Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Bokserkowy - u mangi charakter bardzo fajny - taka baba z charakterem choc ceka nas duzo pracy bo ona niczego nie nauczona, zadnych komend, chodzenia na smyczy czy w kagancu. ale bardzo madra dziweczynka - blyskawicznie sie uczy wszystkiego. i bardzo chetnie sypia w lozku:)
Rybc!a - ogon taki bo albo od urodzenia juz byl taki zdefrmowany (czasem sie to zdaza) albo polamany. tego nie wiemy.

oktawia6 - czekalam kiedy pokazecie Ligolka. :multi:
on biedaczek tez tyle przeszedl. a teraz jakiego ma slicznego Aniołka obok siebie :)

eh uwielbiam ten watek :loveu:

Posted

olenka_f napisał(a):

oktawio marchewko macie piękne psy a Wy jesteście wielkie:loveu:

Ligolek jest u Małogosi-link nawet podałam to poczytania;) moja Viktoria była tutaj wcześniej.

Posted

Qrcze przecież Baffik to sznaucek! Jak odrośnie sierść to będzie jeszcze piekniejszy.

EDIT: COFAM ŻE TO SZNAUCEK. MOŻE MIX CO NAJWYŻEJ. NA JEGO WĄTKU PRZYJRZAŁAM SIĘ BLIŻEJ I PO ZDJĘCIACH PRZED OSTRZYŻENIEM WIDAĆ LEPIEJ. TAKI SOBIE KUDŁACZEK.
Tak czy siak to słodki psiaczek i domek by się przydał baaaardzo.

Posted

Na Dogo jestem od dawna, a dopiero załapałam, że istnieje wątek, który jest balsamem dla duszy...
Ponieważ dziś od rana miałam dół, szukałam czegoś, co podniesie na duchu. I znalazłam...
Nie pozostaje mi więc nic innego jak zaprezentować nasze metamorfozy...

Posted

Oto moje czarne szczęście...Od niego wszystko się zaczęło, dokładnie 12 lutego 2004 roku...

gościmy teraz różne psie biedy...:diabloti:

i jesteśmy bardzo szczęśliwi:loveu:




Posted

Zostały odebrane z pomocą Fundacji Emir z koszmarnych warunków w drodze interwencji. Całe ich życie zamknięte było w betonowym kojcu. Były żywione indyczymi kośćmi, w dodatku mrożonymi, o wodzie mogły pomarzyć. Taplały się i spały we własnych odchodach na zimnej posadzce. Zostały zabrane w ostatniej chwili, i to prawdziwy cud, że żyją...Długo leczone na SGGW, potem przebywały w przytulisku Emira pod troskliwą opieką Pani Krystyny. Teraz obydwa są już zdrowe i we wspaniałych domach.




Posted

FCEF zabrała małe zziębnięte, zgięte w kabłąk z powodu bólu brzucha, niedożywione, smutne jamnicze ciałko i umieściła w dt u Goni P ;)
Pierwsze dni Kruszynka odsypiała i nadrabiała tulenie. Kolejne przyniosły rozprężenie. Jeszcze następne uwolniły drzemiącego w niej małego diabełka :diabloti:





http://upload.miau.pl/3/21549.jpg

Posted

Diana S napisał(a):
Zdjęcia są swietne..:loveu: :loveu: :loveu: a jamniczka to maleństwo jest niezłe..
rozkręciła się na całego...:lol: :eviltong:
Ja też się dopiero rozkręcam :evil_lol:

Posted

Nie wiadomo jak Ricz trafił do schroniska, wiadomo jednak, że była to (i z resztą nadal jest) dobermanowa ciapa ;)
W największe mrozy Ricz spał na betonie bo wejścia do budy wzbraniali mu współtowarzysze niedoli. Był cały w cętkach grzybicznych, chudy jak szczapa i bardzo smutny. Do czasu.... FCEF ogłosiła go na Dogo. Natychmiast odezwała się Nadzieja Dobermana, i Vika_Bari przyjęła Ricza na czas leczenia do dt. Psiak wkrótce odżył, a teraz ma wspaniały dom pod Poznaniem :loveu:






Posted

Tosisko zębole szczeży, zadowolona i pewna siebie , kruszynka:evil_lol:
czarnulek też cały zachwycony i skory do zabawy, bernardynek cudny a dobek przecuuuuuuuuuuuuudny
wspaniałe psiaki i wspaniali właściciele:loveu: :loveu: :loveu:

Posted

Pikusia... Ach ta Pikusia... Moja psia miłość...
Znalazła ją Bigos na poznańskiej Malcie. Z braku dt, sunia trafiła do schronu. Miała potworne zapalenie pęcherza, i była mocno wyeksploatowana... prawdopodobnie była to maszynka do rodzenia szczeniąt, które mia[PHP][/PHP]y uchodzić za Goldeny lub Podhalany... W takim stanie została "wysterylizowana w schronisku.... FCEF zabierała ją ledwie żywą, słaniającą się na nogach... Nasz wet dawał jej 15% szans na przeżycie. Praktycznie prawie już zapadła decyzja o uśpieniu, zostało wylane morze łez.... A jednak po kroplówce Pikunia się uśmiechnęła i wsunęła parówkę (którą przywiozłam, bo miała być jej ostatnią...) No i daliśmy jej szansę... Dzięki Dogomaniakom i Allegrowiczom (a przede wszystkim Anuli 1959, ktora zmagała się z wpłatami przez Jej prywatne konto)) byliśmy w stanie pokryć koszmarny rachunek za długotrwałe leczenie. Determinacja i miłość, którą otrzymała we wspaniałym dt podniosły ją na nogi. Potem ukazał się obszerny artykuł w GW, i dzięki niemu wyłonił się cudowny dom docelowy, w którym Pikusia vel Księżniczka dożyje swoich dni. I zapewniam, że będą one najszczęśliwsze w jej życiu. Wiem, bo nie racę z nią kontaktu...:loveu:




wychodziło z niej takie coś :shake:

Posted

Był moment, kiedy wet podejrzewał nowotwór... Jednak w dniu wyznaczonej operacji powtórzyliśmy usg... Dziwne, zło wróżące cienie znikły... Od tej pory przynajmniej 10 letnia Pikunia zaczęła młodnieć i zdrowieć w oczach...


chciałam ją zatrzymać i zaprzyjaźnić z moim czarnym szczęściem...

zaczęła poznawać uroki psiego życia...

i cały czas jeździłyśmy do weterynarza by usłyszeć coraz to lepsze wieści...(aż dziw, że nioe rozwaliłam samochodu z tego rozanielenia:loveu:)

Posted

Aż wreszcie ucięliśmy pępowinę i Pikunia zamieszkała w nowym, wspaniałym domu... Nie mam złudzeń, że jest najszczęśliwszym psem na świecie :multi:




Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...