Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Tunia raczej nie cierpi z powodu raka płuc - trzeba ja obserwować, czy normalnie oddycha, czy ma różowe śluzówki.
Mój pies umarł 2 miesiące po stwierdzeniu na RTG nowotworu płuc. Ale to już było zaawansowane stadium, w płucach było nawet osłuchowo słychać tylko grzechot:( A my niczego nie zauważyliśmy - wyszło przy przypadkowym badaniu.

  • Replies 502
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

gonia66 napisał(a):
Nic sie nie goją??A masz ten preparat od Selengi na gojenie..???


tak, kupiłam ten balsam - nie ma już ropy, wydaje mi się, że goją się powoli... ciągle jest takie "czerwone mięsko"

Posted

Selenga napisał(a):
i oby tak było jak najdłużej :)
skoro nie można już nic zrobić, to chociaż niech te ostatnie miesiące będzie szczęśliwa :)
pomyśl ile ona miała szczęścia jednak - zaopiekowałaś się nią Ty, zależy Ci na niej, dbasz o nią i walczysz
co by było gdyby właściciele jej nie zostawili? gdzie i w jakich warunkach by umierała ?
nie można jej uratować, ale można jej zapewnić spokój w chorobie i godną śmierć
to na prawdę bardzo dużo i bardzo ważne


tak masz rację... w sumie jak na nią teraz patrzę i przypominam sobie tą bidę sprzed pięciu tygodni, zastraszoną, bojącą się swojego cienia, zakopującą jedzenie w kocyk... bojącej się każdego człowieka i psa na ulicy, a teraz biega sobie bez strachu na spacerach, śpi na kanapie albo w trzech innych swoich ulubionych miejscach i przede wszystkim nie ma już tego strachu w sobie - no i ma opiekę... guzy to już tak polubiła mieć przemywane, że dzisiaj to długo po jeszcze sama z siebie leżała z nogą do góry, jest taka śmieszna czasami...

Posted

fusse napisał(a):
tak masz rację... w sumie jak na nią teraz patrzę i przypominam sobie tą bidę sprzed pięciu tygodni, zastraszoną, bojącą się swojego cienia, zakopującą jedzenie w kocyk... bojącej się każdego człowieka i psa na ulicy, a teraz biega sobie bez strachu na spacerach, śpi na kanapie albo w trzech innych swoich ulubionych miejscach i przede wszystkim nie ma już tego strachu w sobie - no i ma opiekę... guzy to już tak polubiła mieć przemywane, że dzisiaj to długo po jeszcze sama z siebie leżała z nogą do góry, jest taka śmieszna czasami...
Kochana jesteś....bardzo kochana i jestes pewnie najlepszym, co moglo spotkac sunię w zyciu...bardzo Ci dziekujemy za cudowny, cieply i bezpieczny domek dla malenkiej Księżniczki:):)No i przede wszystkim za kochające serduszko:)

Posted

Przykre...Miałam nadzieję,że będzie można operować.Moja Bajka miała raka,ale umarła sama,zasnęła i się nie obudziła.
Chyba nie umiałabym podjąć tej decyzji,o której piszecie...
Wiem jednak,jak to jest,mieć psa z wyrokiem-adoptowałam Bajkę już z rakiem...Wiedziałam,że Jej dni są policzone.Była u mnie pół roku i myślę,że to był dobry czas.Odeszła kochana,na swoim kocyku,spokojnie.
Ty też , choć nie możesz pomóc,możesz dać Małej to poczucie bezpieczeństwa.To ważne,by nie wyczuła od Ciebie strachu czy bezradności.To nie będzie łatwe.Najgorsze są noce...
Trzymajcie się obie.

Posted

wiem co czujesz. mój poprzedni psiak miał takie paskudne raczysko pod ogonem(wielkości piłeczki do ping-ponga), a był nieduży tak do połowy łydki. po 8 latach zaczął jednak niedomagać problemy z chodzeniem i na sam koniec przestał jeść(rak gardła), jak ja się uryczałam do samiutkiego końca z nim nawet u lekarza. to było 7 lat temu a mnie wydaję się jakby to było dopiero co.

Posted

fusse napisał(a):
ag - niestety prześwietlenie wykazało przerzuty do płuc i nie możliwe będą operacje - oczywiście jeżeli chcesz coś wpłacić dla Tuni, na jedzenie, czy zastrzyki, czy wizyty lekarskie - to na pewno się przyda, w tym momencie, nie wiem jak to będzie dalej wyglądało...


bardzo mi przykro że Tuni nie da się zoperować :(
poproszę o nr konta, dziewczynie w dalszym ciągu potrzebny jest grosik
trzymajcie się ...

Posted

fusse napisał(a):
dzisiaj prześwietlenie płuc pokazało liczne przerzuty do płuc -.... jestem strasznie tym smutna... i zła, że już nic nie można zrobić, nie można tych guzów operować, taka bezsilność, jak wróciłam z Tunią do domu, to rożne rzeczy robiłam, dopiero teraz wieczorem usiadłam i się po prostu rozpłakałam... przez te kilka tygodni się z nią tak zżyłam i też jak się pojawiło tyle osób chcących pomóc i Fundacja Serca Serc, to się wydawało, że wszystko się uda, Tunia przejdzie te operacje, a później znajdzie jej dobry domek i tak się to wydawało możliwe, ale jest po prostu za późno, za późno żeby Tuni pomóc... też boję się jak ona zacznie cierpieć, jeszcze w sobotę mamy wizytę lekarską i oczywiście jak się tylko coś będzie działo to dostanie zastrzyk znieczulający, ale nie można jej już leczyć... tylko żeby nie cierpiała, tak bardzo bym chciała, żeby nie cierpiała... czy ktoś z was przechodził z psinką coś takiego? jak pomóc dalej???


Mocno Was wspieram w tych trudnych chwilach.

Posted

Teraz przeczytałam:-( Tunieczko i Fusse strasznie współczuję i jestem z Wami...
Na razie nie myśl, nie denerwuj się. Z nowotworami bywa bardzo różnie. Można życ i dobrze się czuć i nagle coś się zadzieje, diagnoza nowotwór i w ciągu kilku dni, kilkunastu dni, paru tygodni człowiek umiera. Albo zdiagnozują, leczą, choroba wyniszcza bardziej lub mniej i można tak żyć kilka lat. Z psami podobnie jak z ludźmi.
U Tunieczki będzie ważne by nie cierpiała, nikt nie przewidzi kiedy i na ile się pogorszy:-(
Dajesz jej mnóstwo miłości, a to może zdziałać cuda....
Moja Sońka
[*] miała nowotwór sutków, miała mieć zabieg, ale zrobił się stan zapalny, wet dał jej tydzień i leki na kilka dni a czy miała przerzuty, nie wiem, nie szukaliśmy....
Była z nami jeszcze pół roku szczęśliwa i na chodzie i bez leków.
Trzymajcie się dziewczynki i cieszcie każdą chwilą.......

Posted

Dopiero teraz miałam czas żeby przeczytać cały wątek. Bardzo Wam współczuję:-(. Moja kotka też odeszła za TM z powodu przerzutów do płuc. Fussi poznasz kiedy będzie trzeba Tuni pomóc, teraz jednak nie martw się na zapas i ciesz się każdą wspólną chwilą............

Posted

Fusse
Jesteś bardzo dzielna, masz dużo empatii
Jeżeli możesz wyślij mi link do zdjęcia Tuni ( nie odszukałem jej zdjęcia ) chciałbym jej w trakcie medytacji przesłać duzo dobrej energii i namiary na konto dla niej ( trochę materialnego wsparcia)
Pozdrawiam

Posted

Miałam sunię z guzami, które tak sie otworzyły. to znak, ze rak sie uaktywnił i przez krew rozprzestrzenia sie po organiźmie. Są wtedy przerzuty w różnych organach.
Pozostaje tylko czekać, łagodzić ból i mieć nadzieję...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...