Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Ja tez trzymam mocno. Joaa, nie wiem, czy to pomoże, ale jak mój miał mikrowylew i niewładną całą prawą stronę, to potem na lepsze przewodzenie wet mi kazał zwiększona dawkę witaminy B dawać. Tedzik, nie wygłupiaj się

Posted

Dziękujemy Wszystkim za kciuki!
Teddy już lepiej. :)
Jak byłam u weta, to stwierdził, że ma bardzo rozchwiany kręgosłup, więc na dwór wychodzimy tylko na smyczy i po równym.
Nawet powiedział, żeby go wsadzić do klatki, ale było mi go szkoda.
Dzisiaj nie ma już takich problemów z poruszaniem, tylko trochę przechyla go na lewo, głowę tez już trzyma prawie normalnie.
Tylko nie bardzo chce jeść, ale mam nadzieję, że to przejdzie.

Bila, Tedziu bardzo dziękuje! :loveu:
Mój wet też kazał dawać witaminy B, dostaje w zastrzyku i do ryjka.
I cocarboksylazę, ale to dostawał cały czas.

Posted

Teddy znowu jakoś się wygrzebał. :)
Funkcjonuje normalnie, po schodach zbiega bez namysłu, dzisiaj nawet zeskoczył z dwóch ostatnich schodków.
Z jedzeniem jest w miarę ok, oczywiście najchętniej jadłby jakieś kiełbaski i mięsko, ryjek sam mu się wyciąga, sucha karma wchodzi gorzej, konserwa renal nieco lepiej, ale nie ma lekko!
Dzisiaj pierwszy raz od czasu operacji przyszedł do mnie na porządne mizianki i nie chciał się odczepić. Trwało to chyba z dziesięć minut, musiałam wydrapać i wygłaskać porządnie za uszami i boczki. A głowę pchał pod pachę. :p
Wydaje mi się tylko, że słabo widzi, to znaczy nie umie ocenić właściwie odległości.
Zauważyłam to na dworze, chciał coś powąchać i wsadził głowę w śnieg.
Tak samo było jak szedł wydeptanym psim korytarzem, który kończył się w pewnym momencie i znowu trafił głową w śnieg.
Potem spróbowałam dając mu jedzenie, kłapał ryjkiem kilka cm od mojej ręki.
Ma też problemy z wcelowaniem na kanapę.
Ale może z tym żyć, najważniejsze, że chce jeść, wychodzić na dwór i miziac się. :loveu:

Zdjęcia z komórki, więc wybaczcie jakość.

Trzeba sprawdzić czy na ulicy wszystko ok:


Chyba wszystko ok:


To nie za karę tak siedzimy, lubimy to posłanie:


I spać na nim, chociaż niewygodnie:


Kanapę lubimy najbardziej:


Nie jestem goopi, tylko mam taką minę:


Rudy najlepiej czuje się w towarzystwie:

Posted

joaaa napisał(a):
To mistrz debilnych min. ;)


Nie debilnych min tylko mądrych bo naprawdę trzeba było nie mieć serca, żeby mu się oprzeć nie dać tego czego chce.:diabloti::diabloti::evil_lol:

Posted

joaaa napisał(a):
Ale on niczego nie chciał, on po prostu siedział sobie i patrzył.


To myśliciel, a ty mu zaraz od debilnych min wymyślasz. Naprawdę uważam, że nie doceniasz psa.:eviltong::p

Posted

Prawdę mówiąc nie wiem jak reagują. :roll:
Bo sąsiadów mało, na szczęście.
A psie towarzystwo nie szczeka w zasadzie wcale, najbardziej Feniks, taki bodyguard, czuje się odpowiedzialny za wszystkich.

O jedną posesję dalej jest też stadko, ale małych.
I one dają nieźle czadu, nadrabiają brak wzrostu. :evil_lol:

Posted

Byliśmy dziś z Teddym na rtg płuc, bo pokasłuje.
Właściwie trwa to od chwili przyjazdu do mnie, ale na początku wszyscy myśleli, że to z powodu guza na tarczycy,
a następnie były ważniejsze sprawy. Potem kilka razy dostawał antybiotyk, przechodziło na krótko, znowu antybiotyk i tak chyba już ze cztery razy.
Miał robiony rtg przed operacją, a później w szpitalu na Gagarina i niby miało być ok.
Niedawno mój wet dostał rtg z Gagarina i stwierdził, że wcale nie jest ok, bo są na zdjęciu jakieś cienie.
Dzisiaj zrobiliśmy kolejne zdjęcie i wet mówi, że jest gorzej.
Są dwa wytłumaczenia, albo przewlekły stan zapalny, albo nowotwór(taki rozsiany).
Mamy nadzieję, że to jednak to pierwsze, bo po antybiotykach była poprawa.
Dzisiaj dostał nowe leki, nie antybiotyk, bo miesiąc temu skończył poprzedni.
Zobaczymy, czy będzie lepiej, w razie czego dostanie kolejny, ale na razie wet stara się tego uniknąć.
A Teddy jest w świetnej formie, chyba najlepszej od czasu operacji.
Jest bardzo żwawy, kontaktowy, przychodzi się miziać, sam biegnie po schodach na dwór, ładnie je i w ogóle jest super.
Liczę na to, że to jednak nie to najgorsze!
Potrzebne trzymanie kciuków.

Posted

Dzisiaj wieczorem przeżyliśmy chwile grozy : Rudy uciekł na dwór.
Jak wróciłam od weta, to wypuściłam psy. Najpierw dogi, potem druga tura - boksery.
Przyjechała Germaine i przywiozła nam materace dla psów, poszłam do bramy, przeniosłyśmy rzeczy, potem wracałyśmy znowu do bramy i Mysz nie wytrzymała, nagle była przy nas (drzwi zamknęłam tylko na klamkę :wallbash: ).
Szybko pobiegłam zamknąć drzwi, bo Rudy zawsze tylko czyhał na możliwość wyjścia na dwór, kota nie widziałam na dworze, uznałam, że zdążyłam i wszystko ok.
Wróciłam zaraz, może 3 minuty minęły.
I w domu doopa, okazało się, że Rudy zniknął.
Od razu wybiegłam na dwór, zaczęłam kiciać i wołać, i g......
Było ok. 19.30, ciemno, zimno, kota nie ma...
Wybiegłam na ulicę, wołałam i kiciałam, w pewnej chwili pojawiła się mała sylwetka biegnącego kota, ale to jakiś miejscowy łaciaty biegł zwabiony moim kicianiem.
Wzięłam Mysz, obeszłyśmy kawałek, wzięłam Kefira i Igo- obeszliśmy drugi kawałek i doopa...
A tu mróz bierze, zimno, a Rudy nigdy nie wychodził z domu. Przecież zawsze przychodził jak go wołam, to teraz widocznie nie słyszy wołania, musiał odejść gdzieś daleko.
Wyszedł sąsiad z sąsiadką - pani nie płacze, wróci, koty zawsze wracają.
A jak on wróci, kiedy go nie ma i nie słyszy wołania, nie zna terenu ...

Musiałam iść do apteki po lekarstwo dla Teddego, wzięłam Feniksa i idziemy. Ja kiciam i wołam, i nagle widzę pod samochodem na ulicy mignięcie jasnego futerka. O mamo, jest, schował się pod samochód.
Przyczepiłam Feniksa do siatki, zaglądam pod samochód i znowu g....
Ale na pewno coś było jasnego, mignęło i schowało się gdzieś....

Wracamy z apteki, wchodzimy na posesję, znowu zaczynam kiciać, widzę już oświetlony ganek i widzę, coś siedzi na ganku, jasne.
Mamusiu, jest!
Wrócił po trzech godzinach! Brudny jak świnia, pod tym samochodem, to musiał być on, bo ma smugi smaru na grzbiecie.
To mały sk.....
W domu dorwał się do żarcia, jakby nic nie jadł od tygodnia.
Teraz gdzieś śpi, nie wiem gdzie, ale mam pewność, że jest w domu.

Dorota, Iza, dzięki za wsparcie.
Dorota, został kopnięty od Was, tam gdzie mówiłaś. ;)
A ja mam nauczkę, żeby zawsze zamykać drzwi na klucz.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...