malibo57 Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Tunia raczej nie cierpi z powodu raka płuc - trzeba ja obserwować, czy normalnie oddycha, czy ma różowe śluzówki. Mój pies umarł 2 miesiące po stwierdzeniu na RTG nowotworu płuc. Ale to już było zaawansowane stadium, w płucach było nawet osłuchowo słychać tylko grzechot:( A my niczego nie zauważyliśmy - wyszło przy przypadkowym badaniu. Quote
fusse Posted February 26, 2010 Author Posted February 26, 2010 gonia66 napisał(a):Nic sie nie goją??A masz ten preparat od Selengi na gojenie..??? tak, kupiłam ten balsam - nie ma już ropy, wydaje mi się, że goją się powoli... ciągle jest takie "czerwone mięsko" Quote
fusse Posted February 26, 2010 Author Posted February 26, 2010 Selenga napisał(a):i oby tak było jak najdłużej :) skoro nie można już nic zrobić, to chociaż niech te ostatnie miesiące będzie szczęśliwa :) pomyśl ile ona miała szczęścia jednak - zaopiekowałaś się nią Ty, zależy Ci na niej, dbasz o nią i walczysz co by było gdyby właściciele jej nie zostawili? gdzie i w jakich warunkach by umierała ? nie można jej uratować, ale można jej zapewnić spokój w chorobie i godną śmierć to na prawdę bardzo dużo i bardzo ważne tak masz rację... w sumie jak na nią teraz patrzę i przypominam sobie tą bidę sprzed pięciu tygodni, zastraszoną, bojącą się swojego cienia, zakopującą jedzenie w kocyk... bojącej się każdego człowieka i psa na ulicy, a teraz biega sobie bez strachu na spacerach, śpi na kanapie albo w trzech innych swoich ulubionych miejscach i przede wszystkim nie ma już tego strachu w sobie - no i ma opiekę... guzy to już tak polubiła mieć przemywane, że dzisiaj to długo po jeszcze sama z siebie leżała z nogą do góry, jest taka śmieszna czasami... Quote
gonia66 Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 fusse napisał(a):tak masz rację... w sumie jak na nią teraz patrzę i przypominam sobie tą bidę sprzed pięciu tygodni, zastraszoną, bojącą się swojego cienia, zakopującą jedzenie w kocyk... bojącej się każdego człowieka i psa na ulicy, a teraz biega sobie bez strachu na spacerach, śpi na kanapie albo w trzech innych swoich ulubionych miejscach i przede wszystkim nie ma już tego strachu w sobie - no i ma opiekę... guzy to już tak polubiła mieć przemywane, że dzisiaj to długo po jeszcze sama z siebie leżała z nogą do góry, jest taka śmieszna czasami...Kochana jesteś....bardzo kochana i jestes pewnie najlepszym, co moglo spotkac sunię w zyciu...bardzo Ci dziekujemy za cudowny, cieply i bezpieczny domek dla malenkiej Księżniczki:):)No i przede wszystkim za kochające serduszko:) Quote
Szarotka Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Trzymajcie sie. Mialam dobermana z rakiem gruczolow chlonnych ............... Quote
Wet-siostra Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Przykre...Miałam nadzieję,że będzie można operować.Moja Bajka miała raka,ale umarła sama,zasnęła i się nie obudziła. Chyba nie umiałabym podjąć tej decyzji,o której piszecie... Wiem jednak,jak to jest,mieć psa z wyrokiem-adoptowałam Bajkę już z rakiem...Wiedziałam,że Jej dni są policzone.Była u mnie pół roku i myślę,że to był dobry czas.Odeszła kochana,na swoim kocyku,spokojnie. Ty też , choć nie możesz pomóc,możesz dać Małej to poczucie bezpieczeństwa.To ważne,by nie wyczuła od Ciebie strachu czy bezradności.To nie będzie łatwe.Najgorsze są noce... Trzymajcie się obie. Quote
polubek Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 wiem co czujesz. mój poprzedni psiak miał takie paskudne raczysko pod ogonem(wielkości piłeczki do ping-ponga), a był nieduży tak do połowy łydki. po 8 latach zaczął jednak niedomagać problemy z chodzeniem i na sam koniec przestał jeść(rak gardła), jak ja się uryczałam do samiutkiego końca z nim nawet u lekarza. to było 7 lat temu a mnie wydaję się jakby to było dopiero co. Quote
obraczus87 Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Fuse trzymaj sie. Jestem dla Tuni Aniolem.... Quote
kami_23 Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Zryczałam się okropnie:( Tak mi przykro:( Tunia chwyciła mnie za serce jak Iskierka z dogomanii. Trzymajcie się cieplutko! Quote
Monika z Katowic Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Tunia, kochane biedactwo... :( :( :( Quote
Monika z Katowic Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 TUNIA, kochane biedactwo :( :( :( Quote
Marzenuś Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Maleńka, trzymaj się. Jak najdłużej w szczęściu i bez bólu. Quote
Monika z Katowic Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Fusse! :loveu: Dobrze, że wzięłaś TUNIĘ NA JEJ OSTATNIE MIESIĄCE ŻYCIA. Dziękuję Ci. TUNIA przebywa w Warszawie, prawda? Czy można sunię odwiedzić? Quote
Aga-33-76 Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 fusse napisał(a):ag - niestety prześwietlenie wykazało przerzuty do płuc i nie możliwe będą operacje - oczywiście jeżeli chcesz coś wpłacić dla Tuni, na jedzenie, czy zastrzyki, czy wizyty lekarskie - to na pewno się przyda, w tym momencie, nie wiem jak to będzie dalej wyglądało... bardzo mi przykro że Tuni nie da się zoperować :( poproszę o nr konta, dziewczynie w dalszym ciągu potrzebny jest grosik trzymajcie się ... Quote
lilk_a Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 28 lutego kończy się bazarek dla Tuni ... w dalszym ciągu zapraszam ... banerek w moim podpisie Quote
__Lara Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 fusse napisał(a):dzisiaj prześwietlenie płuc pokazało liczne przerzuty do płuc -.... jestem strasznie tym smutna... i zła, że już nic nie można zrobić, nie można tych guzów operować, taka bezsilność, jak wróciłam z Tunią do domu, to rożne rzeczy robiłam, dopiero teraz wieczorem usiadłam i się po prostu rozpłakałam... przez te kilka tygodni się z nią tak zżyłam i też jak się pojawiło tyle osób chcących pomóc i Fundacja Serca Serc, to się wydawało, że wszystko się uda, Tunia przejdzie te operacje, a później znajdzie jej dobry domek i tak się to wydawało możliwe, ale jest po prostu za późno, za późno żeby Tuni pomóc... też boję się jak ona zacznie cierpieć, jeszcze w sobotę mamy wizytę lekarską i oczywiście jak się tylko coś będzie działo to dostanie zastrzyk znieczulający, ale nie można jej już leczyć... tylko żeby nie cierpiała, tak bardzo bym chciała, żeby nie cierpiała... czy ktoś z was przechodził z psinką coś takiego? jak pomóc dalej??? Mocno Was wspieram w tych trudnych chwilach. Quote
Awit Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Teraz przeczytałam:-( Tunieczko i Fusse strasznie współczuję i jestem z Wami... Na razie nie myśl, nie denerwuj się. Z nowotworami bywa bardzo różnie. Można życ i dobrze się czuć i nagle coś się zadzieje, diagnoza nowotwór i w ciągu kilku dni, kilkunastu dni, paru tygodni człowiek umiera. Albo zdiagnozują, leczą, choroba wyniszcza bardziej lub mniej i można tak żyć kilka lat. Z psami podobnie jak z ludźmi. U Tunieczki będzie ważne by nie cierpiała, nikt nie przewidzi kiedy i na ile się pogorszy:-( Dajesz jej mnóstwo miłości, a to może zdziałać cuda.... Moja Sońka [*] miała nowotwór sutków, miała mieć zabieg, ale zrobił się stan zapalny, wet dał jej tydzień i leki na kilka dni a czy miała przerzuty, nie wiem, nie szukaliśmy.... Była z nami jeszcze pół roku szczęśliwa i na chodzie i bez leków. Trzymajcie się dziewczynki i cieszcie każdą chwilą....... Quote
AlfaLS Posted February 26, 2010 Posted February 26, 2010 Dopiero teraz miałam czas żeby przeczytać cały wątek. Bardzo Wam współczuję:-(. Moja kotka też odeszła za TM z powodu przerzutów do płuc. Fussi poznasz kiedy będzie trzeba Tuni pomóc, teraz jednak nie martw się na zapas i ciesz się każdą wspólną chwilą............ Quote
fox_BL Posted February 27, 2010 Posted February 27, 2010 Fusse Jesteś bardzo dzielna, masz dużo empatii Jeżeli możesz wyślij mi link do zdjęcia Tuni ( nie odszukałem jej zdjęcia ) chciałbym jej w trakcie medytacji przesłać duzo dobrej energii i namiary na konto dla niej ( trochę materialnego wsparcia) Pozdrawiam Quote
milcia17 Posted February 27, 2010 Posted February 27, 2010 Oby Tunia choć przeżyła swoich dni jak .... najdłużej! Trzymam i caluję. Quote
Ellig Posted February 27, 2010 Posted February 27, 2010 Trzymajcie sie cieplutko.....Pisz jak cos po za pieniedzmi potrzebujesz dla sunieczki Tuni.... Quote
malagos Posted February 27, 2010 Posted February 27, 2010 Miałam sunię z guzami, które tak sie otworzyły. to znak, ze rak sie uaktywnił i przez krew rozprzestrzenia sie po organiźmie. Są wtedy przerzuty w różnych organach. Pozostaje tylko czekać, łagodzić ból i mieć nadzieję... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.