Diana S Posted July 19, 2007 Posted July 19, 2007 Gonia jestes wspanilala ze tak pomagasz tym psiakom ktore bierzesz na tymczas....chyle glowe (az do ziemi) dla Ciebie..:p Quote
GoniaP Posted July 19, 2007 Posted July 19, 2007 Diana S napisał(a):Gonia jestes wspanilala ze tak pomagasz tym psiakom ktore bierzesz na tymczas....chyle glowe (az do ziemi) dla Ciebie..:p Diana, to nie ja... To nasza Fundacja Canis et Felis je wszystkie wypatruje...Owszem, czasami zatrzymują się też u mnie... Ale mamy też system domów tymczasowych i przyjaciół... Mamy zaprzyjaźnionego weta... Zbieramy kasę gdzie się da... Poza tym prawie wszystkie ciężkie przypadki trafiły pod opiekę Emir (Sułtan, Jeżynka, Parys, Czarok i Medar, Dudi) a stamtąd niektóre do nowych domów... Quote
GoniaP Posted July 19, 2007 Posted July 19, 2007 Cudaka nie dało się nie zauważyć w schronie... Płakał, jęczał, skakał na kraty, klinował głowę pomiędzy sztachetami... W końcu wyprosił wolność...Odżył i uspokoił się w dt Quote
GoniaP Posted July 19, 2007 Posted July 19, 2007 Cudaczek spędził w dt ponad 4 miesiące... Nikt go nie chciał... Ale opłacało się czekać, bo teraz jest w psim raju i cały czas się uśmiecha :loveu: Quote
chalimala Posted July 19, 2007 Posted July 19, 2007 bosko :D uwielbiam patrzeć na zmiany jakie zachodzą w psiakach :D one nie zasługują na to co niestety często je spotyka :) na szczęście są jeszcze ludzie, którzy chcą im pomagać :) Quote
Diana S Posted July 19, 2007 Posted July 19, 2007 [quote name='GoniaP']Diana, to nie ja... To nasza Fundacja Canis et Felis je wszystkie wypatruje...Owszem, czasami zatrzymują się też u mnie... Ale mamy też system domów tymczasowych i przyjaciół... Mamy zaprzyjaźnionego weta... Zbieramy kasę gdzie się da... Poza tym prawie wszystkie ciężkie przypadki trafiły pod opiekę Emir (Sułtan, Jeżynka, Parys, Czarok i Medar, Dudi) a stamtąd niektóre do nowych domów... no to w takim bądź razie ukłon do ziemi dla WAS wszystkich... jesteście WSPANIALI... a to tak strasznie dużo co robicie dla tych psinek...:multi: :multi: Quote
GoniaP Posted July 19, 2007 Posted July 19, 2007 Ofiara przedświątecznych porządków... Zabrany przez SM z poznańskiej Cytadeli w połowie grudnia 2006. "Właściciele" szukali go i przez strażnika zostali powiadomieni o tym, że trafił do schroniska. Jednak nigdy go nie odebrali...Ceti spędził tam Święta, Sylwestra, ale w połowie stycznia uśmiechnęło się do niego szczęście. Komuś bardzo wyjątkowemu zabiło na jego widok mocniej serce... Ta skóra i kości z ciężkim zapaleniem tchawicy trafiła do psiego raju, gdzie rzeczywiście pokochano go na zabój... Teraz mieszka w Irlandii :loveu: Jeszcze w schronisku... Już w domu... chory i zmęczony.... już szczęśliwy i uśmiechnięty... Quote
yewcia1 Posted July 20, 2007 Posted July 20, 2007 [quote name='GoniaP']Ofiara przedświątecznych porządków... Zabrany przez SM z poznańskiej Cytadeli w połowie grudnia 2006. "Właściciele" szukali go i przez strażnika zostali powiadomieni o tym, że trafił do schroniska. Jednak nigdy go nie odebrali...Ceti spędził tam Święta, Sylwestra, ale w połowie stycznia uśmiechnęło się do niego szczęście. Komuś bardzo wyjątkowemu zabiło na jego widok mocniej serce... Ta skóra i kości z ciężkim zapaleniem tchawicy trafiła do psiego raju, gdzie rzeczywiście pokochano go na zabój... Teraz mieszka w Irlandii :loveu: W schronisku... http://upload.miau.pl/3/21954.jpg Już w domu... chory i zmęczony.... http://upload.miau.pl/3/21940.jpg już szczęśliwy i uśmiechnięty... http://upload.miau.pl/3/21944.jpg http://upload.miau.pl/3/21946.jpg http://upload.miau.pl/3/21948.jpg http://upload.miau.pl/3/21950.jpg http://upload.miau.pl/3/21952.jpg Gona P nie widać fotek:shake: :-( Quote
GoniaP Posted July 20, 2007 Posted July 20, 2007 yewcia1 napisał(a):Gona P nie widać fotek:shake: :-( No tak, znów padł serwer miau... A ja nie umiem wstawiać przez nic innego... Cóż pouzupełniam później :shake: Ech, tyle wstawiania i guzik! Quote
GoniaP Posted July 20, 2007 Posted July 20, 2007 Żal było patrzeć na tego psa... Choć rasopodobny, piękny i dostojny, w schronisku nikł w oczach. Stawał się coraz bardziej chudy, apatyczny, a na łapach pojawiły się okropne rany... W jego boksie znajdowaliśmy luźne odchody i wymiociny :shake: Po ogłoszeniu go w necie, zareagowało pół Polski. FCEF, Dogomania i Bordoże Forum z poparciem Malibu wywalczyły dla niego niemałe środki na sfinansowanie godnej przyszłości. Selbulka podjął się jego adopcji i przekazał pod opiekę Fundacji Emir i specjalistów w SGGW. Za wrak psa, miłośnicy Parysa zapłacili w schronisku 500 zł :shake: Wielokrotność tej sumy zostało zebrane wśród Ludzi Dobrej Woli, by pokryć makabrycznie wysoki rachunek w klinice. Parys miał duże problemy zdrowotne... Benia z Bordożego Forum nie zważała na nie... Zaadoptowała Parysa i przechrzciła go na Timona, by w Jej "stadzie" ludzko-psio-kocim mógł zacząć nowe, szczęśliwe życie... w SGGW... wreszcie w nowym, kochającym domu :loveu: http://img487.imageshack.us/img487/9193/pict0052hw6wl5.jpg Quote
zdrojka Posted July 20, 2007 Posted July 20, 2007 Piąte zdjęcie, drugie od końca, jest wspaniałe :loveu: Quote
Diana S Posted July 20, 2007 Posted July 20, 2007 Kurcze jak patrze na te przemiany to wyje....az nie chce sie uwierzyc ze tak to wszystko swietnie sie konczy...chlip, chlip....swietnie ze psiaczki maja domki!!!!!:loveu::loveu: Quote
GoniaP Posted July 20, 2007 Posted July 20, 2007 Podczas dyngusowego spaceru, mój Tz i ja, a właściwie mój Bobo, przyciągnęliśmy do siebie wałęsającego się, wychudzonego psa, który na naszych oczach, o mało nie zakończył swojego młodego życia pod kołami mijających się samochodów... TZ wyplątał rzemyk z kurtki, i tym sposobem Dyzio Dyngus został otoczony opieką FCEF ;) Do dt wzięła go najpierw Saksana, potem przypadkowo spotkani podczas poszukiwań jego domu ludzie, i tak Dyzio zmieniał siedziby co średnio 2-3 dni by tylko uniknąć schroniska. Zasiałam na Dogo alarm wśród Poznaniaków... I gdy zabrakło mi już nadziei na jakiekolwiek rozwiązanie, z odsieczą przyszła Marta i Wika, która zaoferowała długotrwały tymczas u Brata. I jak to bywa w bajkach, Brat zakochał się w Dyziu, a Dyziu zakochał się w Bracie... Dyzio stał się odtąd Czarkiem i jest przeszczęśliwym psem. Zdecydowanie mu się w życiu fuksnęło :loveu: Przed adopcją... Po adopcji... Quote
zdrojka Posted July 20, 2007 Posted July 20, 2007 Jęzor ma niesamowity :loveu: Ależ dobrze trafił :p Quote
Diana S Posted July 20, 2007 Posted July 20, 2007 Duma to za malo powiedziane mnie po prostu brak slow to zwala z nog jak sie patrzy na usmiechniete pyszczki tych psow.. a to nie byle jakie psy.... Quote
weszka Posted July 20, 2007 Posted July 20, 2007 Po raz kolejny powtórzę że uwielbiam ten wątek :) To ja wkleję zdjęcia z kieleckiej adopcji, które dziś na kieleckim wątku zamieściła erka. To dzięki niej możemy podziwiać metamorfozę wiejskiego kundla w pięknego ONka. BARY przed - zaniedbany, brudny, na łańcuchu, miał "właścicieli", którzy mieli go totalnie gdzieś... A tu w nowym domu... Pan nie wiedział, jak Bary zareaguje na kąpiel pierwszego dnia, więc troszkę się zabezpieczył, ale okazało się to zupełnie niepotrzebne:lol: A tu jak nowy:loveu: erka - gratulacje :D W tym miejscu z którego został wyrwany BARY nadal jest młody bernardyn w strasznym stanie :( Kielecki cioteczki też walczą żeby mu szybko znaleźć domek. Może ktoś ma chętnego??? Quote
Gonitwa Posted July 20, 2007 Posted July 20, 2007 Niesamowita zmiana! Ale się los do niego uśmiechnął.... KOCHAM TEN WĄTEK! Quote
GoniaP Posted July 20, 2007 Posted July 20, 2007 Dudi był jak pies rodem z horroru... Do schroniska został przywieziony przez SM, która odwiązała go od drzewa :shake: Wypatrzyła go na kwarantannie MonikaP i zaalarmowała Dogo i inne fora. Pies przesiedział na kwarantannie więcej niż stanowią przepisy, i mimo tego, że cierpiał potwornie, nikt nie udzielił mu w schronisku pomocy...Za namową FCEF, ulitowała się nad biedakiem Emir i zabrała Dudiegoze schronu prosto na SGGW.. Quote
GoniaP Posted July 20, 2007 Posted July 20, 2007 Dudi w klinice SGGW spędził wieki, i smutny był to widok... Był niedożywiony (MN ważył tylko 32kg) osłabiony, z ropowicą, i do tego ze skrzywdzoną psyche...Jak on musiał cierpieć... Spójrzcie na przerośnięte pazury, które podwinęły się i wbiły w opuszki łap... Leczenie i troska zaczęły przynosić efekty... Dudi wyszedł o własnych silach na spacer... Jak mu się poprawiło, został przeniesiony do Fundacji Emir... Niestety ropowica, mimo wielu miesięcy leczenia, wciąż powraca :-( Quote
weszka Posted July 20, 2007 Posted July 20, 2007 Ale jednak co by nie mówić, mimo że są nawroty choroby to DUDI wygląda super! Jest w nim życie i błysk w oku, a to najważniejsze. Wspaniałą robotę odwalacie cioteczki! Quote
GoniaP Posted July 20, 2007 Posted July 20, 2007 weszka napisał(a):Ale jednak co by nie mówić, mimo że są nawroty choroby to DUDI wygląda super! Jest w nim życie i błysk w oku, a to najważniejsze. Wspaniałą robotę odwalacie cioteczki! My musimy się posiłkować organizacjami z zapleczem. Jak już wspomniałam, najcięższe przypadki trafiły do Emir. Nie dość, że jest w Wawie SGGW, to jeszcze Emir ma zaplecze i ogromne doświadczenie... Poznań pod tym względem bardzo kuleje i mimo najszczerszych chęci, nie bylibyśmy w stanie zapewnić tak fachowej opieki psu w tym stanie w jakim był Dudi czy Sułtan :shake: I tak naprawde nie wiadomo, czy psyche i physis Dudiego da się wyleczyć... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.