Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

to ja się dołączę ze swoimi pytaniami :) mam beagla, 8 miesięcy :)

1. na jaką piłeczkę najlepiej nakręcić psa? mamy 2 z przyczepionym sznurkiem, jedna ma dzwoneczek w środku, druga nie. pomyslalam, ze ta z dzwoneczkiem będzie lepsza, zwłaszcza na spacerach do przywoływania- przybiegałby bna dzwonek

2. jak długo trzeba pracować z psem, zebu umiał pracować "na piłkę" ? w zamian za komendę nagroda w postaci piłki. I jak to zrobić, żeby pies był w stanie przećwiczyć długo (np 5 min) a nagroda-piłka była dopiero na końcu sesji?

i to chyba na razie tyle ;) będe wdzięczna za odpowiedź :D

aha, i zapomniałam napisac: na razie ćwiczymy z piłką bez dzwonka, idzie chyba całkiem nieźle- Batiar bardzo lubi się nią bawić. Ale nie jest to najciekawsza rzecz na świecie, na spacerze jest dużo ciekawszych. ALe robimy postępy, odkąd zaczęliśmy "nakręcanie" ;)

  • Replies 110
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Na jaka? To zalezy od upodobań piecha, sa takie które nakręcaja sie na wszstko, sa takie któe wybieraja;) zobacz ktora mu bardziej pasuje i zrób z niej skarb;)

Sygnał dźwiękwy na przywołanie możesz i tak wprowadzic.


Jeżeli pies jest odpowiednio nakręcony to pracuje na piłke od razu, chyba ze ma se takiego gnoja jak ja, że jak widzi piłke to głuchnie i slepnie...

co do drugiej częsci pytania 2, po prostu stponiowo dokladac cwiczeń za które będzia nagroda, w końcu dojdziecie do całej sesji;)

Posted

witam.pomysł nakręcenia na piłeczkę za pomocą innego psa skutkuje genialnie! wczoraj poszliśmy z moim "niepiłeczkowcem" do znajomego psa-maniaka piłeczkowego, efekty przyszły po 10 minutach! Misiek zauważył, jaką radochę sprawia pańci ten biegający za piłką piesek, więc sam zaczął entuzjastycznie za nią latać. biegnie za nią, ale nie bierze jej w zęby, ale myślę, że na to przyjdzie pora. poza tym, Misiek najbardziej cieszy się, gdy wracam do domu, więc wtedy rzucam mu piłeczkę-chcę żeby skojarzył bieganie za piłką=taka sama radocha, jak gdy pańcia wraca. to naprawdę skutkuje:cool3:

  • 3 weeks later...
Posted

chcialabym odswiezyc temat i jednoczenie omowic go z innej strony.
co zrobic z psem, ktory jest na pilke 'przekrecony'?:lol:
Bystra nakrecalam wg podobnych do podanych tu metod i doszlysmy do tego, ze zamiast wydzierac sie na psa z naprzeciwka woli pilke/gryzak. to akurat dobrze;)
jednak podczas sesji potrafi sie tak na zabawke nakrecic (uzywam jej jako nagrody na zmiane ze smaczkami lub jako pomocy w naprowadzeniu na pozycje), ze totalnie wylacza sie jej mozg i nie reaguje nawet na najprostsze polecenia:shake:
pewnie robie kupe bledow, ale to moj pierwszy pies, ktorego udalo mi sie tak nakrecic na zabawke- flaty pracuja gl. za zarcie.
czy ktos ma pomysly na jakies cwiczenia?

Guest Mrzewinska
Posted

Odloz zabawke na ziemie i tylko za prawidlowe wykonanie sesji cwiczen (bardzo blisko! zabawka widziana przez psa!!!) pozwol przyniesc te zabawke i nagrodz tylko jednym rzutem. I znowu to samo...

Zofia

Posted

mam podobny problem jak wig moja czasemtak się nakręci na patyk lub piłeczke, że nie może się skupic na tym co od niej chcę robi wtedy wszystkie komeny po kolei jakie zna nie słuchając co mówię i do tego zaczyna szczekać

Posted

dziekuje za odpowiedz :)
poki co staralam sie nie wydawac zabawki za "wariackie" wykonanie ("do mnie" Bystra robi wciaz podobnie jak Raszka na filmie, tylko Pani suczka miala wtedy 6 mies., a moja ma 3 lata i wciaz nie umiem nauczyc jej normalnego przywolania:shake:).
nic to, pocwiczymy dzis, zobacze, jak pojdzie :)

Posted

fruzzia, Twoja suczka przynajmniej cos robi, a moja gapi sie w zabawke trzesac sie z podniecienia.. jedynym respektowanym wtedy poleceniem jest "nie rusz!", bo ma bardzo silnie wkodowane, ze jezeli sie powstrzyma przed skokami, to na komende "lap!" bedzie mogla zabawke w koncu uchwycic.
"nie rusz!" nie moge jednak stosowac ciagle, z reszta chodzi mi o to, zeby reagowala na komendy w obecnosci zabawki i nie byla uzalezniona od jej naprowadzajacego ruchu..

Posted

Moja 10 miesięczna Tosca z zainteresowaniem aportem nie ma problemu, w końcu to retriever. Mamy za to inny problem, momentalnie zapomina o swojej zabawce, kiedy zobaczy inną u jakiegoś psa. Na zasadzie wszystko co cudze, to lepsze. Jeszcze niedawno rzucałam każdej z moich suń jedną piłeczke, i „mała” nie interesowała się piłką mamy. Teraz zostawia swoją i zabiera Carmen, a najgorsze, że takiej ukradzionej piłki nie chce oddać. Na razie robiłam tak, że zabierałam piłke Carmen i bawiłam się chwile z Toscą , tyle, że w ten sposób stawiam na jej i nie rozwiązuje to mojego problemu. Jak będę rzucać piłke Carmen i nie reagować na proszenia małej, to piłka stanie się takim nie dostępnym cudem świata, że jak uda się ją ukraść to będzie po psie i po piłce, hulaj dusza!
Co radzicie?
Myślałam już nad kupnem dwóch nowych identycznych piłek, ale obawiam się, że to też nie rozwiąże problemu.

Posted

Ania_Carmen, nie wiem, co Ci doradzic :(
Z punktu widzenia suczki musialo to wygladac tak, ze nagradzalas ja za jej "starania" chwila wylacznej uwagi i mocno sie to utrwalilo.
Najlatwiej byloby ja olewac, ale, jak piszesz, z tym jest problem.
Wchodzi teraz w taki buntowniczy wiek, moze probuje ustalic z matka "kto rzadzi".. Hmm.. choc kiedys czytalam, ze psy nie tworza miedzy soba wyraznej hierarchii..
Naprawde nie wiem, ale na szczescie na forum sa specjalisci, pewnikiem cos doradza:)

Wracajac do Bystrej - probowalam przerobic z nia polecane cwiczenie. Probowalam, bo to byla masakra... Miala mnie w glebokim powazaniu niestety, ale na poczatek udalo mi sie wyegzekwowac 2 siady (tzn 1 "siad!" nagrodzony dobiegnieciem do pilki i 1 rzutem aportowym).
Wydaje mi sie, ze zle zaplanowalam sesje (tuz po treningu frisbee, suka byla b. nakrecona, nie chciala nawet oddac pilki:shake:)
Oj, pomecze sie z nia, pomecze:lol:

Posted

Ania Carmen a próbowałaś komendy fe lub zostaw? ja moją próbuję uczyc że ma biegac tylko za tym co ja jej rzucam i że innym psom nie wolno nic zabierac i jak krzyknę zostaw to skutkuje, oczywiście w nagrodę muszę ja jej coś rzucic

Posted

O hierarchie raczej nie chodzi, bo Carmen zawsze jej wszystko oddaje, taka matczyna miłość :loveu: , chociaż nie na wszystko jej pozwala. Sunie dogadują się rewelacyjnie. Ale faktycznie ostatnio zauważyłam, że Tosca zaczyna dominować inne psy, głównie te z którymi zna się od dawna. Chyba zaczynamy wędrować w parkowej hierarchii. :razz:

frruzia napisał(a):
Ania Carmen a próbowałaś komendy fe lub zostaw? ja moją próbuję uczyc że ma biegac tylko za tym co ja jej rzucam i że innym psom nie wolno nic zabierac i jak krzyknę zostaw to skutkuje, oczywiście w nagrodę muszę ja jej coś rzucic

Niestety to było by za proste. :shake: Zakazany owoc smakuje najlepiej. Dlatego staram się nauczyć ją bardziej tego, że nie musi uciekać z „łupem”. Żeby nie bała się przynieś mi ukradzionej zabawki. Jak tylko mam możliwość bawie się z nią chwile zabraną piłką, żeby czar zdobyczy prysł, i staram się zainteresować ją z powrotem naszą zabawką.

Posted

Ania_Carmen napisał(a):
Dlatego staram się nauczyć ją bardziej tego, że nie musi uciekać z „łupem”. Żeby nie bała się przynieś mi ukradzionej zabawki. Jak tylko mam możliwość bawie się z nią chwile zabraną piłką, żeby czar zdobyczy prysł, i staram się zainteresować ją z powrotem naszą zabawką.


na Twoim miejscu nie bawilabym sie ta zabawka, tylko spokojnie ja odebrala, bez zadnych dodatkowych atrakcji. ignorowalabym tez wszelkie zainteresowanie ukradziona zabawka (np. w Twoim reku), a wylewnie nagradzala najmniejsze swoja.
komendy 'fe!' tez bym nie uzywala, bo juz tak flatom zapapralam aport i do tej pory nie jest z nim tak, jak u retrievera byc powinno :/

Posted

Tak, tylko z tym „spokojnym” odebraniem to nie jest tak prosto, bo ona bardzo niechętnie oddaje cudzy aport. Jak zaczne jej go "po prostu" odbierać to po niedługim czasie będę mogła biegać sobie za pieskiem przez godzine. Bo niestety moje psy należą do tych nielicznych, które jak raz im się coś „po prostu” zabierze, to następnym razem robią z tym w nogi.
Co do komendy „fe” mam takie same doświadczenia z moją starszą sunią, i dokładnie tak jak piszesz z jej aportem nie jest tak jak u retrievera być powinno.

Posted

Ania_Carmen, masz twardy orzech do zgryzienia;) Wszystkie Twoje argumenty do mnie trafiaja, ale niestety nie ulatwiaja znalezienia rozwiazania..
Rozumiem, ze zadna wymiana (czy to na smakolyk, czy na zabawke) nie wchodzi w rachube?
A jezeli odeszlabys w takiej sytuacji z Carmen z miejsca zabawy, zostawiajac mala sama z aportem? Moze zrozumie, ze ukradzionym aportem zabawy nie ma? Czy juz samo podwedzenie zabawki tak ja nagradza, ze olewa towarzystwo?
Odnosze takie wazenie, ze Mala ma pyszna zabawe kradnac zabawke, poniewaz skupia na sobie cala Twoja uwage, ktora przy dwoch psach jst coraz cenniejsza:lol: (tak sobie tylko gdybam, niestety nie widze tej sytuacji)

A wracajac do Bystrej - po 2ch ''pokojowch'' sesjach z psem nienakreconym i srednionakreconym jest postep:multi: Zaczna do niej docierac, ze to wspolpraca ze mna jest kluczem do zabawki :bigcool:

Posted

No to ja też napiszę bo aport to jest coś co prawie mi spędza sen z powiek.

Sucz umie formalny aport z koziołkiem, nie ma entuzjazmu ale jest to poprawny aport. Uczyłam od tyłu na żarcie, tzn najpierw siedziałam z suką na łóżku i było po kilkanaście razy "trzymaj-daj", potem odkładam kawałek dalej i suczy się już zakodowało że trzeba przynieść, no i teraz nie ma problemu. Natomiast mam problem z zabawkami. Nie przynosi tych najlepszych zabawek. Dla niej rzut piłeczki to jest nagroda ( popęd łowiecki to ona ma na właściwym poziomie rozwinięty ), zresztą rzut czegokolwiek co będzie można upolować to jest nagroda tyle że ona łapie i idzie sobie mordować zdobycz ( memlać, gryźć itp ). Uczyłam na lince tzn przyciagałam zabawkę wtedy wypuszczała z pyska, przyczepiłam linkę do psa i pies przez jakiś czas lecial do mnie ale wtedy cała zabawa to było kojelne ćwiczenie i nie było w niej radości polowania, na dwie piłki nie zdało egzaminu piłka upolowana była atrakcyjniejsza. Żarcie nie zawsze odnosi skutek, zwykła piłeczkę przyniesie na żarcie ale jest to taki wybklakły aport bez specjalnego pobudzenia. Wczoraj wróciłam z tygodniowej wycieczki nad morze gdzie moja suka dostała istnego fijoła na punkcie patyków, nigdy w całym jej życiu nie była tak pobudzona i nakręcona na zdobycz, z tym że zdobycz musiała być wrzucona w wody Bałtyku tak żeby pieseczek sobie pyszczka w piasku nie upaprał i żeby można było się zmoczyć a często i popływać i się podtopić... Z tym że do szału doprowadzał mnie fakt że ona wylatywała z tym patykiem i szła sobie gdzieś gdzie tego patyka mogła rozgryźć. Próbowałam na dwa patyki i zaraz jak ona wychodziła pokazywałam że zaraz rzucę następny, przez jakis czas sucz pieknie oddawała po czym stiwredziła że finito, nie będzie oddawać. Na żarcie jak była głodna też przynosiła. Była niesamowicie nakręcona na te patyki a ja sobie mogłam pozwalać bo chociaż moja suka generalizuje jak na psa niesamowicie szybko to jednak plaża i morze to co innego niż zwykły spacer na którym to patyki są absolutnie zabronione. Nie wiem w czym dzieło, próbowałam ją rogryźć i rzucałam w wodne odmęty jej zabawkę ale zabawka mokra jej nie smakowała i nie chciała aportować, wolała się nia bawić na sucho. Nigdy nie była aż tak nakręcona żeby mnie ignorować i miała zafudnowane sesje sadystyczne gdzie było "do mnie" tuż obok patyka, powtarzane dopóki sucz nie biegła pieknie prosto na mnie. Gdy sięgałam po patyk byłam obszczekiwana i suka była tak pobudzona że mogło sobie przejść obok stado słoni a ona nic, acz patyki dawała sobie odbierać bez gadania i cienia protestu. W pewnym momencie zaczęłam się z nia przeciagać zdobyczą na suchym lądzie i wtedy suczka autentycznie radośnie do mnie leciała z tym badylem i było przeciąganie czyli to co jamniki może nie lubią najbardziej ale bardzo lubią, ale nie byłam w stanie przewidzieć któego patyka poleci żreć a któego przyniesie. Nie wiem jak do niej podchodzić bo jeśli wezmę gryzak to ona mi z tym gryzakiem mimo że się przeciągamy poleci i bedzie go konsumować, piłeczki będzie żuć, tenisowe są niefajne, koziołek przynoszony bez entuzjazmu. Z drugiej strony w naszym repertuarze nagród czasem pojawia się piłeczka ( baaardzo rzadko ) i bardzo ją cieszy polowanie.

Ja cały czas dostaję nerwicy bo nie wiem co robię źle i gdzie popłniłam błąd w postępowaniu z suką. Tzn na pewno w szczenięctwie bo nie miałam jeszcze wtedy takiego zacięcia szkoleniowego jak teraz i takiego fijoła, ale nie wiem dokładnie co spaprałam i bardzo mnie to frustruje, bo przez to nie wiem jak to naprawić.

Posted

[quote name='wiq']Ania_Carmen, masz twardy orzech do zgryzienia;) Wszystkie Twoje argumenty do mnie trafiaja, ale niestety nie ulatwiaja znalezienia rozwiazania..
Tak to już z moimi goldkami jest, chociaż Tosca to do pięt mamusi nie dorasta. Carmen to kompletny ewenement. Nie działają na nią żadne utarte metody, ona robi wszystko odwrotnie niż przeciętny pies. Zresztą co u goldenów jest żadkością, zanim coś zrobi musi to bardzo, ale to bardzo dokładnie przemyśleć. I w tym cały problem, bo jak już coś wymyśli, to święty boże nie pomoże. Nieraz mam wrażenie, że ja temu psu do pięt inteligencją nie dorastam. :evil_lol:

Rozumiem, ze zadna wymiana (czy to na smakolyk, czy na zabawke) nie wchodzi w rachube?

Dokładnie, żadna wymiana nie wchodzi w rachube, na widok cudzej piłki pluje mi nawet swoimi ulubionymi „smaczkami”, chyba, że spróbuje jeszcze z jakąś super pachnącą kiełbachą. :roll:
A jezeli odeszlabys w takiej sytuacji z Carmen z miejsca zabawy, zostawiajac mala sama z aportem? Moze zrozumie, ze ukradzionym aportem zabawy nie ma?

Może i tak, spróbuje, zobaczymy jak się zachowa. Tylko gorzej jak chodzi o cudzą piłke, bo nieraz ludzie mają mord w oczach, że się im natychmiast zabawki nie oddaje :shake:
Odnosze takie wrazenie, ze Mala ma pyszna zabawe kradnac zabawke, poniewaz skupia na sobie cala Twoja uwage, ktora przy dwoch psach jst coraz cenniejsza:lol:

Z tą uwagą przy dwóch psach to rzeczywiście nie jest łatwo.
Ale śmieszne jest właśnie to, że Mała nie tyle zabiega o moją uwage jak już piłkę ukradnie (chociaż napewno też), co o uwage innych psów, a głównie tych którym zabawke zabrała. Potrafi zabrać psu piłke, po czym podpycha mu ją prawie pod nos,a jak psiak się zainteresuje to zaczyna ją bronić. :shake:

Nad rozwiązaniem naszego problemu myśle już od dawna, ale za każdym razem jest jakieś "ale". Obawiam się, że jedynym sposobem jest jak najbardziej nakręcić ją na jej piłke. Może jak świata po za nią nie będzie widzieć, to cudze piłki też przestanie. Ale do tego jeszcze dłuuuuga droga.
A wracajac do Bystrej - po 2ch ''pokojowch'' sesjach z psem nienakreconym i srednionakreconym jest postep:multi: Zaczna do niej docierac, ze to wspolpraca ze mna jest kluczem do zabawki :bigcool:
Super! Byle tak dalej. Nie ma to jak postępy :lol:

Posted

Sara, moja Ada przy zabawowym aporcie z nie donosila patykow/rozgryzala je. Pomoglo odbieganie z kwileniem, wielka radosc i szalona zabawa jak doniosla (aport formalny z wody to raczej [SIZE=2]nie problem:evil_lol:). Jezeli wolala rozgyzac to o.k., jej wybor, niech sie bawi sama, koniec na dzis, zadnych rzutow.
Na Bystra i Ade takie metody dzialaja szybko, bo sa b. skierowane na czlowieka, na Mone wolniej (jest taka ciut autystyczna na dworze:lol:, w domu to najwieksza przytulanka z calej trojki), ale takze.
Z aportem trzeba uwazac, pies musi byc ciagle podjarany i czuc niedosyt. Kiedys stosowalam aport zabawowy do upadlego, za nic, pies decydowal, kiedy konczymy. Blad, blad, blad i jeszcze raz blad! :shake:
Moze Ty tak robisz?

Posted

Ania_Carmen napisał(a):
Carmen to kompletny ewenement. [...] Nieraz mam wrażenie, że ja temu psu do pięt inteligencją nie dorastam. :evil_lol:

o matko! toz to moja Mona!:evil_lol:
serio, ona mnie robi w jajo jak jej sie tylko podoba:oops::lol:
Ania_Carmen napisał(a):
Dokładnie, żadna wymiana nie wchodzi w rachube, na widok cudzej piłki pluje mi nawet swoimi ulubionymi „smaczkami”, chyba, że spróbuje jeszcze z jakąś super pachnącą kiełbachą. :roll:

probuj, probuj:) jak ja naprawialam sukom aport to nagrodami byly m.in. suszona watroba i zwacze.. przesmrod... ale najwazniejsza jest ich motywacja. a "czlowiek wszystko przetrzyma", jak to bylo u Kazika;)
Ania_Carmen napisał(a):
Może i tak, spróbuje, zobaczymy jak się zachowa. Tylko gorzej jak chodzi o cudzą piłke, bo nieraz ludzie mają mord w oczach, że się im natychmiast zabawki nie oddaje :shake:

ludzie potrafia napsuc... wkurzac i psa, i wlasciciela.. ale w tym przypadku chyba bedzie ciezko im wytlumaczyc, ze tylko spokoj moze uratowac ich pileczke:lol:
wracajac do Tosci - niezle ziolko z niej:evil_lol: przypomina mi sie taka ksywka - golden rottweiller:evil_lol:
Ania_Carmen napisał(a):
Obawiam się, że jedynym sposobem jest jak najbardziej nakręcić ją na jej piłke.

to moze pomoc. i zeby jeszcze jej wytlumaczyc, ze cudza zabawka zabawy nie ma, to byloby super.. na ten moment nie mam zadnych nowych pomyslow niestety:(
Ania_Carmen napisał(a):
Super! Byle tak dalej. Nie ma to jak postępy :lol:

dziekujemy:) bede Was informowac jak idzie, bo kto inny mnie zrozumie?;)

Posted

[quote name='Sara']
Ja cały czas dostaję nerwicy bo nie wiem co robię źle i gdzie popłniłam błąd w postępowaniu z suką. Tzn na pewno w szczenięctwie bo nie miałam jeszcze wtedy takiego zacięcia szkoleniowego jak teraz i takiego fijoła, ale nie wiem dokładnie co spaprałam i bardzo mnie to frustruje, bo przez to nie wiem jak to naprawić.

Saro, przeczytalam caly Twoj dlugi wywod i wlasciwie nie wiem o co Ci chodzi :roll: Czy o to, aby patyki pies podejmowal tez z wody, czy aby nie podgryzal ich w zaciszu trawnika, czy aby oduczyc go zucia pilek, czy tez o to aby spowodowac, ze koziolki sa super :cool1:

W.

Posted

Wind napisałam o moich problemach z aportem żeby naświetlić sytuację w każdym aspekcie. I napisałam ow szystkim co mi przyszło do głowy z aportem. Napisałam o morzu bo nigdy suka nie była tak pobudzona co mnie zdziwiło, inna rzecz że ona ma zakaz patyków w innych sytuacjach, zaryzykowałam rzucanie w tej jednej konkretnej sytuacji bo ona się tak cieszyła z aportowania tego patyka... Dla mnie ideałem jest żeby pies z zabawką nagrodą, tą najlepszą ukochaną wracał do mnie w nadziei na kolejne polowanie. A nie żebym ja musiala się domyslać kiedy suka mi przyjdzie ale kiedy poleci memlać. Zalezy mi na tym żeby rzut piłeczki sam w sobie był super nagrodą ale żeby ona mi ja przynosiła z powrotem. Kiedy zaczynam z żarciem aport traci dynamizm, nie wiem jakt o nazwać entuzjazm ? ona wtedy myśli tylko o żarciu i o niczym innym. Innymi słowy suka mi spiernicza z nagrodą-zabawką. I nad tym chcę popracować ale najbardziej mnie irytuje fakt że ja NIE WIEM czemu ona mi tak ucieka. Nie wiem gdzie tkwi błąd. Napisałam też o koziołku bo chciałam podkreślić że formalny aport ona umie i wie co to znaczy, podkręcać jej na koziołek nie muszę bo ona ma go tak rzadko że jest swego rodzaju zadanie specjalne i lubi je ale nie widać entuzjazmu w przynoszeniu, za to jest dokładna, nie podgryza nie potrzeba podkręcania. Trochę mętnie mi to wyszło ale mnie zależy po prosto na tym żeby pies z nagrodą zabawką wracał do mnie radośnie, chociaż truchtem a nie snując się stają parę metrów ode mnie ze spuszczoną głową, podgryzając i po długiej metydacji decydując się jednak oddać. Bo tak na dzień dzisiejszy to wygląda.

wiq nigdy w życiu nie przyszło mi do głowy że np na jedną sesję można tylko 2-3 razy rzucić piłeczkę i że częściej jest źle, i mojej suce TEŻ nie. Więc nie w tym problem.

Posted

nie wiem może ja sie nie znam na aporcie (nie ammy jeszze nawet formalnego, ale jestesmy w trakcie nauki) ale moim zdaniem jezeli pies umie formalny aport, czyli jesli chcemu to ptzyniesie nam aport siadzie przed nami i odda i w tym cwiczeniu nie bazujemy na naturalnej checi psa do aportowania jeden zrobi to bo to kocha a drugi bo zostal tego nauczony i w obu przypadkach jest to ok bo to po prostu jedno z cwiczen posłuiszenstwa i das sie tego nauczyc kazdego psa...

ale jesli chodzi o aport zabawkowy moim zdaniem nic na siłe, dla jednego psa radością jest bieg po zdobycz przyniesienie i znowu bieg, dla innego nagrodą jest przyniesienie zdobyczy i właśnie zabawa, czy gryzienie jej - ale czy to jest zabroniojne? przeciez to aport zabawowy, choci o to by pies miał z tego radośc i frajde, gdy nie o to chodzi to mamy przeciez formalny aport...nie zabardzo rozumiem tez o co Sarze chodzi.... przeciez jak masz formalny aport to ok, a skoro Figa ma radość w bieganiu za zdobyczą to pozwól jej to robić podczas zabawy... Denis jest psem nie aportowym z natury dla niego zawsze radością był bieg za piłka... od małego gdy rzuciłam piłkę on leciał za nią w podskokac ale gdy ona sie zatrzymała to Denis patrzył na mnie pytająco.. 'czemu sie juz nie rusza!! ja cche ja gonic" ale nie przynosił a ja wtedy rzucałam mu znowui i była zabawa to sprawiało mu radośc i nie wymagałam przynoszenia bo to nie była nauka aportu a zabawa z psem:) i chodziło o nagrodzenie go a dla niego nagroda jhest bieg... potem gdy kupiłam nową piłeczke wykorzystywana tylko jako nagrode miedzy cwiczeniami zaczełam mu klikac (nagradzac) kroki z nia w moim kierunku tak z głupia.. stwirdziłam ze nie zaszkodzi i teraz przynosi ją;) ni jest to formalny aport ale szybko poszło i gdy jest nakręcony, wesoły i ma ochote na zabawe a ja mu rzuce piłeczke to bienie i przynosi ją do mnie wtedy ja go nagradzam czasm kolejnym rzutem a czasem czyms pysznym, ale są momenty gdy ma mniejsza ochote na zabawe i za piłeczka biegnie owszem wesoło i szybko ale potem bierze ją w pyszczek i idzie memlać... ja wtedy rzucam mu znwu nagradzam za trzymanie czy kilka kroków z piłęczką w moim kierunku i daje spokój bo to przeciez tylko zabawa...

a na to memlanie to moim zdaniem najlepiej nauczyc ja ze u ciebie zawsze jest cos lepszego niz ten patyk nie wiem co to dla nij bedzie dla Denisa byłoby to jedzenie, a dla niej moze to bedzie jakis inny aport, czy zabawka cos super, co woli od patyka ale za kazdym razem różne zeby ni wiedziała co u ciebie dostanie ale zeby była pewna ze to jest lepsze od tego co ma traz wtedy powinna zaczac ci przynosic z czystej ciekawosci co dostanie;) i nie bedzie chodzila memlac tylko trzeba znalesc cos co jest dla niej lepsze od patyka... bo jak patyk jest naj naj to moze byc ciezko..

ufff. ale sie rozpisałam czy na temat to ni wiem, ale mam nadzieje ze wybaczycie....;/

Posted

ja NIE WIEM czemu ona mi tak ucieka.

może w którymś momencie dałas jej jakoś do zrozumienia że to jest ok? nie wiem goniłąś ją albo coś? albo drugi wariant ze to jej po prostu sprawia przyjemność: ucieczka i potem memlanie czy zabawa ze zdobyczą....może taka po prostu jest i po co to zmieniać skoro gdy chcesz miec aport na zawołanie i pewnosc ze przyniesie to masz po to formalne cwiczenie.. a to tylko zabawa...

Posted

Saro,

Teraz juz rozumiem o co chodzi.

Chcesz, aby z kazda zabawka Twoj pies przychodzil do Ciebie z ochota i entuzjazmem. Ok, ale co oferujesz mu w zamian? Niewatpliwie musi to byc cos, co bedzie go motywowac rownie mocno, jak motywuje go pogon za zabawka :-)

Sara napisał(a):
Sucz umie formalny aport z koziołkiem, nie ma entuzjazmu ale jest to poprawny aport. Uczyłam od tyłu na żarcie, tzn najpierw siedziałam z suką na łóżku i było po kilkanaście razy "trzymaj-daj", potem odkładam kawałek dalej i suczy się już zakodowało że trzeba przynieść, no i teraz nie ma problemu


Ta metoda nauki aportu jest bardzo czesto polecana i jak widac przynosi poprawne efekty. Czesto jednak "nie ma entuzjazmu". Generalnie trudno sie dziwic. Co jest fajnego dla psa w komendzie "trzymaj-daj" itp. itd. Metody aboslutnie nie neguje. Dobra jak kazda inna, w szczegolnosci dla psow ktore aportowac nie lubia i sa raczej pozbawione popedow.
Jesli jednak pies lubi aportowac, zawsze mozna wykorzystac do nauki formalnego aportu jego popedy i pasje. Nauka mozne trwac dluzej, bedzie zdecydowanie zabawniejsza dla psa i w efekcie moze dac nam formalny aport, wykonywany z ogromnym etuzjazmem.

madzior_ka napisał(a):
nie wiem może ja sie nie znam na aporcie (nie ammy jeszze nawet formalnego, ale jestesmy w trakcie nauki) ale moim zdaniem jezeli pies umie formalny aport, czyli jesli chcemu to ptzyniesie nam aport siadzie przed nami i odda i w tym cwiczeniu nie bazujemy na naturalnej checi psa do aportowania jeden zrobi to bo to kocha a drugi bo zostal tego nauczony i w obu przypadkach jest to ok bo to po prostu jedno z cwiczen posłuiszenstwa i das sie tego nauczyc kazdego psa...


Nie ma reguly. Jesli pies nie jest psem aportujacym, wtedy w nauce formalnego aportu trudno doszukiwac sie zabawy. Trenujemy komendy, bez bazowania na popedach ... ot lekcja posluszenstwa.
Dla nas nauka formalnego aportu to ogromna zabawa, z wykorzystaniem pasji i popedow. Kazdy element jest wtedy zabawa i w kazdym oczekuje, ze tak zmotywuje psa iz rownie chetnie bedzie biegl po aport, podejmowal go, wracal do mnie i siadal, trzymajac w zacisnietej paszczy swoja zdobycz :cool3: Wciaz jestesmy na etapie dopracowywania elementow, ale wiem ze taka forma pracy podoba sie mojemu psu, wiec bawimy sie dalej :-)

W.

Posted

napewno jeśloi psiak takie popędy i chęci ma to można na nich bazowac i wtedy aport jak sama mówisz będzie przyjemnością wrecz sam w sobie jednak ja widze to od tej drugiej strony gdzie każdy metr przejścia z aportem jest dla mnie wart złota bo mój pies jak już pisałam biegać lubi ale z przynoszeniem gorzej więc my ćwicząc aport cwiczymy go jak każde inne szkolenie, powolutko, stopniowo, malymi kroczkami.. ale z super nagrdami i smaczkami które go bardzo motywują i dzięki temu coraz bardziej lubi to ćwiczenie narazie ćwczmy na ksozyczku (żey nie zepsuć czegoś na koziołku) i mam teraz psa który widząc koszyczek podchodzi do niego, bierze, siada i trzyma (licze do "jeden piesek" dość wolno) teraz chc troche poprzdłużać to trzymanie jeszcze i potem będziemy kształtowac kroczki w moją stronę;) ale co mi sie udało osiagnąć to własnie zabawowy aport, kupiłam specjalnied do tego celu osobną piłeczke, miękką dzięki czemu bardzo lubi się nią bawić i tu bazując właśnie na chęci pogoni nauczyłam go biegnąć po piłęczke i chwytać w zęby a potem troche z pomoca klikera nagradzałam za kroczki w moją strone i szybko doszło do przynoszenia, mam filmik z dzisiaj, tylko zaznaczam ze to aport zabawowy i nic z formalnym którego ucze osobno nie ma wspólnego ---> http://www.youtube.com/watch?v=gKyuFkL5N44 - co o tym sądzicie? widać też jak miedzy rzutami bawie sie z nim piłęczką motywując go jeszcze bardziej i nagradzając chwytanie jej w zeby, czasem podjecie z ziemi, a czasem przyniesienie zeby nie byo monotonnie:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...