Aganiok Posted December 22, 2007 Posted December 22, 2007 Zgadzam się z Bodziulką! :loveu: Joaa i jak Bunia się czuje? Quote
Bodziulka Posted December 22, 2007 Posted December 22, 2007 :shake::shake::shake::shake: Buniu, trzymaj się! Quote
Aganiok Posted December 22, 2007 Posted December 22, 2007 Trzymajcie się. Starość jest okropna, u piesków również :shake: Quote
Beata_Dorobczyńska Posted December 22, 2007 Posted December 22, 2007 Tu żadne słowa nie pomoga ale ... Bunia , nie daj się chorobie , bardzo Cię prosimy . Quote
joaaa Posted December 24, 2007 Posted December 24, 2007 Dziękuję Wam, że tu jesteście! Wszystkim życzę spokojnych i radosnych Świąt! Quote
Aganiok Posted December 24, 2007 Posted December 24, 2007 Przyjmij ode mnie również życzenia Świąteczne, życzę Tobie i całemu stadku przede wszystkim zdrowia bo jest najważniejsze, trzymajcie się cieplutko, Aga z Sarą Quote
Beata_Dorobczyńska Posted December 24, 2007 Posted December 24, 2007 Najwspanialszych , ciepłych, pogodnych i radosnych świat a dla Buni paczkę pełna zdrowia pod choinką. :tree1: Quote
boksiedwa Posted December 24, 2007 Posted December 24, 2007 Trzymajcie się, Bunia nie dawaj się jeszcze Quote
joaaa Posted December 29, 2007 Posted December 29, 2007 Dziękujemy Wam bardzo za życzenia. :lol: Z Bunią tak sobie. Aganiok, ten guz na karku, o którym Ci mówiłam, cały czas rośnie. Już nie mieści mi się w dłoni. Rozmawiałam w czwartek z drem Jagielskim. Powiedział, że jednak rozważa możliwość wycięcia jej tego. Mam się odezwać do niego za dwa tygodnie. Wczoraj porozmawiałam sobie z moim bratem. On uważa, że można byłoby rozważyć możliwość operacji. Te guzy, które wyszły na rtg są raczej w śródpiersiu, więc być może nie są tak inwazyjne. A Bunia wszystko inne ma ok, serce i inne narządy. Osłuchowo też nie ma żadnych zmian. No zobaczymy. Quote
Beata_Dorobczyńska Posted December 29, 2007 Posted December 29, 2007 To my nadal mocno trzymamy kciuki z wiarą że bedzie dobrze. Quote
joaaa Posted December 31, 2007 Posted December 31, 2007 Wszystkim składamy życzenia Noworoczne!!!!!!!!!!!! :loveu::loveu::loveu: Żeby nadchodzący Nowy Rok był szczęśliwy i słoneczny!!!!!!!!! Bunia dzisiaj odwołała zabawę Sylwestrową. Dorwała się do kociego jedzenia i pół godziny potem było już niedobrze. Myślałam, że ma skręt żołądka, brzuch zrobił się jak beczka. Spanikowałam, zadzwoniłam do wójcia weta, a on mówi, że właśnie wychodzą na Sylwestra. Co prawda zaproponował, że odwoła i pojedziemy do lecznicy (w końcu to mój młodszy brat, ma szacunek dla starszeństwa), ale nie śmiałam psuć im zabawy, bratowa chyba by mi nie darowała, to pierwsze ich wyjście od narodzin dziecka. Na szczęście Bunia się wyrzygała, więc to nie skręt. Dostała leki, teraz trochę podsypia, wierzę, że będzie dobrze. W razie czego będę wzywać taksówkę i jechać do lecznicy całodobowej na Rosoła. Ale mam nadzieję, że się obejdzie. A dostęp do kociego jedzenia dlatego, że mamy nowego lokatora. Kota Anatola od Yajo. Psy musiały go dokładnie obejrzeć, a przy okazji Bunia załapała się na kocie żarcie. I teraz siedzimy w domu i pilnujemy Buni. Wierzę, że wszystko będzie ok. Quote
Aganiok Posted December 31, 2007 Posted December 31, 2007 A to Bunia niedobra :mad: w Nowym Roku życzymy Wam przede wszystkim dużo zdrówka, zdrówka i jeszcze raz pieniędzy :loveu: Ja też dziś dyżuruję przy Dziadku i Sarze ( w takiej kolejności) Oczywiście oboje już śpią :diabloti: pozdrawiam Quote
doddy Posted January 1, 2008 Posted January 1, 2008 joaa a Ty nadal mieszkasz na Ursynowie, czy już masz ten mały wymarzony domek z ogródkiem? Quote
Beata_Dorobczyńska Posted January 2, 2008 Posted January 2, 2008 Joaaa, dziekuje za zyczenia i Wam tez zycze wszystkiego najlepszego. Nie pytam sie o kocie zarcie bo na pewno Buni nic po nim nie jest a zezarla bo fajne, tluste :) Quote
joaaa Posted January 2, 2008 Posted January 2, 2008 Doddy, my nadal na Ursynowie. Mam nadzieję, że ostatnie miesiące. A z Bunią kiepsko, być może to nie niestrawność. :shake: Wczoraj pojechaliśmy do lecznicy, dostała leki, a potem w domu robiłam jej kroplówki, ostatnią skończyłam o 3 w nocy. Dzisiaj niby trochę lepiej, ale znowu wymiotowała, nie je nic już trzeci dzień. Znowu dostanie kroplówkę, ale wet powiedział, że jak nie będzie lepiej do jutra, to trzeba zrobić rtg brzucha i badania krwi. W lecznicy ją zważyłam, schudła 3 kg od czasu wizyty u dra Jagielskiego. To dużo w takim krótkim czasie. :placz: Quote
Aganiok Posted January 2, 2008 Posted January 2, 2008 niedobrze....:shake: czekamy na info, miejmy nadzieję, że się jej polepszy. Quote
Beata_Dorobczyńska Posted January 3, 2008 Posted January 3, 2008 Jak będziesz miała chwilkę to daj znać jak Bunia. Quote
joaaa Posted January 4, 2008 Posted January 4, 2008 Z Bunią lepiej, zaczęła jeść i nie jest już taka słaba. W związku z tm nie zrobiłam jej rtg, ale jutro rano wujcio weźmie krew do badania. Mam nadzieję, że będzie lepiej. Quote
Aganiok Posted January 4, 2008 Posted January 4, 2008 uff to dobrze, że zaczęła jeść. Trzymamy ciągle kciuki!!!! Quote
joaaa Posted January 5, 2008 Posted January 5, 2008 Bunia je, może nie super, ale w porządku. Badania krwi wyszły dobrze, tylko trochę wątroba nie tak, ale nie jakoś tragicznie. Wecik powiedział, że pewnie to była niestrawność. Ale guz na karku ciągle rośnie. A Bunia jest słaba, dzisiaj przy robieniu kupy usiadła w nią, siada jej tył. Teraz przytrzymuję ją przy załatwianiu, mamy nowe szelki. Quote
Bodziulka Posted January 6, 2008 Posted January 6, 2008 joaaa napisał(a): A Bunia jest słaba, dzisiaj przy robieniu kupy usiadła w nią, siada jej tył. Teraz przytrzymuję ją przy załatwianiu, mamy nowe szelki. Bodziuś też tak miał, jakoś jak skończył 14 lat to zaczął się przewracać przy koopkaniu :shake: lekarz tak po polskiemu to wytłumaczył, że zły metapoblizm (katabolizm?) jest szybszy niż ten dobry i zaczyna "pożerać" mieśnie i je osłabia - tak, jak u starszych ludzi - i trzeba go było podtrzymywać za dupencję. Buniu trzymaj się! I zdrowiej! Quote
Koperek Posted January 6, 2008 Posted January 6, 2008 Mój Boy jakoś przed 15 urodzinami też się nie utrzymał i przysiadł na kupencję. Więc od tamtej pory też zaczęłam przytrzymywać mu tył przy załatwianiu. Co prawda bokserem nie był, ale też dużym psem. Wiem, że piszę na Twoim wątku chyba pierwszy raz:oops:, ale śledzę go już od początku Twojej walki o Feniksa i tak jakoś chciałam się podzielić uwagami, co by nie wyszło na to, że Bunia tak pierwsza i sama w tym wszystkim.;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.