Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

fusse napisał(a):
wiesz, ta całe doświadczenie z Tunią - to w sumie duża lekcja życiowa, to ja mogę powiedzieć, że ona jest dla mnie Aniołem... chyba nie ma przypadków:)

Jestem z Wami całym sercem. Chętnie przeleje pieniążki dla małej. Miałam brdzo podobną sytuację z moją psią córeczką. Nie potrafiłam się z nią pożegnać, i do końca chciałam walczyć mimo że lekarz sugerował eutanazję. Mogę Cię zapewnić że będziesz wiedziała kiedy trzeba pozwolić jej odejść w spokoju. Ona Ci to powie... Ja nie byłam absolutnie na to gotowa i czułam, że rozpadne się na milion kwałków jak ona odejdzie, ale przyszedł moment, że ona mnie poprosiła wzrokiem, żebym pozwoliła jej odejść. Nadal nie potrafię pisać o szczególach tej sytuacji :( W każdym razie znjoma pani doktor pomogła mi przez to przejść, za co jestem jej bardzo wdzięczna. Moja córeczka zasnęła spokojnie i odtąd żyje w moim sercu, każdego dnia ogrzewając mnie w środku... Bardzo mi jej brakuje, ale wspominam te cudowne chwile które mogłysmy spędzić razem! Wzięłam ją chorą z łodzkiego schroniska w lipcu 2008 a odeszła w sierpniu 2009 To był najpiękniejszy rok w moim życiu, mój rok z Lusią!
Dużo sił i nadziei Ci życzę!!!!

  • Replies 502
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

można powiedzieć, że ją wykradłam - chciałam dzwonić do TOZ - u ale jak pomyślałam, że Mała trafi do schronu, to po prostu pojechałam tam i ją "porwałam" - z domu tego właściciele wyprowadzili się około 6 miesięcy temu, ona tam była sama w budzie... ktoś podobno przynosił co kilka dni jedzenie, ale na tym mrozie...koszmar... no i choroba...

Posted

obraczus87 napisał(a):
Cześć TUNIA!!!!!!!! :) Jak Ci nocka minęła??



Tunia ma nowe przywileje - nocka minęła w łóżeczku ze mną i dugim głaskaniu, od dwóch dni ciężej oddycha, dostała steryd przeciwbólowy - no i tak, głaskanie i spanie obok - nie wiem, czy to jest "wychowawcze", ale w tym momencie to nie ważne:)

Posted

milcia17 napisał(a):
Jak sie czujeszs Tunia?


od dwóch dni ciężej Tunieczce oddychać, i niestety co jakiś czas ma taki "lekki" praraliż - kilka razy w ciągu dnia, tak nagle podnosi łapkę i widać, że ją strasznie boli, zaczęłam jej podawać steryd, dużo jak tylko mogę - głaskania, no i codziennie dobre mięsko do jedzenia...

guzy się podgoiły, ale ciągle taka rana na granicy... kołnierza już jej nie zakładam, raczej pilnuję, żeby nie lizała...

bardzo bym chciała, żeby nie cierpiała...

Posted

amica napisał(a):
Jestem z Wami całym sercem. Chętnie przeleje pieniążki dla małej. Miałam brdzo podobną sytuację z moją psią córeczką. Nie potrafiłam się z nią pożegnać, i do końca chciałam walczyć mimo że lekarz sugerował eutanazję. Mogę Cię zapewnić że będziesz wiedziała kiedy trzeba pozwolić jej odejść w spokoju. Ona Ci to powie... Ja nie byłam absolutnie na to gotowa i czułam, że rozpadne się na milion kwałków jak ona odejdzie, ale przyszedł moment, że ona mnie poprosiła wzrokiem, żebym pozwoliła jej odejść. Nadal nie potrafię pisać o szczególach tej sytuacji :( W każdym razie znjoma pani doktor pomogła mi przez to przejść, za co jestem jej bardzo wdzięczna. Moja córeczka zasnęła spokojnie i odtąd żyje w moim sercu, każdego dnia ogrzewając mnie w środku... Bardzo mi jej brakuje, ale wspominam te cudowne chwile które mogłysmy spędzić razem! Wzięłam ją chorą z łodzkiego schroniska w lipcu 2008 a odeszła w sierpniu 2009 To był najpiękniejszy rok w moim życiu, mój rok z Lusią!
Dużo sił i nadziei Ci życzę!!!!


czuję co piszesz... się popłakałam... bo trudne bardzo... ale też tyle przy Tuni teraz doświadczam... i przez te ostatnie tygodnie jak u mnie jest bardzo się zżyłyśmy... wiele - wydaje mi się czytam jej "myśli"... boję się najbardziej jak zacznie cierpieć, a wydaje się, że szybko ta choroba postępuje - dosłownie kilka dni po tym jak zrobiłam drugie prześwietlenie płuc i okazało się, że ma przerzuty, zaczęła ciężej oddychać... więc nie wiem, czy ma jeszcze te parę miesięcy życia... na szczęście mam znajomą, która jest weterynarzem i ze wszystkim dzwonię do niej - i mi tłumaczy... i jesteśmy umówione, że jak będzie z Tunią już źle przyjedzie do mnie to domu i pomożemy Tuńce odejść...

Posted

kami_23 napisał(a):
Cały czas nie mogę przeboleć, że małej nie można pomóc operacją:( Jutro zrobię przelew na... choćby tak jak piszesz smaczną puszkę z jedzonkiem. Pozdrawiam serdecznie:) Czy mój poprzedni przelew doszedł? Bo chłopak przelew robił, ale nie mieliśmy Twojego adresu Fusse i wpisał tam jakieś bla bla bla...



też nie mogę tego przeboleć, bo jak się okazuje wszystko da radę zorganizować, ale cofnąć czasu już nie można... sprawdzę (te 10 zł) tak? proszę napisz, żebym mogła wpisać w rachunki, co kto wpłaca:)

Posted

fusse napisał(a):
można powiedzieć, że ją wykradłam - chciałam dzwonić do TOZ - u ale jak pomyślałam, że Mała trafi do schronu, to po prostu pojechałam tam i ją "porwałam" - z domu tego właściciele wyprowadzili się około 6 miesięcy temu, ona tam była sama w budzie... ktoś podobno przynosił co kilka dni jedzenie, ale na tym mrozie...koszmar... no i choroba...


Mój Boże, jak dobrze, że to zrobiłaś...

Pamiętaj, że jak przyjdzie czas by jej pomóc, to my wszystkie będziemy z Tobą i Tunieczką emocjonalnie i duchowo i psychicznie:-(

Posted

Nie można się smucić! Trzeba się cieszyć z tego, że Tunia dostała szanse od losu i taki ogrom miłości w zamian za to zło które ją spotkało ze strony człowieka! Jest prze-kochaną sunieczką i na pewno jest wdzięczna za ten kawałek serca, który dostaje od cioteczki, która na nią teraz chucha i dmucha :)

Taka kolej rzeczy, że ludzie/zwierzęta czasem chorują/odchodzą... w każdym przypadku jest to strasznie ciężkie przeżycie, ale zamiast się dołować należy doszukiwać się w tym jakiegoś światełka, sensu...

Noski w górę, Tunia doskonale wie co dla niej robicie i przyjdzie czas, że się odwdzięczy...ja w to wierzę ;)

Posted

Agucha napisał(a):
Nie można się smucić! Trzeba się cieszyć z tego, że Tunia dostała szanse od losu i taki ogrom miłości w zamian za to zło które ją spotkało ze strony człowieka! Jest prze-kochaną sunieczką i na pewno jest wdzięczna za ten kawałek serca, który dostaje od cioteczki, która na nią teraz chucha i dmucha :)

Taka kolej rzeczy, że ludzie/zwierzęta czasem chorują/odchodzą... w każdym przypadku jest to strasznie ciężkie przeżycie, ale zamiast się dołować należy doszukiwać się w tym jakiegoś światełka, sensu...

Noski w górę, Tunia doskonale wie co dla niej robicie i przyjdzie czas, że się odwdzięczy...ja w to wierzę ;)



tak masz rację, jest w tym światełko...jest!

Posted

Te 10zł na pewno doszło:) A dzisiaj zrobiłam przelew 20zł:) Trzymajcie się dziewczyny cieplutko. Każdy kiedyś odchodzi... ważne, żeby nie umierać w samotności...

Posted

Szarotka napisał(a):
Sunia jest w dobrych rekach i jest jej dobrze. To jest najwazniejsze.

Przepraszam za moją chwilową nieobecność!
Bardzo ważne, że masz zaznajomioną panią wet, która pomoże Wam przez wszystko przejść!
Wiem, że bardzo jest Ci cięzko patrzeć jak ona coraz trudniej oddycha. Twoje wpisy zawsze końcą sie moimi łzami wzruszenia. Niezastąpione jest wspólne wylegiwanie się i głaskanko:)
Dajesz jej więcej niż mogła sobie wymarzyć!
fusse odwagi i siły raz jeszcze! Modle się za Was!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...