r_2005 Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 ayshe napisał(a):jesooo musialabym byc pijana ,z goraczka[no to w sumie jest aktualnie],oswieconego kogos dorwac i ..............wyprowadzic sie do hondurasu pozniej:lol: :lol: :lol: No to super, gorączkę masz, powiedz gdzie mieszkasz, ktoś przyjazny zjawi się z procentami:evil_lol: , oświeconego znajdziemy i na wycieczkę do Hondurasu chętnie z Tobą pojadę:lol: Quote
ayshe Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 profil moj masz.ze stolycy jezdem:cool3: .alez ja moge jeszcze was uraczyc paroma innymi wydarzeniami z mojego niestety dluuugiego juz zycia..........np.na ratownictwie podczas zjazdu mialam mocniej blokowac line-kiwnelam glowa ze ok rozumiem i.............puscilam line:splat:.w zyyyciu tak szybko nie gwizdlam w zaspe.manewry byly udane-odkopali mnie:tard: .a moze cos OT?ano zima,jade konno do chlopa zalatwic owies[to byl 78 rok:oops: :hmmmm: ] no i oczywiscie ja wiem lepiej ktoredy.droga.jade droga.jebud-okazalo sie ze to akurat byl row-kon jak zwykle mial racje:D .byla zima dopowiem.snieg mialam wszedzie.takze doswiadczenie mam.:candle: .nie mowiac juz o rozdartych bryczesach po crossie,pilotazowych lotach bez konia nad przeszkodami [rowniez fosami].moje zycie jest booogaaate w tego typu kretynskie doswiadczenia:B-fly: :shithappens: Quote
Wojenka Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 ayshe-jeszcze,jeszcze!!!!:razz: Gawiedź spragniona opowieści dziwnej treści!!!:roll: ;) Quote
Romas Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 No masakra :-) ,wspolczuje Ci Ayshe, wyobrazam sobie jak sie musialas poczuc . Ale pies wskakujac w nadgorliwosci swojej na konia tez jest super ,Anetko :-) Quote
AM Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 [quote name='ayshe']profil moj masz.ze stolycy jezdem:cool3: .alez ja moge jeszcze was uraczyc paroma innymi wydarzeniami z mojego niestety dluuugiego juz zycia..........np.na ratownictwie podczas zjazdu mialam mocniej blokowac line-kiwnelam glowa ze ok rozumiem i.............puscilam line:splat:.w zyyyciu tak szybko nie gwizdlam w zaspe.manewry byly udane-odkopali mnie:tard: .a moze cos OT?ano zima,jade konno do chlopa zalatwic owies[to byl 78 rok:oops: :hmmmm: ] no i oczywiscie ja wiem lepiej ktoredy.droga.jade droga.jebud-okazalo sie ze to akurat byl row-kon jak zwykle mial racje:D .byla zima dopowiem.snieg mialam wszedzie.takze doswiadczenie mam.:candle: .nie mowiac juz o rozdartych bryczesach po crossie,pilotazowych lotach bez konia nad przeszkodami [rowniez fosami].moje zycie jest booogaaate w tego typu kretynskie doswiadczenia:B-fly: :shithappens: ayshe, ja za to zrobiłam krzywdę mojej babci: raz jej wybiłam zęby piętą. Idealnie jedynki i jedna dwójka wyleciała - miałam wtedy 5 lat, oglądałam z "dziadkami" i ucieszyłam się jak strzelił gola Grzegorz Lato. Zrobiłam fikołka na łóżku tak, że walnęłam babcię nogą w zęby - takiego ciosu sam Bruce Lee by się nie powstydził :cool3: :cool3: Później, w zimie znowu tej samej babci złamałam kośc ogonową na sankach - przejechałysmy przez zbudowaną małą skocznię i babcia walnęła kością ogonową w opieradło na sankach... Biedaczka, przez 6 tygodni nie mogła usiąść na tyłku :roll: Quote
asher Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 O rany, przetańcie, bo siem posikam :roflt: Ayshe, polskie majty górą :ylsuper: Quote
r_2005 Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 To ja Wam powiem, jaki mój TZ jest "sprytny". Jechaliśmy samochodem, on prowadził i żuł gumę. Odechciało mu się, kulturalnie uchylił okno i wypluł. Guma odbiła się od szyby i wpadła mu pod nogi. Prowadząc dalej wymacał ją pod nogami, podniósł, wsadził do gęby i wypluł znowu. Tym razem celnie:lol: Posikałam się:evil_lol: Tylko co to ma wspólnego ze szkoleniem w stolicy? Quote
ayshe Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 ze szkoleniem w warszawie-nic.z tym ze treserzy tyz ludzie-duzo:roll: :lol: .AM -biedna babcia:evil_lol: .no coz opowiesci dziwnej tresci to ja miec duzo.:cool1: .np.rzucanie pilki.mozecie mi powiedziec jak rzucic pilke zeby poleciala tam gdzie chce?no i czesto gesto wymach i trafiam ale siebie.kiedys kupilam taka intiligentnom-na gumce.jak sie nia palnelam to od razu mi przeszlo:cool3: .aaaaa i aport przez palisade.rzucam metalem[4kg].palisada wyzsza ode mnie.dobra......zostan,biegne do palisady ,podskok,koziolek spada po drugiej stronie,do psa i koncze cwiczenie.raz,slownie raz udalo mi sie przerzucic metalowy aport.na czysto.moze jakbym na stolku stala ekhem to tenteges :roll: .wydarzenie nr2miliony dziesiec:roll: :uganiam sie po polu szkolenia ryczac ze smiechu za wlasnym psem ktory mi ukradl plecak[pilki:loveu: ]po czym w pieknym stylu ryje zebami przed kursantami.....,na przerwie leniwie podchodzi do mnie labek,gadam[jak zwykle],nagle czuje ....normalnie mnie obsikal:roll: ,dobra,zdarza sie,twarda jestem:cool1: ,za chwile podchodzi bokser i robi to samo-zemsta czy jak?:razz:.testow tez bym nie zdala,bo po pierwsze mocuje sie zawsze ze spustem tanczac taniec sw.wita po drugie dostaje zawalu zawsze jak ktos strzela czy na testach czy na egzaminie,pet wyrzucony przez okno samochodu czy popiol ZAWSZE spada spowrotem na mnie........i tak dalej i tym podobne..... Quote
acroba Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 ayshe -jak Ty mi nastrój poprawiłaś. Myślałam że tylko mi się zdarzają takie rzeczy. :cool3: Ja mam jeszcze wybitną zdolność do nagradzania psa piłeczką, zawsze w coś trafie ,albo w jakiegoś człowieka, albo w jedyną kępę krzaków na pustym polu, najlepiej oczywiście akurat w momencie kiedy bardzo fajnie wyszło mi jakieś ćwiczenie...albo sobie pod nogi :roll: .O układaniu śladu, który nigdy mi nie wychodzi po prostej .... o potykaniu się przy zmianach kierunku w marszu nie wspomnę nawet... Co chciałam psa nauczyć a co mi wyszło: Staffica jako szczenie nie była zainteresowana aportowniem, jej zainteresowanie kończyło się po 2 rzutach piłeczką. Więc zaczełam ją uczyć przynoszenia za smakołyk. Średnio to wychodziło, jakoś nie do końca się rozumiałyśmy. Pewnego dnia jadłam sobie obiadek siedząc na łóżeczku a moja ukochana Ambra patrzyła na mnie wyraźnie mi zazdroszcząc. I coś takiego było w jej wyrazie pyska....sięgnełam piłeczkę i rzuciłam na drugi koniec pokoju mówiąc: jak przyniesiesz to dostaniesz. I nagle się okazło że ona rozumie o co chodzi..bo przyniosła, no to powtórka i przyniosła itd...itd. Efekt taki: Skoro nie ma piłeczki a Pani coś wcina to trzeba jej coś przynieść. A najlepiej coś co Pańcię rozśmieszy i psu da papu .Więc znosi buty, skarpetki, szmatę od podłogi, szczotkę zza kibelka wyciągnie , kiedyś gdzieś znalazła gwoździk tapicerki (po dłuższej chwili załapałam że coś trzyma w pysku ) , drobne monety , ewentualnie skrawek papieru wielkości znaczka pocztowego . Generalnie umie żebrać z klasą.... a jak goście przychodzą oj...to wtedy lata z prędkością światła w poszukiwaniu fantów i rozśmiesza mnie jak robi selekcję ,bierze np. miskę i stwierdza: ,,nie, miska jest trywialna...but? nie to zbyt oczywiste...spinacz...tak spinacz to jest to !!!!! Uwielbiam ją...;) Quote
PsychoSzczurek Posted March 23, 2006 Posted March 23, 2006 a więc wpadki? kiedyś o mało co sobie rączków nie połamałam przez patycka:cool1:rzucałam go i.... wylądowałam na 4literach(wcale nie na lodzie, środek lata był). nadal sie zastanawiam, jak to zrobiłam - patycek był tyciuni... wziełam zamach i po chwili już leżałam na ziemi:evillaug:Szejk miał za to podwójną radoche:diabloti: a innym razem, bawiłam się z Szejkusiem i kazałam mu troszkę podskakiwać do gałązki na drzewie. Piesek się przejął, złapał gałązkę i walnął mnie nią prosto w głowę(pewno przez takie przypadki uchodzę za normalną inaczej:diabloti:) sytuacja numer 3- trening agility, tor po prostej. Biegnę, wysyłam Szejka do tunelu, biegnę obok i nagle widzę, że jadę wzdłuż tunelu:roll:po chwili widziałam już niebo, na nim gwiazdki i chmurki. Nie mogłam siadać przez calutki miesiąc, i wyraźnie odczuwałam szczątki swojego ogona:lol:Pomijam fakt, że przejechałam się dzięki ślicznemu, flaczastemu ślimaczkowi(powinni ich używać do przyspieszenia nart:cool3:) U. Quote
Mirabel Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 " zima,jade konno do chlopa zalatwic owies[to byl 78 rok:oops: :hmmmm: ] no i oczywiscie ja wiem lepiej ktoredy.droga.jade droga.jebud-okazalo sie ze to akurat byl row-kon jak zwykle mial racje:D .byla zima dopowiem.snieg mialam wszedzie.takze doswiadczenie mam.:candle: " Majtasów nie pobije, ale też się podzielę. Porażka Egzamin PT ja i moja bokserka wówczas bardzo młoda. Najpewniejsza byłam aportu, to był 100% pewniak. Biorę koziołek, żucam(wytrzymała), komenda ona pieknie staruje -no to luzik - a ona bierze go i biegnie lecz... w przeciwną stronę do samochodu do mojej córki w której była zakochana (a wszystkim mówiłam, nie biezcie nikogo na egazamin, dostałam po nosie). Sukcesik Na moją bokserkę czekałam 0,5 roku w tym czasie wyobrażałam sobie jak ją wyszkolę, jak będę wychowywać no i wogóle..., mój wójek, który hoduje dobermany podśmiewał się ze mnie i mówił ironicznie, że mój pies nie będzie tylko pisać i mówić umiał. Jeździłam z nim w tym czasie na wystawy i któregoś dnia założyliśmy się o to, że ja swoją bokserkę będę mogła wystawiać bez smyczy (taka będzie posłuszna) i udowodniłam to Mirabel miała niecały rok wtedy, sędzina po wystawieniu już ocen poprosiła mnie żebym przebiegła się z psem, aby pokazać jak powinien ruszać się bokser to była okazja. Wygrałam czekoladę. Czego lubię uczyć Nowych komend, nie lubią ich utrwalać. Ayshe czy wiesz może jak pozbyć się lęku przed koniem. Jezdże konno, ale ccały czas nie mogę czerpać przyjemności z jazdy, bo towarzyszy mi lęk, jestem spięta skoncentrowana na najmniejszym ruchu konia gotowa w każdej chwili z niego zeskoczyć. Mam super spokojną kobyłkę, którą kupiłam, bo jest lepszym koniem niż byłaby kiełbasą. (to jest jedyny koń którgo dosiądę), ale i na niej nie potrafię się wyluzować. Masz jakąś radę, pomysł. Wściekam się na siebie, bo gdy patrzę na moją córkę która doiada każdego konia, znam dziewczynę niewidomą, która skacze przeszkody tylko ja taki gamoń. Jaździć próbuję od przeszło 8 lat. Quote
SAWA Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 Pewnego dnia ,jak Sawa była małym szczeniakiem (miała 4 miesiące ) mąż zabrał ją do Warszawy na odchamianie.Była zima i mrożno ,wszedzie śnieg .Poszedł z nią na spacer nad stawik i ona jak to szczeniak pognała na stawik i nagle ,chlup i suka w lodowatej wodzie .Mąż od razu wskoczył i wyciągną sukę ze stawu .Cały mokry rozebrał się i wsiadł do samochodu prawie nagi .Suka owinięta w jakieś szmatki ,co w samochodzie były .Na Woli mieszka jego brat ,więc szybko pojechał do niego ,zwracajac uwagę przechodniów i innych kierowców .Facet goły w środku zimy jedzie samochodem . :crazyeye: Wpadł do nich do domu i szybko wysuszyli Sawę ,a sam przebrał się w ciuchy brata ,ale on jest innych rozmiarów .Jak przyjechał do domu ,to myślałam ,że padnę ze śmiechu ,nogawki do kostek ,kuse rękawy .Wyglądał jak hoddoog .Sawa nie przeziębiła się ,ale przez dwa lata wchodziła do wody tylko do klatki piersiowej i nie było siły ,żeby dalej popływała .Kiedyś po 2 latach pojechaliśmy nad jezioro i ona ni stąd ni z owąt weszła do wody i zaczęła pływać .To było super ,bo inne zawsze sobie pływały ,a ta tylko do pasa.:evil_lol: Quote
betty_labrador Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 Mokka napisał(a):Beata, o ileż łatwiej by Ci było, gdybyś czytała ze zrozumieniem :roll: mysle ze masz racje, bo nie potrafie czytac ze zrozumieniem, co zdarza mi sie bardzo czesto. Quote
betty_labrador Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 Wind napisał(a):Otoz to! To samo napisalam Pati na innym topiku, na ktorym wstawial filmik. Skapi nagrody i tyle :mad: Nie ma sie wiec co dziwic, ze sucz nie wie co jest pozadane a co nie :eviltong: WIND Ty dajesz rady?:crazyeye: od kiedy? Quote
PATIszon Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 AM napisał(a): Obejrzałam Twój filmik i napiszę jak ja bym to robiła z Kenią (bez skojarzeń :eviltong: ) Zrobiła bym tak, że jeśli tylko suka by na mnie popatrzyła to od razu dostawałaby nagrodę (wyrzut piłki w górę, żeby sobie podskoczyła i złapała) - zaczynałabym od patrzenia gdy siedzi przy nodze - popatrzy to momentalnie pochwała i nagroda. Potem jeśli bym ruszała z miejsca to machnęłabym jej piłeczką przed nosem i przycisnęła piłkę do klatki piersi i jeśli tylko pies patrzy to 2-3 kroki i piłka do pysia. Kurka, ciężko to mi opisać dokładnie ale może w weekend nagram filmik to zobaczysz co miałam na myśli ;) . Dokladnie tak robilam, jak piszesz. Tyle, ze widocznie za wczesnie zaczelam z nia chodzic. Powinnam pozostac na etapie patrzenia w gore i robienia gora 5 krokow. Pisalam juz ze 3 tygodnie temu, ze Kenia robi 5 krokow patrzac na mnie i wydawalo mi sie, ze moge posunac sie dalej. Strasznie to ciezkie tak stac w miejscu.... Kobra, ON moich rodzicow, nauczyla sie tego na pierwszym spacerze. Teraz tylko szlifujemy kontakt i rytm. Gapi sie na mnie jak na obrazek, a moj wlasny pies ma opory, zeby mi w oczy spojrzec.... :wallbash: Ech, jakbym nie byla taka zawzieta to juz dawno bym sobie odpuscila, bo w zasadzie po jaka cholere mi to chodzenie przy nodze... :niewiem: Ale nic z tego! Udowodnie, ze RR tez moze! :cool3: Quote
Anulka Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 podobno kazdy pies potrafi, tylko musi byc nauczyciel odpowiedni To tak jak w szkole mówili. Nawet nogę od stołu można matematyki nauczyć, muszą być tylko spełnione dwa warunki.: noga musi chcieć, być zmotywowana i mieć dobrego nauczyciela.:lol: Quote
PATIszon Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 Anulka napisał(a):To tak jak w szkole mówili. Nawet nogę od stołu można matematyki nauczyć, muszą być tylko spełnione dwa warunki.: noga musi chcieć, być zmotywowana i mieć dobrego nauczyciela.:lol: Cholera! szkoda, ze moi nauczyciele tego nie wiedzieli! W zakresie matematyki to ja jestem, mniej wiecej, na poziomie tej nogi....:oops: Quote
r_2005 Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 [quote name='betty_labrador']ale co tam, po co mi chodzenie przy nodze? :lol: Przydaje się:p A może nie bądź taka zatwardziała w klikaniu i naucz ją metodą tradycyjną:evil_lol: Quote
Guest Mrzewinska Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 Betty, nie wybierasz sie do Krakowa? Kocham pracowac z psami, co to nie beda... bez klikania, bez kolcy, bez gentle lider... Mowiono mi ze whippet nie bedzie szukac zguby ani pracowac na sladzie... Zofia Quote
Cimi Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 A ja tak nieskromnie.. :). Zofio ja bym się do Ciebie z wielką przyjemności wybrała ;) :evil_lol:. Quote
Anulka Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 W zakresie matematyki to ja jestem, mniej wiecej, na poziomie tej nogi.... No u mnie to i chęci i dobrego nauczyciela brakło i taka noga stołowa mogłaby mi korki dawać. :shithappens: Dobrze że chociaż piękne jesteśmy i mamy wiele innych talentów:diabloti: :eviltong: Quote
Guest Mrzewinska Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 Ja - w wielkim skrocie - nie uzywam zadnego "rownaj". Ucze psa idealnej pozycji przy nodze i taka nagradzam. Siedzenie przy nodze plus kontakt wzrokowy - to jest to, co pies ma zrobic mi na haslo "noga". Jak to potrafi, reszta kwestia cierpliwosci. I bez zadnych innych hasel, oprocz hasla pochwaly i hasla konczacego prace. Idzie idealnie po to, aby w kazdej chwili, kiedy sie zatrzymam, usiasc idealnie i doczekac sie nagrody. Zofia. Quote
Guest Mrzewinska Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 No to po problemie. Siedzi przy nodze, pieknie! dajesz haslo noga i utrzymujac kontakt wzrokowy idziesz pol kroku!!! Zatrzymujesz sie w momencie zanim suka zainteresowanie straci!!! Ona - skoro haslo noga ma prawidlowo skojarzone, powinna ruszyc sie te pol kroku, usiasc kiedy sie zatrzymasz i dalej patrzec. I w tym ulamku sekundy haslem podkreslasz prawidlowe wykonanie pracy i nagradzasz zarciem, zabawa, bieganiem, aportem, czym chcesz. Za pare chwil - to samo. 3/4 kroku, potem jeden krok! Nigdy nie mozesz sie zatrzymac, kiedy idzie zle!!!!! Jak idzie zle, bo za duzo chcialas - spokojne informacyjne nie, zachecajace - noga, i kiedy idealnie - natychmiast zatrzymanie, siad!!! Bez komendy oczywiscie. A potem tylko raz komenda noga na poczatek, i krecenie sie w miejscu, i zwroty w miejscu, i zmiany tempa - ma byc ciekawie i fajnie. I ZAWSZE konczysz jeszcze na emocji na pobudzeniu, a nie kiedy pies ma dosc, Zawsze, kiedy idzie idealnie - i nagradzasz radosnie. Powodzenia. Zofia PS ja juz w Warszwie od 40 lat nie mieszkam.. nie wybieram sie tak, aby miec bodaj chwile czasu wolnego. PSPS zacznij natychmiast w mieszkaniu. Bez smyczy. Quote
Guest Mrzewinska Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 Pytalam, bo od tychze 40 lat mieszkam w Krakowie:-)) Jakbys tu z suka sie pojawila, moglabym sie pobawic z Wami w chodzenie dla czystej ciekawosci. Zofia Quote
Wojenka Posted March 24, 2006 Posted March 24, 2006 :cool1: Konia z rzędemu temu,kto nauczy szkota prawidłowego chodzenia przy nodze....:roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.