Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ojej, przez pzypadek znalazłam tu Tusię :-) Znam jej nowych właścicieli. To moi przyjaciele. Tusia zrobła ogromne postępy, choć do ideału jeszcze trochę brakuje. Straszny z niej starchulec i chudzielec. Niedawno odwiedzili nas całą rodzinką w Warszawie. Widać postępy. Jest cudna. Rufi to jej opiekun przyjaciel i podpora życiowa. Chodzi z nim krok w krok. On ą uspokaja przy nim czyje się pewniej. Tuśka ma naprawdę superaśny dom. Jest bardzo, bardzo kochana.

Posted (edited)

[SIZE=5]WITAJCIE DRODZY, MAM OGROMNĄ PROŚBĘ IDEALNĄ NA TEN TOPIC, błagam pomóżcie, bo obleję sesję:((

Chodzi o to, iż musze zrobić fotoksiążkę na fotografię na temat psów. Dokłądnie zaprezentować kilka zestawów zdjęć - pies przed adopcją i pies po adopcji. Muszą to być zdjęcia, na których widać znaczną różnicę w wyglądzie psa, np pokołtuniony, biedny, brudny piesek, a kolejno piękny, śpiący w łóżku. Pewnie rozumiecie o co mi chodzi. Na tym wątku jest mnóstwo takich par, jednak problem tkwi w tym, iż muszę mieć zdjęcia bezpośrednio przesłane na email z Waszych komputerów, ponieważ zapisywane zdjęcia z internetu są pomniejszane i rozpikselowane. Musze mieć zjęcia dobrej jakości, ponieważ będę robiła taką dokumentację na sesję z fotografi. Bardzo liczę na Waszą pomoc, zostały mi 2 dni;(;( Nie wiedziałam, iż spotka mnie taki problem z pikselami... Podaję Wam mój email: magdaparzonka@interia.pl
BARDZO NA WAS LICZĘ! Chodzi o dobro psiaków, chcę pokazać ludziom na studiach, jak można pięknego, kochanego psiaka mieć ze schroniska!


Dodam, iż mam problem ze skrzynką na dogo, mam ją opróżnioną, a mimo to nie da się o mnie wysłać wiadomości. Proszę zatem o kontakt email, lub gg: 3447235

Edited by Mada:)
Posted

AnkaG, wyczyściłam skrzynkę, mam 0 wiadomości, ale mimo wszytsko nie umiem wysyłać i nikt do mnie wysłać nic nie może... Coś z dogo nie tak:(( Jak mogę prosić o miadomości na email, albo gg: 3447235, prosze pomóżcie, bo zwariuję ze stresu:(

Posted

Wpadam z moim Scratem :-D
2 lata temu, wyciorowaty i chudy, jeszcze w schronisku

I u mnie po jakimś dłuższym czasie, chyba po pół roku ;)
Lśniący, barczysty i zadowolony dziad :lol:

Posted

Dziękuję Wam wszystkim, którzy do mnie pisali i podsyłali zdjęcia. Ostatecznie wybrałam kilka zdjęć z fundacji, kilka zdjęć psiaków z naszego tyskiego schroniska, coś pokombinowałam i zobaczymy jak fotoksiążka wyjdzie. Musiałam się śpieszyć, ponieważ na książkę czeka się kilka dni, a ja w sobotę sesję mam. Dowiedziałam się również, iż w przyszłym semestrze będę kontynuowała temat zwierzaków ze schroniska na fotografi, także być moze będę jeszcze potrzebowała Waszej pomocy za jakiś czas;) Bardzo Wam serdecznie dziękuję i pozdrawiam.

Posted (edited)

Lucynko dzieki już pisze sprawdzę najpierw na mapa goole jak to wygląda :) 42 km w jedną stronę w sumie to mało i nie dużo (google mapa jak zwykle niezawodna)

Edited by magenka1
Posted

Mam chwilę więc chciałam pokazać kilka naszych stworów.

Bzik - trafił do nas z braćmi. Urodzony przez dziką sukę, po raz pierwszy miał kontakt z człowiekiem w wieku 3 miesięcy. Było ciężko, pełna panika (sikanie, gryzienie). Tymczas zrobił jednak świetną robotę i chłopak niedawno trafił do nowego domu.

Tak było:





Tu mieszkały (zdjęcia robione przez dziurę):



Niedługo przed adopcją:

Posted

Baldurek - trafił do nas z działek w bardzo złym stanie. Niedługo później okazało się, że ma panleukopenię. Pani weterynarz postanowiła o niego zawalczyć. Ja mu nie dawałam większych szans, jak mu się pogorszyło byłam pewna, że już nie oddycha. Pani weterynarz jednak się nie poddała. Chłopaka udało się uratować (do dziś nie wiem jakim cudem). W międzyczasie dostał grzybicy i zeszła mu skóra z łapki.

Tak było (na zdjęciu już w lepszym stanie):





Po kilku miesiącach opieki u weterynarzy był gotowy do adopcji:





Znalazł już wspaniały dom.

Posted

Prezes - kot, którego ktoś "łaskawy" zamknął w piwnicy żeby nie marzł. Nie wpadł na to, że kot nie będzie miał co jeść. Gdy dostałyśmy zgłoszenie Prezes był już w kiepskim stanie. Z głodu zjadł trutkę na szczury. Byłam pewna, że wieziemy go na uśpienie. Był sztywny, krwawił z pyska. Przeszedł transfuzję i wykorzystał jedną szansę, którą dostał. Leczenie było dość długie, bo wyniki krwi były wciąż kiepskie z powodu działania trutki.

Tak było:





Jakiś czas później:



Znalazł wspaniały dom.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...