karusiap Posted July 28, 2007 Posted July 28, 2007 To najwyzsza pora na nas...FREDZIA znalezione moje cudo na ulicy,wskoczyla tacie do auta,charakterek wredny wiec z moimi psami sie zgodzic nie chciala.Dom, ktory ja adoptowal okazal sie cudowny 6 miesiecy potem ....szkoda slow,Fredzie w kazdym razie po trudach i bojach odnalazlam w schronsiku dzieki pomocy cudownych dziewczyn z Sosnowca i ...juz nikomu nie oddalam;)jakos trzeba sobie radzic z Fredzia atakujaca dobke,ale Herunia jest cierpliwa...Kurus tez( trzeci psiak)...no ale oto dama: wydanie PON:loveu: ,tylko skoltuniona:oops: bo ledwo co z ulicy lub schronu: a od fryzjera wracam jak sznaucerek:loveu: Quote
Diana S Posted July 28, 2007 Posted July 28, 2007 No nie!!! to nie ten pies...:cool3: metamorfoza jak nic...:loveu: :loveu: Quote
Diana S Posted July 28, 2007 Posted July 28, 2007 karusiap napisał(a):sasiedzi pytali czy czwartego psa mamy;) no wcale się nie dziwię.. bo pewnie też bym się nabrała..:lol: Quote
Fiona.22 Posted July 29, 2007 Posted July 29, 2007 Przedstawiam Lunę. Sunia wpadła pod samochód. Była w złym stanie, miała złamane obie nóżki tylne. Lakarz dawał minimalną szansę na odzyskanie sprawności. Lunę znaleziono leżącą na poboczu...nie ruszała sią Więcej info w jej wątku http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=72266&highlight=Kielce+Luna A oto luna przed: Tak wyglądała po przywiezieniu do szpitala... ...tak po operacji i poskładaniu nóżek... ...a tak wyglądały nóżki z bliska Dzięki gromnemu wsparciu dogomaniaków, allegrowiczów i wielu osób, które pomagały min. przy transporcie do weta i Agnieszce która przyjęła Lunę pod swój dach, jest psem pełnym radości. Po dzieciństwie spędzonym w gipsie teraz nadrabia zaległości :evil_lol: Dziś możemy podziwiać Lunę i cieszyć się, ze udało się pomóc kolejnej biedzie. A oto ona: http://img248.imageshack.us/img248/6200/luna1px2.jpg http://img519.imageshack.us/img519/7417/luna2og7.jpg http://img257.imageshack.us/img257/6323/luna3ma0.jpg Nic więcej chyba nie trzeba pisać, wystarczy spojrzeć na ten pyzior :loveu: Quote
MonikaP Posted July 29, 2007 Posted July 29, 2007 c.d. adopcji Fundacji Canis et Felis ;-) DYZIO - maleńki piesek-szczoteczka, w szpitalu schroniskowym "od zawsze" - trafił tam z uschniętą tylną łapką....Siedem psich nieszczęść. Gdy robiłam mu zdjęcie, posiusiał się z wrażenia, a potem przytulił do mojej torby i wzrokiem błagał, by go wziąć ze sobą. A ja...jedyne, co mogłam zrobić, to zamieścić jego zdjęcia, gdzie się dało.... Mały, pokraczny Dyzio - zdobył serce Pani, która nie umie przejść obojętnie obok psiego nieszczęścia, jednocześnie hodując psy rasowe. I tak pewnego kwietniowego dnia Dyzio, po kilkudniowym pobycie w moim domu, pojechał do Lublina, w towarzystwie potężnych bullmastiffów. A tam...stał się ukochanym, kanapowym pieskiem swojej Pani. Mimo starań najlepszych lekarzy uschniętą łapkę trzeba było amputować, co Dyziowi wcale nie przeszkadza w cieszeniu się życiem, trawą i ciepłym piaskiem w ogrodzie :) Popatrzcie na metamorfozę Dyzia. Quote
Diana S Posted July 29, 2007 Posted July 29, 2007 Jaka odmieniona sunka..piekna psinka...nie widac by tyle przeszla... Wspaniale fotki... Quote
MonikaP Posted July 29, 2007 Posted July 29, 2007 PELA - koleżanka Dyzia ze szpitalnego boksu. Maleńka sunia, z uszkodzoną przednią łapką. Przepraszała, że żyje. Chciała zniknąć. Bardzo przeżyła adopcję Dyzia... Któregoś letniego dnia 2005 roku dołączyła do niego :). W schronisku nazywana przez mnie Perełką, w nowym domu szybko przemianowana na Pelę, która wszędzie chce być pierwsza i rozstawia po kątach wielkie bullmastiffy :D Quote
MonikaP Posted July 29, 2007 Posted July 29, 2007 GUCIA - duża molosowata suczka, z tęsknotą wypatrująca swojego człowieka. Nie miała szczęścia - adoptowana szybko została zwrócona, bo "chorowała". Jeszcze w schronisku miała biegunki niewiadomego pochodzenia, które nie poddawały się leczeniu - być może ich przyczyną była karma podawana psom, a być może istniejąca już wcześniej alergia pokarmowa. Była jednym z psów, które powinnam była adoptować, gdybym mogła.... Kochana, słodka Gucia, która przez wiele zimowych tygodni marzła w boksie i nie mogła doczekać się domu. Wypatrzyła ją w ogłoszeniu Pani Iza - pewnego styczniowego dnia zabrała Gucię do domu, w którym właśnie trwały przygotowania do przeprowadzki nad morze. Gucia od pierwszego dnia stała się najwierniejszym przyjacielem i obrońcą całej rodziny,w tym dwójki małych dzieci. Kłopoty jelitowe po dobraniu odpowiedniej karmy i "odstresowaniu" (bo i nerwy były prawdopodobnie ich przyczyną) minęły. Przez jakiś czas Gucia miała kolegę - szczeniaczka - znajdę. Zaakceptowała też koty, które początkowo niezbyt się jej podobały ;-). Jej opiekunowie nie mogą się jej nachwalić :). Quote
MonikaP Posted July 29, 2007 Posted July 29, 2007 BOB - sędziwy basset znaleziony pod Poznaniem, prawdopodobnie spędziłby resztę życia w schronisku, bo nikt nie zainteresował się starym, zaniedbanym i niezbyt towarzyskim psem. Gdy jednak "rozpuściłam wici" w środowisku "bassetomaniaków", znalazła się osoba, chcąca dać Bobowi (to jego prawdziwe imię, znalezione na obroży, którą miał na sobie, gdy przywieziono go do schroniska) dom. I znów łańcuszek ludzi dobrej woli sprawił, że Bobcio po spędzeniu kilku godzin u mnie, wyruszył w drogę do Warszawy, do nowego domu. Tam, nie bez małych zgrzytów - bo aklimatyzacja w nowym miejscu musiała trochę potrwać - stał się pełnoprawnym członkiem rodziny :). Quote
Diana S Posted July 29, 2007 Posted July 29, 2007 Piekna Bullowata pieknosci jak to dobrze ze znalazla domek... Quote
AnkaG Posted July 30, 2007 Posted July 30, 2007 Piekne, piekne ... i takie szczęśliwe. Brawo dziewczyny. Jesteście wielkie. :Rose: Quote
sota36 Posted July 30, 2007 Posted July 30, 2007 Kurcze jak ja kocham ten topic!!!!!!!!!!! Czytajac go to placze, to sie smieje!!! Quote
aneczka0106 Posted July 31, 2007 Posted July 31, 2007 Jakże się cieszę, że postów wciąż tu przybywa...:lol: Dyzio mnie powalił na kolana:loveu: Quote
Wyjątek Posted July 31, 2007 Posted July 31, 2007 Ależ mnie tu dawno nie było! A tu na szczęście coraz więcej metamorfoz i takie szczęśliwer psiaczki!!:loveu::loveu::multi: Quote
halbina Posted July 31, 2007 Posted July 31, 2007 "Słupsk! Sprawa zaczęła się przed świętami. Sunię zawiązaną w worku podrzucono pod bramę schroniska w Słupsku. Była w tragicznym stanie. Zawiązana pewnie kilka dni. Karolina zabrała ją do swojego weterynarza ponieważ w schronisku nie ma lekarza, jest tylko eksperymentujący technik weterynarii. Sunia dostała kroplówki, jej stan był stabilny. Musiała wrócić do schroniska. Ona waży 12 kg!!!!!!!! Wróciła do kojca z innymi psami. Została pogryziona Wypadło jej oko!!!!!!! Schroniskowy technik wcisnął je do środka i zaszył. Karolina na szczęście zajechała by zobaczyć jak z sunią. Zabrała ją natychmiast na operację. Sprawa rozbiła się o media, TOZ i inne instytucje. Sunia po operacji, oko udało się uratować." Znalazła dom i swoje stado: Danusię, Menrzusia i boksera Argona... http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=37334&page=824 Quote
malagos Posted August 1, 2007 Posted August 1, 2007 cudne, kochane psiaki! a Dyzio - rewelacja! kochajmy staruszki, one tak pragną ciepla i miłości na stare lata... Quote
mycha101 Posted August 1, 2007 Posted August 1, 2007 Ten dział to wyciskacz łez radości:loveu: CUDA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 Quote
Wyjątek Posted August 1, 2007 Posted August 1, 2007 A boksia jaka szczęśliwa!!! i jak na masie przybrała! CUDO!!!:loveu: Quote
Diana S Posted August 1, 2007 Posted August 1, 2007 http://img233.imageshack.us/img233/5452/p7280015ze4.jpg jaka usmiechnieta !!!! sama slodycz...:buzi: dla ciebie sloneczko... Quote
*zaba* Posted August 2, 2007 Posted August 2, 2007 O matko i corko!!! Ale jezor dlugi!!! No boska to fotka. Quote
doris_day Posted August 8, 2007 Posted August 8, 2007 Piekna jest :) Nie wiem jak mozna zrobic taka krzywde zwierzeciu .... eh ... Quote
olala86 Posted August 9, 2007 Posted August 9, 2007 już tu gdzieś pisałam dawałam fotki ale tej psinki juz jej niema z nami trafila do wlaścicieli :( niestety nic nato niemoglam zaradzić. OPd jakiś 3 miesięcy jest z nami nowy psiak znaleziony w Jarosławiu potracony przez auto potworne wychudzony był leczony prawie miesiąc zanim mogł donas trafić przyznam sie szczeże ze ja go niechciałam bo zabardzo przeżyląm rozstanie z czapi sunią która powróciła do swoich właścicieli. Jednak po naradzie rodzinnej zgodziłam sie go wziaść. Noi tak donas trafil zabiedzony ze źle zrośnietą lapa zapchlony zarobaczony pełno łupieżu w sierści Portos. Teraz jest dostojnym psiakiem z piękną błyszczącą sierścią a co najważniejsze może swobodnie chodzić na tej łapce bo jest już zdrowa. To zanim donas trafil na zdjeciu widać jak źle trzyma tylnią lapke. A tu juz unas w domku Tu ze swoją żonką Ozzy strasznie sie kochają robią wszystko razem jedzą śpią, bawią sie 000000000000 Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.