Magdarynka Posted February 15, 2006 Posted February 15, 2006 [quote name='Nikak']Bannerek jest superancki! Chętnie bym go wstawiła, ale nie umiem :shake: . Może ktoś uczony w piśmie by mnie poinstruował? W Panelu Użytkownika po lewej stronie masz menu. Klikasz "Edytuj podpis". Po prawej stronie pokaże się okienko. Na okienkiem są różne ikony. Klikasz i otwiera się okienko, w które wpisujesz adres bannera, czyli http://magdarynka.sitm.pl/John/banner.jpg W oknie podpisu pokaże się bannerek. Klikasz na bannerek (zaznaczasz go), następnie klikasz ikonę i w okienko, które się pojawi wpisujesz adres wątku Johna, czyli http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=21795 Quote
fona Posted February 15, 2006 Posted February 15, 2006 [quote name='Magdarynka']W Panelu Użytkownika po lewej stronie masz menu. Klikasz "Edytuj podpis". Po prawej stronie pokaże się okienko. Na okienkiem są różne ikony. Klikasz i otwiera się okienko, w które wpisujesz adres bannera, czyli http://magdarynka.sitm.pl/John/banner.jpg W oknie podpisu pokaże się bannerek. Klikasz na bannerek (zaznaczasz go), następnie klikasz ikonę i w okienko, które się pojawi wpisujesz adres wątku Johna, czyli http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=21795 Dziekuje i ja za info do bannerka, chetnie sie podlacze. Quote
fona Posted February 15, 2006 Posted February 15, 2006 Azzie, prosze, napisz wszystkim, co u uszatka. Czy biegunka juz ustapila? A jak uszy, co trzeba z nimi robic? Ma chodzic do weta czy wet do niego itd. Co jest potrzebne? I co z lapa? Ma rane czy tylko go bolala? Dziekuje i sciskam! Quote
Nikak Posted February 15, 2006 Author Posted February 15, 2006 Udało się! :multi: Jest bannerek! Quote
Nikak Posted February 15, 2006 Author Posted February 15, 2006 Zostawiłam właśnie ogłoszenie w piątkowej "Gazecie Stołecznej" w rubryce "Pies czeka na człowieka". Za zgodą Azzie podałam jej telefon. Oby to ogłoszenie pomogło! Trzymajmy kciuki! :kciuki: Quote
pixie Posted February 15, 2006 Posted February 15, 2006 nie zechcialaby Johna? moze by sprobowac na ten temat z nia porozmawiac? Tak sobie cicho mysle. Skoro taki podobny i ...taki kochany i z pewnoscia potrzebujacy ciepla.Moze da sie namowic, zwlaszcza, ze go widziala. Quote
Magdarynka Posted February 15, 2006 Posted February 15, 2006 Nikak napisał(a):Zostawiłam właśnie ogłoszenie w piątkowej "Gazecie Stołecznej" w rubryce "Pies czeka na człowieka". Za zgodą Azzie podałam jej telefon. Oby to ogłoszenie pomogło! Trzymajmy kciuki! :kciuki: Super! Oczywiście trzymam :kciuki: Quote
azzie5 Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 biegunki już nie ma, a uszy bolą mniej, John pozwala je dotykać. Na łapie nie ma rany, tylko go bolała. Wczoraj gdy wychodziłam z domu John zobaczył mnie i wyskoczył przez płotek, szybko zaprowadziłam go spowrotem na wybieg i odgarnęłam grubą warstwę śniegu wzdłuż płotu, przez co zrobił się znacznie wyższy. Teraz już nie wyskakuje, ale pilnuję się, żeby nie widział mnie, kiedy wychodzę z domu. W nocy trochę szczekał i wył, tak myślę, że on powinien trafić do domu z ogrodem, bo w mieszkaniu te jego chałasy mogłyby za bardzo komuś przeszkadzać. Mam nadzieję, że ktoś się dla niego znajdzie. Jest bardzo kochany, wtula się pyskiem w moje dłonie, kiedy siadam obok niego, potrafi położyć się na mnie brzuchem do góry, wielki pieszczoch i przytulak. Oczywiście pytałam panią Maxa, czy nie wzięłaby Johna, ale powiedziała, że ma już jednego psa i cały czas ma nadzieję, że jej Max się odnajdzie... Quote
Nikak Posted February 16, 2006 Author Posted February 16, 2006 azzie5 napisał(a):Wczoraj gdy wychodziłam z domu John zobaczył mnie i wyskoczył przez płotek, szybko zaprowadziłam go spowrotem na wybieg i odgarnęłam grubą warstwę śniegu wzdłuż płotu, przez co zrobił się znacznie wyższy. Teraz już nie wyskakuje, ale pilnuję się, żeby nie widział mnie, kiedy wychodzę z domu.... Może na wszelki wypadek przyczepić mu do obróżki adresownik z numerem telefonu, żeby sie "wtórnie" nie zgubił? azzie5 napisał(a):W nocy trochę szczekał i wył, tak myślę, że on powinien trafić do domu z ogrodem, bo w mieszkaniu te jego chałasy mogłyby za bardzo komuś przeszkadzać. Mam nadzieję, że ktoś się dla niego znajdzie. Może te hałasy biorą się stąd, że jest sam, na zewnątrz, a wokół mnóstwo psiego towarzystwa, z którym trzeba pogadać. Może z kimś w domu byłby cichutki. Chociaż ogródek by zawadził... :) azzie5 napisał(a):Jest bardzo kochany, wtula się pyskiem w moje dłonie, kiedy siadam obok niego, potrafi położyć się na mnie brzuchem do góry, wielki pieszczoch i przytulak. Kochany misio :) Quote
fona Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 Wydrukowalam plakaty, teraz bede je rozwieszac. Azzie, prosze, wyslij mi ogloszenie ze zdjeciem. Po pierwsze, musze wyslac do "Mojego Psa" (fota plus 4-5 zdan o tym, jaki on fajny i do kogo moze pojsc, kontakt) i na psy.pl (taka sama tresc), a po drugie, do roznych miejsc chce dotrzec (kar-ma, viva, e-sklepy z rubryka "ogloszenia itp.). Mozecie napisac, gdzie juz jest ogloszenie? Pewnie najwieksze psie serwisy obstawione, wiec szukam dziurek, a nuz ktos zajrzy... Quote
azzie5 Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 Nikak, adresówkę założyłam mu już pierwszego dnia, kiedy do mnie trafił.;) W mieszkaniu napewno będąc z kimś by nie chałasował, tylko gorzej, jakby musiał zostać sam... zadzwonił do mnie pan ze stróżówki, w której zostawiałam swój nr tel. kiedy znalazłam Johnego. Koledzy opowiedzieli mu że znalazłam takiego psa. I ten pan jest gotów go przygarnąć i zawieźć do rodziny na wsi pod Siedlcami. Miałby własną budę, oczywiście zero łańcucha, jamniczka do towarzystwa. I pan mówi, że w domu zawsze ktoś jest, żona, dzieci. Pan jest poinformowany, że John trochę szczeka. Jeśli byśmy się zdecydowali to trzeba by przywieźć Johnego w niedzielę do Warszawy pod tą stróżówkę, pan będzie wtedy jechał do domu. Co Wy na to? Quote
iza_g Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 Wydaje się, że powinno być ok - w końcu John to raczej nie jest kanapowiec. a uwagi jakie ewentualnie mam to: 1. Jest to juz starszy pies, więc buda musi być "z prawdziwego zdarzenia", bo starsze psy sa kiepsko odporne na złe warunki atmosferyczne; 2. Trzeba by ich jeszcze trochę przepytać np. o ewentualne leczenie psa, szkody jakie może uczynić itd itp. Sama wiesz najlepiej co tu się będę mądrzyć :) Pozdrawiam Iza Quote
fona Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 zadzwonił do mnie pan ze stróżówki, w której zostawiałam swój nr tel. kiedy znalazłam Johnego. Koledzy opowiedzieli mu że znalazłam takiego psa. I ten pan jest gotów go przygarnąć i zawieźć do rodziny na wsi pod Siedlcami. Miałby własną budę, oczywiście zero łańcucha, jamniczka do towarzystwa. I pan mówi, że w domu zawsze ktoś jest, żona, dzieci. Pan jest poinformowany, że John trochę szczeka. Jeśli byśmy się zdecydowali to trzeba by przywieźć Johnego w niedzielę do Warszawy pod tą stróżówkę, pan będzie wtedy jechał do domu. Co Wy na to?[/QUOTE] Brzmi niezle, tylko jak sprawdzic pana ze strozowki? Zeby sie nie okazalo, ze tam np. nie ma ogrodzenia (jak to na wsi) i pies ruszy w poszukiwaniu Azzie... Trzeba to szybciutko przemyslec i gdybysmy pana podanie rozpatrzyli pozytywnie ;), to POSTARAM SIE skombinowac samochod na niedziele... A pan... moze by obejrzal psiula albo mu zawiezc zdjecia, zeby tez nie bylo, ze za duzy, za strary, za bury. Coz, nie znamy pana (oby sie okazal dogomaniakiem :eviltong: Quote
azzie5 Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 też się zastanawiam. Jeszcze go wybadam. jeszcze jest taka sprawa, że pan nie ma samochodu, chce więc wieźć psa pociągiem. Gdybyśmy znaleźli transport do tej wsi (o ile okaże się, że ten dom jest bez zarzutu) moglibyśmy odwieźć Johna i tego pana do domu i sami zobaczyć, jak to wygląda. To jeszcze do niego zadzwonię. Pan mówi że koledzy opisali mu jak wygląda pies i że jemu to odpowiada Quote
iza_g Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 Ostrożności nigdy za wiele. Ja to w ogóle mam skrzywienie na tym punkcie - uraz z dzieciństwa. Przygarnęłąm dużego, wilkowatego psa. Cudowny był, trudno opisać jak bardzo kochany był to pies. Rodzice oczywiście byli przeciw, ale ponieważ wiedzieli że na ulicę to go moga wyrzucić razem ze mną, to znaleźli mu dom. Z ciężkim sercem zgodziłam się oddać psa - miałam wtedy 12 lat i niewiele do gadania. Jakiś czas później przypadkiem usłyszałam rozmowę - pies został wyrzucony z auta - okazał się być właśnie za stary... Minęło wiele lat, a ja nadal nie mogę sobie tego wybaczyć... Zaufał mi, pokochał, a ja go zawiodłam....:shake: do dzisiaj go pamiętam, a upłynęło już kilkanaście lat... Więc proszę bądźcie ostrożne .... Quote
fona Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 iza_g napisał(a):Ostrożności nigdy za wiele. Ja to w ogóle mam skrzywienie na tym punkcie - uraz z dzieciństwa. Przygarnęłąm dużego, wilkowatego psa. Cudowny był, trudno opisać jak bardzo kochany był to pies. Rodzice oczywiście byli przeciw, ale ponieważ wiedzieli że na ulicę to go moga wyrzucić razem ze mną, to znaleźli mu dom. Z ciężkim sercem zgodziłam się oddać psa - miałam wtedy 12 lat i niewiele do gadania. Jakiś czas później przypadkiem usłyszałam rozmowę - pies został wyrzucony z auta - okazał się być właśnie za stary... Minęło wiele lat, a ja nadal nie mogę sobie tego wybaczyć... Zaufał mi, pokochał, a ja go zawiodłam....:shake: do dzisiaj go pamiętam, a upłynęło już kilkanaście lat... Więc proszę bądźcie ostrożne .... Niestety, chyba wiekszosc z nas ma takie doswiadczenia. I wyrzuty sumienia juz z nami beda wedrowaly... Wlasnie najlepiej pojechac z panem, mi juz jeden samochod odpadl, fiacina nie przezyl zimy, ale walcze dalej. Quote
fona Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 :multi: Mam samochod pozyczony! Z Zyrardowa, przez Milanowek, do Wawy. Czy pod Siedlce, jeszcze nie wiem :roll: Tylko czy ja plus kierowca, plus Azzie (tak?), plus John i pan - upchniemy sie? Zwykly 5-os. Czym Pan Pies przyjechal do Milanowka i jak znosil podroz? Quote
Nikak Posted February 16, 2006 Author Posted February 16, 2006 Ojej, wszystko przespałam, dosłownie :) Może poczekajmy z wywożeniem Johna, żeby dać szansę komuś, kto ewentualnie zgłosiłby się po niego z ogłoszenia? Może jednak ktoś go szuka? Choć z drugiej strony istnieje ryzyko, że mu domek może przepaść. :shake: I rzeczywiście a propos ostrozności - Pod Siedlcami trudno będzie nam kontrolować sytuację... Quote
fona Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 Nikak napisał(a):Ojej, wszystko przespałam, dosłownie :) Może poczekajmy z wywożeniem Johna, żeby dać szansę komuś, kto ewentualnie zgłosiłby się po niego z ogłoszenia? Może jednak ktoś go szuka? Choć z drugiej strony istnieje ryzyko, że mu domek może przepaść. :shake: I rzeczywiście a propos ostrozności - Pod Siedlcami trudno będzie nam kontrolować sytuację... Nikaku :evil_lol: jak zdrowie? Mnie sie wydaje, ze go jednak nikt nie szuka :(, mozna jedynie liczyc na nowy dom. Niech Azzie pana wybada i przepyta, moze test wypadnie pozytywnie, w koncu nie zawsze mozna miec to szczescie, ze sie dostaje fotki swoich "dzieci" czy nawet je odwiedza. Czasem jada hen i mozesz tylko miec nadzieje, ze to bylo TO Quote
fona Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 Azzie, a moze jeszcze sie wstrzymac z odwozeniem? Nikak dala ogloszenie do Gazety, sa plakaty, moze tydzien na odzew lub jego brak i dopiero decyzja? To nawet by byl dobry czas na sprawdzenie pana, czy sie nie rozmysli, czy bedzie sam sie interesowal. No i wywiad srodowiskowy. I sprawdzic jeszcze trzeba, jak psiun na dzieci reaguje, zeby nie bylo draki, na koty, na jamniki :evil_lol: to jak? dzis juz sie odlaczam od pradu za chwilke, do jutra! Quote
fona Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 I jeszcze cos. Jesli psiul ma zapalenie uszu czy cos innego mu dolega, trzeba to najpierw wyleczyc, bo na wsi mu tego raczej nie zaepwnia. A szczepienia? Quote
azzie5 Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 spokojnie. Napewno nie oddam Johna, jeśli nie będzie wiadomo, że to są pewne ręce. Wybadam dokładnie Pana i zapytam, czy jeszcze może poczekać, tylko teraz już go nie złapałam pod telefonem. Myślę że psa trzeba zawieźć tam na miejsce i zobaczyć jak tam jest. Podpiszemy umowę adopcyjną itd. A do weta go oczywiście zabiorę, musi być zdrowy, ale też musimy mieć pewność, że tam w tym nowym domu także będzie miał normalną opiekę weta tak jak każdy pies, inaczej nie ma mowy. Jeśli do adopcji dojdzie, to będziemy w stałym kontakcie z tym panem, przynajmniej telefonicznym. Być może do tego czasu ktoś jeszcze odezwie się z ogłoszenia. Co do jamnika, to John toleruje chyba wszystkie możliwe psy. Nie mam tylko możliwości sprawdzić, jak reaguje na dzieci, hmm... Quote
iza_g Posted February 16, 2006 Posted February 16, 2006 azzie5 napisał(a):spokojnie. Napewno nie oddam Johna, jeśli nie będzie wiadomo, że to są pewne ręce. Wybadam dokładnie Pana i zapytam, czy jeszcze może poczekać, tylko teraz już go nie złapałam pod telefonem. Myślę że psa trzeba zawieźć tam na miejsce i zobaczyć jak tam jest. Podpiszemy umowę adopcyjną itd. A do weta go oczywiście zabiorę, musi być zdrowy, ale też musimy mieć pewność, że tam w tym nowym domu także będzie miał normalną opiekę weta tak jak każdy pies, inaczej nie ma mowy. Jeśli do adopcji dojdzie, to będziemy w stałym kontakcie z tym panem, przynajmniej telefonicznym. Być może do tego czasu ktoś jeszcze odezwie się z ogłoszenia. Co do jamnika, to John toleruje chyba wszystkie możliwe psy. Nie mam tylko możliwości sprawdzić, jak reaguje na dzieci, hmm... Dzięki Azzie :loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.