obraczus87 Posted February 23, 2010 Posted February 23, 2010 FUSSE jestes dzielna Kobieta, a Tunieczka dzielna sunia!!!! Jestesmy z Toba myslami i bardzo trzymamy kciuki !!! Quote
fusse Posted February 24, 2010 Author Posted February 24, 2010 tak... mam nadzieję jutro się okaże, że nie ma przerzutów... jesteśmy dzisiaj po wizycie lekarskiej - Tunia dostała dalej antybiotyk (w zastrzykach, które przez najbliższe trzy dni będę robiła sama), nie ma temperatury i jest poprawa - paskudztwo zaczęło się powoli goić, w sobotę kolejna wizyta... Quote
Aga-33-76 Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 zapisuję, poproszę o nr konta na PW - trzymajcie się dziewczyny, będzie dobrze! Quote
obraczus87 Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 Aga-33-76 napisał(a):zapisuję, poproszę o nr konta na PW - trzymajcie się dziewczyny, będzie dobrze! Bedzie na pewno dobrze!!!!!! Quote
Awit Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 Jak sie zaczyna poprawiać to świetnie, trzymam kciuki!! Quote
malagos Posted February 24, 2010 Posted February 24, 2010 A moja ulubienica z dogomanii, Malinka z Jastrzębia dziś odeszła w czasie operacji....:placz: :-( Quote
polubek Posted February 25, 2010 Posted February 25, 2010 Tunia pokaż pyszczka, co dzisiaj u ciebie? Quote
UBOCZE Posted February 25, 2010 Posted February 25, 2010 Czy są jakieś nowe wieści o naszej dzielnej, kochanej Tuni? Quote
fusse Posted February 25, 2010 Author Posted February 25, 2010 dzisiaj prześwietlenie płuc pokazało liczne przerzuty do płuc -.... jestem strasznie tym smutna... i zła, że już nic nie można zrobić, nie można tych guzów operować, taka bezsilność, jak wróciłam z Tunią do domu, to rożne rzeczy robiłam, dopiero teraz wieczorem usiadłam i się po prostu rozpłakałam... przez te kilka tygodni się z nią tak zżyłam i też jak się pojawiło tyle osób chcących pomóc i Fundacja Serca Serc, to się wydawało, że wszystko się uda, Tunia przejdzie te operacje, a później znajdzie jej dobry domek i tak się to wydawało możliwe, ale jest po prostu za późno, za późno żeby Tuni pomóc... też boję się jak ona zacznie cierpieć, jeszcze w sobotę mamy wizytę lekarską i oczywiście jak się tylko coś będzie działo to dostanie zastrzyk znieczulający, ale nie można jej już leczyć... tylko żeby nie cierpiała, tak bardzo bym chciała, żeby nie cierpiała... czy ktoś z was przechodził z psinką coś takiego? jak pomóc dalej??? Quote
malibo57 Posted February 25, 2010 Posted February 25, 2010 Przechodziłam... Jak zacznie mieć trudności z oddychaniem, przestanie się kłaść na boku, straci apetyt... Quote
fusse Posted February 25, 2010 Author Posted February 25, 2010 Aga-33-76 napisał(a):zapisuję, poproszę o nr konta na PW - trzymajcie się dziewczyny, będzie dobrze! ag - niestety prześwietlenie wykazało przerzuty do płuc i nie możliwe będą operacje - oczywiście jeżeli chcesz coś wpłacić dla Tuni, na jedzenie, czy zastrzyki, czy wizyty lekarskie - to na pewno się przyda, w tym momencie, nie wiem jak to będzie dalej wyglądało... Quote
Poker Posted February 25, 2010 Posted February 25, 2010 straszne, :-(, współczuję Ci , bo ona jest nieświadoma swojej sytuacji i na szczęście. Jak nadejdzie moment,że będzie cierpiała , to trzeba będzie pozwolić jej odejść beż męczarni. Podjęcie decyzji kiedy to zrobić jest bardzo trudne.Może wet pomoże Ci ocenić sytuację. Quote
Selenga Posted February 25, 2010 Posted February 25, 2010 ja przechodziłam, ale nie z psem, moja Ciotka, siostra Mamy... człowiekowi nie można pomóc odejść, więc się udusiła... nie pozwól Tuni tak strasznie się męczyć Quote
fusse Posted February 25, 2010 Author Posted February 25, 2010 malibo57 napisał(a):Przechodziłam... Jak zacznie mieć trudności z oddychaniem, przestanie się kłaść na boku, straci apetyt... a jak to długo trwało od diagnozy i czy bardzo cierpiała? Quote
fusse Posted February 25, 2010 Author Posted February 25, 2010 Selenga napisał(a):ja przechodziłam, ale nie z psem, moja Ciotka, siostra Mamy... człowiekowi nie można pomóc odejść, więc się udusiła... nie pozwól Tuni tak strasznie się męczyć wiem, nie chcę jej pozwolić się męczyć... na samą myśl, że będę miała podjąć taką decyzję... to strasznie trudne... Quote
Selenga Posted February 25, 2010 Posted February 25, 2010 fusse napisał(a):wiem, nie chcę jej pozwolić się męczyć... na samą myśl, że będę miała podjąć taką decyzję... to strasznie trudne... Kochana, wcale nie wiem czy nie trudniejsze jest patrzenie na te męczarnie Quote
fusse Posted February 25, 2010 Author Posted February 25, 2010 Poker napisał(a):straszne, :-(, współczuję Ci , bo ona jest nieświadoma swojej sytuacji i na szczęście. Jak nadejdzie moment,że będzie cierpiała , to trzeba będzie pozwolić jej odejść beż męczarni. Podjęcie decyzji kiedy to zrobić jest bardzo trudne.Może wet pomoże Ci ocenić sytuację. jak o tym myślę, to wydaje mi się niemożliwe, żeby coś takiego zadecydować... to potwornie trudne... taka odpowiedzialność! mam nadzieję to się samo okaże, kiedy... Quote
gonia66 Posted February 25, 2010 Posted February 25, 2010 fusse napisał(a):wiem, nie chcę jej pozwolić się męczyć... na samą myśl, że będę miała podjąć taką decyzję... to strasznie trudne... No nie...nie wiadomo przecież...na razie sunia wygląda dobrze...przecież to jeszcze trochę może potrwać...może nie będzie az tak źle...może zaśnie którejś nocy sama.....jejuuuuuuuuuuuuuuuu:(:(:( Quote
fusse Posted February 25, 2010 Author Posted February 25, 2010 a czy przy przerzutach do płuc - to się szybko rozwija ( jak z waszego doświadczenia?), lekarz mi powiedział, że kilka miesięcy... a to znaczy, że kilka miesięcy ona będzie cierpiała? to ją boli teraz? Quote
Selenga Posted February 25, 2010 Posted February 25, 2010 fusse, nie martw się na zapas - możesz dać suni jeszcze dużo radości i miłości wierz mi, będziesz wiedziała kiedy trzeba jej pozwolić odejść, nie będziesz w stanie patrzeć jak się dusi i jak przerzuty atakują inne narządy, jak sunia strasznie cierpi i oby zaatakowały mózg zanim zjedzą jej całkiem płuca... Quote
fusse Posted February 25, 2010 Author Posted February 25, 2010 jeszcze nie umiera, oddycha spokojnie - po prostu trudno mi przyjąć to, że już nie można jej pomóc tak jak myślałam, że będzie można pomóc, tak trudno się z tym pogodzić, że teraz trzeba czekać... Quote
fusse Posted February 25, 2010 Author Posted February 25, 2010 właśnie dzisiaj po tym prześwietleniu kupiłam jej od razu taką najlepsze puszki z mięskiem (szwajcarskie), lekarz zażartował - no to teraz można jej wszystko... tak będzie miała ciepełko i przytulinkę... to gwarantowane! Quote
gonia66 Posted February 25, 2010 Posted February 25, 2010 fusse napisał(a):no właśnie jeszcze nie umiera Tunia, żyje... śpi sobie, z guziolami na wierzchu... spokojnie... Nic sie nie goją??A masz ten preparat od Selengi na gojenie..??? Quote
Selenga Posted February 25, 2010 Posted February 25, 2010 i oby tak było jak najdłużej :) skoro nie można już nic zrobić, to chociaż niech te ostatnie miesiące będzie szczęśliwa :) pomyśl ile ona miała szczęścia jednak - zaopiekowałaś się nią Ty, zależy Ci na niej, dbasz o nią i walczysz co by było gdyby właściciele jej nie zostawili? gdzie i w jakich warunkach by umierała ? nie można jej uratować, ale można jej zapewnić spokój w chorobie i godną śmierć to na prawdę bardzo dużo i bardzo ważne Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.