Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

no to my sie przypomnimy :) rysiek (wtedy jeszcze riki) w schronisku opolskim:



w dzień odbioru :)

i już po półrocznym pobycie u moich rodziców :D

z przyrodnia siostra kastanietką :)

i gilgotki :D (moje ulubione ;) )

Posted

A teraz czas na naszego wielkiego kochanego psiura :).
Historia Doriana zaczyna się bardzo smutno: "W Ostrowi Maz., w zimnie i brudzie, na swój nowy dom czeka przepiękny pies - sznaucer olbrzymi...."
Cała historia tutaj: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=19085

Dori, albo Dorian jak go nazywamy, gdy trochę rozrabia, znalazł u nas swój dom na początku lutego 2006. Mieliśmy już wtedy 1,5 rocznego sznaucerka średniego, więc jest mu raźniej - teraz to już prawdziwy domownik :).
Kiedy do nas trafił, był już w niezłej kondycji, po hotelowych pobytach ( a to dzięki szczodrości dobrych ludzi i oddaniu dogomaniaków) i wstępnym przystosowaniu na powrót do normalnego życia.
Jak wtedy wyglądał? Nie mam zdjęć dobrych jakościowo z tamtego okresu (robione telefonem komórkowym), więc pozostaje opis: szaro-czarna sierść, szorstki, spękany nos, żeberka do policzenia, kręgosłup i miednica na wierzchu. A był już wtedy po miesięcznym pobycie w hotelach, więc trudno sobie wyobrazić jak wyglądał wcześniej.
Dzisiaj to piękny pies, oddany całym sercem swoim właścicielom, odżywiony jak sie należy i bardzo kochany. NOS po pół roku pobytu psa u nas stał się mokry i zimny, jak to psi nos... reszta to jak widać na zdjeciach :)

A teraz zdjęcia - maj 2006:


i po fryzjerze:


a na koniec:)


Więcej fotek na http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=19085&page=49

Posted

No, to ja też się pochwalę moim Ocalonym:)

Lachs to stary dobermann po przejściach. Ktoś zranił mu prawe oko (nie widzi na nie), bił (kiedy do mnie przyszedł, potwornie się bał), polewał ze szlaucha (do tej pory ma aquafobię i nawet, gdy nalewam mu wody do miski, on ucieka a pije tylko, gdy nie ma obok niego nikogo, kto mógłby go oblać:-().

Niestety nie mam dobrych zdjęć z okresu zaraz po adopcji, ale Lachs wyglądał jak zagłodzony chart, miał kręgosłup i żebra na wierzchu, był cały wymazany, śmierdział (wyobraźcie sobie, jak trudno go było przy tej fobii wykąpać! Myslałam, że zejdzie na serce!), do tego miał otwarte rany na grzbiecie.

Spał w ciasnym, brudnym boksie z 3 innymi psami a wejście do budy miał zbyt małe - przy każdym wejściu i wyjściu obcierał rany na plecach...:-(

Teraz wygląda tak, choć blizny i odleżyny zostały:

Posted

Fuks chyba już tu kiedyś był, ale to było już dawno i przemiana nie była chyba jeszcze pełna, więc nieśmiało pozwolimy się przypomnieć.

To nasz Fuks - jeszcze chory na nosówkę - po tym jak ze schroniska w Olkuszu trafił dzięki cudownym cioteczkom (i TZ niektórych :)) do lecznicy w Orzeszu







A oto nasz najcudniejszy pies, prawie zupełnie zdrowy (nosówka pozostawia pewne nieodwracalne zmiany w układzie nerwowym :( ale te drobne ticki to drobiazg naprawdę) po ok. 3-4 miesiącach u nas










Posted

ten ostatni? :) bo właśnie zauważyłam, że na fotkach ma trzy różne, bo drań gubi. Ten grawerowany zamówiliśmy w jakimś sklepie zoologicznym w Gdyni (czeka się 5 minut na zrobienie), a potem okazało się, że w Krakowie też można takie zrobić, różne kształty i kolory są dostępne :)

Posted

Dobermania, ja nie wiedziałam że Lachs jest po cięzkich przejsciach!:crazyeye:
skąd go masz? ze schroniska? jak długo jest u Was? w jakim wieku go wzieliście? i czemu akurat on? sentyment do dobków? no taka mam niewiedze ehhh:roll:

Elu porównujac Fuksa z orzesza kiedy się przewracał i zataczał jak go szturchnęłas - rzecz jasna nie szturchałam go:evil_lol: tylko piesciuchałam i teraz!! to cud miód! słabinka straszna była!a teraz kawaler bijacy na łeb na szyje nmiejednego rasowego podhalana i labka:lol:

Posted

to ja pozwole sobie wstawic moja tolcie
tolcia wraz z dwoma siostrami została odebrana handlarzom pod wystawa w krakowie w czerwcu
maluchy były zagłodzone, ale tuz przed wystawa nakarmione do granic wytrzymalosci pasztetem i kasza - miały neinaturalnie rozdete brzuchy wiszace na kosciach, biegały po nich stada pcheł, były odwodnione, miały udar cieplny, zarobaczone...
na poczatku na zmiane wymiotowały tym pasztetem i chciały zjadac z powtrotem...
przez pierwsze dwa dni i dwie noce bywalismy kilkanacie razy u weta...
jedna z małych nie przezyla, druga ma dom u straznika dla zwierzat, a trzecia - najmnijesza i najbardziej schorowana, ktora mysleismy ze wogole nie przezyje bo nic a nic nie chciala jes i miala ciagle wymioty i biegunke - zostala z nami
gdy ja teraz sterylizowalam okazało sie ze w chwili odebrania miały około 3 miesiace...

maluchy 1 dnia tolcia to ta srodkowa głowka








tolcia teraz:






i z moim demonem


Posted

Ambra napisał(a):
Dobermania, ja nie wiedziałam że Lachs jest po cięzkich przejsciach!:crazyeye:
skąd go masz? ze schroniska? jak długo jest u Was? w jakim wieku go wzieliście? i czemu akurat on? sentyment do dobków? no taka mam niewiedze ehhh:roll:


Miłość do dobków też, zawsze chciałam mieć "dobasa":) A jak zobaczyłam to kościste nieszczęście z ranami na plechach i zaćmą, to wiedziałam, że ma małe szanse...
Tak, ze schroniska, adoptowałam w maju 2005, weterynarze nie podali dokładnego wieku: od 7-miu do 9-ciu lat, zęby miał bardzo starte, ale właściwie tylko przednie, więc prawdopodobnie od gryzienia i żucia.
Dostaje leki na serce i jelita i żyje sobie szczęśliwie (i oby długo!):loveu:

Rzecz jasna, większość znajomych pukała się w czoło, strasząc agresorem i "niereformowalnym spaczeńcem", o którego przeszłości nic nie wiadomo.

Zajęłam się więc nim bardzo odpowiedzialnie, od maja miałam pierwsze w życiu czteromiesięczne wakacje, spędziłam je całe w domu, szkoląc nowego członka rodziny i ucząc życia w naszym domu. Socjalizowałam (także z kotem:cool3:), oduczałam agresji, uczyłam, że dotyk nie boli (teraz sam prosi o pieszczoty), dwóch rzeczy tylko nie udało mi się wyplenić: panicznego strachu przed wodą i agresji wobec samców.

Poza tym Lachs okazał się bardzo pojętnym i chętnie współpracującym psem, nauczyłam go wszystkiego sama, choć na początku było ciężko i chwilami chciałam zapisywać się na kurs.

Posted

Dobermania to cudownie ze się nim zaopiekowałaś! one maja tak nikle sznanse na adopcje szczegolnie w takim wieku! Warto bylo wakacje poświecić! śliczny jest!:loveu:

Posted

A my się przypomnimy :cool3:

Dla porównania - jeszcze raz jak wyglądał w schronisku


Tu już jakieś trzy miesiące u nas




I taki jestem śliczny dzisiaj :loveu:




Tu z brudną brodą po wszamaniu całej zawartości michy




Odpoczynek w ulubionym miejscu :evil_lol:

Posted

Jeeezu, rodowodowe psy już wyrzucają:crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye:
Koniec świata:shake:

Ambro, dziękuję:) Ja tylko takie zawsze brałam:) I nie zamierzam nigdy kupić:( Chyba że jak będę mieć duuuży dom, duuużo pieniędzy a w nim duuużo uratowanych bid.
Wtedy mastino napoletano prosto z włoskiej hodowli <marzyciel>

Posted

ślicznie wyglądają te wszystkie psiaki po metamorfozach..:D ja też mam ochote zaadoptować drugiego psiaka, mam juz boksera 7 lat i kota 5 miesięcy. chcieliśmy wziąć z moim chłopakiem suczke doga z dogi adopcje ale uprzedził nas pewien pan, na zdjęcich widać, że sunia jest szczęśliwa, a to najważniejsze

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...