Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='feliksik']majqa podaj namiary na pieska, bo zrobiła cafeanimal ale narazie na siebie http://www.cafeanimal.pl/ogloszenia/oddam-zwierzaka-do-adopcji/psy/czarny-pudel,21750

Dzięki wielkie Feliksik:lol:

Filodendron kliknij w banerek Majqa, link rzeczywiście nie działa. Wg mnie to jest pudel, normalny pudel, przynajmniej tak oceniam po zdjęciach, po obcięciu.

Zulusik zostaje w dt:multi::multi::multi:

Posted

Gdyby nie moje małe dzieci, ten Toyek już by grzał doopkę u mnie w domu. On jest bez szans na adopcję ze schronu, a pewnie wkrótce go uśpią :( Od razu przypomniały mi się filmki, pry których zawsze ryczę :
http://www.youtube.com/watch?v=_LqSHfkLvHk
http://www.youtube.com/watch?v=M4giaORFP5M&feature=related
Brązowa, założysz mu wątek? Ja obiecuję Ci pomóc. Kto jeszcze może pomóc pięknemu, skrzywdzonemu przez losy Toykowi.Ona tak bardzo chciałby pokochać i być kochanym :(
[quote name='brazowa1']z Toyem sprawa wygląda tak.Ludzie mieli psudohodowlę pudli ,maltańczyków i czegos tam jeszcze. Obecnie przerzucili sie na yorki. Psem nikt sie nie zajmował i to widać,był,bo był.Chcieli sie go pozbyć.Kupic nikt nie chciał,zwłaszcza,że był potwornie zaniedbany i skołtuniony. Sprzedać sie nie udało,czas gonił,bo zmiana asortymentu,natychmiast chcieli sie pozbyć. Więc schronisko. W schronisku,od momentu zamkniecia w klatce-pies w potężnej depresji,rzucajacy się. Mozna zapomniec o założeniu smyczy. Strzyżenie-tylko na sedalinie i to na potężnej dawce.
Nie ma kłopotu,aby go wypuścic z boksu i sam do niego wraca-jest łakomy. Bawi sie piłeczką. Akceptuje inne psy.Na koty chyba tez nie reaguje. Potrafi wyskoczyc z zębami,gdy czuje się zagrozony,a zagrożony czuje się dosyć często.

Ale udało mi sie dotrzec do osoby ,która miała go jeden dzień. Jakby mówiła o innym psie.
Wskakiwał na kolana,chciał na rączki ,spał w łożku,ba! Szedł na smyczy. Mogła go obejrzeć,wyczyścic uszy. Nie nabrudził. Więc można załozyć,ze to stres schroniskowy,a miniatury potrafia w nim trwac latami i nikt nie uwierzy,że to domowy pieszczoch.

Nie lubi obcych,ale gdy mu sie okaze zainteresowanie,błyskawicznie zapamiętuje osobę.

Gdy startuje z zębami-mozna sie wystraszyć.

Nie mozna mu założyć kagańca.

jeżeli macie jakies pytania,chetnie udziele info.

Posted

[quote name='mshume']Gdyby nie moje małe dzieci, ten Toyek już by grzał doopkę u mnie w domu. On jest bez szans na adopcję ze schronu, a pewnie wkrótce go uśpią :(QUOTE]

Tak,szanse na adopcje ze schronu,ma minimalne :(
Ale w tym schronisku nie uśmierca sie psów. Wrecz przeciwnie.Dlatego od tylu lat jestem tam wolontariuszką.

Posted

Czyli wielkości bolonczyka lub pudelka toy... Jeszcze chciałam się zapytać: pisałaś,że jakaś osoba miała go u siebie przez chwilę. W jakich to było okolicznościach?Próba adopcji? Czy ewentualnie ta osoba może coś więcej o psiaku powiedzieć?

Posted

nie,to nie była proba adopcji,miala psa na jeden dzień i noc,przetrzymała pod swoja opieką.
Natomiast jej relacja jest dla mnie 100% wiarygodna,to nie jest osoba,która koloryzuje,czy upieksza.
Właściciele Toya mówili,że on nie chodzi na smyczy,że trzeba go nosic na rękach,oczywiscie to debilizm,ale chodzi mi o to,że pies w domu był noszony,a w schronie trudno go dotknąć. Podchodzi,nawet się ucieszy,ale jest ciągle gotowy do walki na razie zagrożenia (w jego mniemaniu). Choruje na uszy,a nieduzo mozna mu pomóc.Każde czyszczenie to dla niego atak na jego zycie.

wczorajsze fotki






jest mocno rozproszonym psem.




nie będę ukrywac,ze to jest ciężki pies do adocpji. W schronisku nie mozna go nikomu zaproponowac,no bo jak? Może byc tak,ze w domu,pies przekroczy próg i bedzie od reki super,a moze być tak,że wyjdzie z niego cholerstwo jak w schronie.



Jedna z pań zajmowała sie Toyem,kusiła go na jedzonko,w sumie pies bardzo sie do niej przekonał,pozwalał sie brac na rączki,przytulał się. Az do pewnego momentu,gdy piesek nie pozwolił jej wyjść z pomieszczenia. Więc tu tez sobie przegrał :(

Posted

brazowa1 napisał(a):
Jedna z pań zajmowała sie Toyem,kusiła go na jedzonko,w sumie pies bardzo sie do niej przekonał,pozwalał sie brac na rączki,przytulał się. Az do pewnego momentu,gdy piesek nie pozwolił jej wyjść z pomieszczenia. Więc tu tez sobie przegrał :(

Ten pięciokilowy piesek :razz: Coraz bardziej mi się podoba diobołek :diabloti:

Posted

Zerdsuszko, powiedz, że chociaż przemyślisz opcję DT. ;)myślę,że jeśli będziesz na TAK,to transport zorganizujemy, np. z Figu do Ciebie z Wwy a Sopot-Wwa tez nie powinno być problemu.

Posted

mshume napisał(a):
Zerdsuszko, powiedz, że chociaż przemyślisz opcję DT. ;)myślę,że jeśli będziesz na TAK,to transport zorganizujemy, np. z Figu do Ciebie z Wwy a Sopot-Wwa tez nie powinno być problemu.

My-ślę :diabloti: Tylko niebawem będę miała psa znajomej na 2 tyg., no i ta odległość. Martwi mnie nie tyle czy się coś znajdzie, ale jak on to zniesie.

U nas w schronie był taki beznadziejny przypadek :eviltong: morderczyni siedziała 2,5roku, bo gryzie.... zanim dojechałam z nią do domu, to już mnie lizała po ręce :p Ale on nie wygląda na zestresowanego :roll:

Posted

mshume napisał(a):
Toyek, to raczej taki nerwusek ;) Jak przemyślisz, to daj nam znać. Te dwa tygodnie to już dla Toya żadna różnica...

Nerwuski.... Jak będę wiedziała kiedy tamten pies u mnie będzie, to się określę. Z tym, że mam na oku jeszcze kilka psiaków.

Energy - moje szczęście się zakończyło, od ponad 3 mies. próbuje wyadoptować kociaka :shock:

Posted

[quote name='Ewanka']O, matko ... kiedy to się skończy???

... straszna bidulka, tym bardziej , że juz staruszka :(

Czy długo jest już w schronie?

To jest pies.....





1229/10

płeć: pies
wiek: 14 lat
rasa: mieszaniec


boks: K-10
numer: 1229/10
miasto: Szczecin

sterylizacja: nie
szczepienia: nie
odrobaczenie: nie

charakter i opis:
Pies trafił do naszego Schroniska 10.09.2010, został znaleziony na targowisku Manhatan i do nas doprowadzony. Posiada numer czip.

Posted

[quote name='coronaaj']Nowa bidula ze Szczecina...14 lat

Ageralion ze Szczecina napisala, ze pudel ma 2 ygodnie ...potem eutanazja..

Kobity pudlowe mam sprawe. Dzisiaj rano wedrujac z synem na autobus spotkalam czarnego malego (tak do polowy lydki max) pudelka. Psiak byl wyraznie zagubiony i jakby splatany, nie wiedzial gdzie ma isc, jak ma isc, krecil sie bez celu i jakby nie widzac swiata wokol. Stan jego siersci fatalny, wylysienia na calym grzbiecie, oczy zaropiale tak, ze nie widzial nic przez posklejane wlosy. Co chwile wolno wchodzil na ulice miedzy samochody i autobusy, by potem na srodku jezdni zawrocic i tak ciagle. Zawolalam go do siebie i jak sprobowalam go dotknac, to az odskoczyl wystraszony (nie zauwazyl mnie jak stalam obok?). Poszedl na trawnik i zaczal chodzic w kolko, jakby kierowal sie tylko jednym okiem. Ogolnie jego chod jest chwiejny, psiak strasznie chudy, slaby i zaniedbany. Ktos sie zlitowal i zawiozl go do schroniska (ja nie mialam mozliwosci, planowalam znalezc chlopaka wieczorem). Tutaj mozna zobaczyc jego oplakany stan http://szczecin.schronisko.net/kwara...-id-56587.html

I teraz zaczynaja sie schody, bo psiakowi zostaly 2 tygodnie zycia. Udalo mi sie dowiedziec, ze wlascicelami jest jakas patologiczna rodzina, wiec na wykup ze schroniska nie beda mieli ani kasy, ani pewnie checi. Psiak ma wpisane 14 lat i u nas jest to dla niego wyrok smierci. Czy jestes w stanie jakos mu pomoc?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...