Czarne Gwiazdy Posted March 17, 2006 Posted March 17, 2006 Eh, ja tak chciałem, ale u nas nie ma żadnego klubu. Mieszkam w centrum miasta, więc jest mi ciężko, żeby cokolwiek, gdziekolwiek zrobić. Mniej więcej co tydzień jeździmy do lasu i ze stacjonatą jeździliśmy, ale ile to można skakać przez dwie hopki? Może kiedyś będę miał chociaż działkę :-] Quote
jambi Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 Witam - ja tak kilka słów a propos kastracji - Martulka, niestety nie 2-3 tygodnie ale raczej 2-3 miesiące a czasem nawet do pół roku. Ja mam kastrata - powód : nadmierna (czytaj: przeogromna) agresja do psów tej samej płci, osobnik nie do opanowania pomimo dłuuugiego szkolenia. Nie będę się tu rozwodzić nad całością sytuacji ale długo dojrzewałam do tej decyzji... sytuacja uległa zmianie tak naprawde dopiero w kilka miesięcy po zabiegu. Teraz "agresja" u mojego potwora wzmaga sie jedynie gdy moje suki mają cieczke i w okolicy kręcą sie amatorzy :) ja wiem, że u Ciebie sytuacja jest zupełnie inna - mój psiul nigdy nie pałał jakąkolwiek agresją wobec dzieci - wręcz przeciwnie - dzieci są jedynymi "osobnikami" wobec których mój olbrzym nie wykazuje nawet cienia złych zachowań i pozwala im na dosłownie wszystko. Quote
Angelka Posted March 19, 2006 Posted March 19, 2006 Martulka no to bedziemy razem obserwowały nasze psy bo mój został wykastrowany w tym samym czasie co twój(ze względów zdrowotnych) różnica moze tygodnia, mimo że mój nie należy do agresywnych to ciekawa jestem czy zmieni się jego charakter (chodzi mi oto czy będzie bardziej przytulaśny bo do tad to nie za bardzo) :) Mój pies to ten w awatarku:) Quote
dorotak Posted March 20, 2006 Posted March 20, 2006 Angelka napisał(a):ciekawa jestem czy zmieni się jego charakter (chodzi mi oto czy będzie bardziej przytulaśny bo do tad to nie za bardzo) :) Aaa, no to głaski dla Karata ;). Natomiast co do tej zmiany... Może będziesz miała szczęście :p Mój pies nie zmienił się po kastracji ani na jotę (chociaż oczywiście mniej reaguje na cieknące suki, co nie przeszkadzało mu jednak "dobierać" się ostatnio do Bianki :cool3: :lol: :lol:) Quote
Romas Posted March 20, 2006 Posted March 20, 2006 Karacik ,to mizianka i witamy w gronie bezjajecznym :-) No co do Bianki to Atos mial nosa :-) Quote
Angelka Posted March 20, 2006 Posted March 20, 2006 Dorota i Romas a no wymiziam Karacika :) Chłopak ostatnio dużo przeszedł no i nie miałam wyjścia bo to prawie było ratowanie życia ta kastracja , chłopak czuje się super i nawet odmłodniał hihi Lekarz powiedział że prostata się zmniejsza po 3 miechach dopiero, to na pewno jest tak jak pisała jambi. Ale on nie wie że ich nawet nie ma bo został wykastrowany metodą z wetserwisu :cool3::cool3::cool3: Quote
Agusia i Busiu Posted March 26, 2006 Posted March 26, 2006 Witam dawno mnie nie było ale wątek ciekawy więc i ja dorzucę kilka słów. Pomimo że Bruno to nie sznauce ale też jest wykastrowany i tu przychylam się do słó Romas , bo dokładnie tak jak u jej psiaka kastracja zatrzymałą jego chęć walki z konkurentami. Skończła się chęć spawdzenia włąsnej siły na każdym spacerze, pies bez problemu wraca na zawołanie nawet gdy na horyzoncie jest obcy pies. Przed kastracją było to niewykonalne bo każdy spacer to było jedne wielkie poszukiwanie konkurencji do walki. Oczywiście pies jest cały czas poddawany szkoleniu podstawowe komendy, stój , zostań , siad , waruj- wymagamy ich każdego dnia w najróżniejszych warunkach i nie odpuszczamy już od 4 lat :) pozdrawiam , życzę powodzenia z agresorem. Kastracja + szkolenie i oczywiście jasno ustalona hierarchia powinne dać dobre efekty. Quote
martulka22 Posted March 27, 2006 Author Posted March 27, 2006 moj Niko zsikal sie dzisiaj w nocy na wlasne poslanie przez sen, boje sie ze zachorowal... zdazylo sie to kiedys waszym psiakom?? Jechac do weterynarza czy poobserwowac go troche?? Quote
Ka-Vanga Posted March 27, 2006 Posted March 27, 2006 martulka22 napisał(a):moj Niko zsikal sie dzisiaj w nocy na wlasne poslanie przez sen, boje sie ze zachorowal... zdazylo sie to kiedys waszym psiakom?? Jechac do weterynarza czy poobserwowac go troche?? No niestety sa psiaki, ktore po zabiegu nie potrafia trzymac moczu, najlepiej idz do weta i z nim pogadaj, daje sie wtedy odpowiedni hormon i jest oki :). Quote
dorotak Posted March 27, 2006 Posted March 27, 2006 Ka-Vanga napisał(a):No niestety sa psiaki, ktore po zabiegu nie potrafia trzymac moczu, najlepiej idz do weta i z nim pogadaj, daje sie wtedy odpowiedni hormon i jest oki :). Ka-Vanga, ale to problem suczek a mimo braku tego czy owego Niko jest jednak psem ;))) Martulko, bardziej prawdopodobna jest jakaś infekcja pęcherza. Teraz jest mokro i dosyć chłodno. Gdyby to się powtórzyło to przejdźcie się do weterynarza. Quote
Ka-Vanga Posted March 27, 2006 Posted March 27, 2006 dorotak napisał(a):Ka-Vanga, ale to problem suczek a mimo braku tego czy owego Niko jest jednak psem ;))) Haha a no tak :splat: . Quote
martulka22 Posted March 27, 2006 Author Posted March 27, 2006 dzieki za odpowiedzi to nietrzymanie moczu troche mnie przerazilo, ale jak juz wiem ze to moze "tylko" zapalenie pecherza to mi juz troszke lepiej. Oczywiscie nadal pilnie obserwuje Niko i zobaczymy co bedzie dalej... Mam nadzieje ze bedzie wszystko ok. Trzymajcie kciuki:) Quote
M@d Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Witaj Nie będę tu streszczał całej historii mojego psa (jak chcesz ją poznać, kliknij w mój avatar i użyj "znajdź wszystkie posty") Po krótce: Pies sgresywny do wszystkich psów (podłoże strachowe) Czasem nieco agresywny do nas (co ciekawe - strach przed psami odbijał sobie pewnością siebie wobec właścicieli). Kastracja nic nie zmieniła w jego zachowaniu (jest już 3 lata po kastracji). Ostatnie 2 lata to multum ciężkiej pracy i jest już ZNACZNIE LEPIEJ. Bawic się z psami chyba NIGDY nie bedzie, ale przynajmniej je omija, zamiast "atakować" - (pozorowane ataki w celu odstraszenia) Prowadzanie do psów, nagradzanie za ignorowanie i besztanie za agresję. Ponadto za rada behawiorystki, zmniejszyliśmy mu dawkę poświęcanej uwagi (było jej znacznie za dużo i pies uważał się za "pępek świata") Niedawno odkryliśmy coś jeszcze!!! Po dłuższej pielgrzymce po różnych vetach, którzy faszerowali go corazto innymi antybiotykami, a zapalenie powracało (!) trafilismy z polecenia do wykładowcy weterynarii. Po kompleksowych badaniach, USG, mocz, krew, oznaczanie amoniaku, okazało się, że pies cierpi na zwyrodnienie wątroby (prawdopodobnie wrodzone), wartość amoniaku przekroczona CZTEROKROTNIE! Może warto i twojemu zrobić kompleksowe badania, bo oragnizmy żywe, to "fabryki chemiczne" i dziwne zachowania, czasem maja banalne przyczyny o podłozu fizycznym, a nie psychicznym. Nie twierdzę, że tak jest w Twoim przypadku, ale badania jeszcze nikomu nie zaszkodziły, a wczesne wykrywanie pozwala na lepsze leczenie... Nasz już niestety do końca jego dni będzie na diecie :-( W czwartek okaże się ile tych dni mu zostało... Po miesiącu diety i lekarstw (hepatil już do końca życia) sprawdzimy poziom amoniaku ... Miejmy nadzieję, że obniżył się do rozsądnych granic, bo jak nie .... to :nonono2: :-( BTW. pies pochodzi od "pseudohodowców". Nie wiem co zmajstrowali, ale jakbym dorwał w swoje ręce to obdarłbym ze skóry i nabił na pal ... :angryy: Jak Beksa poczuje się troche lepiej to pójdzie na operację, miał już wycinany jeden "guzek" na skórze (złośliwy nowotwór skóry) Teraz wykryliśmy jeszcze dwa (miejmy nadzieję, że po tej operacji na dłuższy czas będzie spokój). BTW2 Dawno nie pisałem, sorry, zbyt wiele różnych kłopotów. Pozdrawiam wszystkich starych znajomych.(nowych także ;) ) Quote
martulka22 Posted April 4, 2006 Author Posted April 4, 2006 Co do badan to moj Niko jak tylko u niego dzieje się coś niepokojącego to od razy jedziemy do weta na badania (podstawowe z reguly). Wynika to z naszego ogromnego strachu. Poprzedniego psa tez sznaucerka najprawdopodobniej nam otruto. Weterynarz do ktorego najpierw trafilismy (jezdza do niego wszyscy w okolicy) stwierdzil ze to zatrucie i faszerowal go kropluwkami i nic wiecej. Gdy po tygodniu nie bylo zadnej poprawy zaczelismy szukac innych lekarzy i w koncu trafilismy na takich ktorzy zrobili pieskowi badania. Mial bardzo powazna mocznice, nie bylo szans na przezycie... Dlatego pamietni tamtej historii jak tylko cos sie dzieje nawet glupie wymioty (oczywiscie nie takie pojedyncze) pedzimy do weterynarza i badamy krew. Co do guzków to moj Niko ma tendencje do tego, ale weterynarz (do ktorego mam na razie zaufanie i mam nadzieje ze to sie nie zmieni) twierdzi że on po prostu tak ma. One sie pojawiaja i znikaja. Ma jednego na głowie takiego wielkości rodzynka który nie znika, ale pokazalismy go weterynarzowi i stwierdzil ze skoro sie nie powieksza to to nie jest cos powaznego... Zaczelismy niedawno nowe szkolenie i intensywnie pracujemy, powoli zauważam małe zmiany w zachowaniu Nikiego. Trudno okreslicz czy wynikaja ze szkolenia czy z kastracji ale w sumie dla mnie to nie ma znaczenia, wazne że po prostu są. Niko tez jest z pseudo hodowli... Quote
M@d Posted April 4, 2006 Posted April 4, 2006 Nie zamierzam nikogo straszyć, ani popadać w histerię ;-) Tym nie mniej standardowe badania mocz/krew nie wykryły przyczyny zapalenia dręczącego mojego psa. Dopiero USG + specjalistyczne badanie - na amoniak, wykryło wrodzoną (prawdopodobnie) wadę wątroby. W wieku 4 lat. Byc może gdybyśmy wiedzieli wcześniej, nie doszłoby do takich uszkodzeń... Jeżeli masz też psa z pseudohodowli, to zrób mu raz na kilka lat bardziej szczegółowe badania ... No i skonsultuj się jeszcze z innym lekarzem, wiesz jak to jest ... Przeczytaj ten mój post ... http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=1533716#post1533716 Quote
Eruane Posted April 23, 2007 Posted April 23, 2007 [quote name='M@d']Nie zamierzam nikogo straszyć, ani popadać w histerię ;-) Tym nie mniej standardowe badania mocz/krew nie wykryły przyczyny zapalenia dręczącego mojego psa. Dopiero USG + specjalistyczne badanie - na amoniak, wykryło wrodzoną (prawdopodobnie) wadę wątroby. W wieku 4 lat. Byc może gdybyśmy wiedzieli wcześniej, nie doszłoby do takich uszkodzeń... Nie ma co gdybać, bo się człowiek zadręczy. Jestem w podobnej sytuacji. Moja sunia wątrobę jednak miała dobrą... do czasu. Możliwe, że została otruta. Jedno jest pewne - pierwszymi objawami choroby było negatywne zachowanie w postaci pobudliwości, agresji wobec psów, a nawet ciągłej, nerwowej zabawy. Dopiero szczegółowe badania wykryły problem z wątrobą. Ale wtedy były już ledwo widoczne objawy w postaci bólu, gorączki. Sunia jest na lekach i jest znacznie lepiej. A w miarę, jak jej się polepsza, zmienia się też jej zachowanie na zupełnie normalne. W razie problemów z zachowaniem faktycznie należy wykluczyć problemy zdrowotne psiaka. Co nie oznacza, że to dotyczy Niko :p Ale M@d ma rację, że takie rzeczy sie przytrafiają i to w dodatku wcale nie taż rzadko, więc trzeba je brać pod uwagę. Quote
Sydney00 Posted July 14, 2007 Posted July 14, 2007 martulka22 napisał(a): Zaczelismy niedawno nowe szkolenie i intensywnie pracujemy, powoli zauważam małe zmiany w zachowaniu Nikiego. Trudno okreslicz czy wynikaja ze szkolenia czy z kastracji ale w sumie dla mnie to nie ma znaczenia, wazne że po prostu są. Slyszalam, ze po kastracji zachowanie psa sie "poprawia"... Mimo, ze pani ktora tresuje psy mowila mi, ze to nic nie da, zdecydowalam sie na zabieg. Oczywiscie okazalo sie, ze miala racje :]. Jedyny plus jest taki, ze teraz nie mam z moim sznaucerkiem problemow na spacerach... Nie ucieka, slucha sie - jest prawie na kazde zawolanie :). Mysle, ze zmiany u Twojego pieska sa wynikiem szkolenia... Sama obiecywalam sobie nie raz, ze pojde ze swoim na szkolenie... Ale jakos do tej pory tak wyszlo, ze nie poszlam... Nadal jest agresywny w stosunku do psow, a swoje zdanie i tak potrafi wyrazic pokazujac mi zabki... Ale moj blad... wszystko zalezy od wychowania... Takie rzeczy wpaja sie od szczeniaka... (a nie gdy pies - jak w moim przypadku - ma 7 lat)... Niestety to byl moj pierwszy pies, wiec nie mialam doswiadczenia... Nauczka na przyszlosc :). Quote
Nuczysko Posted August 1, 2008 Posted August 1, 2008 Witam. Rozważam zakup sznaucera olbrzyma w najbliższym czasie.W związku z tym wątkiem o agresji mam pytanie? Czy u olbrzymów często zdarza się agresja do człowieka? Wiem , że wiele zależy od wychowania i czasu poświęconego psu, ale tak jak na przykład u rasy Tosa Inu, bywają dosyć częste przypadki nie do opanowania przez człowieka- ze względu na bardzo trudny charakter tej rasy. Jak jest u olbrzymów? Bardzo proszę o odpowiedź. Pozdrawiam Quote
Helga&Ares Posted August 1, 2008 Posted August 1, 2008 Nuczysko napisał(a):Witam. Rozważam zakup sznaucera olbrzyma w najbliższym czasie.W związku z tym wątkiem o agresji mam pytanie? Czy u olbrzymów często zdarza się agresja do człowieka? Wiem , że wiele zależy od wychowania i czasu poświęconego psu, ale tak jak na przykład u rasy Tosa Inu, bywają dosyć częste przypadki nie do opanowania przez człowieka- ze względu na bardzo trudny charakter tej rasy. Jak jest u olbrzymów? Bardzo proszę o odpowiedź. Pozdrawiam zwróć szczególną uwagę na charakter rodziców, jak szczeniak się zachowuje. Masz wybraną konkretną hodowlę sznupów? Quote
Justa Posted August 1, 2008 Posted August 1, 2008 konsekwentne wychowanie. socjalizacja z ludźmi, innymi zwierzętami, różnego typu nietypowymi sytuacjami (zabierac psa od małego wszedzie gdzie tylko możesz) sznaucery są generalnie zrównoważone (olbrzymy szczególnie, bo średniaki i miniatury to totalne świrusy), ważne by takiego psa w ryzach utrzymać. Quote
Nuczysko Posted August 2, 2008 Posted August 2, 2008 Dziękuję za odpowiedź.Nie mam jeszcze wybranej hodowli. Myślałam o tym aby szczeniaka wziąć z domowej hodowli. W Łodzi albo gdzieś w jej okolicach. Może ktoś na forum mieszka w Łodzi albo gdzieś w pobliżu i ma sunię , która się spodziewa szczeniaczków. Pozdrawiam Quote
Helga&Ares Posted August 2, 2008 Posted August 2, 2008 jeśli chcesz wziąć bez rodowodu, to lepiej adoptuj psa. Pamiętaj - rasowy=rodowodowy, nie popieraj pseudohodowców, którzy rozmnażają psy dla kasy, a później mamy przepełnienia w schroniskach. http://www.sznaucery.rix.pl/pokochaj.html zobacz Carmen z tej stronki Quote
Nuczysko Posted August 2, 2008 Posted August 2, 2008 Domowa hodowla nie znaczy bez rodowodu!!! Chodziło mi o to, że czasami ktoś ma w domku rodowodową sunię i dopuszcza do innego rodowodowego pieska. Quote
Helga&Ares Posted August 2, 2008 Posted August 2, 2008 ale tylko wtedy, gdy sunia ma hodowlankę W przeciwnym razie papierów do szczeniaka nie dostaniesz. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.