Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

W takim razie ja pokażę naszego Pompona. Pojechałyśmy do okolicznego punkty zatrzymań gdzie mają duuużo psów. W pewnym momencie gdy zatrzymałyśmy się przy jednym z boksów wyszedł z budy pies wyglądający jak jeden, wielki dred. Okazało się, że jest tak w takim stanie od pół roku. Trafił podobno tak słaby, że nawet bali się go usypiać do obcinania kołtunów. Więc tak sobie żył prawie nie wychodząc z budy (drugi pies go męczył). Oczywiste było, że jedzie z nami. W dodatku okazało się, że nie ma jednego oczka. Mimo wszystko od początku był bardzo kochany. Musiało go to wszystko ciągnąć, mimo to nawet nie warknął. Dzięki uprzejmości Asi Pompon szybko trafił w odpowiedzialne ręce fryzjerki. Jesteśmy wdzięczne, bo było co obcinać, a w dodatku zostało to zrobione za darmo! Pompon od razu odżył po obcięciu. Ma ok. 8 lat i swoje przeżył. Na zdjęciu RTG widać, że został postrzelony. Ma śrut w łapie i brzuchu. Więcej zdjęcie nie objęło. Możliwe, że w ten sposób stracił oko. Chłopaka czeka kastracja, zaszczycie oczodołu i czyszczenie zębów. Oczywiście czeka też na swój dom. Nie jest to najbardziej adopcyjny pies świata, ale kto wie?

Przed:



W trakcie (zdjęcia Asi):







I już po:



A tak jest teraz:

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/5175f8a5ae67ee2d.html

Dla zainteresowanych wątek Pompona:

http://www.dogomania.pl/forum/threads/246558-Pompon-czyli-koszmarnie-zaniedbany-pudel-bez-oczka-Czy-ma-szans%C4%99-na-dom?highlight=Pompon

Posted (edited)

Shackleton :) Kiedy znaleźliśmy go w rowie ważył 9 kg (teraz waży 15), sierść dosłownie ruszała się na nim od pierdyliona pcheł. Pół dziki wiejski burek.


Po roku w stolycy :)




PS. Nie wiem dlaczego zdjęcia wyszły takie olbrzymie....

Edited by Justynna
Posted

Ja za stolycą nie przepadam i z niej uciekłam, ale jak widać na powyższym obrazku niektórym baaaaaaaaaaaardzo służy ;) :)

A ja powiem o nietypowej metamorfozie, bo nie psiej, a dziecięcej... Dzieci z tego zdjęcia jeszcze 2 lata temu panicznie bały się każdego psa. Nawet takiego idącego na smyczy drugą stroną ulicy...
Cud? Nie! Determinacja ich Mamy i wiara, że pies w rodzinie zdziała więcej dobrego niż złego. I zdziałał! :smile:
A zdjęcie powinno się masowo publikować i wywieszać np. w poradniach dla dzieci...

Posted

To ja pokażę metamorfozę Borata :)
metamorfoza jeszcze niezupełna, bo sierść musi odrosnąć, no ale różnicę już i tak widać :)

tak było



tniemy!


i taki jestem piękny! :loveu:



z jeszcze nieco gołą dupką :evil_lol:


Borat czeka w Schronisku dla zwierząt w Krotoszynie na swój wymarzony dom :)

Posted

Jakie te psy są biedne w tych schroniskach. Dobrze że są Dobrzy ludzie którzy chcą zaopiekować się pieskami. Cudowne metamorfozy przechodzą te wasze pupile.

Posted

Ja mam kolejną (jeszcze nie zakonczoną happy end-em, bo piesek nadal mieszka w schronisku) przemianę korabiewickiego Daktyla.

Daktyl to maluch, waży ok.8-9kg, ma jakieś 5,6 lat.
Mieszka w boksie z 3 innymi samcami - razem tworzą najbardziej niezdyscyplinowaną i oszołomiastą gromadkę w Korabiewicach :evil_lol: -niesamowicie lubiąc się i kochając.
Świetnie się dogadują, jeden za drugim poszedłby w ogień, cały czas liżą się po pyszczkach, dotykają ciałami....

O ile Daktyl w kontaktach z innymi psami był bardzo otwarty i bezpiecznie czuł się w ich towarzystwie, na tyle na widok człowieka (a bardziej dotyku) po prostu kamieniał....

Wyprowadzanie na spacery polegało na siłowym wręcz wyciąganiu go z budy (wgłąb której uciekał na widok zbliżającego się wolontariusza), wynoszeniu na rekach na teren spacerowy (nasze słynne, piękne pastwisko) i przekonywaniu, że smycz tudzież szeleczki, a co najważniejsze człowiek- to tylko dobro i same pozytywne bodźce.

Tutaj Daktyl na swoim pierwszym spacerku poza boksem (chyba w maju) - większość czasu spędził w ten sposób...
Przyklejony brzuchem do ziemi, z wzrokiem proszącym: zostaw mnie w spokoju, przewracający się ze strachu na grzbiet i pokazujący brzuszek... :(
Zabezpieczony na wszekli wypadek i obróżką i szeleczkami.
Nie chciał stać, bał się dotyku, przyjmował bardzo poddańcze pozy....






3 dni temu zrobiłam mu to zdjęcie :)

W tej chwili jest pierwszy przy furtce, pierwszy pcha się w ręce, pierwszy jest w kolejce do spaceru i pierwszy do głaskania.
Radość, jaką okazuje na widok człowieka jest po prostu nie do opisania :)

Posted

czary mary :-).

zasadniczo zawsze w kor sa spacery i praca nad jakimis dzikusami, ale ponieważ ostatnio jest dużo wolontariuszy, to przemyśliwamy, czy by nie skuopić się niemal jedynie na socjalizacji.

mamy takiego jednego, co nie wiem, czy się uda go na ludzi wyprowadzić, ale mam cichą nadzieję.
Abra wiesz, o klajdzie ;-) mówię.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...