Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

blue.berry napisał(a):
oj pamietam Gonia jak walczyliscie o Pikusie. to naprawde cud ze ona wyzdrowiała.
Również dzięki Waszemu Forum (w szczególności Uli G. i Vigenowi) Pikunia dostała dar od losu i nowe, wspaniałe życie!!!

Posted

Sara trafiła do schroniska rzekomo po śmierci właścicielki. Nikt się nią nie interesował pomimo wspaniałego charakteru... Sara cierpiała na straszną chorobę oczu...W schronisku jej nie leczono... FCEF postanowiła o nią zawalczyć...






Posted

Nie miałyśmy dla Saruni DT, więc ustaliłyśmy dyżury i na zmianę, 5 razy dziennie, wg wskazówek psiego okulisty, jeździłyśmy (ja i MonikaP) do schronu, aplikować Sarze leki... W międzyczasie ruszyła akcja internetowa i cegiełkowe Allegro. Dzięki ludziom dobrej woli oraz Dogomaniakom, a w szczególności Majaa, udało nam się uzbierać, lub dostać bardzo drogie leki, które, mimo niesprzyjających leczeniu schroniskowych warunków, odnosiły powoli pożądane skutki....




przy okazji wyczesaliśmy z niej tonę podszerstka...

Sara zdrowiała i piękniała, aż wreszcie pojawił się godny dom i przyjął ją z jej ułomnością pod swój szczęśliwy dach, i nie straszne im było aplikowanie leków i comiesięczne wizyty u psiego okulisty :loveu:




Posted

Do schroniska trafiło coś bardzo brudnego i kudłatego, coś bardzo zagubionego i nieszczęśliwego... I do tego śmierdziało przeokropnie... Wkrótce wyłonił sie z tego czegoś rasowy Westie, który stał się Idee Fix'em MonikiP... a wkrótce mojego TZ'ta...








Posted

Historia jest bardzo skomplikowana... Westie został wykastrowany ze względu na duże zainteresowanie pseudohodowców... DT zaproponowała niejaka Avii, która po odebraniu Westiego ode mnie i przewiezieniu go 1 klasą do Katowic, tego samego wieczoru zaczęła panikować, że nasz Westi jest agresorem :evil_lol: i zje jej suczkę. Chciała natychmiast oddać go do wątpliwej renomy hotelu i pozbyć się kłopotu. Nie czekaliśmy... Moj TZ wsiadł w samochód następnego ranka i jechał po Westiego... Ja w tym czasie rozdzwoniłam się po przyjaciołach. Szczęsliwie, tego samego dnia, moj TZ. zamiast wrócić z Idee Fixem do Poznania, zawióżł go do Rodziny mojej Przyjaciółki do Gliwic, gdzie teraz Mucho, wiedzie wspaniały kanapowy żywot :loveu: Najlepszych zdjęć (w tym z nowo narodzonym dzieckiem i uśmiechniętą paszczą) nie mam, ale wstawię wkrótce...
Niemniej....




Posted

GoniaP napisał(a):
Na Dogo jestem od dawna, a dopiero załapałam, że istnieje wątek, który jest balsamem dla duszy...
Ponieważ dziś od rana miałam dół, szukałam czegoś, co podniesie na duchu. I znalazłam...
Nie pozostaje mi więc nic innego jak zaprezentować nasze metamorfozy...

Też nie szybko tu trafiłam ale ten wątek przypomina nam po co to robimy :loveu:
I po obejrzeniu tych szczęśliwych psiaków człowiek nabiera sił:lol:

Posted

Tonia w schronisku zauważyła Monika P. Przejęła się tym bezmiarem smutku w jego oczach, rezygnacją z życia i wycofaniem... Zaczęła go oswajać. Z początku szło opornie, ale w miarę upływu czasu, coraz lepiej. Tonio w końcu otworzył się tylko na Monikę i z Nią gruchał i świergotał... W stosunku do pracowników miał wrogie nastawienie, w stosunku do innych prezentował wycofanie...



Posted

Prawie rok zajęło to poznawanie Tonia przez kraty i podejmowanie decyzji co z nim począć. Forum Molosów i inni Dobrodzieje umożliwili Toniowi start, a i nam dodali skrzydeł i otuchy, że może jednak beznadziejny przypadek nie jest jednak tak beznadziejny...
No i Tonio trafił do pod poznańskiego hotelu... ii rozkwitł! Teraz jest w schronisku w Gaju pod bacznym okiem i opieką Donvitow... I pokazuje rogi... Rozbrykał się chłopak, i przyjeżdża do niego szkoleniowiec. On podpowie co dalej... Ale Tonio odzyskał wiarę w ludzi :) Nie boi się już facetów i ma uśmiechnięty pychol, mimo braku swojego Człowieka...







Posted

a ja przyznaje się bez bicia ze Toni to jeden z moich ulubiencow-i podzcytuje sobie jego wątek:loveu: dzieki ze daliscie mu sznse i wyszedl ze schronu!!!

Posted

Jak Duch zjawił się na moim progu... Mieszkam przy lesie, i niestety ten las służy jako miejsce porzuceń... Przyszedł za wzrokiem Moniki P, która przyjechała zawieźć mnie do weta by uśpić kociaki (Lolo i Brygidę) które niestety zapadły na panleukopenię i nie było dla nich ratunku... (byłam w strasznym stanie psychicznym). Nie chciał się ruszyć spod wycieraczki, a my się go bałyśmy... Głupie baby!! I do tego założycielki Fundacji :evil_lol:
Duszek został więc zesłany przez nas do schroniska na całe 14 dni. W ciągu tych 14 dni, codziennie go odwiedzałam i dokarmiałam. Dzięki Allegro znalazł wspaniały dom, w którym jest bardzo szczęśliwy. A niedługo wyjedzie ze swoim opiekunem na stałe do Irlandii :loveu:

Za kratami...

pierwsze kroki na wolności...

już szczęśliwy i wolny...




Posted

[quote name='asia_pie']Dzodzo, bokserek jest jeszcze w schronie, ale w Gaju. Tonio jest w Gaju, to prawda, Ale to nie żaden bokserek, tylko facet w typie bullmastifa ;)
[quote name='asia_pie'], nie wiesz może co z tym spanielkiem z boksu westika? Niestety, nie wiem :shake:

Posted

Jeżynkę ze schronu wzięłam na swoje nazwisko, bo wtedy nie pozwalano nam "wyciągać" psów na Fundację...
Jeżynka trafiła do schroniska ze złamaniem przedniej łapy... W ciągu paru miesięcy nic z łapą nie zrobiono... Wlokła ją więc przed sobą, ocierała, maltretowała, i.... cierpiała... Jedyne co dla niej zrobiono, to umieszczono ją ze szczeniakami :-( Taką właśnie Jeżynkę, FCEF wzięła ze schronu... Przestraszoną, z martwą prawie łapką z okropną dziurą...


Potem przyjechał Emir i zabrał Jeżynkę do SGGW w Wawie...


Jeżynki łapki nie udało już się uratować :-( Została amputowana...

teraz króluje na Kanapie u Emir i kolekcjonuje zabawki...

Posted

Jeżynka wyraźnie odżyła po amputacji "bolącej części ciała" i rozrabia :) Jest pełna wdzięku, pełna energii, i jest bardzo rozpieszczona. Broni swojej kanapy z energią lwicy :diabloti:




Posted

hihih pamietam Jezynkę z kliniki. jaka to rozrabiara. biegała po całym szpitalu i wszytskich zaczepiała. no i faktycznie - pelna uroku dziewczynka. fajnie ze znalazla swoje miejsce na ziemi.

Posted

blue.berry napisał(a):
hihih pamietam Jezynkę z kliniki. jaka to rozrabiara. biegała po całym szpitalu i wszytskich zaczepiała. no i faktycznie - pelna uroku dziewczynka. fajnie ze znalazla swoje miejsce na ziemi.
Jeszcze nie znalazła.... Jest bezpieczna u Emir, ale nadal szuka domu...

Posted

Przepiękny husky, który trafił do schroniska po wypadku... Przez miesiąc leżał ze strzaskanymi kośćmi tylnych łap w cuchnącym szpitaliku tarzając się we własnych odchodach. Schroniskowy wet mu nie pomógł, tymczasem kierownictwo odrzuciło oferowaną wielokrotnie przez FCEF pomoc. W końcu Sułtan został nam wydany o interwencji policyjnej i medialnej. FCEF oficjalnie przekazała psa pod opiekę Fundacji Emir i specjalistów z SGGW. Pod ich opieką, po interwencji chirurgicznej i rekonwalescencji w ogrodzie Emir, Sułtan trafił do adopcji w Sulejówku pod Wawą i jest zapewne bardzo szczęśliwym, acz kalekim psem.
Wątek dogo:

Cierpiący Sułtan...



U mnie w domu, w oczekiwaniu na przyjazd Emir


Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...