Wind Posted July 18, 2006 Posted July 18, 2006 madzior_ka, Za nic nie chce mi sie zaladowac ten filmik :( Rozumiem jednak, ze u Ciebie cwiczenie aportu wyglada zdecydowanie inaczej niz u mnie. Po prostu metode dostosowalas do psa i wlasnie na tym to polega :-) Nic na sile, wszystko powolutku i z wyczuciem :-) Majutek tez powoli i na zasadach dobrej zabawy uczy sie aportu. Szczegolna uwage przykladam do kontaktu wzrokowego. Malemu psu wcale nie jest prosto patrzec caly czas w twarz przewodnika. Wyglada to troszke smiesznie :evil_lol: To z dzisiejszego treningu :-) I prostsze cwiczenie, czyli chodzenie przy nodze :-) Na zakonczenie bardzo trudne dla nas cwiczenie, czyli kwadrat Niestety nie wstawiam filmikow, poniewaz nie mam teraz kamerki, ale mam nadzieje, ze nadrobie zaleglosci :-) W. Quote
madzior_ka Posted July 18, 2006 Posted July 18, 2006 Nic na sile, wszystko powolutku i z wyczuciem :smile: dokładnie:) my juz dosc długo bawimy sie z tym koszyczkiem ale myslr ze napewno na,m to nie zaszkodzi:) na koziołek przyjdzie czas:) a co do kontaktu wzrokowego przy małym psie to doskonal cię rozumiem a tym samym podziwiam twojego Majutka za taki śliczny kontakt!! chociaż nie powiem bo Denis ostatnio też się bardzo stara i ja sie staram to dopracowywać i wydaje mi sie ze jest lepiej:) w większości cwiczen nie spuszcza ze mnie wzroku.. no chyba ze sa jakies duze rozproszenia a ja nie mam jakis hiper super s to wtedy czasem sie oglada w kolo, ale generalnie patrzy na mnie:) jedynie to przy chodzeniu przy nodze ten kontakt wciaz jest taki sobie ale juz zaczyna byc:) a nie jak przedtem ze 20 krokow bez i 1 z kontaktem:) teraz już jak nie jest zmeczony a chetny do praktycznie cały czas sie patrzy:) Ps. a co to za sznureczki sa przy waszym koziołku? Ps.2 hm... moze serwer jest przeciążony i dlatego nie chce ci sie załadować zaś ja nie moge ogladac dłuzszych filmików do konca bo mam zapchany dysk C i musze sie za niego wziąć w najbliższym czasie, a jeśli chodzi o filmiki z Deniskiem to w dziale obedience w temacie z filmikami Denisa wstawiłam dwa nowe z chodzenia przy nodze:) jakby chciały ci sie zładowac i jakbys miała chwilke to napisz jak to wygląda na przełomie czasu (bo wstawiałam tez jakis czas temu).... Quote
wiq Posted July 18, 2006 Posted July 18, 2006 Sara, jezeli nie w tym problem, to o.k. Mnie sie tak pokojarzylo, bo moje suki uciekaja z aportem w celu dziubania go, kiedy sa juz zmeczone gonieniem... A moze powinnas pozwolic nacieszyc sie jej zabawka, nie odbierac zaraz po przniesieniu, tylko pochwalic, poklepac ja po klacie, pokazac, ze jestes z niej dumna..?;) Madzior_ka, sama uczylam tak "zabawowego aportu" jedna suczke:-D Nawet przeciagania sie. Dopiero, kiedy nauczyla sie tak bawic i polubila to, moge stosowac to jako nagode sama w sobie;) (choc jeszcze nie we wszystkich okolicznosciach dziala) Wind, jestem urzeczona Twoim pieskiem:):-D Quote
Wind Posted July 18, 2006 Posted July 18, 2006 [quote name='madzior_ka'] no chyba ze sa jakies duze rozproszenia a ja nie mam jakis hiper super s to wtedy czasem sie oglada w kolo, ale generalnie patrzy na mnie:) jedynie to przy chodzeniu przy nodze ten kontakt wciaz jest taki sobie ale juz zaczyna byc:) a nie jak przedtem ze 20 krokow bez i 1 z kontaktem:) teraz już jak nie jest zmeczony a chetny do praktycznie cały czas sie patrzy:) Doskonale Cie rozumiem :-) Czesto prowokuje rozproszenie, aby cwiczyc kontakt z psem. Zapraszam na cwiczenia znajomych, ktorzy klaszcza, chodza, biegaja, rzucaja papierki po batonikach na trawnik, aby wywolac dodatkowe bodzce zewnetrzne. Nagradzam wtedy bardzo, bardzo obficie ciagly kontakt i koryguje smakolykowa zacheta ewentualne odwrocenie wzroku. Wychodzi bardzo ladnie i ostatnio ani rowerzysci, ani wrzeszczace dzieci nie odwracaja juz uwagi Majuta. Jedyne z czym nie dajemy wciaz rady to nierownosci terenu :( Gdy Majut wpadnie do nawet niewielkiej dziury podczas chodzenia "na rownaj" sprawdza wzrokiem czy aby to nie jakas przelecz :lol: Ps. a co to za sznureczki sa przy waszym koziołku? Do zabawy! Aportowanie to dla nas wykorzystanie popedu lownego, a potem wspolne "rozszarpywanie" zdobyczy :-) Sznurki sa po to, aby nie wywolywac u psa dyskomforu wywolanego z bliskoscia rak wzgledem paszczy. W ogole jestem goracym przeciwnikiem grzebania psu w paszczy, gdy ten trzyma aport, pilke czy zabawke ... brrrr ..... Ps.2 hm... moze serwer jest przeciążony i dlatego nie chce ci sie załadować zaś ja nie moge ogladac dłuzszych filmików do konca bo mam zapchany dysk C i musze sie za niego wziąć w najbliższym czasie, a jeśli chodzi o filmiki z Deniskiem to w dziale obedience w temacie z filmikami Denisa wstawiłam dwa nowe z chodzenia przy nodze:) jakby chciały ci sie zładowac i jakbys miała chwilke to napisz jak to wygląda na przełomie czasu (bo wstawiałam tez jakis czas temu).... Obejrze, jak bedzie troche mniejszy ruch i napisze swoje odczucia :-) W. Quote
Wind Posted July 18, 2006 Posted July 18, 2006 [quote name='wiq']Wind, jestem urzeczona Twoim pieskiem:):-D Dziekujemy :oops: :oops: :loveu: Ja wciaz mam nadzieje, ze inni wlasciciele yorkow uwierza, ze yorki to normalne psy, wymagajace normalnego traktowania, z ktorymi mozna cwiczyc to samo co z pieskami wielkosci "L" :-) Jejku ... ale nikt poki co nie chce sie do tego przekonac :-( Quote
wiq Posted July 18, 2006 Posted July 18, 2006 Wind, swiete slowa. Nie rozumiem, czemu mnostwo wlascicieli yorkow, a wlasciwie wszystkich malych ras, twierdzi, ze wrecz krzywdzi sie je, wymagajac od nich czegokolwiek. Mam na mysli komentarze typu: "Prosze pani, jakie szkolenie? A po co mu to? Przeciez to nie owczarek! Bla bla bla"... A widac, ze psina znudzona, bo z maskotka ma wspolny tylko rozmiar;) Quote
madzior_ka Posted July 18, 2006 Posted July 18, 2006 miejmy nadzieje ze z czasem coraz wiecej wlascicieli miniaturek zrozumie że to duze psy w małym ciele:) przeciez te nasze maluchy czują się i zachowują jak ich więksi koledzy:) no to super Wind ze masz tyle chętnyc osób do robienia rozproszeń... ja niestety cierpie na brak znajomych psiaszy którzy mieliby troche czasu na takie 'głupottki' d;latego wszystko moge sama robic z Denisem i sie szkolic ale w rozproszeniach to my sobie na codzien nie popracujemy dlatego jak tylko gdzies w okolicy sa jakies psie imprezy czy skupiska psiaków i ludzi to jezdzimy cwiczyc np. w niedziele w Krakowie ma być ta akcja "Z psem za pan brat" i oczywiście zjawimy się tam w nadziei na pooglądani różnych pokazów ale też na cwiczenie wśród wielu ludzi i psów.. bo jednak jak widzi Denis jednego psa to zaczyna do niego szczekac itd. ale gdy jest ich dużo to je olewa... czy wasze psy tez tak maja? bo wtedy Denis iwdzi w koło psy nie wie do którego 'zagadać' i daje spokój co owocuje ładnym skupianiem sie a jak sotykamy jednego na spacerze to musi sie powachac i potem juz jest ok.... al poki sie nie powacha to piszczy i szczeka...;/ Quote
Wind Posted July 18, 2006 Posted July 18, 2006 madzior_ka napisał(a):czy wasze psy tez tak maja? bo wtedy Denis iwdzi w koło psy nie wie do którego 'zagadać' i daje spokój co owocuje ładnym skupianiem sie a jak sotykamy jednego na spacerze to musi sie powachac i potem juz jest ok.... al poki sie nie powacha to piszczy i szczeka...;/ Dla Majki inne psy i ludzie nie istnieja. Maja od poczatku uczona byla, ze jestem najbardziej atrakcyjna osoba na swiecie :lol: I tak juz zostalo. Psow sie nie boi, ale nie wchodzi z nimi w zadne relacje. Moze jedynie poza przedstawicielami tej samej rasy. Lubi yorki (spedzila z nimi dziecinstwo), chetnie sie przywita i natychmiast do mnie wraca. Nie lubi natomiast psow, ktore natarczywie zachecaja ja do zabaw czy gonitw. Ustawia sie wtedy miedzy moimi nogami i domaga wsparcia. Natretnego psa gotowa wtedy potraktowac zebami. Szanuje jej wole i udzielam stosownej ochrony. Glupota byloby pozwolenie aby 20-kg pies, podczas zabawy wpadal na 2,5 kg yorka. Majac bardzo malego psa, rozsadnie nalezy wybierac towarzyszy zabaw ... :p Z drugiej strony nigdy nie panikuje, jesli zbliza sie do nas normalny, zrownowazony pies. Pies to pies, przywita sie i pobiegnie do wlascicieli :-) Wyczucie i rozsadek potrzebny jest na kazdym kroku :-) Quote
wiq Posted July 18, 2006 Posted July 18, 2006 Madzior_ka, znam doskonale bol bycia taka Zosia-Samosia:lol: Co do psow - moje tez ignoruja inne np. podczas wystaw, a z psami spotkanymi w pojedynke jest roznie. Raz oleja, raz sie przywitaja, raz wypyszcza..;) Co ciekawe, nie sa juz chetne do zabaw z psami, ktore nie naleza do stada. Dziwne, nie? Quote
madzior_ka Posted July 18, 2006 Posted July 18, 2006 ja włąsnie baaardzo zaluje ze od malego Denis nie mial okazji bawic sie na spacerkach z wieloma psami, bigac luzem itd.... taki urok malego miasta....;/ na naszym osiedlu wiekszosc psow to duz rasy (doberman, On-ki, bobtail, huski itd itp) ktore chodza na smyczach wiec z nimi zabawy nie ma Denis sie powacha i ma dosc bo z duzymi co on sie bedzie zadawal, zas z malych jest starsza pani foxtererka nie skora juz do zabaw...i tez chodzi na smyczy i przez to cale towarzystwo ja tez z Denisem musz chodzic na smycz tam gdzie pojawiaja sie spacerowicze z psami bo niekoniecznie byliby zadowoleni gdyby taki maluch podleciał sie przywitac... a drugi powód to dog który co prawda chodzi na smyczy ale nie do konca jestem pewna czy jego pan jest nad nim w stanie zapanowac a jdneog psiaka z naszego oseidla juz dosc mocno pogryzł....;/ wiec mimo ze bardzo chcemy to od malego socjalizowac sie nie mielismy jak...;/ ale jak na nasze warunki to i tak zriobił Denis postepy bo psy które szczekaja za ogordzeniem ignoruje juz kompletnie, z tymi mijanymi to jeszcze różnie bywa.... ale gdy sie powacha to potem juz jest ok i moze pracowac.. a jak jest ich wiecej ot tez jest raczej ok, ale dawno nie cwiczylismy w takich warunkach wiec zovaczymy w niedziele jak bedzie;] Quote
wiq Posted July 19, 2006 Posted July 19, 2006 Madzior_ka, a psie przedszkola...?;) No nic, teraz trzeba bedzie wlozyc wiecej pracy w pieska:eviltong:, mysle, ze da sie nadrobic. Ja z Bystra ciagle mam problem z agresja do psow (czasem ludzi), na szczescie coraz mniejszy.. Chociaz wczoraj pogonila ONka:shake: Quote
Sara Posted July 19, 2006 Posted July 19, 2006 Wind też jestem zachwycona Twoim Majutem. Mam te same problemy przy chodzeniu przy nodze, jak w coś wpadnie to jednak zdarza jej się opuścić wzrok ale coraz rzadziej. Gdybym miała trochę więcej wiedzy i doświadczenia pewnie umiałabym sobie z moją suką lepiej dać radę, niestety muszę się uczyć "na niej". Czy miałaś już wcześniej psy czy Majut to pierwszy jakiego szkolisz ? Szkolisz sama czy z wsparciem trenera ? Czemu masz opory przed grzebaniem psu w pysku gdy coś niesie ? I jak to zrobiłaś że Majut ignoruje inne psy i ludzi ? ( to pytanie z ciekawości, i takie dosyć ogólne bo ja nie mam z tym specjalnie problemu poza szczekliwością której nie potrafię wytępić, ani smakołykami ani szarpaniem ) I mam pytanie jak nauczyłaś sukę żeby Ci tak równo siadała przy nodze ? Ja uczyłam trochę przy murku teraz nauczyłam dostawiania tyłka, ale nadal w marszu zdarza jej się tyłek odstawić, inna rzecz że ona trochę dłuuuuga jest. Co do aportu. Formalny aport to jest formalny aport, ćwiczenie. madziorka nie mogę dręczyć suki bez końca formalnym aportem, wymaga zbyt wiele wysiłku bo pies musi być perfekcyjny, a ja podczas zabawy mam w nosie czy ona usiądzie i jak usiądzie czy nie krzywo czy nie za daleko czy nie trochę z boku. Zabawowy aport to przyniesienie piłki w moje pobliże tak żeby ona mi ją mogła wrzucić do ręki i żebym ja znowu jej mogła to wyrzucić. Chciałabym żeby było robione na popędach a nie metodą klikerową ( która mnie specjalnie nie pociąga ), jednak nie umiem tego zrobić. Za to przez uczenie od tyłu uzyskałam zegarmistrzowską precyzję wykonania i brak podgryzania. Z predkością trochę gorzej, ale nie jest tragicznie. A i jeszcze jedno paradoksalnie najfajniejsza nagrodą za formalny aport jest ... rzut piłeczki...Jakie miałabyś Wind propozycje żeby sukę przestawić ? Nie mam trenera, szkolę sama byłam po 3 konsultacjach u doświadczonego trenera ale to za mało żeby wyłapać wszystko i naprawić wszystko. Wiem że muszę jej oferować coś atrakcyjniejszego tyle że nie mam pojęcia jak to technicznie miałoby wyglądać. Nie chcę na żarcie pracować, ja wolę na piłeczkę i zabawę. Tylko że jak brałam dwie pileczki jedną trakcyjniejszą to nagradzałam nią za przyniesienie tej gorszej a wtedy pies sobie szedł z tą atrakcyjniejszą w krzaki i memlał. Patyki są zakazane i tylko jeden raz sobie pozwoliłam na ich użycie co już wyjaśniałam. Bardzo bym chciała zobaczyć film z udziałem Majki. Tak mało jest małych psów które można podpatrywać i na których przykładzie można szkolić ! Quote
Wind Posted July 19, 2006 Posted July 19, 2006 [quote name='Sara']Czy miałaś już wcześniej psy czy Majut to pierwszy jakiego szkolisz ? Majeczka to nie jest moj pierwszy pies, ale pierwszy calkowicie wyszkolony przeze mnie i pierwszy, od ktorego wymagam zdecydowanie wiecej niz "siad" i "daj lape" :cool3: Szkolisz sama czy z wsparciem trenera ? Mam to szczescie, ze szkole psa w AKI, pod okiem doskonalej instruktorki Agnieszki Boczuli :-) Jej prace z psem mozna zobaczyc na roznych zawodach PT i Obedience. Pies z ktorym pracuje (Erti) poki co jako jedyny posiada zaliczona "3" w Obedience :-) Saro, bardzo podziwiam ludzi ktorzy sami, bez jakiegokolwiek wsparcia szkola swoje psy. Niby ksiegarnie i internet az pekaja w szwach od rad, publikacji i ksiazek na temat szkolenia czworonogow, ale jednak nieocenione sa: pilne oko trenera korygujace kazdy nasz blad i rady na indywidualnych lekcjach :-) Dlatego tez, tak bardzo cenie sobie mozliwosc treningu u Agnieszki :-) Czemu masz opory przed grzebaniem psu w pysku gdy coś niesie ? Zabieranie reka poprzez grzebanie psu w paszczy jakichkolwiek przedmiotow, jest dla psa nieprzyjemne i wcale nie takie zabawne jak nam sie wydaje. Dlatego tez odbieram przedmioty albo przez energiczne wyszarpywanie (nawet yorkowi nie zrobi sie przez to krzywdy, jednak konieczne jest wyczucie i rozwaga), wymiane na inny przedmiot lub wymiane na smakolyka. Mimo, ze Maja zna komende "pusc" to co to za zabawa jesli przynoszac pileczke mialaby ja oddac na "pusc". Zdecydowanie lepiej sie nia poszarpac (zabawki mam na dlugich sznurkach), a potem albo sprytnie wyszarpac psu z paszczy albo wymienic na smakola :-) Dzieki temu utrzymyje doze pobudzenie psa podczas sesji i niesamowicie zabawowy humorek Majutka :-) I jak to zrobiłaś że Majut ignoruje inne psy i ludzi ? W szczeniectwie Majki, gdy jeszcze nie mialam trenera mocno przejelam sie tym, aby byc dla psa najbardziej atrakcyjna i abym nigdy nie miala problemu z uciekajacym psem. Stad zawsze na spacerach zabaweczki, pileczki i smakolyki. Czeste ale krotkie lekcje skupiania uwagi. Teraz nie mam zadnych problemow z rozpraszajacym otoczeniem, no chyba ze z dziura w ziemi :shake: :lol: I mam pytanie jak nauczyłaś sukę żeby Ci tak równo siadała przy nodze ? Ja uczyłam trochę przy murku teraz nauczyłam dostawiania tyłka, ale nadal w marszu zdarza jej się tyłek odstawić, inna rzecz że ona trochę dłuuuuga jest. Na poczatku bardzo precyzyjnym naprowadzaniem psa i nagradzaniem za idelane siad. Maja uczona byla zarowno obchodzenia mnie od tylu i siad przy nodze, jak i siad od przodu z dostawianiem zada. To ostatnie bardziej mi sie podoba i to tez trenujemy. Nie zawsze jest jednak tak rozowo i czasami brakuje nam 3 - 4 cm do idelanego, prostego siad. Wtedy wracamy do podstaw i robimy pare lekcji z takimi ulatwieniami, jakby to byl poczatek szkolenia. Bardzo czesto (tak jak i Ty) wykorzystuje mury, sciany a w domu szafy, aby zakodowac co to znaczy proste siad przy nodze i proste zmiany pozycji :-) A i jeszcze jedno paradoksalnie najfajniejsza nagrodą za formalny aport jest ... rzut piłeczki...Jakie miałabyś Wind propozycje żeby sukę przestawić ? Saro, alez to zupelnie normalne! Jesli Twoj pies kocha aportowac to najwieksza nagroda bedzie dla niego wyrzucenie czegos do zaaportowania! Po co to zmieniac? Dla mojej suki rowniez najfajniejsza nagroda za przyniesienie aportu jest wyrzucenie kolejnego :-) Dlatego mam DWA koziolki! :-) Nagradzam psa kolejnym rzutem! Dzieki temu suka nie tylko szybko biegnie po aport, ale rowniez blyskawicznie z nim wraca, bo mam "wdrukowane", ze nagroda bedzie taka, jaka najbardziej lubi :-) Tylko że jak brałam dwie pileczki jedną trakcyjniejszą to nagradzałam nią za przyniesienie tej gorszej a wtedy pies sobie szedł z tą atrakcyjniejszą w krzaki i memlał. Saro, ja tez pracuje na dwie pilki. Dwie IDENTYCZNE! :-) Sprobuj, powinno pomoc :-) Bardzo bym chciała zobaczyć film z udziałem Majki. Tak mało jest małych psów które można podpatrywać i na których przykładzie można szkolić ! Tez odczuwam potrzebe zobaczenia "z boku" jak pracuje z psem. Na pewno w ramach technicznych mozliwosci (bo ja z tych fotografujacych jestem :razz: ) nagram sesje Majki i zamieszcze w necie :-) W. Quote
madzior_ka Posted July 19, 2006 Posted July 19, 2006 [quoet]Madzior_ka, a psie przedszkola...?[/quote]no wlasnie nie mam nigdzie w poblizu mozliwosci uszeszczanua na żadne zajęcia z czego bardzo ubolewam ale może poszukam czegos by chociaż jakiś czac móc pracowac z innymi psami i doskonalić komendy które juz umiemy w rozproszeniach... bo nie ammy problemu z nowymi ćwiczeniami czy doskonaleniem już nauczynoch, wiec jak pokonamy ta bariere obecności innego psa (bliskiej) to mysle ze bedzie bardzo OK:) bo Denis jest bardzo ostatnio chętny i zmotywowany i coraz lepiej idą mu cwiczenia z obediencowej zerówki Quote
Ania_Carmen Posted July 19, 2006 Posted July 19, 2006 [quote name='wiq']o matko! toz to moja Mona!:evil_lol: serio, ona mnie robi w jajo jak jej sie tylko podoba:oops::lol: to się rozumiemy :cool3: ludzie potrafia napsuc... wkurzac i psa, i wlasciciela.. ale w tym przypadku chyba bedzie ciezko im wytlumaczyc, ze tylko spokoj moze uratowac ich pileczke:lol: oj ciężko, ciężko... ile razy prosiłam, żeby piłeczki pieskom nie dawać (grożąc, że moje nie oddadzą i zjedzą:diabloti: ) i 5 minut nie mijało jak miałam po psie i po piłeczce :angryy: ludziom się poprostu nie wytłumaczy... wracajac do Tosci - niezle ziolko z niej:evil_lol: przypomina mi sie taka ksywka - golden rottweiller:evil_lol: bo moje goldki to krzyżówki są, może nie z rottweilerem, ale z ONkiem :diabloti: a tak na poważnie to Tosca zaczyna mnie trochę przerażać, ostatnio pogoniła 3-letnią ONke :-o pocieszam się tylko, że to burza hormonów przy pierwszej cieczce, zaczynamy dorastać... dziekujemy:) bede Was informowac jak idzie, bo kto inny mnie zrozumie?;) my też będziemy się chwalić... jak będzie czym:lol: właśnie zawzięcie się nakręcamy :cool3: ale jestem dobraj myśli (musze być!) Quote
Sara Posted July 19, 2006 Posted July 19, 2006 Wind napisał(a):Majeczka to nie jest moj pierwszy pies, ale pierwszy calkowicie wyszkolony przeze mnie i pierwszy, od ktorego wymagam zdecydowanie wiecej niz "siad" i "daj lape" :cool3: Mimo że Figa to mój pierwszy pies odczuwam dokładnie to samo. :lol: "Wind" napisał(a):Mam to szczescie, ze szkole psa w AKI, pod okiem doskonalej instruktorki Agnieszki Boczuli :-) Jej prace z psem mozna zobaczyc na roznych zawodach PT i Obedience. Pies z ktorym pracuje (Erti) poki co jako jedyny posiada zaliczona "3" w Obedience :-) Saro, bardzo podziwiam ludzi ktorzy sami, bez jakiegokolwiek wsparcia szkola swoje psy. Niby ksiegarnie i internet az pekaja w szwach od rad, publikacji i ksiazek na temat szkolenia czworonogow, ale jednak nieocenione sa: pilne oko trenera korygujace kazdy nasz blad i rady na indywidualnych lekcjach :-) Dlatego tez, tak bardzo cenie sobie mozliwosc treningu u Agnieszki :-) Ba ! Pewnie że znam panią Boczulę ( nie osobiście, ale doskonale wiem kto to jest ). Oglądałam pare wystepów Ertka i byłam zachwycona. Masz naprawde wielkie szczęście szkoląc u kogoś takiego. Ja niby jestem zadowolona że dochodziłam do wszystkiego właściwie sama chociaż otrzymywałam pomoc z internetu, ale jednak wolałabym powiedziec że trenowałam u kogoś ale żeby pies naprawdę miał co pokazać, bo nie łudzę się że nasza praca jest ładna, nie jest. Inna rzecz że ja mam flegmatycznego jamnika i idzie to trochę wolniej i inaczej niz u zywiołowych ras. "Wind" napisał(a):Zabieranie reka poprzez grzebanie psu w paszczy jakichkolwiek przedmiotow, jest dla psa nieprzyjemne i wcale nie takie zabawne jak nam sie wydaje. Dlatego tez odbieram przedmioty albo przez energiczne wyszarpywanie (nawet yorkowi nie zrobi sie przez to krzywdy, jednak konieczne jest wyczucie i rozwaga), wymiane na inny przedmiot lub wymiane na smakolyka. Mimo, ze Maja zna komende "pusc" to co to za zabawa jesli przynoszac pileczke mialaby ja oddac na "pusc". Zdecydowanie lepiej sie nia poszarpac (zabawki mam na dlugich sznurkach), a potem albo sprytnie wyszarpac psu z paszczy albo wymienic na smakola :-) Dzieki temu utrzymyje doze pobudzenie psa podczas sesji i niesamowicie zabawowy humorek Majutka :-) Robię to samo, z tym że Figa bardzo długo mi niesie zabawki na sznurku co mnie doprowadza do furii. Na początku byłam cierpliwa ale teraz mi przeszło i wole nagradzać zwykłym przeciąganiem się. Z tym że w takim stopniu pobudzenia mój pies przestaje byc dokładny dlatego wszelkie nagrody muszą być schowane podczas pracy. Tzn robię sadystyczne sesje w stylu praca obok piłeczki ale ona wtedy musi sie skupiać na mnie a nie na nagrodzie. Mimo wszystko duzo lepiej miec takiego niełapówkarza niz łapówkarza. Te cholerne dziury...:mad: A dla małego psa byle dołeczek to juz dziura. "Wind" napisał(a):Na poczatku bardzo precyzyjnym naprowadzaniem psa i nagradzaniem za idelane siad. Maja uczona byla zarowno obchodzenia mnie od tylu i siad przy nodze, jak i siad od przodu z dostawianiem zada. To ostatnie bardziej mi sie podoba i to tez trenujemy. Nie zawsze jest jednak tak rozowo i czasami brakuje nam 3 - 4 cm do idelanego, prostego siad. Wtedy wracamy do podstaw i robimy pare lekcji z takimi ulatwieniami, jakby to byl poczatek szkolenia. Bardzo czesto (tak jak i Ty) wykorzystuje mury, sciany a w domu szafy, aby zakodowac co to znaczy proste siad przy nodze i proste zmiany pozycji :-) Ja robię w ten sposób że jak mam krzywy siad to każę poprawiac aż uzyskam idealny który moge nagrodzić. Z tym że my mamy ruch ciała i komendę "cofaj" gdzie suka z podskokiem cofa się do tyłu i przyjmuje prawidłową pozycję. Ten podskok mnie tak bawi że go nie eliminuję, ona nie jest psem stricte do sportu więc moge sobie pozwalać na takie zabawne niedociągnięcia. Za to właśnie najbardziej lubie noge dostawianą i duzo bardziej mi się podoba niz obchodzenie. Mnie jest bardzo trudno z góry określic czy ona siedzi idealnie wobec tego ten siad nam kuleje, niestety w tym ćwiczeniu oko trenera byłoby nieocenione ! :roll: "Wind" napisał(a): Saro, alez to zupelnie normalne! Jesli Twoj pies kocha aportowac to najwieksza nagroda bedzie dla niego wyrzucenie czegos do zaaportowania! Po co to zmieniac? Dla mojej suki rowniez najfajniejsza nagroda za przyniesienie aportu jest wyrzucenie kolejnego :-) Dlatego mam DWA koziolki! :-) Nagradzam psa kolejnym rzutem! Dzieki temu suka nie tylko szybko biegnie po aport, ale rowniez blyskawicznie z nim wraca, bo mam "wdrukowane", ze nagroda bedzie taka, jaka najbardziej lubi :-) My dostałysmy koziołek i nie wiem czy kupiłabym gdzieś taki sam. Ale piłeczką też lubi nagradzanie. Ja poprawiałam dynamizm i bliskośc siadu przy aporcie jak i przy do mnie, wyrzutem piłki między nogami w tył tak że suka przebiegała mi miedzy nogami. Bardzo nam to poprawiło jakość ćwiczeń. "Wind" napisał(a):Saro, ja tez pracuje na dwie pilki. Dwie IDENTYCZNE! :-) Sprobuj, powinno pomoc :-) Próbowałam ale ona uważa tą upolowana za atrakcyjniejszą. Spróbuję całkiem od początku nie mam nic do stracenia. "Wind" napisał(a):Tez odczuwam potrzebe zobaczenia "z boku" jak pracuje z psem. Na pewno w ramach technicznych mozliwosci (bo ja z tych fotografujacych jestem :razz: ) nagram sesje Majki i zamieszcze w necie :-) Z fotografujących, z absolutnie genialnie fotografujących. Szkoda że daleko mieszkasz bo bym się wprosiła żebys chociaż jedno zdjątko mojej suczki zrobiła ! Może wtedy wydałaby mi sie ładna ! :lol: Quote
wiq Posted July 20, 2006 Posted July 20, 2006 Madzior_ka, ponoc dla chcacego nic trudnego, ale rozumiem Cie, bo sama sie zaslaniam odlegloscia od osrodkow szkoleniowych i szkole samodzielnie:lol: Choc, tak jak pisaly dziewczyny, pomoc trenera (lub kogos znajacego sie na rzeczy) jest nieoceniona.. W podrecznikach i necie wyczytasz duzo, ale nie wszystko:shake: Poza tym, jaka to motywacja, taka grupa szkoleniowa czy trener:evil_lol: Wind, jak udaje Ci sie wyszarpnac zabawke? Rozumiem, ze trzeba miec opatentowany jakis specjalny ruch:cool3: Ciekawa jestem tez tych dwoch identycznych pileczkek, bo u moich, tak jak u Sary, najlepsza jest ta wlasnie mordowana:lol: p.s. czuje przyplyw motywacji, pomecze dzis suczki precyzyjnym posluszenstwem, bo straszny regres ostatnio:evil_lol: Quote
madzior_ka Posted July 20, 2006 Posted July 20, 2006 oj tak.... też bym chciała zobaczyć Denisa w obiektywie Wind:)))a co do piłęczki to mnie sie bardzo podoba że udało mi sie Denisa na nią nakręcić i to baaardzo:) dałam filmik z przynoszenia wiec na komende przynieś przyniesie jako taki zabawowy aport zas jeśli sie bawimy czy nagradzamy to nie wymagam od niego przynoszenia ale sprawia mu to ogromna radosc a wczesniejw ogole sie nie umiał bawić piłęczkami:) dzisiaj wyciągnęłam nasze dwie hopki na ogród i pracowaliśmy nad temptem z piłeczką i wiecie jak super mi sie udało go przyspieszyć:) jednak pies zabawkowy to super sprawa bo na smakołyki nigdy by mi tak szybko nie biegł ze mną do przeszkody:) a takto gsy zobaczył piłeczke w ręce leciał co sił w łapkach oddając piękny skok i nie zatrzymując sie po nim bo rzucałam mu piłeczke zaraz po skoku:) bylo supera co do krzywych siadów to u nas ten problem pomogło eliminować dostawianie i gdy Denis krzywo usiadł ja robiłam krok w prawo a on musiał się dosawić i tak az siad nie był równy i teraz coraz rzadziej zdarzaja mu sie krzywe a coraz czesciej równe i bliziutkie:) mni tez sie podoba dostawianie do nogi z podskokiem bardziej niz obchodzenie ale przy obchodzeniu robi dokładniejszy siad, bo jak dostawia sie z podskokiem odraz do nogi to czesto wtedy siad jest krzywy lub daleki... ale fajnie byłoby to dopracować bo te jego podskoki przy dostawianiu wyglądają bardzo efektownie:) Quote
madzior_ka Posted July 20, 2006 Posted July 20, 2006 Madzior_ka, ponoc dla chcacego nic trudnegono pewnie:) dlatego i tak już diżo osiagnęłam z Denisem jak na pierwszego w zyciu psa szkolonego w 1000% samodzielnie w pratyce, bo w teori to pomagało mi wiele osób z listy dyskusyjnej kliker i z dogomani, ale w praktyce nigdy z żadnym trenerem ani kims kto sie zna na rzeczy sie nie spotkalismy, napewno jest trudniej ale sie da;) i tak jak mówie nie tyle przeszkadza mi brak trenera bo z cwiczeniami sobie radzimy i to nie jest najwiekszy problem, ale najgorzej jest z szukaniem rozproszeń i regularną praca przy psach.... bo w tym momencie jest to u nas po prosut niewykonalne...;/ w niedziele jade do Krakowa na ta akcje 'z psem za pan brat' bedzie pewnie wiele psów wwięc zobacze jak Denis bedzie pracowal.. bo tak jak mówiłam przy jednym psie idzie ciezko ale przy duzej ilosci ostatnio szło fajnie:) wiec ciekawa jestem jak pójdzie w niedziele gdy spróbujemy sobie cos pocwiczyc:) Quote
wiq Posted July 20, 2006 Posted July 20, 2006 Ania_Carmen, niech zyja nietypowe retrievery:multi::evil_lol: Przynajmniej jest z nimi wesolo. Tak sobie mysle, ze z Ada bym sie zanudzila - ona jest taaaaka spokojna, plastikowa wrecz:lol: Co to postepow - czekam na relacje :cool3: My powoli idziemy do przodu, ale przy frisbee jest tragedia (to nie jest typowa zabawka, ma miec na jej punkcie swira i wylazic ze skory, zeby ja zlapac, ale cholera nie chce jej oddac:angryy:) Nic to, przynajmniej mam zajecie:lol: Quote
Wind Posted July 20, 2006 Posted July 20, 2006 [quote name='Sara']Z tym że w takim stopniu pobudzenia mój pies przestaje byc dokładny dlatego wszelkie nagrody muszą być schowane podczas pracy. Tzn robię sadystyczne sesje w stylu praca obok piłeczki ale ona wtedy musi sie skupiać na mnie a nie na nagrodzie. Mimo wszystko duzo lepiej miec takiego niełapówkarza niz łapówkarza. Skad ja to znam :evil_lol: Jeszcze zanim zaczelam trenowac u Agnieszki moja zmora bylo nadmierne pobudzanie sie psa na pilki. Rany ... Maja dostawala jakiegos amoku, skakala, szczekala i byla tak rozproszona, ze zwykle siad bylo komenda niewykonalna, przynajmniej w zakresie "siad" dokladnego. Dlatego wyeliminowalam pilki i szkolilam na male nagrodki, na doslownie minimalnym pobudzeniu. Gdy przyszlam z tym problemem do Agnieszki, okazalo sie ze to wcale nie jest problem. :-o Cos co bylo dla mnie frustrujaca nadgorliwoscia, okazalo sie byc najwiekszym atutem mojego psa :multi: Agnieszka nauczyla mnie jak na bardzo wysokim pobudzeniu, bez tlumienia, bez wygaszania pracowac jednoczesnie nad szybkoscia i precyzja! Jestem Jej za to bardzo wdzieczna, poniewaz dla bardzo wielu szkoleniowcow, mocno pobudzony pies, to pies trudny do zapanowania, nieprzewidywalny i niedokladny. Zdaje sobie sprawe, ze takie szkolenie wcale nie jest latwe, ale mamy taka zasade "pies nie rozbawiony, to pies smutno i wolno pracujacy" :evil_lol: Na kazdej lekcji Agnieszka indywidualnie dostosowuje niuanse metod do aktualnego humoru mojego psa, jak i umiejetnosci :-) Próbowałam ale ona uważa tą upolowana za atrakcyjniejszą. Spróbuję całkiem od początku nie mam nic do stracenia. No jasne, ze ta upolowana jest bardziej super! Niech na ta druga tez poluje :-) Aby nie bylo tak rozowo, to jestesmy na etapie eliminowania opuszczania glowy z aportem podczas powrotu. Maja wraca z koziolkiem do nogi, ale ... ale lubi poprawiac uscisk aportu w paszczy, poprzez opuszczenie glowy. Nie wypluwa koziolka, ale zwalnia uscisk i tym samym poprawia trzymania aportu. Wcale mi sie to nie podoba ... :angryy: Gdy juz jest z aportem przy nodze, trzyma glowe wysoko i mam z nia caly czas kontakt wzrokowy. Nie ma wtedy mowy o jakimkolwiek ruchu aportu w paszczy. Ale to przybieganie musimy jeszcze skorygowac. Kolejna rzecz to kwadrat :diabloti: Sa dni, ze wbiega tam idealnie i cudnie waruje, a sa takie ze niczym dziecko we mgle, wie ze cos ma zrobic, ale co to juz nie bardzo :shake: Kwadrat cwiczymy juz tak, ze w srodku jest jedzonko, ale wczesniej Maja nie wie, ze tam cokolwiek jest. Na komende juz wie, ze ma biec przed siebie, wie ze zobaczy pacholki (czasami biegnie nie do srodka, tylko do pacholkow skrajnych) i wie, ze ma zawarowac ... wszystko ok, tylko czasami zupelnie nie pojmuje gdzie ma byc to waruj :evil_lol: W. Quote
Wind Posted July 20, 2006 Posted July 20, 2006 [quote name='wiq']Wind, jak udaje Ci sie wyszarpnac zabawke? Rozumiem, ze trzeba miec opatentowany jakis specjalny ruch:cool3: Wymaga to troche uwagi i czasu, ale sie da ... a po wyszarpaniu chec dopadniecia pilki jest tak wielka, ze sucz da sie pokroic aby moc przyniesc wyrzucona pileczke :evil_lol: Quote
madzior_ka Posted July 20, 2006 Posted July 20, 2006 a po wyszarpaniu chec dopadniecia pilki jest tak wielka, ze sucz da sie pokroic aby moc przyniesc wyrzucona pileczke oj skad ja to znam:) dzis rano bawilismy sie z Denisem pileczka i pracowalismy nad motywacja i wtedy wszystko jest latwiejsze:) gdy psiak jest pobudzony bo latwiej chamowac go nic motywowac:) dlatego my z pileczka ceiczymy glownie cwiczenia wymagajace szybkosci jak skoki przywolania itd a t bardziej prezycyjne robimy na smakolyki ktore uwielbia nie mniej od pileczki:) Quote
Wind Posted July 20, 2006 Posted July 20, 2006 madzior_ka, Jedna rzecz mnie zastanawia. Czesto piszesz o tym, ze nie masz gdzie cwiczyc w rozproszeniu. A czy miejski park nie jest dobry? Przeciez wszedzie sa spacerujacy ludzie, biegajace dzieci i psy :-o Ja tez cwicze w parku, w ktorym jest mniejszy lub wiekszy ruch, ale nigdy taki jak na bazarze w centrum miasta ;) Co wiecej, lekcje mam tylko indywidualne i nigdy nie zamienilabym ich na grupowa przepychanke z innymi psami :razz: Quote
Sara Posted July 20, 2006 Posted July 20, 2006 Królestwo za lekcje indywidualne... :roll: Ja się jeszcze nie zabrałam do kwadratu, na razie myslę jak moją sukę tego nauczyć żeby zrozumiała i przeszukuję metody. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.