Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 380
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

d'Orgeix jest......hmmm......kontrowersyjny tak odmienny a jednoczesnie czerpiacy z monumentalnych jezdzcow takich jak Caprilli czy nawet Pluvinel.nagradza konia za rozluznienie i pierwsza czesc jego metody to praca nad calkowitym rozluznieniem konia,motywowaniem go do zabawy z jezdzcem jednoczesnie wymagajac bezwzglednego i natychmiastowego wykonywania polecen..daje nam konia qwykonyjacego polecenia jezdzca z calkowita swoboda a jednoczesnie blyskawicznie i bez oporu.bylam pelna sceptycyzmu dopoki bez szemrania nie wzielam sie za klusaka.i okazalo sie ze kon skrajnie trudny ze wszystkimi problemami oprocz problemow z obsluga,ale z totalnym brakiem zaufania,lamany munsztukiem ,po karierze na torze,zostal przeze mnie zagrany do klasy C WKKW.mial 156 cm w klebie.potem robilam kilka koni jeszcze juz zachlysnieta genialnoscia d'Orgeix-a wszyscy pukali sie w glowe.i wszystkie poszly do sportu.wszystkie te konie to takie beznadziejne przypadki:roll: rozwalone ,znerwicowane,dwa byly bardzo agresywne do ludzi.ale pisze jeszcze raz-czytajac jego metode mozna otwierac szeroko oczy:roll:

Posted

ja mam ksiazki jeszcze drukowane w Zbroslawicach-nie sadze zeby jednak byl problem z zamowieniem np.w necie.klusak rosyjski to rasa wyhodowana z polaczenia klusaka amerykanskiego[taki maly folblutowaty kurdupel:cool3: :lol: ]i klusaka orlowskiego[ech to te z trojki:razz: ].moj byl bardziej w typie orlowskiego.nasi wschodni sasiedzi maja genialne konie.wezcie takie achal tekince-rany bosskie normalnie poezja[rasa starsza od arabow].albo te ich budiony....wspaniale konie do jazdy,temperament ech super ale jednoczesnie nastawione na prace z czlowiekiem......:loveu: .z innych koni ktore robilam to wspominam milo nieodmiennie folbluty i fryzy.ale to klusaki sa moja wielka miloscia.i te achaly-boszsze dlaczego my tepo patrzymy na zachod-hanowery,oldenburgi itd.....a na wschodzie maja konie.......nie kazdy chyba chce startowac CSIO nie?.:cool1: przepraszam za OT:oops:

Guest Mrzewinska
Posted

Betty, cytujesz sama siebie i nie bardzo wiem, co mialabym objasnic?
Jak wprowdzac slowo podtrzymujace, inne od konczacego pisalam wczesniej.
Ech, jak mi dobrze, ze juz nie bede w zadnych zawodach ani konkursach startowac, na swojej psicy sprawdzam sobie po prostu eksperymentalnie jak dzialaja rozne metody... A teraz, zamiast szlifowac zwroty, pracujemy nad spowolnieniem pracy wechowej, szukanie 5 groszy w trawie to jest to co Raszki lubia najbardziej... Uparlam sie, ze ona bedzie pracowac na sladzie powoli bez linki, nie jest lekko, ale kto powiedzial ze musi byc lekko z zywiolowym psem?

Juz wiecej niz piec psow rehabilitowalam po stosowaniu codziennym tylko pani Fennel - doszly do skrajnej nerwicy.

Zofia

Guest Mrzewinska
Posted

To zalezy chyba i od psa i tego, z jakim nasileniem wlasciciel stosuje metody...- jesli pies poza domem jest OK i ma normalne - prawie normalne relacje z wlascicielem, a w domu gdy wchodzi wlasciciel, pies dygocac wyklada sie kolami do gory, a potem z obledem w oczach chce gryzc wyraznie w obronie, gdy wlasciciel sie schyli - mozna juz chyba mowic o nerwicy.
W kazdym razie - jesli jakas metoda nie sprawdza sie na psie, lepiej szybko zmienic metode. Sa psy akceptujace jakos halti, i sa takie ktore to szokuje...

Zofia

Posted

ayshe napisał(a):
albo te ich budiony....wspaniale konie do jazdy,


Oj tak. Stoi u nas w stajni jedna taka, po ojcu budionku.
Fajna klaczucha.

Ja osobiscie tez mam prymitywa.
Moje to xoo, ale wyglad kompletnie arabski, jakby wcale nie bylo tego jednego x.

Posted

ayshe napisał(a):
dokladnie.:grins: .


Ja nie mająć pojęcia o szkoleniu koni zaczełam pracować właśnie tak jak z psami czyli nagródki. Najpierw spacerki przy nodze (szybciej załapała niż niejeden pies) później, zależal mi, żeby zmieniała chód na "komendę" używając psiego języka. Na ląży to ćwiczyłam sukces nagradzając marchewką. Nie mam pojęcia czy dobrze czy źle że ak ćwiczyłam. Zostałam zganiona przez właściciela stajni, że nie powinnam dawać z ręki pokarmu, później właśnie przeczytałam u Montiego też żeby nie karmić.

Przepraszam, ale nie doczytałam, czy podałaś tytuł książki którą warto byłoby przeczytać, ale jeśli możesz powtórzyć to będę wdzięczna. Dodam jeszcze, że moja małopolanka jest bardzo grzeczna nastawiona na jeźdźca, posłuszna. Jest dziewczynką po różnych przejściach w przeszłości, była w dość marnym stanie, gdy ją nabyłam ma w tej chwili 15 lat. Czy w tym wieku można jeszcze szkolić konia? Jestem pod ogromnym jej wrażeniem bo to jedyny koń który się mnie słucha. Czasami mam wrażenie że czyta w moich myślach, mimo że nie jestem dobrym jeźdźcemto ona nauczyła się mnie. Śmiesznie jest bo teraz wytrawni jeźdźcy nie wiedzą jak nią powodować. Cęsto zadają mi pytania typu a jak ty ją zatrzymujesz? Ja odpowiadam, że mówię stój. Fascynuje mnie ona, uwielbiam ją choć nie jest wybitnie pięknym koniem ale jest prawdziwą damą. Moim największym marzeniem jest, aby ją osiodłać i jechać we dwie nie czekając na towarzystwo a ja cały czas boję się, że jej nie zatrzymam, że poniesie, Choć na padoku nie mam najmniejszych problemów. Ona wyczuwa nawet moje ruchy z których ja nie zdają sobie sprawy.

Posted

:oops: :oops: ja przepraszam za ten konski temat:oops: .Mirabel-skoki przez przeszkody.Jean d'Orgeix:shiny: .porozumienie z koniem czuje sie przez skore.to tak jak z psem.uprzedzam ze d'orgeix nie uwaza zwierzat za stworzonka zbyt madre,koni tez nie.ale to JEGO poglad.nie wiem czy wy tez tak macie ale ....pracujac ze zwierzeciem osiaga sie w pewnym momencie takie "pstryk"-i wiez pozawerbalna jest moim narkotykiem.od tego jestem uzalezniona.jedna mysl dwa ciala.tylko mnie nie bijcie:Rose: .

Posted

ayshe napisał(a):
:oops: :oops: ja przepraszam za ten konski temat:oops: .Mirabel-skoki przez przeszkody.Jean d'Orgeix:shiny: .porozumienie z koniem czuje sie przez skore.to tak jak z psem.uprzedzam ze d'orgeix nie uwaza zwierzat za stworzonka zbyt madre,koni tez nie.ale to JEGO poglad.nie wiem czy wy tez tak macie ale ....pracujac ze zwierzeciem osiaga sie w pewnym momencie takie "pstryk"-i wiez pozawerbalna jest moim narkotykiem.od tego jestem uzalezniona.jedna mysl dwa ciala.tylko mnie nie bijcie:Rose: .


To ja zaczełam, więc też przepraszam, ale nie mniej będę kontynuować,(bo to prawie jak byśmy gadały o psach).Czy jest możliwość, abyś bezpośrednio mnie czegoś nauczyła, albo raczej pokazała. Ja najlepiej w praktyce się uczę. Książki, książkami.Oczywiście znam kilka osób zajmujących się szoleniem koni, ale jeszcze nikt nie mówił onich tak jak TY.

Posted

32 lata moje zycie krecilo sie wokol koni,4 lata temu ktos mi zabral klacz nad ktora pracowalam dwa lata "spod tylka".mokuba byla.....wielkim 3 letnim dzieckiem jak ja poznalam..uwiazana na trzech uwiazach oswajalam z dotykiem ludzkiej reki,zeby nie gryzla,nie kopala,nie przygniatala do sciany,bala sie wszystkiego,ponosila,rwala wodze....gdy juz zaczela wtulac swoje chrapy mi w twarz a ja drapalam ja w uchu[no ona to lubila:razz: ],jezdzilam pelne interwaly na kantarze w terenie a klacz okazala sie miec wspaniale mozliwosci skokowe....zadzwoniono do mnie i powiedziano mi :pani juz dziekujemy."cos "we mnie peklo.bo ja [i pisalam to juz o psach]nie mam wogole ambicji sportowych,zawsze startowalam bo mi kazano,badz robilam to dla konia/psa.mnie to nie bardzo fascynuje.teraz omijam wszystko co zwiazane z konmi bo to boli.tesknie tak bardzo ze zepchnelam sobie to wszystko gdzies tam i zamknelam drzwi na klucz.mokuba po roku miala juz palone sciegna,potem odnerwiany przod,potem trafila na klacz matke.mam nadzieje ze pamieta jeszcze ze ludziom mimo wszystko mozna ufac.

Posted

ayshe napisał(a):
32 lata moje zycie krecilo sie wokol koni,4 lata temu ktos mi zabral klacz nad ktora pracowalam dwa lata "spod tylka".mokuba byla.....wielkim 3 letnim dzieckiem jak ja poznalam..uwiazana na trzech uwiazach oswajalam z dotykiem ludzkiej reki,zeby nie gryzla,nie kopala,nie przygniatala do sciany,bala sie wszystkiego,ponosila,rwala wodze....gdy juz zaczela wtulac swoje chrapy mi w twarz a ja drapalam ja w uchu[no ona to lubila:razz: ],jezdzilam pelne interwaly na kantarze w terenie a klacz okazala sie miec wspaniale mozliwosci skokowe....zadzwoniono do mnie i powiedziano mi :pani juz dziekujemy."cos "we mnie peklo.bo ja [i pisalam to juz o psach]nie mam wogole ambicji sportowych,zawsze startowalam bo mi kazano,badz robilam to dla konia/psa.mnie to nie bardzo fascynuje.teraz omijam wszystko co zwiazane z konmi bo to boli.tesknie tak bardzo ze zepchnelam sobie to wszystko gdzies tam i zamknelam drzwi na klucz.mokuba po roku miala juz palone sciegna,potem odnerwiany przod,potem trafila na klacz matke.mam nadzieje ze pamieta jeszcze ze ludziom mimo wszystko mozna ufac.




Współczuję i łzy mi lecą:placz: , gdy to czytam i wściekłość ogarnia:mad: , ale pomyśl ile możesz zrobić dobrego dla innych koni. Może warto. Nie zmienimy wszystkich, ale jeśli uda się pomóc choć jednemu to sukces. Jeśli tak dobrze radzisz sobie z nimi to może to Twoja misja. Trochę patetycznie, ale ja wierze, że każdy z nas ma jakieś zadanie do wypełnienia. A może przyszedł czas na przekazanie swojej wiedzy i umiejętności innym.

Posted

:oops: :oops: :oops: Mirabel no zawstydzilas mnie:oops: :oops: :oops: :oops: .mysle ze sa lepsi ode mnie,o wiekszej wiedzy i praktyce.ja to taki tym ze robie wszystko po swojemu.wracajac do psow[zanim mnie ktos nie objedzie za OT]to musze przyznac ze przez weekend stracilam glos zupelnie.byla praca na "zadany temat" i jeszcze raz pisze ze nauczenie zabawy z psem i nauki "przemycanej"przez ta zabawe to baaardzo eksploatujace zajecie.ale....uwielbiam ludzi ktorzy przychodza na zajecia.:loveu: .super sie z nimi pracuje,rozbrajajacy sa czasem kompletnie,jestem kompletnie padnieta po zajeciach ale mam fajowa prace:loveu: .szczesciara ze mnie.:cool1:

Guest Mrzewinska
Posted

Co to znaczy "palone sciegna", "odnerwiany przod"?
Zgadzam sie, ze pracujac z psem - o ile praca jest dopasowana do mozliwosci zwierzaka i daje mu satysfakcje - osiaga sie wiez niepojeta dla ludzi, ktorzy badania mozliwosci komunikacji prowadza w laboratoriach.
Ze z psami, - wiem sama, ze z konmi tez - mowili zaprzyjaznieni koniarze.
A widzialam tez niesamowita wiez ptakow z czlowiekiem. Nie mam na mysli oczywiscie cyrkowej tresury.
Z najdziwniejszych przyjazni miedzy zwierzetami - nie zapomne zabawy starenkiego, jednoskrzydlego kosa ze swinka morska. One sie naprawde polubily, nawiazaly kontakt mimo takich barier - i umialy sie bawic!!!

Zofia

Posted

jesli jakis kretyn przeciazy konia-siadaja mu sciegna,robi sie rozne "rzeczy"zeby kon nadal mogl skakac-koncowa faza jest odnerwienie nogi.wtedy kon nie czuje juz zadnego bolu,az noga zniszczona zostanie mechanicznie.np.widzialam konia ktory biegl nadal na stiplu mimo ze mial w nadpeciu papiaki.bez komentarza.konie wspaniale umieja bawic sie czlowiekiem.i sa baaardzo komunikatywne.maja tez ogromna skale jezyka ciala i mimiki oraz gadaja tez calkiem calkiem:razz: .ja mialam taka scenke:rozprezalnia,czekam na nasza kolej,Bambukas-moj kochany klusak[w domku jelonek bambi-mial takie uszka na koncowkach zakrzywione do srodka:loveu: ]stoi kolo mnie ja jak zwykle-papierosek.mamy jeszcze czas.luzik.tryka mnie nochalem,glowa pod ramie,wodzy nie trzymam,stoimy.gadam do niego glupoty,ludzie nas omijaja szeeeerooookim lukiem:roll: .opowiadam bambiemu co bedzie jak na crosie gwizdne z rampy albo co ,albo spodnie mi pojda...no wiecie takie nerwy:razz: przed startem.w koncu bambukas mial dosc zgial szyjew moja strone chrapy w twarz prychnal na mnie[noooooo zamknij sie juz wreszcie],zarzal mi do ucha[trwale uszkodzenie sluchu:lol: ,ogluchlam na 5 minut normalnie-jedziemy wreszcie kobieto???!!!!:mad: ]i wyglamal mi ucho[oooblesne uczucie-moja suka wygryza mi pchelki z ucha brrrrr:cool1: ].a te psie spojrzenie[onkowe:loveu: moje ukochane]-zrobmy cos i te iskierki w oczkach:multi: .i uchachane oczka po pracy ,jezory do ziemi,szczescie w czystej postaci-takie konskie ciche przeciagle kwiknicie i seria strzalow z krzyza pod siodlem-ale bylo fajnie,zycie jest pieeeekneeee.

Posted

Mirabel napisał(a):
A może przyszedł czas na przekazanie swojej wiedzy i umiejętności innym.


:multi: Piszemy się do ayshe na "klinikę"!:cool3:
Ayshe,to przykre,ale niestety dość powszechne...:-( -człowiek się napracuje,włoży w to całe serce,poświęci się bez reszty,a gdy będzie efekt,zabiorą konia...
Ale czy trzeba przez takie coś rezygnować?Wyłączyć się?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...