Olga7 Posted April 18, 2012 Posted April 18, 2012 juli88 napisał(a):Na szybko napiszę że sąsiedzi mają już nowego psa. Podobnego do Sonii. Będzie malutki. Jest to samczyk na szczęście. Właśnie go widziałam śliczny jest. Jednak Sonie nie zapomnę nigdy. Prawdopodobnie będzie miał na imię Filek. Na razie jest w domu. Ale pewnie trafi na linkę. Bardzo się boi. Szkoda bardzo Soni i wspolczuję Ci Juli. Wiemy,jak boli strata suni,ktorej chcialaś polepszyć los a nawet uchronić być może od pozbycia się jej w tragiczny sposób przez tych ludzi.Chcialaś ocalić Sonię,ale nie udalo się,niestety.Nie jestes temu winna,nie można bylo tego przewidzieć. Ten malutki piesek-następca Soni ,nie powinien być psem uwiązanych na lańcuchu i trzymanym w budzie czy szopie.Taki malutki piesek nadaje się tylko do mieszkania a do do samotnego,smutnego wiszenia na łańcuchu czy lince. Czy ci ludzie nie rozumieją tego,że nie można wiązać i trzymać na uwięzi takich drobnych ,malutkich psów ,bo są za delikatne i szykują mu nie tylko smutny los ,ale i zimno oraz brak kontaktu z ludzmi ? Im tylko chodzi o to chyba,by pies szczekal i dawal znać,że obcy jest kolo domu czy chlewa.Może jakoś jest szansa przemowić im do rozumu ,by wzięli tam więszkego ,silniejszego psa,ktory nie będzie tam tam marzl i marnial jak ten drobny piesek a tego maluszka by wzięli do domu ? Niestety,często nieduże,drobne psy są niewolniczo i bezmyślnie uwiązywane na łańcuchach ,gdzie wiszą nieraz latami ,cale swoje życie.Ten malutki.przerażony Filek nie powinien podzielić ich losu.Może uda się go od tego uratowa jednak ?Może oni nie traktują go dobrze ,jesli jest tak wystraszony ,albo w tamtym poprzednim domu,skąd go wzieto ,byl zle traktowany .. Quote
juli88 Posted April 18, 2012 Author Posted April 18, 2012 Olga7 napisał(a):Szkoda bardzo Soni i wspolczuję Ci Juli. Wiemy,jak boli strata suni,ktorej chcialaś polepszyć los a nawet uchronić być może od pozbycia się jej w tragiczny sposób przez tych ludzi.Chcialaś ocalić Sonię,ale nie udalo się,niestety.Nie jestes temu winna,nie można bylo tego przewidzieć. Ten malutki piesek-następca Soni ,nie powinien być psem uwiązanych na lańcuchu i trzymanym w budzie czy szopie.Taki malutki piesek nadaje się tylko do mieszkania a do do samotnego,smutnego wiszenia na łańcuchu czy lince. Czy ci ludzie nie rozumieją tego,że nie można wiązać i trzymać na uwięzi takich drobnych ,malutkich psów ,bo są za delikatne i szykują mu nie tylko smutny los ,ale i zimno oraz brak kontaktu z ludzmi ? Im tylko chodzi o to chyba,by pies szczekal i dawal znać,że obcy jest kolo domu czy chlewa.Może jakoś jest szansa przemowić im do rozumu ,by wzięli tam więszkego ,silniejszego psa,ktory nie będzie tam tam marzl i marnial jak ten drobny piesek a tego maluszka by wzięli do domu ? Niestety,często nieduże,drobne psy są niewolniczo i bezmyślnie uwiązywane na łańcuchach ,gdzie wiszą nieraz latami ,cale swoje życie.Ten malutki.przerażony Filek nie powinien podzielić ich losu.Może uda się go od tego uratowa jednak ?Może oni nie traktują go dobrze ,jesli jest tak wystraszony ,albo w tamtym poprzednim domu,skąd go wzieto ,byl zle traktowany .. Właśnie wróciłam od maleństwa. Biedak zamiast obroży miał coś co obrożę przypominało. Założone miesiąc temu a psiak rośnie - "obroża" nie. Więc zaniosłam normalną obrożę. Teraz jeszcze planuje podać mu choć tabletki na odrobaczenie - bo o szczepieniach ochronnych można pomarzyć. Problem polega na tym że ja już "pomogłam" przez co Sonia nie żyje... I moje działanie - zaufanie do tego działania spadło do minimum, a może nawet w ogóle go nie ma. Psiak jest sympatyczny. Bał się mnie jak podeszłam i sam nie chciał podejść ale jak już raz go pogłaskałam to wciskał mi się na kolana i nie pozwalał na nic innego tylko głaskanie. Sonia była łagodnym psem więc od czasu do czasu z linki była spuszczana. A on nie wiadomo - psy na lince dziczeją. On na szczęście ma linkę, a nie łańcuch. Sąsiedzi - biedni ludzie, bardzo mili ale wtedy kiedy nie piją. Aktualnie jest tam niewesoło. Libacja na całego. Sama dopiero się o tym dowiedziałam inaczej nie miałabym odwagi tam pójść. Ale na szczęście nie spotkałam nikogo z nich. Są to typowo starsi ludzie po 60 którzy pochodzą ze wsi. Ludzie "starej daty", którzy mają swoje jakieś tam widzenie na świat i tak postępują. Pies być musi. Akurat trafił się Filek, którego przemianowali na Maksa. Na wsiach tak traktuje się psy - sama zmieniam pomału ten stereotyp ale nic od razu i nic na siłę. Chciałabym żeby był w domu ale nie mieli cierpliwości (psiak płakał i siusiał) był w domu dwa dni. Później zamknęli go... nie powiem - oszczędzę Wam tego. Ja miałam plan żeby Sonie zabrali do domu po sterylizacji. To był bardzo wdzięczny pies. Ona szybko jako dorosły psiak dopasowała by się do życia w domu. Kochała ludzi. Była na lince, miała nikły kontakt z ludźmi, a miłości miała w sobie więcej niż nie jeden domowy wypieszczony psiak. Zaufała mi. Pamiętam jak jechałyśmy samochodem do weta jak na początku się denerwowała, a później ufnie zasnęła na moich nogach. A ja ją zostawiłam... i więcej już nigdy nie zobaczyłam. A ona chciała ze mną iść... Tyle rzeczy mogłam zrobić inaczej... "Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane" Quote
juli88 Posted April 18, 2012 Author Posted April 18, 2012 Nie wiem czy gdzieś to pisałam na tym wątku. Ale ostatni miot Sonii ja zabrałam. Dwie suczki w nowych domkach. A pies (który miał zostać za Sonie - Sonia miała iść do piachu, a Dyzio za nią na lince) (Dyzio waży teraz 3.5kg, ma 10 miesięcy jest mini psem i nie wyobrażam sobie go na lince) Maksiu ma około 3 miesięcy i jest wielkości Dyzia (może troszkę mniejszy). Niestety długość sierści jest podobna. Czyli za krótka! Dyzio mi codziennie przypomina o Sonii, ma jej oczy. Patrzy na mnie takim samym wzrokiem. Historia Dyzia też nie była wesoła, jako 1,5 miesięczny szczeniak dostał całą tabletkę etopiryny - właściciel chciał dobrze. Niestety Dyzio oślepł może przez to, teraz na szczęście znów widzi. Jest 100% odbiciem Sonii - może ciut mniejszym ale kropka w kropkę Sonia. Będzie mi przypominał o Sonii zawsze. Nie będę ukrywać że straciłam zaufanie do narkozy i boje się go kastrować. Zwłaszcza że to syn Sonii... Dyzio nie wie co się stało. Jak wróciłam felernego dnia do domu przywitał mnie jak zawsze. A ja płakałam... Quote
Olga7 Posted April 19, 2012 Posted April 19, 2012 Teraz tak na prędko napisze,że w takim domu ,ludzi pijących taki malutki piesek,drobny może nie pożyć dlugo,kto wie. Tam predzej przetrwa może większy,odporniejszy i silniejszy pies ,nie taki maluszek kundelek delikatny..Może jakoś ocalić tego Maksia od tej rodzinki a dać im jakiegoś większego nieco psa jednak ? Taka kruszynka jak Maksiu będzie tam wisieć latami ,jak przeżyje i nie pobiją go nieraz po pijaku ..:shake: Quote
juli88 Posted April 19, 2012 Author Posted April 19, 2012 tylko którego innego psa skazać na taki los? Sama nie mam sumienia ani tam Maksia trzymać ani zadecydować który psiak ma iść tam za niego. Gdyby Maks został tam gdzie się urodził to już by nie żył. Rozjechał by go samochód jak wszystkie inne psy z tego domu. Sonia była bardzo delikatnym pieskiem. Dała radę. Na szczęście tam psów nie biją. Sonia nie bała się ich. Ten maluszek też się ich nie boi. Dziś pójdę i go ukradnę żeby się pobawił z moim psiakiem. Dam mu też jeść troszkę suchej karmy. Będzie się chłopak cieszył, no chyba że sąsiedzi mnie zwyzywają co jest bardzo prawdopodobne :( Quote
maarit Posted May 9, 2012 Posted May 9, 2012 Właśnie trafiłam z banerka. Smutna historia, zrobiłaś co mogłaś, a na wsi za wiele nie da się zrobić. Ludzie czasem na złość się postawią, a władze mają gdzieś "zwierzęce sprawy" :( Wiem, bo mieszkam na wsi i widzę:( Co u psiaka? Quote
juli88 Posted May 10, 2012 Author Posted May 10, 2012 Ta historia nauczyła mnie wielu rzeczy, szkoda że człowiek najwięcej uczy się na swoich błędach. Mam nadzieję, że jest coś takiego jak TM i kiedyś będę mogła przeprosić Sonie. Ona tak mi ufała... Za każdym razem jak przypomnę sobie jej zaufanie to płaczę, nie mogę tego znieść. Jest mi strasznie przykro. Ale to już nic nie da. Za późno... U psiaka ok, co idę to mu linkę przedłużają. Więc teraz ma około 4m. Chociaż co chwile się plącze o jakieś krzaczki i trzeba chodzić go rozplątać, nie zawsze mogę to zrobić... Wzięłam go raz do siebie żeby z moimi psiakami się pobawił oczywiście jeden z sąsiadów niezadowolony i wynikła z tego bardzo nieprzyjemna sytuacja choć psiak świetnie się wybiegał, wybawił, najadł i ogólnie pożył normalnie. Więc nie żałuje ale nie za bardzo mogę powtórzyć ten manewr :( Niestety pies to pies i ma siedzieć na lince, a to małe ADHD jest. Jak on ma się wybiegać :( Quote
Olga7 Posted May 10, 2012 Posted May 10, 2012 Taki los mają niestety tysiące psow w niewoli ,na lancuchach w naszym kraju ... Szkoda,że Maksio nie może być choć co jakis czas spuszczany by mogl wybiegac się i miec bliższy kontakt z ludzmi,ale to pewnie tez nie tylko z braku calego ,szczelnego ogrodzenia u nich ,ale by pies potem nie domagal się odwiązania i nie szczekal caly cza,by uwolniono go .. Pies -to tylko pies -wg takich ludzi: ma pilnowac i szczekac i to wszystko...Ech...Ludzie serca i sumienia nie mają często za grosz .. Jesli masz fot.tego Maksia -pokaż nam tu chociaż ,jak wygląda i jak tam żyje . Quote
wolf122 Posted May 10, 2012 Posted May 10, 2012 Czytam Juli,że dalej cierpisz z powodu sunieczki:shake:Nie możesz się wiecznie zadręczać,choć to niełatwe,bo masz non-stop skojarzenia.Takie jest to popaprane życie-zobacz ten wątek:-(Co ten psiak musiał wycierpieć.Sonia skończyła krótkie życie ale miała taką kochaną osobę jak Ty a ten psiak miał piekło na ziemi i żadnego wsparcia [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/226848-Potrzebna-pomoc-Cygu%C5%9B-z-biezdrowa[/url] :placz: Quote
maarit Posted May 11, 2012 Posted May 11, 2012 Juli, gdyby Sonia nie trafiła na stół, to nikt nie gwarantuje że żyłaby nadal. Mogła rodzić i też coś by się mogło stać. Dałaś jej radość... Tak miało być... [*] Quote
emilia2280 Posted June 6, 2012 Posted June 6, 2012 to nieszczésliwy wypadek, Sona mogla umrzec i od wielu innych nieprzewidzianych okolicnosci, z ropomaciczem wlácznie. Najwazniejsze ze nie cierpiala. Jej synusia tez mozesz dogládac, nawet powoli, ale odbudujesz to kruche porozumienie z sásiadami. Wiedzá ze to nie Ty i nikt celowo tego nie zrobil. Rózwnie dobrze mogla zostac przejechana przez samochód. Nie zalamuj sie tylko pilnuj malego Dyzia i Maksia. Quote
juli88 Posted June 7, 2012 Author Posted June 7, 2012 Zgadzam się z tym co piszecie. Jednak przed oczami mam jej ufność, a ja ja tam zostawiłam... to mnie nie opuści do końca życia... Teraz mam pod opieka kolejną sunie Koko i trzeba ją wysterylizować. Historia Sonii zostanie ze mną na zawsze i zawsze będą to przykre wspomnienia. Co do Maksia... Rośnie jak na drożdżach. Przerósł Dyzia dwukrotnie. Teraz do właścicieli Maksi przyjeżdżają wnuki więc pies ma trochę rozrywki. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.