Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 138
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie wiemy jak się zachować gdy zaatakuje..


Napisz w takim razie (jesli nie masz juz dosc tych pytan) jak sie dotad zachowujecie.

Poza tym,dokad bedziecie sie go obawiac to raczej wiele nie zdzialacie.I nie ma tu znaczenia czy to agresja lekowa czy jakakolwiek inna.

Posted

Pies Pustyni napisał(a):
Napisz w takim razie (jesli nie masz juz dosc tych pytan) jak sie dotad zachowujecie.

Poza tym,dokad bedziecie sie go obawiac to raczej wiele nie zdzialacie.I nie ma tu znaczenia czy to agresja lekowa czy jakakolwiek inna.



Dotąd zachowywałyśmy się tak ,że gdy zaatakował spokojnym głosem wypowiadałyśmy jego imię i dawałyśmy komendę na miejsce, gdy poszedł był chwalony. Właśnie znowu dorwał mi się do buta w kuchni, stałam i tylko uniosłam nogę w górę, ale atakował ją ciągle. Nic nie powiedziałam, jak skończył poszedł do pokoju, gdy wchodziłam zawarczał, założyłam kaganiec, teraz jest spokojny, cieszę się, że dziś wychodzimy z domu, przysięgam, że zaczynam nienawidzić wracania do domu..
Łatwo powiedzieć, żeby się go nie obawiać, staram się chodzić pewnym krokiem, mówić pewnym głosem. Staram się...

Posted

k_ofeina napisał(a):
Właśnie znowu dorwał mi się do buta w kuchni, stałam i tylko uniosłam nogę w górę, ale atakował ją ciągle. Nic nie powiedziałam, jak skończył poszedł do pokoju

Jak wg Ciebie zachowałby się, gdybyś go kopnęła w momencie, gdy zaatakował?
Pytam poważnie.

Jeśli w ten sposób już kiedyś zareagowałaś, to napisz, jaki był efekt. Może ktoś zacznie Cię oceniać, stwierdzi że jesteś brutalną sadystką, ale mnie naprawdę interesuje, czy Twoja ewentualna agresja eskaluje agresję psa, czy wręcz przeciwnie. Jak chcesz, to może być PW.

k_ofeina napisał(a):
gdy wchodziłam zawarczał, założyłam kaganiec

Nie było mnie przy tej sytuacji, ale Twój opis wskazuje na to, że ukarałaś całkiem pozytywne zachowanie psa, jakim było warczenie, czyli w tym kontekście ostrzeżenie. Nie atak, ostrzeżenie właśnie.

Posted

Dotąd zachowywałyśmy się tak ,że gdy zaatakował spokojnym głosem wypowiadałyśmy jego imię i dawałyśmy komendę na miejsce, gdy poszedł był chwalony.


Spokojny glos i imie psa w takiej sytuacji nic nie da.Jesli nie chcecie go skarcic to lepiej nic nie mowic.

Jak wg Ciebie zachowałby się, gdybyś go kopnęła w momencie, gdy zaatakował?
Pytam poważnie.


Niezle wyjscie,ale tutaj moze sie nie sprawdzic,bo zeby to zadzialalo,musi byc zrobione stanowczo,na pewniaka.Dziewczyny sie go boja wiec moze to nie byc przekonywujace i jeszcze psa rozjuszyc.

Posted

Dziewczyny, zdaje się że że myślimy tak samo. Ania ze swoim psem pracowała chyba pod okiem Boczuli.
K-ofeina a do Warszawy dałybyście radę dojechać ?

Posted

Jeśli ktoś w ten sposób odczytał mój post, to spieszę ze sprostowaniem - chodzi mi o inf. czy była już w przeszłości (choćby raz) sytuacja atak = natychmiastowy kontratak oraz ewentualnie jaką opiekunka, jako osoba najlepiej własnego psa znająca, przewiduje reakcję w takiej sytruacji, o ile nigdy dotąd w ten sposób nie postąpiła.

Posted

k_ofeina napisał(a):
Może Ktoś z Was poradzi co należy robić po ataku psa.. My wymyśliłyśmy tylko komendę, może to złe. Nie wiemy jak się zachować gdy zaatakuje..


Nie radzę Ci, bo każde zachowanie psa jest inne, ma inne podłoże i wymowę...

Kiedy mój pies mnie ugryzł - ryknęłam FE, z wielkim przekonaniem i zdecydowaniem. Mój partner, w podobnej sytuacji zrobił dokładnie tak samo. Też uważamy, że agresja rodzi agresję, ale pies musi znać granice. Musi wiedzieć co można, a co nie. I w pewnym momencie, czytając ten wątek zastanawiałam się - czy Lolkowi, ktoś powiedział, że nie lubi być gryziony ? Pies gryzie, Wy mówicie idź na miejsce i nagradzacie .. Czy tak ?

Jakiś czas temu miałam wielkie aspiracje i miałam kilka spotkań z Panią Boczulą. Nauczyła laba zachowań dokładnie odwrotnych od zamierzonych. Mam nadzieję, że przez od tego czasu zmieniła swoje metody i bardziej skutecznie rozwiązuje problemy ;)

Dziewczyny - nie bójcie się swojego psa. Być może jest chory i trzeba mu pomóc ... Być może jest zagubiony i trzeba mu pokazać co można, a co nie. Wy wiecie najlepiej :lol:

Posted

Greven napisał(a):
Jak wg Ciebie zachowałby się, gdybyś go kopnęła w momencie, gdy zaatakował?
Pytam poważnie.

Jeśli w ten sposób już kiedyś zareagowałaś, to napisz, jaki był efekt. Może ktoś zacznie Cię oceniać, stwierdzi że jesteś brutalną sadystką, ale mnie naprawdę interesuje, czy Twoja ewentualna agresja eskaluje agresję psa, czy wręcz przeciwnie. Jak chcesz, to może być PW.


Nie było mnie przy tej sytuacji, ale Twój opis wskazuje na to, że ukarałaś całkiem pozytywne zachowanie psa, jakim było warczenie, czyli w tym kontekście ostrzeżenie. Nie atak, ostrzeżenie właśnie.



Lolek nigdy nie został kopnięty, uważam ,że gdybym to zrobiła rzuciłby się ponownie. Uważam też, że w jego wypadku nie należy stosować agresji bo u niego agresja rodzi agresję.
Jeśli chodzi o kaganiec to po ataku po prostu poszłam po niego , a że Lolek leżał przy wejściu do dużego pokoju to zawarczał, może i źle zrobiłam bo przecież dał ostrzeżenie , ale założyłam kaganiec nie z myślą o Lolku a o nas, żeby już nie ugryzł..Chwilę po ataku.

Posted

Nemi napisał(a):
Nie radzę Ci, bo każde zachowanie psa jest inne, ma inne podłoże i wymowę...

Kiedy mój pies mnie ugryzł - ryknęłam FE, z wielkim przekonaniem i zdecydowaniem. Mój partner, w podobnej sytuacji zrobił dokładnie tak samo. Też uważamy, że agresja rodzi agresję, ale pies musi znać granice. Musi wiedzieć co można, a co nie. I w pewnym momencie, czytając ten wątek zastanawiałam się - czy Lolkowi, ktoś powiedział, że nie lubi być gryziony ? Pies gryzie, Wy mówicie idź na miejsce i nagradzacie .. Czy tak ?

Jakiś czas temu miałam wielkie aspiracje i miałam kilka spotkań z Panią Boczulą. Nauczyła laba zachowań dokładnie odwrotnych od zamierzonych. Mam nadzieję, że przez od tego czasu zmieniła swoje metody i bardziej skutecznie rozwiązuje problemy ;)

Dziewczyny - nie bójcie się swojego psa. Być może jest chory i trzeba mu pomóc ... Być może jest zagubiony i trzeba mu pokazać co można, a co nie. Wy wiecie najlepiej :lol:



Po prostu wydawało się nam, że kiedy Lolek wykona komendę to my jesteśmy górą, a że wykonał to należy Mu się nagroda.. Chyba nigdy nie jakoś nie powiedziałyśmy Mu w momencie ataku, żeby nie gryzł, za każdym razem jesteśmy w takim szoku, że masakra..Po ataku mówimy że tak nie należy, ale pewnie nie rozumie. Może jeśli zaatakuje należy powiedzieć zostaw, nie wolno lub właśnie fe..Spróbujemy.

Posted

Brezyl ja napisał(a):
Dziewczyny, zdaje się że że myślimy tak samo. Ania ze swoim psem pracowała chyba pod okiem Boczuli.
K-ofeina a do Warszawy dałybyście radę dojechać ?



Myślę,że mogłybyśmy dać radę do Warszawy, ale póki co zrobimy badania krwi, kastrację, mam znajomą która jest wetem, powiedziała, że pogadamy w nadchodzącym tygodniu, ma mi powiedzieć o karmie na uspokojenie i generalnie jakoś doradzić,na pewno wie więcej ode mnie..

Posted

Może jeśli zaatakuje należy powiedzieć zostaw, nie wolno lub właśnie fe..Spróbujemy.


Obawiam sie,ze to nie pomoze,bo sprawy zaszly za daleko...Same nic lepiej nie probujcie...
A jak on reaguje na gosci w domu?Nie rzuca sie?

Posted

Pies Pustyni napisał(a):
Obawiam sie,ze to nie pomoze,bo sprawy zaszly za daleko...Same nic lepiej nie probujcie...
A jak on reaguje na gosci w domu?Nie rzuca sie?




Gości ostatnio u nas jak na lekarstwo.. Nigdy nie rzucał się na gości, bardzo ich lubi , wita się z Nimi niestety skacząc i merdając ogonem :)Ale odwołany i na przykład zajęty piłką przestaje skakać.
On atakuje tylko i na szczęście nas.

Posted

W takim razie,tak jak tu juz ktos pisal,musicie znalezc kogos sensownego,kto bedzie naprawde wiedzial co to jest pies ;) , bo wydaje mi sie,ze ten problem mozna spokojnie zalatwic w dwa miesiace (to apropos czasu jaki minal od wizyty tej pani).

Posted

k_ofeina napisał(a):
On atakuje tylko i na szczęście nas.


Ależ w tym największy problem. Bo zrozumiałabym jeszcze lęk psa przed obcymi lub nadmierną obronę terytorium czy "stada". Ale taki stosunek do własnych właścicieli ? Ta ciągła próba Waszej "pacyfikacji" w psim wykonaniu ?

Posted

Brezyl ja napisał(a):
Ależ w tym największy problem. Bo zrozumiałabym jeszcze lęk psa przed obcymi lub nadmierną obronę terytorium czy "stada". Ale taki stosunek do własnych właścicieli ? Ta ciągła próba Waszej "pacyfikacji" w psim wykonaniu ?



Rozumiem, jednak miałam na myśli, że jeśli atakuje to wolę, żeby mnie zamiast kogoś innego.. Oczywiście najbardziej wolałabym,żeby tego nie robił. Dziś cały dzień w kagańcu, zdjęty miał na dworze, pracowałyśmy z Nim na dworze i trochę się udało:) Tabletki na uspokojenie nie dostał, boję się pisać, żeby nie zapeszyć, ale dziś miał tylko dwie próby warkoczące, które miały się zakończyć chyba atakiem, ale powiedziałam stanowczo nie, kilka razy i powiedziałam komendę na miejsce, poszedł i dostał przysmak. Przykro mi patrzeć na mojego Psa w kagańcu, ale tłumaczymy to sobie, że przecież nic złego się nie dzieje, to jest taki kaganiec przez który może i pić i jeść..

Posted

ale dziś miał tylko dwie próby warkoczące, które miały się zakończyć chyba atakiem, ale powiedziałam stanowczo nie, kilka razy i powiedziałam komendę na miejsce, poszedł i dostał przysmak.


Tak powiadasz?To bardzo dobrze :) .
Jesli potraficie wczuc sie w ta stanowczosc,byc w tym przekonywujace,konsekwentne (reagowac tak samo nawet kiedy zechce ugryzc),to kto wie...
W kazdym razie trzymam kciuki.

Posted

k_ofeina napisał(a):
Przykro mi patrzeć na mojego Psa w kagańcu, ale tłumaczymy to sobie, że przecież nic złego się nie dzieje, to jest taki kaganiec przez który może i pić i jeść..


Z tego co wcześniej napisałaś, odniosłam wrażenie, że Loluś w kagańcu sam się uspokajał - więc myślę, że nie odbiera tego jakoś boleśnie ;) Wy też jesteście spokojniejsze, i pies to czuje. Zresztą, pewnie już niedługo kaganiec będzie całkiem zbędny :lol:

Ale z badań nie rezygnujcie - warto sprawdzić... Trzymam kciuki !

Posted

Najgorsze jest to że zaatakował w trakcie pracy, miał wykonać komendę i rzucił się do nóg, a przecież kilka komend wcześniej wykonał i dostał za to kawałki jedzenia. Moja Partnerka stała i mówiła do niego spokojnie żeby poszedł na miejsce, Lolek atakował mega zajadle ,moja Partnerka się nie ruszała więc dlaczego atakował? Wiedział też, że po dobrze zrobionej komendzie dostanie kawałek swojego jedzenia. Pani od hierarchii poradziła też że należy dać znak rozpoczęcia i zakończenia pracy , gdy moja Partnerka dała sygnał zakończenia pracy Lolek znów się rzucił..


[quote name='k_ofeina']Dotąd zachowywałyśmy się tak ,że gdy zaatakował spokojnym głosem wypowiadałyśmy jego imię i dawałyśmy komendę na miejsce, gdy poszedł był chwalony. Właśnie znowu dorwał mi się do buta w kuchni, stałam i tylko uniosłam nogę w górę, ale atakował ją ciągle. Nic nie powiedziałam, jak skończył poszedł do pokoju,
Wygląda na to że bardzo ładnie wzmocniłyście w nim agresywne zachowania. Dowiedział sie że aby dostac smakołyk na legowisku nalezy najpierw rzucić sie z zebami na właścicielke.

[quote name='k_ofeina']Lolek nigdy nie został kopnięty, uważam ,że gdybym to zrobiła rzuciłby się ponownie. Uważam też, że w jego wypadku nie należy stosować agresji bo u niego agresja rodzi agresję.
Jeśli chodzi o kaganiec to po ataku po prostu poszłam po niego , a że Lolek leżał przy wejściu do dużego pokoju to zawarczał, może i źle zrobiłam bo przecież dał ostrzeżenie , ale założyłam kaganiec nie z myślą o Lolku a o nas, żeby już nie ugryzł..Chwilę po ataku.
Skoro dotychczas jeszcze nikt nigdy nie dał pieseczkowi do zrozumienia że ludzi sie nie gryzie to trudno sie dziwic że problem narasta.
Agresja jest samonagradzalna i żadne kiełbaski ani łagodne przemowy nie pomoga. Pomóc może tylko kompetentny szkoleniowiec który nauczy Was jak porozumiewac sie z psem i jak reagowac na niepożadane zachowania.
A takiego masz akurat pod bokiem.
http://www.dorplant.strefa.pl/index.php?art=38
A "pani od hierarchii' nie powinnas w ogóle płacic ani grosza skoro nie była w stanie odpowiedziec na elementarne i najistotniejsze pytanie.

Posted

[quote name='puli']Wygląda na to że bardzo ładnie wzmocniłyście w nim agresywne zachowania. Dowiedział sie że aby dostac smakołyk na legowisku nalezy najpierw rzucić sie z zebami na właścicielke.


Skoro dotychczas jeszcze nikt nigdy nie dał pieseczkowi do zrozumienia że ludzi sie nie gryzie to trudno sie dziwic że problem narasta.
Agresja jest samonagradzalna i żadne kiełbaski ani łagodne przemowy nie pomoga. Pomóc może tylko kompetentny szkoleniowiec który nauczy Was jak porozumiewac sie z psem i jak reagowac na niepożadane zachowania.
A takiego masz akurat pod bokiem.
http://www.dorplant.strefa.pl/index.php?art=38
A "pani od hierarchii' nie powinnas w ogóle płacic ani grosza skoro nie była w stanie odpowiedziec na elementarne i najistotniejsze pytanie.



A może Pani jest ok tylko to my popełniłyśmy błąd, albo i wiele błędów.. Na pewno wiele. Dziś idziemy na badania, nawet za jakąś chwilkę. Byłam z Lolkiem na spacerze, ale nie bardzo chciał pracować, kilka razy wykonał komendę, ale nie bardzo chciał wziąć przysmak. Kastracja mam nadzieję, że w sobotę.

Posted

k_ofeina napisał(a):
Kastracja mam nadzieję, że w sobotę.


Wszyscy będziemy trzymać kciuki. Pamiętajcie, że pies wybudzający się ze znieczulenia może reagować różnie, także uważajcie w pierwszych godzinach po wybudzeniu. I przygotujcie się, że pies może mieć problem ze złapaniem równowagi, czy wymiotami.
Nawiązując do postu Puli, rzeczywiście Dorplant to świetni fachowcy, aż dziwne, że od razu nie przyszli mi do głowy. Usprawiedliwia mnie jedynie to, że zawsze myslę o nich jako o fachowcach od IPO (z najwyższej półki zresztą), a nie od zwykłych codziennych problemów.
Także niezależnie od tego czy pies sie uspokoi, czy nie - powinniscie skorzystać z ich usług, zlikwidować agresję i pochodzić przynajmniej na podstawowe szkolenie. Zobaczycie, co można zrobić z psem i ile radości z wspólnej pracy mogą czerpać obie strony.;)

Posted

Brezyl ja napisał(a):
Wszyscy będziemy trzymać kciuki. Pamiętajcie, że pies wybudzający się ze znieczulenia może reagować różnie, także uważajcie w pierwszych godzinach po wybudzeniu. I przygotujcie się, że pies może mieć problem ze złapaniem równowagi, czy wymiotami.
Nawiązując do postu Puli, rzeczywiście Dorplant to świetni fachowcy, aż dziwne, że od razu nie przyszli mi do głowy. Usprawiedliwia mnie jedynie to, że zawsze myslę o nich jako o fachowcach od IPO (z najwyższej półki zresztą), a nie od zwykłych codziennych problemów.
Także niezależnie od tego czy pies sie uspokoi, czy nie - powinniscie skorzystać z ich usług, zlikwidować agresję i pochodzić przynajmniej na podstawowe szkolenie. Zobaczycie, co można zrobić z psem i ile radości z wspólnej pracy mogą czerpać obie strony.;)


Dzięki za słowa otuchy, dodają nam dużo nadziei :) Kastracja w czwartek, dziś były badania :krew, dwa jakieś wątrobowe i dwa nerkowe, Wyniki dziś wieczorem lub jutro rano . Po kastracji odbieramy psa już chodzącego i wybudzonego, ale podawano nam również takie możliwe objawy po kastracji..

Posted

Nie powiedziała co zrobić gdy zaatakuje, zatem jak atakuje to każemy Mu wykonać jakąś komendę żeby móc go pochwalić, nie wiem czy to dobre, ale Pani nie odpowiedziała co zrobić, gdy zapytałyśmy wprost.
[quote name='k_ofeina']A może Pani jest ok tylko to my popełniłyśmy błąd,
Acha.

Ciekawe czy gdyby piesek ważył 50 kg i zamiast pociumkac buta odgryzł którejś z Was noge z płucami to tez byłoby ok....

Posted

Puli dobrze będzie :) Lolek ma dobre wyniki, w czwartek kastracja, lek na uspokojenie przepisany, wszystko będzie ok :) Dziś pięknie pracował na dworze:) Tylko niestety po powrocie do domku zaatakował mi buciora, ale był w kagańcu i znowu zastosowałam "NIE" kilka razy, próbował jeszcze drugiego buta , ale znowu powiedziałam "NIE" i poszedł na swoje posłanie, to Go zignorowałam, posiedziałam jeszcze kilkanaście minut w domu, żeby nie wychodzić tak zaraz po spacerze i wyszłam normalnie, nawet się nie ruszył z posłania:)
Co myślicie o mojej teorii, przy ewentualnym ataku:
mówię po prostu nie, stanowczym głosem, jak Lolek odejdzie odchodzę i ja bez żadnego zwrócenia na Niego uwagi , po prostu ignoruję Go,nie ma komendy, po niej nie ma przysmaku , nie ma zainteresowania, więc może Lolek uzna, że się to nie opłaca.. Co myślicie?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...