Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Można poprosic kierownika o telefon...lecz nie wiem czy to ma sens...skoro ją oddali do schroniska to chyba poważnie nie podchodzili do jej życia. Aniu jesli się zdecydujesz to zadzwoń- poproszę kierownika.

  • Replies 400
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Kurcze, przydałoby sie zadzwonić, ale chyba nie chcę...
Ale sama nie wiem. Byliśmy dziś w Arce u pani dermatolog - cała kupa nieszczęsć do naprawy. A więc - uszy do czyszczenia (szkoda, ze nam tego Pani weterynarz w schronisku nie powiedziała, ze uszy tej rasy należy czyścić 2-3 razy w tygodniu w środku... Jak pani z Arki przetarła to wyszło tyle mazi, że było nam wstyd - bo my myliśmy tylko na zewnątrz -same klapki:oops: :oops: :oops: Ale teraz juz wiemy). Po drugie - gorsze - wyszło że powieki w oczkach się zawijają. Trzeba operacji. Jedno oko wygląda tak, jakby już kiedyś było operowane - no ale znów nic nie wiemy. Musimy do okulisty (może zapisze Leksie okulary???:loveu: :diabloti: :eviltong: ) żeby te oczy obejrzał. Dobrze również byłoby zrobić zdjęcie stawów, czy nie rozwija sie dysplazja - w końcu nie wiemy czy była w wieku szczenięcym stosowana jakaś profilaktyka...Mozna by jeszcze wymieniać i wymieniać ale po co. Bierzemy sie w kazdym razie za remont generalny Luli. Myślę, ze wszystko stopniowo wyprostujemy. Na razie działamy etapami - trzeba wyleczyć alergie (pranie Leksy 2x w tygodniu w dwóch specjalnych płynach...:lol: :evil_lol: przez miesiąc, antybiotyk itp). Potem reszta. Uffffffff..... :shake: :shake: :shake: Ale bedzie dobrze!!!:happy1:

Posted

A teraz coś na deser - otwarcie sezonu pory deszczowej: modelka Leksa w najnowszej kolekcji :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Co prawda pan nie chciał wyjść z psem w takim okryciu (chociaż na wczorajszą pogodę bardzo praktyczny;) ), ale za to ja myslałam, że zdechnę ze śmiechu :lol:




Posted

O kurcze, Aniu ja chyba podeślę paparazzi na twoje osiedle....tego jeszcze w Krakowie nie było!!!!!!A czy ktos zapytał o zdanie Lexusię???? Ten kolor jakis taki mało wyrazisty:razz: ale wygrała szczęście na psiej loteriii. Wyglada super....tylko ta mina jakaś taka za skromna....a jak jej narzeczony i tesciowa zaareagowała na nowy stroj ????ha, ha

Posted

:multi: Leksia wygląda w pelerynie poprosu bajecznie !! bardzo chciałam zamieścić zdjęcie Jasia w szlafroczku po kąpieli ale nie wiem jak to zrobi:( Moje dziecko jest zachwycone!!! zaraz usłysze że Jasiu takiej nie ma i bedzie rozpacz!! rezultat bedzie taki że bede musiała kupic pelerynke!! i juz będą dwa " błazny" na osiedlu:) pozdrawiam wszystkich wielkie BUZIACZKI:))

Posted

napisałam troszku bez składu i ładu a własciwie bez sensu!! przepraszam ale to zmeczenie materii!! ( zwane przesileniem wiosennym) chodziło mi o to ze Patrys jest zachwycony widokiem Bratowej w pelerynce a nie Jaśka w szlafroku, bo tym widokiem Gościu sie juz nacieszył!! mam nadzieje ze zostanie mi wybaczone jeszcze raz wszystkich gorąco pozdrawiam tym razem nie sama ale z Patryczkiem i Jasiem:) (gupolem:diabloti: )

Posted

Niestety muszę rozczarowac całe towarzystwo - Leksa nie została w w/w stroju zaprezentowana szerszemu ogółowi - były to tylko próby w zaciszu domowym:lol: . Pan absolutnie nie wyraził zgody aby wyjść na zewnątrz z psem w takim dessous:placz: Co do peleryny, to muszę przyznać z bólem, że należy do mnie, a została zakupiona w mojej poprzedniej firmie jako gadżet reklamowy (w kolorku firmowym:evil_lol: :evil_lol: ). Jako, ze jeszcze nie miałam odwagi jej założyć, myślałam, ze komuś sie przyda - a Wy tu tak do mnie:-(
A wiec peleryna dalej do pudła a Leksa goła na deszcz:shake: :shake: Miłośniczki zwierząt...!:mad:

Elso - co do paparazzich - to możesz ich jak najbardziej do nas przysłać, jako że Leksa to prawdziwa gwiazda i wszędzie rozpoznawana celebrity. Idziemy my sobie raz wieczorkiem w okolicach tesco, a tu jakis Pan mówi nam, że sunka jak na swoje 6 lat bardzo młodo wygląda. Zdziwiliśmy się - i od razu Pana na spytki. Okazało sie że Pan pracuje w schronisku i był przy przyjmowaniu Leksy. Opowiedział nam, że właściciel wcale nie umarł, tylko wyjeżdzał na stałe do Anglii i "nie dał rady" wziac psa z soba (bo kwarantanna za długa, bo coś tam coś tam ble ble).
Tak więc raczej nie bedziemy do niego dzwonić, Elso, co??
Fajny człowiek z tego właściciela...:mad: :-x Ale dzieki niemu mamy Leksę - tak że nie mogę na niego powiedzieć ani jednego brzydkiego słowa..:loveu:

  • 2 weeks later...
Posted

Ooooj ta Twoja Lexia to rzeczywiście cudna jest taka miziasto-fafluniasta! Aniołeczek normalnie!
I naprawdę nie wygląda na 7 lat :-o:-o
Fajnie że do was trafiła - jeśli posiedziałaby jeszcze troszkę w izolatce to kto wie kto wie... ale raczej nic dobrego :-(

Mogę spytać o kaganiec? Jaki jest dobry na tą mordę wielką i faflastą? Bo ja mojej Abi (cane corso więc kuzynka ;)) jakoś nic dobrać nie mogę...:shake:

Co do weta - moim zdaniem podejdź do tej jego katastroficznej wizji na spokojnie. Jeśli powieki by się tak zawijały to ona w tym wieku w jakim jest już by trwałe ślady tego miała, jak nie ma - to nie ma strachu.
Dysplazja grozi wszelkim moloskom - ale jeśli Lexa porusza się sprawnie to też nie ma co panikować. Ja i tak na wszelki wypadek popodawałabym jej jakies chondroprotektory (artroflex czy cani agil) ale nie wiem czy decydowałabym się na prześwietlenia suki 7-mio letniej, bo do dobrego zdjęcie trzeba by sunię uśpić... a to może być dla niej znacznie bardziej niebezpieczne.
Pisałaś o zmianach skórnych na przednich łapkach - może ona ma po prostu modzele? Takie zgrubienia związane z tym, że jednak spory nacisk wywiera jej ciałko ;) gdy leży / śpi?

I szczerze podziwiam cię za ten gest - ze zaadoptowałaś moloska, mastino napluto 7-mio letnią sukę... Wielkie brawa!

Posted

Prawda że cudna??? Jestem dumna jakbym ja sama wychowała!!! Moje kochanie:loveu: :loveu: :loveu:
Dziekuję Ci bardzo za rady. Poniewaz dużo się zmieniło od czasu kiedy miałam /a właściwie moi rodzice i ja/ psa (jakieś 17 lat) to zupełnie nie wiem jak teraz podejść do rożnych tematów. Pani w Karusku dała nam np. preparat na dysplazję (fosforan wapnia) ale okazuje się ze dorosłym psom podawanie tego już nic nie pomoże. Preparat wiec leży (chyba go dam jakiemuś potzrebującemu psiunkowi). Przeswietlenie chcieliśmy robić przy okazji ewentualnej operacji oczu - ale jeszcze nie dotarliśmy do okulisty... Wszystko jednak powoli strasznie nam idzie (pracujemy do 17.00).
Najpilniejsza jest teraz ta wredna alergia - nuna ma przy okazji łupież (pomimo, ze myjemy ją w tych specjalnych preparatach leczniczych - może to po prostu krakowska woda??:shake: ). Jeśli chodzi o wytarcia na łokciach i łapkach to również podejrzewamy modzele (tak nam zasugerowało dwóch lekarzy)- może ona bidna na tej podłodze betonowej w schronisku tak sobie nóżki poobcierała...:-( Wetka w schronisku pobrała wprawdzie zeskrobinę, ale niestety aparat "się zepsuł" i nic się nie dowiedzieliśmy. Spanikowaliśmy z tym trochę gdy podczas zabawy na podłodze nagle pojawiła się krew (modzelek się otwarł). Lulka dostała antybiotyk i teraz trochę lepiej to wygląda.
Co do kagańca to kupiliśmy wysoki i krótki - ale że się spieszyliśmy (jechaliśmy do lekarza a tamwymagają kagańca) to kupiliśmy trochę chyba mały. Poza tym Leksa nie lubi w nim chodzić więc jej nie zmuszamy. Ale w Karusku widziałam duży wybór kagańców - takich np. na boksia lub bordozka.

Uff - nie wiem czy to wszysto przeczytasz...:oops: :oops: ;)

Posted

Nie dość że przeczytam to jeszcze odpowiem :cool1: taka jestem :cool1:

Co do dysplazji powiem ci tak: fosforan wapnia w nadmiarze może pogłębić zmiany w obręie stawów i nigdy przenigdy nie spotkałam się z tym, zeby nazywać go "preparatem na dysplazję" :crazyeye::crazyeye: Powiem ci szczerze, ze babka która ci to powiedziała jest ignorantką kompletną - a tak nie powinno być z osobą pracującą w slepie zoo... :mad::mad:
Na stawy to co byłoby wskazane żebyć podawała to preparaty zawierające glukozaminę i chondroitynę. Są to składniki mazi stawowej i poprowiaja ruchomość stawów tak ogólnie. Ja poszperasz gdziekolwiek w necie powinnaś sporo znaleźć na ten temat.

A co do modzeli - ten tym tak ma niestety :shake: Duże mastify, cieżkie są przecież więc robią się te nieszcześne modzele. Ja kiedyś u mojego Dieselka smarowałam je troszkę wzeliną i to ciut pomogło - skóra się wzmocniła, natłuściła i nie było to takie suche. Ale z tego co wiem - walka to z wiatrakami, nawet jak podleczysz i się zniejszą - pojawiają się od nowa po jakimś czasie. Tak więc trzeba to zaakceptować i tyle. Gorzej jak coś się z nimi dzieje i pękają czy krwawia...

Życzę ci duuuuużo radości z suczki!
I polecam się - chętnie pomogę, na miarę swoich możliwości of kors :p

Posted

No takiej osoby trzeba mi było. Nie znam niestety nikogo z molosem (mieszkam w bloku na starym osiedlu - a tam w większości strasze panie z jeszcze starszymi malenstwami) i nie mam sie jak konsultować. A tu proszę - jak ślepej kurze ziarno!:evil_lol:

Na pewno będę mnóstwo pytać, bo nigdy nie miałam styczności z tą rasą (miałam ogara polskiego - był po prostu nieznośny - co chwilę przynosił nam upolowane na śmietniku rzeczy do domu - a o behawiorystach w owym czasie jeszcze nawet nikt nie słyszał:shake: ).
Jedno co mnie zastanawia to ciagłe zdziwienie wszystkich, że zdecydowaliśmy sie na takiego psa (w schronisku - jak mówiła Elso - również byliśmy jedynymi chętnymi którzy sie tematem zainteresowali:cool3: :???: ). Ale albo dobrze trafiliśmy (bo oprócz terytorializmu w mieszkaniu to suńka jest naprawde lux spokojna) albo - jak powiedziała nam pewna pani - psa trzeba po prostu kochać, a wtedy i on odpłaca tym samym.

Posted

Ania - mastino to trudna rasa i nie samą miłością się takiego psa wychowa. Wy trafiliście
a/ na spokojną i zrównoważona sunie które
b/ widocznie była dobrze traktowana i wychowana
c/ ma już swoje lata i swoje wie, wiec nie chce jej się az tak brykać, jak dojrzewającemu szczeniakowi :p

Jak masz jakiekolwiek pytania i wątpliwości: pisz, postaram się pomóc na tyle na ile umiem. Mam suczkę rasy dość blisko spokrewnionej - ale to jednak nie to samo ;) .

Posted

Tak wiem - na pewno róznie to bywa z psami, a jeszcze z takimi rasami. Miłośc miłością, ale stanowczym trzeba byc. Ale faktycznie chyba mieliśmy szczęście, bo niunia jest naprawdę udana. A może to wpływ schroniska i sterylki? No w każdym razie Leksa jest jak przytulanka - i naprawdę po tych trzech miesiacach mogę stweirdzić, ze lepszego psa nie mogliśmy od losu oczekiwac.

A powiedz mi, jakie z charakteru sa cane corso?
Bo o mastfach wiele sie słyszy, ze właśnie niedobre i trudne, a może to tylko częsciowo prawda.. U weta spotkaliśmy państwa też z mastinką neapoletano i oni również powiedzieli, ze to co mówi sie o tej rasie jest mocno przesadzone. Oni mają mastinkę z hodowli od urodzenia - grzeczna, łagodna, nie zaczepia nikogo, nie walczy. Te psy nie były nigdy na liście ras niebezpiecznych, co tez dużo mówi. Ciekawe to wszystko...

  • 3 weeks later...
Posted

Niestety smutna wiadomość - Leksa ma prawdopodobnie kłopoty z dysplazją. Ta nóżka która ją tak kiedyś bolała to chyba były oznaki, ze coś nie jest tak. We czwartek idziemy na prześwietlenie - jeszcze cały czas mam promil nadziei, ze to jednak co innego. Ale raczej nie nalezy mieć złudzeń. To już ten wiek no i ta rasa...Gorzej, bo Leksa nie chce wchodzić po schodach - zawraca, piszczy, wyrywa sie...:-( Z ewentualnym wniesieniem jej tez bedzie kłopot, bo ona nie pozwoli sie podnieśc. Nie wiemy co to będzie (mieszkamy na drugim piętrze) - moze na jakis czas przeniosę ją do rodziców, którzy mają tylko jeden schodek, a potem moze jakiś zabieg.. Nieproste to wszystko:shake: :placz:

Posted

Aniu , nie martw się na zapas !
najpierw zróbcie badania i prześwietlenie i zobaczycie , co wyjdzie .
Moja Tosia /tosa-inu/też miała podobne problemy , po badaniach wyszła lekka dysplazja , ale przede wszystkim problemem okazało się kolano-bolało ją , po lekach było jakiś czas lepiej , ale stale wracało.
W końcu , jak przestała stawać na łapę po jakimś spacerze, wyszło , że to zerwane więzadło krzyżowe .
Tosia jest po operacji , ma wstawione nowe wiązadło , wszystko się zagoiło "jak na psie" i jest w świetnej formie -śmiga aż strach nieraz patrzeć :evil_lol:

pisałaś , że nie znasz nikogo z molosem -Tosielec to molos właśnie , jakby coś , to pisz !!!
czy wiesz coś o wcześniejszych losach Leksy ?
i skąd to jej imię ?

pozdrawiam cieplutko , pisz nam , co z sunią !

Posted

Teraz tylko tak króciutko napiszę więcej jak z weekendu wrócę.
Wg mnie dysplazja wyszłaby dużo dużo wcześniej. Ona nie jest już młodziutka i gdyby jej stawy były źle uformowane byłyby objawy tego juz lata temu!!!
Prędzej zrobiło jej się jakies zwyrodnienie, bóle reumatyczne czy właśnie wiązadło krzyżowe.
Czy masz takiego narawdę zufanego weta? Czy on specjalizuje się w ortopedii?
Niestety bardzo wielu wetów ie znając się na stawach stawia błędne diagnozy - moja znajoma która ma cc (kela - tu na dogo też się udziela - może skontaktuj się z nią??) przed długie miesiące żyła w przkonaniu że pies ma dysplazję bo kilka wetów tak jej zdiagnozowało, leczyła go bez efektów i co? W końcu trafiła do specjalisty który zdiagnozował wiązadło krzyżowe, zoperował i teraz pies jak nowy!
Więc jak dla mnie - tylko dobry wte specjalista i to jeszcze przed jakimikilwiek decyzjami o operacjach - konsultacje u innych niepowiązanych wetów. Zoperować i zepsuć jest niestety bardzo łatwo... :shake:

Posted

Paulina ma rację , najważniejsza jest dobra diagnoza !!
Aniu , jeśli będziesz chciała , podam Ci namiary mojego weta -to chirurg ortopeda właśnie !

Posted

Dziewczyny dziekuję Wam za wsparcie i informacje. Niestety jest bardzo źle. Byliśmy dziś w KrakVecie i udało nam sie zrobić zdjecie rentgenowskie. Leksa ma koszmarnie zwyrodniały kręgosłup - lekarz ocenił, iż wygląda jak u bardzo starego psa. Leksa ma 7 lat - a więc faktycznie niemłoda ale nie az tak... Są zrosty, mostki. No cóż- spróbujemy zapytać jeszcze kogoś. Według dzisiejszej diagnozy pies będzie cały czas na lekach przeciwbólowych i przeciwzapalnych (piroxicam) - niestety każdy dzień moze być TYM dniem. W zależnosci od tego czy ból będzie nie do wytrzymania czy uda sie go uśmierzyć. Leksa boi sie spac na swoim posłaniu, boi sie wejśc do mieszkania bo chyba ułożyła sobie w głowie ze tam ją boli, chyba bedziemy też musieli ją wynosić do góry po schodach. Na razie nie wiem jak, bo sie wyrywa i ucieka. Żeby tylko nam umiała powiedzieć, że boli...

Posted

o matko, maleńka kochana sunieczka :shake: bardzo, bardzo współczuję, miejmy nadzieję, że po zrobieniu wszelakich badań rokowania będą dobre?
Moja sunia bokserka miała ogromne zwyrodnienie kręgosłupa, lekarz na sympozjum wrocławskie zabrał zdjęcia rtg kręgosłupa mojej suńki, ponieważ w życiu nigdy czegoś takiego na oczy nie widział....
A tak na marginesie, to prześliczna ta wasza Lexa ;) też jestem mamą podobnej ślicznoty, zobacz sama:


o tak patrzę na mamę:


Moja diablica również adoptowana dama schroniskowa :evil_lol:

Posted

Cudna. W jakim jest wieku? Słodzieńka - zwija sie zupełnie jak Leksa.. Ile ma wzrostu?

Co do rokowan to raczej nie będą najlepsze - pies bedzie zyć jeszcze na pewno, ale pytanie o komfort tego życia.

Tosca - bardzo Cię prosze, daj mi namiar jeszcze na tego ortopedę. Elso poradziła mi pana Słowinskiego na ul. Piłsudskiego. Ponoć jakiś dobry specjalista. Spróbujemy sie poradzić, aczkolwiek nie spodziewam sie cudu... Dziekuję.

Posted

nie wiem ile ma lat :( być może 4, być może 5, być może 6.... niestety jej ząbki są w okropnym stanie i nie da się określić wieku, ech.Jest bardzo, bardzo, bardzo żywiołowa, więc patrząc na jej zachowanie ma koło ....roku hehe :evil_lol: waży 65 kg, nie wiem jakiej jest wielkości ;)
Aniu, mojej boksi dwa razy dziennie robiłam zastrzyki przeciwbólowe, do każdej porcji jedzenia dostawała tabletki na to zwyrodnienie, ale nie pamiętam jakie.
Ucałuj ode mnie Lexę i nie marwt się na zapas, może wcale tak źle nie będzie?

Posted

Dzieki za dobre słowo dobry człowieku..:loveu:
Mam cień nadziei, ze moze rzeczywiscie dzisiaj na to patrzymy przez czarne okulary. Zastrzyki, lekarstwa, karmę - wszystko kupię, żeby Lulka chwilkę jeszcze z nami była nie cierpiąc.

A Twoja niunia jest błękitna czy czarna? Z tych obserwacji które poczyniliśmy błekitne są jakby trochę wyższe. Nasza Leksa ma 60 cm wysokości w kłębie, ale wazy tylko 47 kg (ponoć przy tej chorobie to nawet dobrze - im mniej tym lepiej) - czyli ma 3 kg niedowagi.

Jak sie u Was znalazła? Bo jednak nie jest to popularna rasa schroniskowa(jak np. boksie czy amstaffy;)).

Posted

:bigok: dziękuję :) Samą prawdę napisałam...moja bokserka była bardzo, bardzo chora, nie tylko zwyrodnienie kręgosłupa dolegało.Nie zliczę nawet ile razy weterynarze proponowali uśpienie...nie zliczę ile razy nie dawali nawet 2% na przeżycie...a żyła z nami jeszcze kilka lat :thumbs: tak więc, wiem, że próbować zawsze warto i nigdy nie można skazywać pieska na śmierć, ponieważ cuda się zdarzają.
Moją mastifkę znalazłam na portalu gazety, ktoś wkleił linka do dogomanii:
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=17521&highlight=sunia+mastif
Oto ona.Wielokrotnie miała szczeniaki, prawdopodobnie była trzymana jedynie w celach reprodukcyjnych.Kiedy osiągnęła "sędziwy" wiek, czyli taki, po którym nie mogła mieć szczeniaków, została porzucona.
Sunię zabraliśmy w fatalnym stanie :shake: ropny katar, zapalenie spojówek, uszu, kaszel, z gardła wydobywała się flegma z ropą.Teraz myślę, że mieliśmy ogromne szczęście-przecież to mogła być nosówka. Zarobaczona była przeokropnie, wycieńczona...
Sunia miała tasiemca, ale w takiej fazie rozwoju, że jeden pierścień był wielkości połowy mojego kciuka.Leczenie trwało kilka miesięcy, ale warto było! Taki szaleniec jest z niej, że od rana do nocy biega, robi "żabki", skacze, bawi się z drugą naszą sunią, gryzie wszelakie poduszki, ubrania i masę innych rzeczy :evil_lol:
Ale początki były okropne :shake: czasami psychicznie nie dawaliśmy rady... wyremontowała nam całe mieszkanie, wytłukła naczynia, zniszczyła masę innych rzeczy.Nie chciała zaakceptować jednego z moich kotów.... dzięki Bogu okres adaptacji mamy już za sobą ;)
To błękitna mastifka.

Posted

Przepraszam!!:oops: Ale jak czytam tu na forum to wydaje mi sie że nastąpiła jakaś plaga boksiów w schroniskach...Zupełnie nie rozumiem dlaczego.

Ale ta Wasza mała to rzeczywiscie zywioł. Leksa jest bardzo spokojna - moze właśnie ze względu na ten kręgosłup. Nie skacze, nie biega - siła spokoju. Cudowny pies dla osób pracujących - jak nas nie ma to po prostu śpi.

Chciałabym aby to co napisałaś o swojej bokserce miało zastosowanie u naszej Lulci. Jednak dzisiaj w klinice Leksa dostała zastrzyk mający działać trzy tygodnie no i po przyjściu do domu jak chciała wstać z posłania znów ją strasznie zabolało. Nie wiem może lek był niewłaściwy. Zobaczymy do jutra. Moze sie coś poprawi...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...