Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Bandit to amstaff urodzony w Holandii. Został znaleziony przywiązany do drzewa. TOZ miał kontakt z jego wlascicielami, którzy chcieli go oddać, bo rzucał się na właściciela. Niestety zamiast spróbować popracować z psem, porzucili go w Polsce, świadomie skazując go na uśpienie.

W schronisku Bandit zaczął przejawiać agresję klatkową. To częste podłamanie psychiczne u psów nagle zamkniętych w klatce. Z otwartego i przyjacielskiego psa, zmienił się w przerażonego, skulonego psa, który na widok kogokolwiek przy jego klatce, uciekał w panice. Po tygodniu zaczynał warczeć na przechodzących ludzi. Sytuacja wyglądała nieciekawie. Bandit w boksie schroniskowym. Lepszych zdjęć nie udawało się zrobić.





Poprosiłyśmy fachowca o ocenę naszego rozrabiaki, na tyle na ile pozwalają warunki schroniskowe. Joanna Misztela, behawiorysta specjalizujący się w psach przejawiających agresje, zgodziła się go obejrzeć. Dzięki jej wizycie udało się Bandita otworzyć na ludzi oraz ocalić go przed uśpieniem, gdyż znalazł się dom nie bojący się psa z problemami, jednocześnie mający doświadczenie z rasami uznawanymi za agresywne (bullterier, rottweiler). Po zakończeniu kwarantanny, Bandit został wykastrowany (był jednostronnym wnętrem) i wydany nam do adopcji dnia 28.04.2010. Wizyta Asi Miszteli w schronisku:




















Aktualnie Bandytek mieszka nad morzem. Na początku próbował podporządkować sobie domowników, co było do przewidzenia. Na nieszczęście dla niego, wlaściciele nie pozwolili na jego zapędy dominatorskie (jak rozrabiał, zakładali mu kaganiec, który traktuje jako karę) i Bandytek nie sprawia więcej kłopotów. Mieszka z prywatnym kotem, z którym jedzą z jednej miski i jest szczęśliwym, radosnym psem. Bandyta w nowym domku:



Posted

TAK BYŁO:

Kiedy nasze wolontariuszki dostrzegły Dropsa wśród schroniskowych nieszczęść wiedziały, że muszą go zabrać. Nieważny był wiek, płeć i wielkość. Ważne by zmienić jego los. Kiedy dowiedziałyśmy się, że to jeden z 19 psów z najdłuższym wyrokiem tym bardziej byłyśmy przekonane do słuszności swojego wyboru. Ma 6 lat i połowę swojego życia spędził w schronisku. Czas na ułaskawienie, kanapę, spacer, czułe słowa, przytulanie i głaskanie. Pierwszy spacer ze schroniska do siedziby TOZ wypadł znakomicie. Ładne prowadzenie na smyczy, ogonek zawinięty w łuk radości, duma rozpierająca niewielkie ciało. Kiedy do Tozu weszła ta kupka nieszczęścia nikt nie zadawał zbędnych pytań, nikt nie mówił, że to się może nie udać. W ruch poszedł szampon, nożyczki, grzebienie, suszarka.... Cierpliwie znosił nasze zabiegi, chyba widział nasze łzy kiedy odkrywałyśmy pod wielkimi kołtunami blizny od licznych pogryzień i ran, kiedy zobaczyłyśmy, że prawie nie ma uszu... Ścięcie kilkunastocentymetrowych kołtunów odkrywało przed nami jego bolesną historię. Ile razy koledzy z boksu rozprawili się z nim tak boleśnie, ile razy walczył o swoje prawa... tego nie dowiemy się nigdy. Drops po naszych zabiegach pielęgnacyjnych, badaniach lekarskich, zastrzykach zasnął tak głęboko w kącie biura, że wszyscy odruchowo chodzili na palcach by nie zburzyć tego pierwszego od trzech lat głębokiego, spokojnego snu, bez czuwania, bez lęku... Następnego dnia rano Drops radośnie nas przywitał, zabawom na śniegu nie było końca. Ganianie za piłeczką, radosne oszczekiwanie, trzymanie się w bliskiej odległości od opiekuna to radujące nasze serca sygnały, że Drops chce już tak żyć. Szczęśliwie, bezpiecznie, blisko człowieka. Nie stracił zaufania do ludzi, chce być blisko, by dumnie towarzyszyć swojemu Panu.




TAK JEST:
Drops wyjechał na adopcję zagraniczną i znalazł nowy dom w Niemczech!



Posted

szczecinianko metamorfozy powalające!!!! Lusia :loveu: rewelacja!!!! Bonzo - ale gigantyczny AGRESOR :mdleje: kanapowiec :loveu:

Tages :mdleje: szok szok szok!!!! macie info o pozostałych psiakach z tego piekła? też takie szczęśliwe i piękne? mam nadzieję, że tak po tym co przeszły... :shake: cudowny jest - metamorfoza niesamowita!!! i jaki zadowolony!

Michu ['] szkoda, że tak krótko cieszyłeś się kochającymi Ludźmi, ale dzięki Gosi w ogóle dostałeś tą szansę :klacz:


uwielbiam metamorfozy :loveu:

Posted

Za każdym razem gdy oglądam ten wątek jestem pod ogromnym wrażeniem. Dziewczyny jesteście NIESAMOWITE!!! :loveu::loveu::loveu:

Posted

Siedzę tu już drugą godzinę i oglądam wszystkie cudowne metamorfozy :loveu:

Tages :mdleje: szok szok szok!!!! macie info o pozostałych psiakach z tego piekła? też takie szczęśliwe i piękne? mam nadzieję, że tak po tym co przeszły... :shake: cudowny jest - metamorfoza niesamowita!!! i jaki zadowolony!

Reszta wyjechała do Niemiec, zajęła się nimi Canis Gratia. To było jeszcze przed tym jak trafiłam do TOZ, dlatego nie interesowałam się zbytnio ich losem, ale z tego co kojarzę jakieś zdjęcia napływały - postaram się odkopać i wstawić. :razz:

Posted

Szczecinianka, pojechałaś po bandzie, aż sie płakać chce.


A ja wrzucam Skoczka, u mnie na "DT" od listopada'09, tyle,że ani jednego, nędznego pytania o niego nie było i dt dożywociem sie skończy...
W schronisku od co najmniej 2004, wtedy zaczęłam tam przychodzić, ale nikt nie wie od kiedy był w schronie, bałagan w papierach, pies od dawna w schronie, dziki, nie do adopcji. po jakimś czasie zaczął chodzić ze mną na spacery, został zaszczepiony, odrobaczony i odpchlony, bo przecież pracownik nie tracił czasu na dzikiego psa. Skoczek był kilkakrotnie 'adoptowany' ,albo zwracany,albo wracał sam szkielet obciągnięty skórą... Jako pies skazany na schronisko przeznaczony do uśpienia, coby miejsca nie zajmował i jedzenia.







Zabrałam do miasta kundla, nie dość ,że załatwiającego się w mieszkaniu, to z lękiem sepracyjnym, wycie po kilka godzin dziennie ,szczekanie(bogowie,błogosławcie cierpliwych sąsiadów).
Zabrałam no i mam.






i na koniec jedno z dzieł Skoczka.
http://www.otofotki.pl/img14/obrazki/qi5460_3.JPG

Posted

Uwielbiam ten wątek......każde zdjęcie to dramat i smutek :-(:-(:-(...a później
radość, radość, radość :loveu::loveu::loveu: i wielki podziw dla WAS, waszej pracy, wytrwałości i serca dla tych biedaczków.....

Posted

Szczurosława napisał(a):
Malawaszka, jak coś Skoczek chętnie pojedzie na kolonię na wieś, a i TZ doceni Dropsa :)


Kochana, Twój pies ma artystyczną duszę. Pozazdrościć!:evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

muszę mojemu TZ pokazać dzieło Skoczka może przestanie narzekać na to co robi Drops

Masakra :crazyeye: A moi denerwują się jak pies nasika, chyba rzeczywiście trzeba pokazać im to zdjęcie :evil_lol:

Posted

tomcug napisał(a):
Kochana, Twój pies ma artystyczną duszę. Pozazdrościć!:evil_lol::evil_lol::evil_lol:



Dziękuje, ale pies nie mój, tylko na tymczasie od roku jest,jak coś chętnie się podziele :eviltong:

Posted

szacun szcurosława! wiesz,mogłabys wpaść w histerię,grozić oddaniem psa "bo to tylko tymczas", kazac robic zbiórke na klatke w "hotelu" i tysiace różnych rzeczy,od których boli głowa na dogomanii. A Ty jeszcze walczysz z TZtem. I szczerze współczuje psa-niszczyciela.

Posted

brazowa1 napisał(a):
tez nie mogę uwierzyć!!! Gryfoniki wywalają????
Ska to małe trafiło do Ciebie?


Te małe trafiło do mnie ze schroniska z Bydgoszczy . Był tam dwa miesiące , podobno oddany w powodu trudnego charakteru - bez komentarza !!!! W schronisku otoczyli go opieką na ile to było możliwe.

Owszem to mały tchórz i wszystkiego sie boi , załatwia sie wcześnie rano i późno wieczorem jak nikogo nie ma na dworzu , bo tak wszystko go rozprasza. Ale cóż lubię wyzwania :) Przecież to dopiero początki.
Jak widać nieszczególnie o niego dbano i w ogóle nie przypominał gryfonika.

Posted

sorki za off;



Pilne!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

To maleńkie ciałko od wczoraj ma w sobie wiele bólu i cierpienia....
Ma zaledwie 7 miesięcy ...chciałoby się powiedzieć całe życie przed sobą...
ALE NIE....
TO OD NAS ZALEŻY ILE CZASU SPĘDZI JESZCZE NA TYM ZIEMSKIM PADOLE...
Ma mocno połamaną miednicę i wielką wolę życia
Schronisko to nie miejsce dla niej...
Jest taka osamotniona...leży grzecznie w koszyczku i stara się podnieść...Podnosi się i upada,ale WALCZY...
TAK BARDZO CHCE,BY KTOŚ ZAWALCZYŁ ZA NIĄ...O JEJ ŻYCIE, O JEJ ZDROWIE, O JEJ PRZYSZŁOŚĆ...
Najprawdopodobniej wet schroniskowy nie czuje się na siłach podjąć się skomplikowanej operacji,ale nie wyklucza też,że inny wet dałby radę,stąd ten wątek...
Pilnie potrzebna wizyta u dobrego specjalisty i DT
Nie można jej trzymać w takim stanie,bo cierpi...
Są 2 wyjścia,które łączą w sobie pomoc dla niej- GODNA EUTANAZJA lub WIZYTA U WETA,OPERACJA,DT
Więcej informacji na stronie http://www.dogomania.pl/threads/190767-7-miesięcy-POŁAMANA-MIEDNICA-eutanazja-lub-pomoc-(-ONA-CHCE-ŻYĆ-(-(-(-(-(-(
Kto pomoże finansowo? trzeba ją zdiagnozować natychmiast!!! :( :( :(

Posted

Ciotki z Mielca mnie namówiły, żebym dała tu naszego Jarcia, więc oto jestem!

To jest Jaruś w schronisku w Mielcu. Niby sierść ładna, ale te wystraszone oczka i psiak skryty w budzie:


Tu na tymczasie u Murki. Najchętniej schowałby się za miskę:


A tutaj dwa miesiąc odkąd jest u nas:


A to już całkiem niedawna historia, zdjęcie z końca lipca:


Jaruś jest u nas dopiero 4 miesiące, a już poczynił ogromne postępy. Nawet przestał być taki bojaźliwy. Ale najważniejsze, że czuje się bezpieczny o czym świadczy odsłonięty brzuszek! :D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...