juli88 Posted March 9, 2012 Author Posted March 9, 2012 Sonia już u weterynarza, czekam za telefonem od weterynarza. Proszę trzymajcie kciuki! Pozdrawiam Quote
juli88 Posted March 9, 2012 Author Posted March 9, 2012 Sonia nie przeżyła zabiegu. Nie mogę na razie nic więcęj napisać, nie mam sił... Quote
juli88 Posted March 9, 2012 Author Posted March 9, 2012 Opiszę ostatnie chwile suczki - tak strasznie mi przykro, mam ogromne wyrzuty sumienia. Poszłam po nią dziś o 6.30 - jej radość była ogromna. Wzięłam ją na smycz i wyszłyśmy na drogę. Po drodze zrobiła ładnie siusiu i kupkę - kupka ładniejsza niż u moich psów. Choć ona jadła "coś", a moje jedzą drogą karmę + gotowane + jakieś suplementy. Więc byłam zadowolona z tego powodu. Nie chciałam tego pisać żeby nie oczerniać sąsiadów bo oni na swój sposób ją kochali, ale sunia zamiast obroży miała pasek, związany drutem takim twardym że musiałam nożem ją rozcinać żeby uwolnić z niej Sonie. Miałam dziś wejść kupić jej nową obrożę bo tą co miała zapożyczyłam od mojego psa. Wsiadłyśmy do samochodu - sunia była na sznurku więc trochę załączyło jej się ADHD, ale głaskaniem ją uspokoiłam. Wtuliła się w moje nogi i tak przejechałyśmy pół drogi. Drugie pół drogi sunia przespała co mnie bardzo zdziwiło, bo pierwszy raz w życiu jechała samochodem. Ona chyba mi tak ufała że pozwoliła by mi zabrać się wszędzie :( W Poznaniu korki straszne - wręcz tragiczne, dlatego ciut się spóźniliśmy. Po wyjściu z samochodu pozwoliłam jej tylko na 4-5 min obwąchiwanie terenu. Była taka ciekawa zapachów :( W środku były same kociaki - Sonia tylko machała kitą i na nie nie reagowała. Kręciła się jak mała śrubka po poczekalni, prosząc o jakiś kontakt wzrokowy z innymi osobami. Niestety nikt nawet na nią nie spojrzał... Na jedną z wetek zawarczała ale to takie chwilowe było, później już się cieszyła. W gabinecie była bardzo grzeczna. Wręcz idealny pacjent. Znów zaufała mi pewnie tak, że nie musiała się o nic martwić. Teraz to co najgorzej wspominam i pewnie nie opuści mnie do końca życia. Jak wychodziłam to ona strasznie chciała iść ze mną. Bardzo. Ale została... Co do jej życia u mnie na wsi. Jeden z jej panów jak się napił siadał obok jej budy i rozmawiał z nią, czasem nawet kilka godzin. Teraz nie wiem jak ja mu w oczy spojrzę. Ma trochę staroświeckie podejście do psów ale można uważać że jest dobrym człowiekiem. Właściciele już wiedzą, rozmawiałam z nimi przez telefon. Nie są źli (niby). Ale ja sama siebie winie - za co sama do końca nie wiem. Mogłam dać Sonie wcześniej do DT żeby ją wzmocnić. Mogłam wiele innych rzeczy zrobić lepiej - ale niestety jest już za późno. Moja pierwsza poważna akcja nieudana - trochę to przeraża i podziwiam osoby które się z takich rzeczy podnoszą. Koszty to 100 zł - jeszcze nie zapłaciłam. Cały czas płaczę. Sonia przepraszam!!! :( Quote
bric-a-brac Posted March 10, 2012 Posted March 10, 2012 Boże.... ale czemu umarła? Co mówią weci? Była przegłodzona przed zabiegiem? Serce nie wytrzymało narkozy? Jaka przyczyna? :( Quote
juli88 Posted March 10, 2012 Author Posted March 10, 2012 miała zapaść. wetka powiedziała, że to się zdarza raz na rok/pół roku. Dlaczego akurat Sonia! Teraz wszelkie "za" sterylizacją zostały mi z ręki wytrącone... Quote
bric-a-brac Posted March 11, 2012 Posted March 11, 2012 Juli, to okropne, bardzo Ci współczuję... Jak patrzyłam na te karteczki na biurku bazarkowe, to pamiętałam jej fotkę... Zrobiłaś co mogłaś i co było słuszne. Pozbierasz się jakoś... trzymaj się. Quote
betty_labrador Posted March 11, 2012 Posted March 11, 2012 ojej :( bardzo mi rpzykro, dziwne ze tak sie stało :( Quote
wolf122 Posted March 11, 2012 Posted March 11, 2012 Juli88 wiem,co czujesz.Ja przeżyłem niedawno to samo i do dziś nie mogę o tym przestać myśleć.I żadne argumenty,że tak się zdarza do mnie nie trafiają.Bo też oddałem psa zdrowego ,miał iść do adopcji i nie przeżył czyszczenia uszu.To bardzo boli.Do dziś o tym myślę i chyba zawsze będę myślał,że mogłem coś zrobić lepiej.Mam w sobie wiele żalu do cholernego losu.Trzymaj się:-( Tu jest wątek mojego Misia http://www.dogomania.pl/threads/223148-Wspania%C5%82y-m%C5%82odziutki-Mi%C5%9B-nie-%C5%BCyje :-( Quote
Nano Posted March 12, 2012 Posted March 12, 2012 ech :( dlaczego :( julii damy rade... najgorsze będzie to, że właściciele znów pewnie będą chcieli psiaka... i pewnie suczkę i koło się zatoczy... ;( Quote
juli88 Posted March 12, 2012 Author Posted March 12, 2012 Ja cały czas boje się spotkać sąsiadów (panów, bo tylko z panią rozmawiałam), co ja im powiem, jak spojrzę w oczy. Muszę załatwić jeszcze kwestię finansowe Sonii (rozliczyć wątek) połowa pieniążków pójdzie na dług po Klusce, a połowa na MOPSiKa Sonii już nie ma ale sterylizacja na wsiach to nadal ważna sprawa. Niestety ja na swojej wsi już nie mam nic do powiedzenia, bo argument "zdarza się" to nie argument tyle rzeczy mogłam zrobić inaczej... już za późno... Dyzio synek Sonii chyba nie wie co się stało biega zawadiacko i zaczepia. Co do kolejnego psa - będzie na pewno, a Sonia tam pasowała. Tzn. ona się wpasowała w nich. Nowy psiak będzie musiał uczyć się życia na uwięzi. Nie wiem czy będzie to suka - poprzednio był Wisus. Bardzo podobny do Sonii. Oni przez jakiś czas mówili o zabiciu Sonii, bo miała szczeniaki więc może wezmą psa. jak cofnąć czas? Quote
wolf122 Posted March 12, 2012 Posted March 12, 2012 jak cofnąć czas? Czasami sam zadaję sobie to pytanie wiedząc,że to niemożliwe. Jedyne co można zrobić,to pomagać kolejnym zwierzaczkom a radością z udanej pomocy leczyć rany by się zabliźniły.A Twoja Sonia będzie żyć zawsze w Twoim sercu i pamięci.... Quote
juli88 Posted March 12, 2012 Author Posted March 12, 2012 wolf122 napisał(a):Czasami sam zadaję sobie to pytanie wiedząc,że to niemożliwe. Jedyne co można zrobić,to pomagać kolejnym zwierzaczkom a radością z udanej pomocy leczyć rany by się zabliźniły.A Twoja Sonia będzie żyć zawsze w Twoim sercu i pamięci.... Bardzo dziękuje za miłe słowa Wszystkim! Na razie muszę się pozbierać później będę pomagać... Quote
eloonia Posted March 12, 2012 Posted March 12, 2012 Nawet nie wiem co powiedzieć... strasznie mi przykro, że tak się stało... :-( Quote
juli88 Posted March 12, 2012 Author Posted March 12, 2012 eloonia napisał(a):Nawet nie wiem co powiedzieć... strasznie mi przykro, że tak się stało... :-( wiem kochana, niestety nie udało nam się pomóc. Szkoda że trafiło to na "mój pierwszy raz". Trzymaj się, pozdrawiam Quote
wolf122 Posted March 13, 2012 Posted March 13, 2012 Na koniec napiszę,że tragiczna śmierć Misia to był również mój pierwszy psiak któremu chciałem znaleźć dom. I tak samo musiałem mieć czas na jako takie dojście do równowagi choć do dziś czuję duży żal. Całkowicie rozumiem Twój stan emocjonalny-trzymaj się juli.. Quote
juli88 Posted March 13, 2012 Author Posted March 13, 2012 Na szybko napiszę że sąsiedzi mają już nowego psa. Podobnego do Sonii. Będzie malutki. Jest to samczyk na szczęście. Właśnie go widziałam śliczny jest. Jednak Sonie nie zapomnę nigdy. Prawdopodobnie będzie miał na imię Filek. Na razie jest w domu. Ale pewnie trafi na linkę. Bardzo się boi. Quote
TERESA BORCZ Posted March 14, 2012 Posted March 14, 2012 Juli, wiesz od piatku zalewam się łzami z podobnego powodu, jamniczek Kuba uratowany ze strasznego miejsca czekał sobie u mnie na adopcje jak w raju, podobał mu sie ten raj, z adopcyjnego domku uciekł po 2 godzinach i szukał naszych śladów, a my jeżdziliśmy daleko przez tydzień by odnależć go w obcym mieście, wrócił , odnaleziony,szczęśliwy i zakochany w tym co odzyskał a ja w nim bezgranicznie, był zadbany i zdrowy szczęśliwy i uszczesliwiał, cioteczki wzruszone historią Kuby zafundowały mu pakiet pełen dla zdrowia i powodzenia, odrobaczyłam, w odpowiednim terminie zaszczepiłam, cudowny, kochany i kochający nie przetrzymał znieczulenia mimo że wszystkie badania nie wskazały przeciwwskazań, wracał przed kliniką do samochodu starając się ukryć na tylnim siedzeniu!!!! Nigdy sobie tego nie wybaczę, intuicja zasnęła a ja od piątku jestem nie do życia!!! Ten pies to była sama miłość nawet nie miałam odwagi go już daĆ do adopcji, by nie cierpiał, mam swoje psiaki i tymczaski które bardzo kocham ale szaleńczo mi brak Kuby i winię się o jego śmierć!!! A to miała być rutynowa kastracja w dobrej, sprawdzonej klinice, w poprzedni piątek sunia której operacja ratujĄca Życie była bardzo niebezpieczna wyszła o własnych siłach z zabiegowej sali, tak to jest!! RADOŚĆ NIEZMIERNA MIESZA SIĘ Z SZALEŃCZĄ ROZPACZĄ!! Quote
juli88 Posted March 14, 2012 Author Posted March 14, 2012 bardzo bym chciała znać przyczynę tych wszystkich zejść, praktycznie zdrowych psów. Chciałabym aby jakiś weterynarz podjął się badań takich przypadków, żeby na przyszłość uniknąć kolejnych. Wiem co czujesz Tereniu!!! Znałam Kubę tylko z wątku Gucia (wiedziałam że uciekł) przykro mi, że już go nie ma :( Dużo przypadków tych niespodziewanych zapaści - bardzo to przykre. Trzymaj się!!! Ja też się winie i nigdy sobie nie wybaczę! Ale tyle psów/zwierząt czeka na naszą pomoc! Quote
juli88 Posted March 20, 2012 Author Posted March 20, 2012 (edited) Rozliczam pieniążki Sonii: Wszystkie pieniądze są już rozliczone: 50 zł dla MOPSiKa i 39,80 na dług po Klusce Edited March 20, 2012 by juli88 Quote
Justyna Klimek Posted March 20, 2012 Posted March 20, 2012 Pieniądze (50zł) dotarły na konto MOPSiKa. Bardzo dziękujemy! :) Spożytkujemy je na to, co jest na obecnym etapie najbardziej potrzebne w walce o polepszenie losu czworonogów. Quote
juli88 Posted March 20, 2012 Author Posted March 20, 2012 Justyna Klimek napisał(a):Pieniądze (50zł) dotarły na konto MOPSiKa. Bardzo dziękujemy! :) Spożytkujemy je na to, co jest na obecnym etapie najbardziej potrzebne w walce o polepszenie losu czworonogów. serdecznie dziękuje za informację :) tylko tak możemy zwalczyć bezdomność i problem przepełnionych schronisk! Quote
MALWA Posted April 16, 2012 Posted April 16, 2012 Przytuptałam tu, bo na moim bazarku dla zagłodzonej boserki pojawiła się Julii, czyli weszłam po banerku. Strasznie smutna historia. Julii - dla Soni zrobiłaś wszystko co mogłaś! Ale jak znam życie, zawsze pozstaje jakieś ale, zawsze możemy sobie coś zarzucić, ze jednak można było zrobić więcej. Sonia jednak dostała wszystko. Trzymaj się Kochana! Quote
juli88 Posted April 16, 2012 Author Posted April 16, 2012 Im więcej mija dni od tamtego felernego dnia tym więcej sobie mówię "gdybym" I wiem, że gdybym zrobiła to inaczej Sonia prawdopodobnie by żyła. Najgorsze jest to, że Sonie zastąpił szczeniak który zamiast obróżki ma coś "podobnego", może to być pasek od zegarka, nie wiem dokładnie. I już kilka dni temu było mu to baaardzo ciasne ale nie mogłam nic zrobić. Dziś dopiero pójdę tam z obróżką. Tylko nie wiem jak ja mam im w oczy patrzeć bo moja "pomoc" już raz skończyła się jak się skończyła. Sonia była cudownym psem, mimo warunków w jakich żyła miała w sobie dużo miłości do człowieka. Uwielbiała ludzi, a przede wszystkim dzieci. Lubiła się z nimi bawić mimo, że za dużo nie miała z nimi do czynienia bo była na lince. Sonia miała niesamowitą urodę, przodozgryz przez co wyglądała przesympatycznie. Nie zapomnę sytuacji kiedy czekałam na badanie w poczekalni a ona szukała u kogoś kontaktu wzrokowego, szukała ręki która pogłaska ale nikt nawet na nią nie spojrzał nie pogłaskał jej. Boli mnie to... Eh... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.