drogi Tuxmanku - mamy coś wspólnego, ja też hipokryzji nieznoszę.
Ja opierdalam?? Żartujesz sobie. W którym miejscu?
W postach Dorothy jest i histeria i melodramat, w twoich roszczenia - a tego drogi Tuxmanku też nieznoszę, dlatego postanowiłam się wypowiedzieć.

A jesli słów wsparcia nie widzisz... cóż, chyba oboje cierpicie na coś w stylu wybiórczej ślepoty.

Ja się z wątku zwijam. Jest on niesmaczny. Dobre rady macie gdzieś - no bo nimi to piekło wg Ciebie wybrukowane, pomoc w postaci kontenera każesz "sobie na ... strych włożyć"... Ty żądasz żeby ktoś zabrał psa, Dorothy żeby się nad nią użalać, oboje oskarżacie innych o złe intencje i grozicie.
No i za złe masz że iks stron temu ktoś się śmiał z Twoich żartów i zachwycał zdjęciami Hossy, bo wtedy było "Hoska jest boska"....

Posted

swan napisał(a):
Tak jak pisałam wcześniej, forumowicze tutaj pomagają jak umieją, a czasem nie umieją.

1. Hoski nie adoptuję z powodu wcześniej przeze mnie wymienionego.

2.Finansowo też już nie dam rady pomóc, bo w chwili obecnej nie stać mnie nawet na sterylkę własnej adoptowanej suki, która czeka w kolejce.

Jaka jeszcze może być wymierna pomoc?

Bo rozumiem, że podpowiadanie sposobów, jakie rozwiązały niektóre podobne problemy z moimi zwierzakami to właśnie tylko do tego pamiętnika...:cool1: ale taki jest los wszystkich rad, czy tylko tych, które się nie sprawdziły w przypadku Hossy? Czy byłoby tak z radami, nawet jak się okazują skuteczne?

Zatem jako nieprzydatna do pomocy w ww sytuacji (patrz, pkt. 1 i 2) odmeldowuję się :scared:


Ależ łabędziu przepiękny! Nie uciekaj - nie zostawiaj nas samych! :placz:
Nikt niczego więcej od Ciebie nie oczekuje, nadto co już uczyniłaś (zresztą wszystkie "ciotki" również: czy to kinga, czy supergoga czy inne - przepraszam za krótką pamięc drogie dziewczyny i wszystkie pominięte tutaj).
Biorąc siły na zamiary - zdziebko się przeliczyliśmy... Hosia na początku też była całkiem inna... chociaż nie - od początku dawała nam popisy i piruety.
To my dawaliśmy jej "czas", którego niestety nie spożytkowaliśmy w sposób udany...
Przenosiny Doroty i Julki do PL - do własnego domu - z założenia "słuszne" - takimi beze mnie się nie okazały. Nagle WSZYSTKO zwaliło się na głowę D.

Jeszcze raz was proszę - więcej wyrozumiałości, dla Kobiety (wszak nimi same jesteście?), która ma na głowie świeżo wybudowany dom, brak pomocy ze strony tzw. "Rodziny", coraz-trudniejszą-córeczkę, nie ma męża pod ręką, oprócz tego ciążą na niej 4 konie (polecam zaopiekowanie się chociaż jednym KONIEM, wszystkim największym znawczyniom tematu adopcji... ekheeemmm... kotów), 5-ciu psów, i kociaka...

Jeśli teraz - ktokolwiek nazwie to HISTERIĄ - albo w tak bezczelny sposób opisze, jak ostatnio PaulinkaT - to ja też wysiadam...

Co to jest forum internetowe... :razz:
Proponuję, aby informatyka i jednego z moderatorów forum Historycy.org nie pouczać... Po prostu - odpuszczamy sobie protekcjonalny ton.

Pozdrawiam

Posted

Kurcze Tuxmanku - jesteś jedną z bardziej zarozumiałych i protekcjonalnych osób z jakimi się zetknęłam.
To o kotach to też o mnie?
A na koniach też się znam - tylko czssu już nie mam, muszę zarobić na siebie i swoje stado ;)

Posted

PaulinaT napisał(a):

W postach Dorothy jest i histeria i melodramat,


zapraszam do mnie do domu Paulino, zapraszam zebys popatrzyla na mnie jak wygladam, jak bardzo jestem zmeczona.
Histeria i melodramat. Rzeczywiscie, Paulina, empatia jest Twoja mocna strona i Twoje posty od niej "ociekaja", jak napisalas...:-o

PaulinaT napisał(a):

Ty żądasz żeby ktoś zabrał psa, Dorothy żeby się nad nią użalać, oboje oskarżacie innych o złe intencje i grozicie.


żądam zeby sie nade mna uzalać?

prosze, nie zadam, ponadto wspolczucie i zrozumienie - a uzalanie sie - to dwie rozne rzeczy ktore mylisz, specjalistko od empatii.
Tuxman prosi zeby ktos zabral psa??:crazyeye:
On proponuje mądralom żeby sie przekonaly same ze to nie histeria i melodramat.


PaulinaT napisał(a):


No i za złe masz że iks stron temu ktoś się śmiał z Twoich żartów i zachwycał zdjęciami Hossy, bo wtedy było "Hoska jest boska"....


Bo tak bylo, wtedy bylismy cacy, bylo cukrowanie, ochy i achy.
Teraz jestesmy be, do piachu.

Posted

pomimo wszystko
( tzn pomimo to ze watek jest niesmaczny, fakt, smaczniejszy byl z ocham i achami :evil_lol: wtedy gdy bylo do smiechu, nie do placzu, wszak melodramat nie cieszy sie taka estyma jak komedia)
...
uwazam ze taka dyskusja ma swoje dobre strony.

Odkrylam bowiem przytomnie pare osob ktore poslaly mi w tej dyskusji nieco cieplych slow i dobrych fluidow za co im szczerze i serdecznie dziekuje:
tym ktore znam:
Alaa
swan
masienka
dabrowka
Katcherine
supergoga
PaulinaT
i tym ktore wlasnie poznalam:
ziele77
STOkrotka&TAYGA
Kasie
noemik
lupak
dziuba...

i wszystkim innym ktorych nie wymienilam przez niedopatrzenie.
dziekuje Wam szczerze.

Przepraszam za zamieszanie, rzeczywiscie jestem koszmarnie zmeczona, i wydawalo mi sie ze caly swiat przeciwko mnie. Jak naiwna nastolatka myslalam gdziez szukac wsparcia jak nie wsrod przyjaciol... Moje zmeczenie nie jest jednak tematem tego watku ( ani zadne inne prywatne sprawy i wydarzenia) ani nie ma na nie miejsca na tym forum internetowym, i bledem bylo pisanie tu o nim. Tego bledu wiecej nie popelnie.
Ide odpoczac...
Wesolych Swiat.

Posted

PaulinaT napisał(a):
Kurcze Tuxmanku - jesteś jedną z bardziej zarozumiałych i protekcjonalnych osób z jakimi się zetknęłam.

W ustach nieznanej Pani - to dla mnie niezwykły komplement!
Dziękuję Ci Paulino. :lol:
A to o Kotach i koniach - i wogóle - to absolutnie nie o Tobie ani do Ciebie, ani do żadnej z życzliwych nam dusz...
Osoba, do której to było skierowane, podejrzewam o tym wie.

Pozdrawiam

PS Raz jeszcze dziękuję za komplement i pozdrawiam husarskim: w skok! i w dym!
:eviltong:

Posted

No ja z Wami nie mogę... Dorothy ja 3 razy sprawdzałam czy jestem na pewno na tej liście czy mi się przywidziało :crazyeye: No ale jestem, nie ma dwóch zdań.

Tuxman - się polecam. :diabloti:

Posted

tuxman napisał(a):
Ależ łabędziu przepiękny! Nie uciekaj - nie zostawiaj nas samych! :placz:
Nikt niczego więcej od Ciebie nie oczekuje, nadto co już uczyniłaś (zresztą wszystkie "ciotki" również: czy to kinga, czy supergoga czy inne - przepraszam za krótką pamięc drogie dziewczyny i wszystkie pominięte tutaj).
Biorąc siły na zamiary - zdziebko się przeliczyliśmy... Hosia na początku też była całkiem inna... chociaż nie - od początku dawała nam popisy i piruety.
To my dawaliśmy jej "czas", którego niestety nie spożytkowaliśmy w sposób udany...
Przenosiny Doroty i Julki do PL - do własnego domu - z założenia "słuszne" - takimi beze mnie się nie okazały. Nagle WSZYSTKO zwaliło się na głowę D.

Jeszcze raz was proszę - więcej wyrozumiałości, dla Kobiety (wszak nimi same jesteście?), która ma na głowie świeżo wybudowany dom, brak pomocy ze strony tzw. "Rodziny", coraz-trudniejszą-córeczkę, nie ma męża pod ręką, oprócz tego ciążą na niej 4 konie (polecam zaopiekowanie się chociaż jednym KONIEM, wszystkim największym znawczyniom tematu adopcji... ekheeemmm... kotów), 5-ciu psów, i kociaka...

Jeśli teraz - ktokolwiek nazwie to HISTERIĄ - albo w tak bezczelny sposób opisze, jak ostatnio PaulinkaT - to ja też wysiadam...

Co to jest forum internetowe... :razz:
Proponuję, aby informatyka i jednego z moderatorów forum Historycy.org nie pouczać... Po prostu - odpuszczamy sobie protekcjonalny ton.

Pozdrawiam



Tuxman - nie licytujmy się. Nikt nikogo nie chce i nie chciał obrażać. Wielu z nas chciało poradzić, sama radziłam kilka postów wcześniej w sprawie wpakowania Hoski do kennela, bo dla mnie to jedyne wyjście.

Co do koni - pracowałam sporo czasu z końmi, jako pracownik fizyczny. Wie, co to jest. Mnie akurat tego mówić nie trzeba. To ciężka praca - ale przy tym dla mnie najwspanialsza pod słońcem. Niestety już nieosiągalna.

A zanim wszyscy pożremy się na maxa

życzę Wam wszystkim spokoju, wycieszenia w atmosferze Świąt, więcej uśmiechu, mniej problemów (bo żeby nie było ich wcale - nie wierzę).
Oby Nowy Rok przyniósł Wam to, czego wszyscy najbardziej sobie życzycie.

Ja także znikam.

Posted

Dorothy, odpoczynku Ci życzę przede wszystkim.
Co do Hossy, może po prostu należałoby ją wrzucić na PwP i szukać jej domu bez drugiego psa, z człowiekiem, który lubi i ma czas, by pracować z psem. Na początku tego wątku przeczytałam, że Hossa ma coś z ONka, jeśli w charakterze, to po prostu jest to pies jednego pana, bez innych psów. I zdarzają się tacy ludzie. jest tego przykład na dogomanii (galeria trzech szalonych piesków i wrednego kotka - zakończenie tej historii ma happy end), czego i Wam serdecznie życzę. Napisz proszę, czy kennel choć w jakimś stopniu rozwiązał sprawę. I myślę sobie, że żeby psy były szczęśliwe, to ich właściciele też muszą tacy być. Masz wielkie serce, ale nie mozna tylko się nim kierować. Nie zbawisz całego pieskiego świata:shake:, to smutne, ale prawdziwe. Jeśli uda się znaleźć dobry dom dla Hossy (a myślę, że tak powinno się stać), to po porstu poprzestań na tym inwentarzu, który masz (to naprawdę nie zarzut). I psy będą szczęśliwsze, i Ty też. Tego Ci serdecznie w 2007 roku życzę.

Posted

Zgadzam się z Bilą. Tylko, że Hossa ma typowo hovawarci charakter - kto nie wierzy, niech zajrzy na forum klubu hovawarta, a szczególnie tu:http://forum.hovawart.pl/cgi-bin/khforum/YaBB.cgi?board=2;action=display;num=1166651576
Hovawart to pies dla ambitnych i jak twierdzą hovomaniacy - jest jak Himalaje (stosowny artykuł na stronie klubu), a ja to potwierdzam, bo żyję z hovkiem pod wspólnym dachem już 10 lat!

Posted

to prawda, opisy sie zgadzaja....:roll:
Belga dziekuje za namiary do pani Oli, mysle ze po Swietach sprobuje sie do niej odezwac. Natomiast z opisow Hoska to typowy hovek, po prostu wzorzec rasy:evil_lol:
poza tym ona naprawde jest kochana, i dlatego tak niezwykle trudno mi myslec o nowym domu dla niej. Licze wciaz na cud.... na to ze Hosia nagle przestanie byc hovkiem:evil_lol: ale oczywiscie nie mam zludzen, charakteru sie nie zmieni.... Byc moze zdecyduje sie wziac ja moj zaufany kolega, wtedy wiem,ze bedzie miala raj na ziemi. Ale to wymaga czasu, bo on zaczyna budowac dom.

Bila ja wiem ze masz racje. Wiesz przestalam czytac dogomanie i watki PwP
poniewaz zawsze serce mi sie wyrywa " nie no, trzeba pomoc, koniecznie trzeba cos zrobic..." no i potem laduje u mnie jakas bieda:roll:
na tymczas:shake:

Filip mial byc psem na tymczasie, nie wiem czy znasz ten watek mojego Filipka, jednak zamiast zdrowego 6 letniego psa majacego byc na chwile przywieziono mi starego ponad 10letniego ONka, z niedowladem, bez zebow, z krwawiacymi dziaslami, wymagajcego dlugotrwalego trudnego kosztownego leczenia, (bez obietnicy wyzdrowienia) oraz wymagajacego ode mnie max energii i sily. I wyjscia mialam dwa, pojechac z nim do eutanazji albo wlaczyc o niego...

No wiec koniec tego, watkow nie czytam, zajmuje sie Filipem, Hoska zauwazyla ze mniej czuwam, mniej wymagam i mniej trzymam pozostale psy "za mordy" bo jestem zajeta czym innym i dalej, odwalac swoje numery:evil_lol:

a ja siwieje, zamieniam sie w blondynke:-o

Wesolych Swiat wszystkim:tree1::x-mas::x-mas::x-mas:

Posted

Dorothy, czytałam wątek Filipa, po świętach spróbuję też Was jakoś finansowo wesprzeć i dorzucić się choć troszke do leczenia Filipa, bo wypłata wtedy będzie:razz:. Trzymajcie się wszyscy ciepło.
Wiesz, jest takie powiedzenie, dość „mocne”, że jak ma się miękkie serce, to trzeba mieć twardą d... Ty masz chyba ze stali :razz:, że jakoś to wszystko ogarniasz, a że nerwy przy tym wszystkim potem siadają, to nie ma się co dziwić. Tak bywa, cholera, niekiedy, że na jednego człowieka zwala się w jednej chwili zbyt dużo i trudno pewnym sprawom podołać, ale wierzę mocno, że po malutku uda Ci się wyjść na prostą. Wymiziaj wszystkie swoje psiaki ode mnie

Posted

Dorothy napisał(a):
a ja siwieje, zamieniam sie w blondynke:-o


:evil_lol: :evil_lol: Ja też, ale ale nie daję się siwiźnie, zakupiłam farbę i jest lepiej:cool3:.

Posted

dziekuje dziekuje dziekuje :calus::calus::calus:
za pomoc bedziemy ogromnie wdzieczni z Filipem

tak dupe mam ze stali, zycie kopie niemilosiernie, ja mam talent do wiklania sie w rozmaite sytuacje, a na koniu uzupelniam utwardzanie :evil_lol:


ps. Farba przeciw siwiznie niestety staje sie niezbedna ...:p znam to.

  • 3 weeks later...
Posted

no to ja odświeże watek po tej przerwie :) Wyszukałam go sobie, co zreszta dawno chciałam zrobić, czytając napomknienia o Hossi u Filipa.
Widzialam na watku transportowym, Twoją prośbę Dorothy, o przewóz transporterka. Czy to oznacza, że Hossi pojechała jednak z tuxmanem do NIemiec?
Ja tam praktycznych doświadczeń nie mam za wielu, ale mam nie najłatwiejszego psa, wiec od poł mniej wiecej roku nie robie nic innego tylko czytam, czytam, czytam- o psach. Teoretycznie zatem niedługo stane sie wyzszej klasy specjalistka :(. Chyba mam wiec dobrą orientacje, jakim psem jest Hossi ( nie czytałam całego watku, ale listopad i grudzien cały, poczatek cały, potem wyrywkowo ) .I nachodzi mnie jedna refleksja. Wydaje mi sie, ze u tuxmana dopiero zaczną się z nią problemy. Ona zaznała przestrzeni, wolnosci- juz u Dorothy zamknięcie działało na nią, jak płachta na byka- mimo, ze miała spacery, możliwosc wybiegania się, towarzystwo innego psa. Tam zamknięta wiele godzin w małym mieszkaniu- nie wyobrazam sobie. Poza tym, jesli to miasto, to chyba nie ma tam możliwosci dobrewgo wybiegania psa- codziennie po pracy, no i..z całym szacunkiem tuxman :), ale chyba nie masz zyłki, by oddac się psu :P, może nie całkowicie, ale w dużej części?

I druga rzecz- może ważniejsza. Widzę, ze wiele osób miało tu naprawde bardzo wiele dobrej woli, by pomóc Dorothy. Ale pomóc- wskazując rozwiązania, szkolenia, metody tresury. A z tego, co przeczytalam, to wszystko tak naprawde na nic i w warunkach Dorothy w zasadzie nie mogło pomóc. Bo tu nie o szkolenie i tresurę chodzi. Chodzi o to, o czym Dorothy pisala od dawna, ale chyba ciezko było to przetrawić. Tak naprawde wyłuskała to jedna osoba, ale jakos tak napisała to, ze zostało to żle przyjęte ( nie pamietam kto ). Hossi to nie jest pies dla Dorothy, przy jej trybie zycia, przy ogromie jej zajęć- przy koniach, psach, domu, dziecku- a gwarantuje, ze Julka będzie potrzebowała coraz wiecej czasu. Hossi musi miec kogoś, kto będzie miał czas wyłacznie dla niej, zapewni jej cały czas prace, prace, prace- w róznej formie. Jak ktos pisał agilitty, canisross, i wiele innych. I tylko to- poświecenie jej ogromnej ilosci czasu, uwagi i zajecie tego inteligentnego psa przez większosc dnia może wyeliminować problemy z nią. U Dorothy jest to po prostu niemożliwe, i u Dorothy Hossi, choćby nie wiem, jakim szkoleniom ją poddawac, bedzie sprawiała dokładnie te same kłopoty. Bo ten czas i te zajecia, ktore Dorothy jest w stanie- realnie, fizycznie jej zaproponować nie będą wystarczające. I tu nie ma co dawac rad na kolejne szkolenia, kojec to rozwiązanie tymczasowe- wsadzic takiego psa do kojca na zawsze - to tylko unieszczęsliwi - i psa i Dorothy, ktora cała się buntuje przeciwko takiemu rozwiązaniu.
Moim zdaniem , tu nie ma "ale, może, kolejna szansa" . To trzeba od zaraz. Bo i Hossi się marnuje ( Dorotko, to nie zarzut pod Twoim adresem :), zeby było jasne, to po prostu obiektywna prawda, nie masz mozliwosci wykorzystania całego potencjały drzemiącego w Hossi :) ) , A Dorothy sie wykancza, bo chyba nikomu nie trzeba mowic, ze znudzony, inteligentny pies to tykająca bomba, ktora wszedzie znajdzie sobie drogę, wyszuka każda dziure, czy rozwali każda przeszkode na drodze do rozrywki.
Mam nadzieje, ze to uda się szybko rozwiazać. Bo szkoda obojda, I Dorothy, i Hossi. A Dorothy mi szczególnie, bo ma ogromne serce dla psów i spokojnie mogłaby dac dom takiemu zwierzakowi, ktory tego bardzo potrzebuje, staremu, leniuszkowi, albo i młodszemu, ale o normalnej energii. W koncu taki jest Bert i chyba nigdy nie miał u Dorothy zle :)
Pozdrawiam serdecznie zapsiony, zakoniony i zakocony domek :)

Posted

dziekuje loozerko, to wszystko prawda...
jest jeszcze jedna rzecz, o ktorej nie pisalam, a ktora wlasnie przyszla mi do glowy.
W Niemczech Hosse zabieralam codzien do stajni, spedzala tam pol dnia myszkujac, polujac itd, i bardzo czesto biegla za koniem w teren. Wracala zmeczona i mimo wszystko mniej miala potem dziwnych pomyslow.
Obecnie trzymam konie w stajni gdzie mieszka pies mysliwski, pies mordulec, ze tak powiem, posokowiec chyba, ktory zjada wszystko co sie porusza a nie jest czlowiekiem i jest mniejsze od konia. Wyprawy do stajni z Hosia odpadly. Nijak nie daje rady zabrac jej w teren unikajac spotkania z Gromem, bo tak sie nazywa ow pies. Nawet jakbym chciala gdzies wypuszczac Hosie z auta za brama, znany jest jej talent wlazenia tam gdzie ONA chce, i spotkania takiego nie unikne, nie da rady. Groma nie wolno zamykac, ma pilnowac stajni.
Hosia nie ma wiec zajecia ktore miala. Dostalam propozycje od pana do ktorego nalezy Grom, ze on odda Groma znajomym na emeryture, wezmie Hoske ode mnie na szkolenie, i bedzie w weekendy zabieral ja na polowania, a w tygodniu mieszkalaby w stajni jak Grom pilnujac. Wyobrazacie sobie Hosie sama w stajni, pilnujaca? Bo ja nie. W ogole sobie tego nie wyobrazam, pomijajac ze natychmiast by nawiala a stajnia jest przy drodze ktora jezdza auta, pola sa z drugiej strony.
Dopoki nie mam swojej stajni, niestety jest jak jest.:-(
Narazie Hosia jest z Tuxmanem, poniewaz ja juz nie daje rady.
Jesli ktos mnie za to potepia, trudno. Wole sie juz nie wypowiadac. Nie jestem jakims tytanem, i tak czasem czuje ze to co robie niejednego chlopa by powalilo.
A co bedzie dalej to sie okaze.
D
ps transporter dla Hosi okazal sie hmm... no mozna sie domyslic czym. Plakala straszliwie a ja tego nie wytrzymalam.
D

Posted

uwielbiam ogladac strone metamorfoz i obejrzalam sobie wlasnie Hosse:crazyeye: Ta stronka jest nadzwyczajna:loveu: A na jednym zdjeciu, na ktorym lezy sobie Hossa, tuz za nia lezy sobie....moj Hipis:-o Pewnie nocami, gdy my spimy wpada tam w odwiedziny:eviltong:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...