Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 502
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

tak... mam nadzieję jutro się okaże, że nie ma przerzutów... jesteśmy dzisiaj po wizycie lekarskiej - Tunia dostała dalej antybiotyk (w zastrzykach, które przez najbliższe trzy dni będę robiła sama), nie ma temperatury i jest poprawa - paskudztwo zaczęło się powoli goić, w sobotę kolejna wizyta...

Posted

dzisiaj prześwietlenie płuc pokazało liczne przerzuty do płuc -.... jestem strasznie tym smutna... i zła, że już nic nie można zrobić, nie można tych guzów operować, taka bezsilność, jak wróciłam z Tunią do domu, to rożne rzeczy robiłam, dopiero teraz wieczorem usiadłam i się po prostu rozpłakałam... przez te kilka tygodni się z nią tak zżyłam i też jak się pojawiło tyle osób chcących pomóc i Fundacja Serca Serc, to się wydawało, że wszystko się uda, Tunia przejdzie te operacje, a później znajdzie jej dobry domek i tak się to wydawało możliwe, ale jest po prostu za późno, za późno żeby Tuni pomóc... też boję się jak ona zacznie cierpieć, jeszcze w sobotę mamy wizytę lekarską i oczywiście jak się tylko coś będzie działo to dostanie zastrzyk znieczulający, ale nie można jej już leczyć... tylko żeby nie cierpiała, tak bardzo bym chciała, żeby nie cierpiała... czy ktoś z was przechodził z psinką coś takiego? jak pomóc dalej???

Posted

Aga-33-76 napisał(a):
zapisuję, poproszę o nr konta na PW - trzymajcie się dziewczyny, będzie dobrze!


ag - niestety prześwietlenie wykazało przerzuty do płuc i nie możliwe będą operacje - oczywiście jeżeli chcesz coś wpłacić dla Tuni, na jedzenie, czy zastrzyki, czy wizyty lekarskie - to na pewno się przyda, w tym momencie, nie wiem jak to będzie dalej wyglądało...

Posted

straszne, :-(, współczuję Ci , bo ona jest nieświadoma swojej sytuacji i na szczęście.
Jak nadejdzie moment,że będzie cierpiała , to trzeba będzie pozwolić jej odejść beż męczarni.
Podjęcie decyzji kiedy to zrobić jest bardzo trudne.Może wet pomoże Ci ocenić sytuację.

Posted

ja przechodziłam, ale nie z psem, moja Ciotka, siostra Mamy...
człowiekowi nie można pomóc odejść, więc się udusiła...
nie pozwól Tuni tak strasznie się męczyć

Posted

malibo57 napisał(a):
Przechodziłam... Jak zacznie mieć trudności z oddychaniem, przestanie się kłaść na boku, straci apetyt...


a jak to długo trwało od diagnozy i czy bardzo cierpiała?

Posted

Selenga napisał(a):
ja przechodziłam, ale nie z psem, moja Ciotka, siostra Mamy...
człowiekowi nie można pomóc odejść, więc się udusiła...
nie pozwól Tuni tak strasznie się męczyć



wiem, nie chcę jej pozwolić się męczyć... na samą myśl, że będę miała podjąć taką decyzję... to strasznie trudne...

Posted

fusse napisał(a):
wiem, nie chcę jej pozwolić się męczyć... na samą myśl, że będę miała podjąć taką decyzję... to strasznie trudne...

Kochana, wcale nie wiem czy nie trudniejsze jest patrzenie na te męczarnie

Posted

Poker napisał(a):
straszne, :-(, współczuję Ci , bo ona jest nieświadoma swojej sytuacji i na szczęście.
Jak nadejdzie moment,że będzie cierpiała , to trzeba będzie pozwolić jej odejść beż męczarni.
Podjęcie decyzji kiedy to zrobić jest bardzo trudne.Może wet pomoże Ci ocenić sytuację.



jak o tym myślę, to wydaje mi się niemożliwe, żeby coś takiego zadecydować... to potwornie trudne... taka odpowiedzialność! mam nadzieję to się samo okaże, kiedy...

Posted

fusse napisał(a):
wiem, nie chcę jej pozwolić się męczyć... na samą myśl, że będę miała podjąć taką decyzję... to strasznie trudne...

No nie...nie wiadomo przecież...na razie sunia wygląda dobrze...przecież to jeszcze trochę może potrwać...może nie będzie az tak źle...może zaśnie którejś nocy sama.....jejuuuuuuuuuuuuuuuu:(:(:(

Posted

a czy przy przerzutach do płuc - to się szybko rozwija ( jak z waszego doświadczenia?), lekarz mi powiedział, że kilka miesięcy... a to znaczy, że kilka miesięcy ona będzie cierpiała? to ją boli teraz?

Posted

fusse, nie martw się na zapas - możesz dać suni jeszcze dużo radości i miłości
wierz mi, będziesz wiedziała kiedy trzeba jej pozwolić odejść, nie będziesz w stanie patrzeć jak się dusi i jak przerzuty atakują inne narządy, jak sunia strasznie cierpi
i oby zaatakowały mózg zanim zjedzą jej całkiem płuca...

Posted

jeszcze nie umiera, oddycha spokojnie - po prostu trudno mi przyjąć to, że już nie można jej pomóc tak jak myślałam, że będzie można pomóc, tak trudno się z tym pogodzić, że teraz trzeba czekać...

Posted

właśnie dzisiaj po tym prześwietleniu kupiłam jej od razu taką najlepsze puszki z mięskiem (szwajcarskie), lekarz zażartował - no to teraz można jej wszystko... tak będzie miała ciepełko i przytulinkę... to gwarantowane!

Posted

fusse napisał(a):
no właśnie jeszcze nie umiera Tunia, żyje... śpi sobie, z guziolami na wierzchu... spokojnie...

Nic sie nie goją??A masz ten preparat od Selengi na gojenie..???

Posted

i oby tak było jak najdłużej :)
skoro nie można już nic zrobić, to chociaż niech te ostatnie miesiące będzie szczęśliwa :)
pomyśl ile ona miała szczęścia jednak - zaopiekowałaś się nią Ty, zależy Ci na niej, dbasz o nią i walczysz
co by było gdyby właściciele jej nie zostawili? gdzie i w jakich warunkach by umierała ?
nie można jej uratować, ale można jej zapewnić spokój w chorobie i godną śmierć
to na prawdę bardzo dużo i bardzo ważne

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...