Faro Posted February 23, 2006 Posted February 23, 2006 A może zawiadomić o całej sprawie tamtejszy TOnZ przedstawiając "drugą strone medalu" ???? Quote
Guest Mrzewinska Posted February 23, 2006 Posted February 23, 2006 Na prewno warto. Gazete, ktora opisala pogryzienie - tez warto zawiadomic... Tylko czy Dziewczyny, ktore psem sie zajely - maja zrzeczenie sie praw do tego psa popdpisane przez ostatnia wlascicielke? Zofia Quote
Faro Posted February 23, 2006 Posted February 23, 2006 O TOnZ myślałam w kontekście by uchronic kolejnego psa przed tym co spotkało Pelego i przede wszystkim sprawdzić warunki pobytu "mamusi i tatusia" (:shake: :shake: ) by przez ludzka głupotę nie doszło do kolejnej psiej tragedii . Tak Pani Zofio - mają. Quote
burbono Posted February 23, 2006 Posted February 23, 2006 A ja mam bardzo lichą opinię o częstochowskim TOnZ. Jak ich znam to powiedzą że tam psy w porównaniu ze sprawami z jakimi się spotykają to mają luksus i nie ma co histeryzować.Ale najpierw jeszcze trzeba sie do nich dodzwonić...Przerabiałam to na własnej skórze. Quote
mosii Posted February 23, 2006 Author Posted February 23, 2006 Jestem jak najbardziej za. Było sporo nieprawidłowosci. Pies nie majacy aktualnego szczepienia p wsciekliznie(zimą nie ma wścieklizny) nie został odebrany właścicielom. Wet musi psa zobaczyc min. 4 razy. Był tylko dwa. Obserwacja nie została zakończona, pies w tym czasie zmienił właściciela(jestem nim ja) Wet miał obowiazek pojechac do hotelu, w którym się Pele znajduje- nie zrobił tego. Quote
mosii Posted February 23, 2006 Author Posted February 23, 2006 Pelus, ciotka jutro przyjedzie do Ciebie...... Quote
joaaa Posted February 23, 2006 Posted February 23, 2006 Uff, wszystko mi się wywraca jak czytam co dzisiaj napisała Mosii. Na pewno nalezy z tego zrobić sprawę, tylko jak? Może ktos działąjacy w TOZie doradzi? Może Frotka, ona chyba ma kontakty z krakowskim TOZem? Quote
ola_k11 Posted February 23, 2006 Posted February 23, 2006 biedny Pelus...niestety nie moge pomoc finansowo jestem tylko studentka na utrzymaniu rodzicow...moge ew podbijac albo wysylac maile do tej gazety czy dzwonic czy cokolwiek innego... przesylam buziaka dla Pelusia, oby sie zresocjalizowal... Quote
Małgośka z Boksą Posted February 23, 2006 Posted February 23, 2006 Dobre z WAS dusze, że tak walczycie o Pelego....chylę czoła przed Wami.... Pele uśmiechnij się.... Quote
Guest Mrzewinska Posted February 24, 2006 Posted February 24, 2006 Pytalam, jak z tymi dokumentami, bo czasem poprzedni wlasciciele, gdy o psie robi sie glosniej, zmieniaja zdanie i chca zwierze odebrac. Ile lat szkole psy, to o takim idiotyzmie, zeby prowokowac psa do ataku na kij trzymany przez kogos z rodziny, kiedy wchodzi ktos obcy - jeszcze nie slyszalam. Przeciez ci ludzie starannie nauczyli psa, ze sa nieobliczalni kiedy obcy wchodzi i ze trzeba atakowac swoich kiedy wchodzi obcy!!!!! Wchodzi obcy - wlasciciel drazni kijem - no to kiedy wchodzi obcy trzeba sie rzucac na to, co wlasciciel ma w rece. Albo na wlasciciela. Prawdodopodobnie to bylo przyczyna pogryzienia - pies zobaczyl listonosza, oczekiwal sytauacji draznienia na kij, kobieta odsunela go noga, zamiast kija - zaatakowal jej noge. W przekonaniu ze robi slusznie i dokladnie to, o co jej chodzi. Byloby dobrze, gdyby skojarzenie funkcjonowalo tylko w dawnym miejscu i wobec tamtych ludzi. Ale najwazniejsze, ze wiecie, jak to sie stalo - i obecna opiekunka wie, co trzeba odkrecac w psiej glowie. Zofia Quote
Faro Posted February 24, 2006 Posted February 24, 2006 Ja myślę, że "ruszyć sprawę" będzie czas najwcześniej za dwa , trzy tygodnie - jak juz Pele będzie troche zsocjalizowany, będzie mozna pokazać , ze to normalny pies , skrzywdzony przez nieodpowiedzialnych ludzi. Z reszta decyzja jakichkolwiek działań w/s Pele należy do mosii - bo to Ona jest teraz prawnym opiekunem Pele - my tylko możemy pomóc, podpowiedzieć . Quote
Rzenia Posted February 24, 2006 Posted February 24, 2006 Dzwoniła Monika i prosiła mnie żebym napisała, że była dzisiaj u Pele. Boksiu na jej widok piszczał i wył z radości. Zjadł paróweczki, które mu przyniosła po czym Pele poszedł z Moniką na spacer!!!!!!!!!!!!!!!!!! Quote
Bodziulka Posted February 24, 2006 Posted February 24, 2006 [quote name='Mrzewinska'] Pytalam, jak z tymi dokumentami, bo czasem poprzedni wlasciciele, gdy o psie robi sie glosniej, zmieniaja zdanie i chca zwierze odebrac. [quote name='koduchaben']Dlatego boję się tak szybko ruszać tą sprawę. Ale poprzedni właściciele zrzekli się go na piśmie, to nic nie znaczy? Jeżeli ta sprawa trafi do TOZu, to chyba nie będą mieli szans go odzyskać. Quote
Bodziulka Posted February 24, 2006 Posted February 24, 2006 [quote name='Rzenia']Dzwoniła Monika i prosiła mnie żebym napisała, że była dzisiaj u Pele. Boksiu na jej widok piszczał i wył z radości. Zjadł paróweczki, które mu przyniosła po czym Pele poszedł z Moniką na spacer!!!!!!!!!!!!!!!!!! :multi: :loveu: :Cool!: Pele zaczyna chyba powoli pojmować, do czeko tak na prawdę "słuzą" ludzie ;) Quote
andzia69 Posted February 24, 2006 Posted February 24, 2006 No i nie zezarł Monisi i nie pozarł ludzików?:lol: Dobry piesek, na pewno otrząśnie się po tej traumie jaką mu dali przejść "kochający właściciele" Moniczko - dzięki po raz nie wiem który! Quote
AgaiTheta Posted February 24, 2006 Posted February 24, 2006 Cieszę się, oby teraz już miał z górki do szczęścia :) Quote
Bodziulka Posted February 24, 2006 Posted February 24, 2006 [quote name='AgaiTheta'] :megagrin: Rewelacja:roflt: Chyba muszę taką zakupić ;) Quote
joaaa Posted February 25, 2006 Posted February 25, 2006 [quote name='Rzenia']Dzwoniła Monika i prosiła mnie żebym napisała, że była dzisiaj u Pele. Boksiu na jej widok piszczał i wył z radości. Zjadł paróweczki, które mu przyniosła po czym Pele poszedł z Moniką na spacer!!!!!!!!!!!!!!!!!! Peluś-agresywny pies, prawie zagryzł włascicelke, która go karmiła :roflt: :roflt: :roflt: Quote
Faro Posted February 25, 2006 Posted February 25, 2006 [quote name='Rzenia']...Pele poszedł z Moniką na spacer!!!!!!!!!!!!!! - czy to znaczy , że Pele potrafi chodzic na smyczy? (widząc na zdjęciach warunki w jakich przebywał obawiałam sie, ze spacer na smyczy moze byc mu całkiem obcy , jak również "mieszkanie w domu") Jest lepiej niz można było oczekiwać - będzie dobrze, tylko potrzebny czas:thumbs: Quote
Rzenia Posted February 25, 2006 Posted February 25, 2006 Nie wiem jak było dokładnie, z Moniką rozmawiałam przez telefon, była wtedy już w drodze do Krakowa i wiem tylko tyle, że spacer się odbył, Pele skakał na nią z radości jak weszła do kojca. Też czekam na jakieś szczegóły ale od wczoraj Monika się nie odzywa :-( Quote
andzia69 Posted February 25, 2006 Posted February 25, 2006 A moze ma doła po programie z Essą???? Biedna mosii:shake: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.